RÓŻNOŚCI

ROKITNO sanktuarium z niezwykłą historią

ROKITNO sanktuarium z niezwykłą historią

Kiedy ktoś jadąc drogą 700 lub 720 trafi na skrzyżowanie gdzie się łączą to trudno nie zauważyć pięknego kościoła wznoszącego się na niewielkim wzniesieniu terenu. W sumie gdyby nie kilka domów to wznosiłby swoje mury otoczony pustką pól.

 

Wstęp

Są takie miejsca gdzie kiedy obecnie tam trafiamy to od razu mamy wrażenie, że coś się nie zgadza. No bo dlaczego w szczerym polu wznosi się kościół godny przynajmniej miasta powiatowego? Odpowiedź jest prosta… historia…

Jak z dwóch kościołów został jeden by zostać zniszczonym kompletnie i na jego miejscu powstało sanktuarium?

Historia jest dla współczesności niekiedy niezwykłą zagadką. Kiedy popatrzymy na współczesną mapę to zobaczymy iż Rokitno jest jak dwie wyspy oddzielone od siebie pustymi polami. Kiedyś te dwie grupy domów to były dwa majątki i każdy miał swój kościół.

Tu gdzie dziś jesteśmy był w XVII wieku kościół św. Jakuba Apostoła, a ta część Rokitna granicząca z Błoniem miała kościół św. Wojciecha.    Oczywiście takie rozdwojenie spowodowane było tym iż jedna część należała do innego właściciela, a że każdy miał 10 lub więcej wsi na uposażeniu to… były dwa kościoły tuż obok siebie. Było to niezwykłe również w XVII wieku.

Tak czy inaczej kościół św. Wojciecha prawdopodobnie spłonął wraz z majątkiem w 1 połowie XVIII wieku. A co ze świątynią przed którą stoję?

Ostatnie 20 lat XIX wieku to walka o odbudowę, rozbudowę i uposażenie. Proboszczowie byli niezwykle zaangażowani w rozbudowę świątyni. Ponieważ nie dysponowali od donatorów dużymi środkami sprowadzali wyposażenie a to z Wołynia z kościoła zamienionego na cerkiew a to zamawiali dzwony we Wrocławiu. Niewątpliwie trzeba oddać honor ks. Sędziakowski, który będąc proboszczem w latach 1880-1929 wiele rzeczy dokończył i kościół był po prostu piękną świątynią na miarę możliwości….

Wnętrze sanktuarium obecnie…
Tyle starań i ruina…

Kiedy ks. Sędziakowski wyjechał w 1914 roku podreperować zniszczone zdrowie „do wód” raptem 3 tygodnie później wybuchała wojna. Pełen bólu wrócił do Rokitna i ostatni raz odprawił mszę w kościele który odbudował i uposażył….

Może zamiast pisząc swoimi słowami historię tego miejsca zacytuję opis tych tragicznych chwil ze strony internetowej Sanktuarium (patrz link na końcu wpisu):

W niedzielę 11 października 1914 roku Niemcy opanowali Grodzisk, Milanówek, Brwinów, wypierając Rosjan w kierunku Warszawy. Ludność miejscowa w popłochu uciekała przez Rokitno w stronę szosy warszawskiej. Uciekano pieszo, furmankami, pędzono przed sobą bydło, zabierano pościel, odzież i najcenniejsze rzeczy. Przed kościołem w Rokitnie rojno było od ludzi, wozów i żywego inwentarza. Ks. Sędziakowski po skończonym nabożeństwie przemówił do uciekinierów, zachęcając ich, by wracali do domów i pilnowali swego dobra.

Ok. godziny 14.00 dał się zauważyć dziwny niepokój wśród żołnierzy niemieckich, a w chwilę później pojawili się pierwsi Rosjanie. Pomimo grozy położenia, przerażeni ludzi wznosili ręce do nieba wołając: „Boże, daj im zwycięstwo!” Do kościoła, gdzie schronili się cywile, wpadło kilku żołnierzy rosyjskich z bronią gotową do strzału. Proboszcz krzyknął: „Stój! Tu są Polacy!”. Opuścili broń, zabrali tylko jednego Niemca, który tu się schronił. Wpadł oficer, a widząc starego księdza ucałował jego dłoń i powiedział: „Dawno byśmy wzięli Rokitno, ale dowództwo kazało nam kościół oszczędzać”.

Rosjanie musieli opuścić Rokitno. Około 150 żołnierzy dostało się do niewoli niemieckiej. Niemcy znów zajęli kościół i plebanię. Strzelanina trwała do ósmej wieczorem. Do dolnego kościoła znoszono rannych żołnierzy. Wieczorem Niemcy wpadli na plebanię, by zdobyć coś do jedzenia, ale ani w spiżarni, ani w piwnicy nic już nie było – zapasy wszystkie zostały zrabowane przez Rosjan, meble poniszczone, drzwi wyłamane. Ok. 9.00 wieczorem Niemcy, obawiając się szturmu, palili kolejno karczmę, czworaki, budynki dworskie, aby oświetlić teren. Wreszcie oficer oświadczył, że kościół musi być zburzony. Kazał wszystkim wyjść z kościoła, strzelanina nie ustawała.

Pełno było zabitych i rannych. W jednej wspólnej mogile pochowano 750 szeregowców i oficerów, a wśród nich Stanisława Różańskiego, pułkownika 16 Pułku Syberyjskiego, Polaka w rosyjskiej armii. Nie chciał dopuścić do zbombardowania kościoła przez artylerię, zobowiązując się poprowadzić pułk do ataku i w walce wręcz zdobyć Rokitno. Ale musiał głowę położyć. We wstępie do protokołu czytamy: „Kościół parafialny w Rokitnie zaledwie przed 25 laty wykończony, został między 12 a 19 października zbombardowany i w kupę gruzów zamieniony”.

Ocalała jedynie zakrystia. Tu przez następne dwa lata odprawiały się nabożeństwa. Kiedy myślano o prowizorycznej kaplicy, nad Rokitno zaczęły znów nadciągać chmury. W lipcu 1915 roku wojska rosyjskie zmuszone zostały do wycofania się znad Rawki i Bzury. W Rokitnie utworzyły pozycje obronne. Generał rosyjski każe uchodzić mieszkańcom, „bo tu będzie straszne piekło”. Proboszcz zabiera obraz Matki Bożej, nieco szat liturgicznych, metryki kościelne i trochę swoich osobistych rzeczy, zawozi wszystko do Warszawy.

Nie został przysłowiowy „kamień na kamieniu„.

Odbudowa po wojnie zaczęła się w 1925 roku i trwała lat 17. 2 sierpnia 1931 roku bp Stanisław Gali, sufragan warszawski, dokonuje poświęcenia świątyni.

Ale to jeszcze nie koniec tragicznego doświadczania tego świętego miejsca bo chyba święte być musi skoro tyle razy na przestrzeni wieków historii starano się je zetrzeć z powierzchni ziemi, a ono wracało w pełni blasku i chwały.

Druga wojna spowodowała uszkodzenie kościoła ale został naprawiony i w 1986 r. Prymas Polski kard. Józef Glemp powierzył opiekę nad świątynią i parafią Zgromadzeniu Zakonnemu Księży Orionistów, podniósł kościół do rangi sanktuarium,  a 18 września 2005 r. koronował obraz Matki Bożej.

Wrażenia na dzisiaj jeżeli tu trafisz…

Mazowsze wiele razy zostało przeorane wojnami, zaborami i trzeba przyznać, że możemy zazdrościć Małopolskim świątyniom lub Wielkopolskim. Tym bardziej należy docenić takie miejsce na Mazowszu jak Rokitno. Dość daleko od Warszawy, ale to genialny przykład hartu ducha i wiary lokalnych mieszkańców, właścicieli majątków i proboszczów by  świątynia nie tylko trwała, ale z każdym obróceniem w gruzy powstawała piękniejsza…

Sanktuarium Rokitno

Zapraszam do obejrzenia filmu z drona i krótkiego przejścia z kamerą 360 stopni przez wnętrze bo zaczynało się nabożeństwo i oczywiście nie chciałem przeszkadzać.
Myślę, że wrócę tu latem i przede wszystkim pokażę wnętrze świątyni z opisaniem tego co możecie tu zobaczyć.

Film:

Krzysztof Kobus – TravelPhoto.pl


(c) PlanetaKobusów.pl

Share