Archiwizacja - jak przechowywać wspomnienia w obrazach
Technologia nie tyle idzie do przodu, co gna z zawrotną szybkością i trudno za tym nadążyć.
W szufladzie pozostał stos negatywów, po kątach stoją pudełka ze slajdami, dyski zapełniają się
plikami z cyfrówek i co jakiś czas pojawia się pomysł, że trzeba by z tym zrobić porządek.
Proponujemy kilka sprawdzonych rozwiązań jak archiwizować fotograficzny dorobek,
bo przecież zdjęcia z dorastania maluchów to bezcenna rodzinna pamiątka!
Slajdy, negatywy, odbitki - czyli odchodzący do lamusa?
Negatywy
Najlepiej jest pocięty w paski negatyw przechowywać w specjalnych płachtach. My używamy pergaminowych. Wprawdzie trochę gorzej przez nie widać, ale do oglądania negatywu i tak najpraktyczniejsze są stykówki, które można trzymać w tym samym segregatorze, co płachty archiwizacyjne. Na rynku są też z przeźroczystej folii - ale jeśli przez kilka lat nie będziemy wyjmować negatywu istnieje ryzyko, iż emulsja może się do folii przykleić i wtedy negatyw jest praktycznie nie do odzyskania. Nie można wykonywać kieszonek z plastikowych torebek "chałupniczo" ponieważ zwykły plastik nie jest tak czysty jak ten używany przez producentów akcesoriów foto i zwyczajnie niszczy negatywy.
Koniecznie na górze płachty należy niezmywalnym flamastrem napisać datę jego zrobienia oraz temat (np. czerwiec 1998, spływ Krutynią). Dzięki temu jeśli szukamy konkretnego zdjęcia łatwiej będzie nam je odnaleźć.
Ponieważ płachty do negatywów są nieco dłuższe niż zwykłe segregatory, warto kupić specjalny segregator do ich przechowywania.
Warto w laboratorium fotograficznym zrobić stykówki (czyli jedno zdjęcie na którym w miniaturze są wszystkie zdjęcia z danego negatywu) - dzięki czemu od razu wiemy w którym miejscu na negatywie jest jakie zdjęcie.
Można także rozważyć zeskanowanie negatywów - dzięki temu zdjęcia będziemy mogli przechowywać także w postaci cyfrowej. Ale uwaga! Oferta nagrania przez LAB zdjęć na płytę CD nie oznacza, że będą się one nadawały do sensownego oglądania np. w komputerze. Taki skan wychodzący z maszyny do robienia odbitek to zupełnie coś innego niż skan robiony na skanerze!
Świat schodzi na psy. Kiedyś był porządek. Film > LAB > odbitka > album...
Slajdy
Slajdy przechowywać należy włożone do ramek w specjalnych płachtach do slajdów. Optymalne są te na 20 slajdów w płachcie.
Ponieważ płachty są zbyt miękkie by przechowywać je pionowo w segregatorze, nam bardzo dobrze sprawdzają się kartonowe teczki, gdzie na grzbiecie robimy opis np. "wyjazdy styczeń-marzec 2005".
W szczególnych przypadkach na ramce slajdu można zrobić opis specjalnym cienkim flamastrem do pisania po plastiku (do kupienia w sklepach papierniczych).
Jeśli mamy slajdy których nie chcemy mieć w ramkach, ale nie chcemy się z nimi rozstać, to można je przechowywać w specjalnych płachtach na pocięte slajdy bez ramek. Absolutnie nie wolno slajdów/negatywów przechowywać zwiniętych!
Można (i tak naprawdę powinno się) zeskanować slajdy, dzięki czemu będziemy je mieli również w postaci cyfrowej. Możemy poprosić o usunięcie rys i zanieczyszczeń oraz odzyskać kolory ze slajdów ORWO naszych rodziców przy skanowaniu. UWAGA! Fotolab to nie skanerownia!!! W fotolabie można dostać płytę z nagranymi skanami odbitek, ale skany te nadają się wyłącznie do powtórzenia odbitek (na tej samej maszynie najlepiej), a nie do oglądania w wersji cyfrowej. Aby jakość była odpowiednia trzeba usługę zamówić u profesjonalistów od skanowania!!!
Warto aby takie teczki ze slajdami zamieniły się w wersję elektroniczną zanim slajdy stracą kolory.
Pliki cyfrowe czyli ból głowy na miarę XXI wieku
Kiedy zaczyna się lato oprócz nasilonego dźwięku silników lotniczych i korków na drogach słychać coś jakby cykady, trzaskanie luster i popiskiwanie tych co prawdziwego dźwięku migawki wydać nie potrafią - nasze cyfraki w szalonym tempie produkują miliony zdjęć.
Cyfrówki wpisały się wręcz w element stroju travelersa XXI wieku. Produkt naciśnięcia migawki jest tani, prosty, mało absorbujący oraz.... bardzo ulotny. Ulotny? Ano tak. Boleśnie przekonało się o tym wiele osób wierzących w technologie XXI wieku i często wcale nie zaprzątających sobie głowy archiwizacją zdjęć do momentu kiedy ich "super komputer" nie strzelił sobie w dysk.
Właśnie dowiedzieliśmy się o stracie kilku archiwów cyfrowych z okresu 2-3 lat. Rodziny straciły swoje najcenniejsze pamiątki, pamięć pokoleń z całkiem długiego okresu czasu. Pozostało kilka odbitek i trochę zdjęć zebranych z dysków dalszej rodziny.
Nikomu nie życzymy takiego nieszczęścia więc prośba o poważne podejście do archiwizowania zdjęć cyfrowych.
Nie chcecie robić tego dla siebie - to zróbcie to dla swoich dzieci. One na pewno chcą mieć wspomnienia.
U Indiany Jonesa pozostał kapelusz ale doszedł jeszcze zewnętrzny dysk twardy.
Dyski do notebooków od zwykłego po taki co i pod wodą może poleżeć.
Na... i po...
archiwizacja NA wyjeździe
Kiedy podróżujesz i wiele ciekawych rzeczy się dzieje, powstaje wiele pięknych zdjęć - warto znaleźć czas aby zdjęcia zgrać z aparatu i zrobić kopię na płycie DVD. Można to wykonać praktycznie wszędzie na świecie, nawet na hotelowym komputerze.
Jeżeli mamy własnego notebooka zgrywajmy zdjęcia po każdym dniu do kolejnych folderów: d01, d02, itd... i nagrywajmy je na płyty CD/DVD (jak to dalej). Nie zawracajmy sobie głowy traceniem czasu na wybieranie, kasowanie,... to zrobimy po powrocie. Uwaga! Warto mieć ze sobą dobrej jakości czyste płyty.
Jeżeli nie chcemy nagrywać na płyty DVD to zapisujmy zdjęcia na dysk twardy komputera przenośnego ORAZ dodatkowo na dysk twardy zewnętrzny (muszą być dwie kopie!). NIGDY nie trzymajmy dysku zewnętrznego i komputera razem!!! Jeżeli zostawiamy notebooka w hotelowym pokoju to dysk nosimy przy sobie lub zostawiamy w hotelowym sejfie!!!
porządkowanie zdjęć PO powrocie
Kiedy wrócicie do domu zgrajcie zdjęcia ze wszystkich dni do folderu np.: TUNEZJA2011. Tam zróbcie foldery wg . nazw miejscowości, ciekawych zdarzeń. Pamiętajcie aby NIE używać polskich liter w nazwach folderów!
TUNEZJA2011
El_Jem
Kartagina
Hammamet
Tunis
....
zzz_jazda_wielbladem
zzz_dyskoteka
....
Bardziej zaawansowany użytkownik komputera może zmienić nazwy plików w poszczególnych folderach. Zamiast IMG7356.jpg możemy mieć TUN_Hammamet_7356.jpg. Warto również zrobić prewki, które dobrze będzie się oglądać na ekranie komputera/TV i nie będą zajmować dużo miejsca. Np. zmiast plików o podstawie 2800 pikseli robimy z wybranych zdjęć prewki o podstawie 1280 pikseli. Przy wyświetlaniu jakość bedzie ta sama, a zdjęcia będą się szybciej wyświetlać...
Posortuj zdjęcia do odpowiednich folderów. Kiedy jest to już zrobione wypada zrobić folder aaa_wybrane i tam mieć np. 70 najciekawszych zdjęć z wyjazdu. Selekcja musi być ostra jeżeli nie chcecie zrazić swoich przyjaciół i rodziny. Pamiętajcie, że może was bawi 17 zdjęcie kolejnego skoku do basenu ale kogoś innego niekoniecznie. Trzeba też pamiętać, że nie mogą być pokazywane zdjęcia, które nam zupełnie nie wyszły i opowiadamy,
że "tu tego nie widzicie, ale chwilę temu szedł tu taki śmieszny piesek"...
Kiedy zdjęcia mamy posortowane i wyselekcjonowane - możemy archiwizować > patrz dalej.
Zasady i sposoby archiwizacji zdjęć cyfrowych
Zdjęcia cyfrowe należy koniecznie przechowywać co najmniej w dwóch kopiach (nie licząc dysku twardego), wtedy nawet jeśli zepsuje się nam komputer, będziemy mogli je odzyskać z archiwizacyjnego CD/DVD.
Nagrywając zdjęcia na płytę należy robić to ze średnią szybkością jaką oferuje nagrywarka (nie maksymalną ani minimalną) oraz nigdy nie nagrywać do pełnej pojemności płyty, gdyż brzegi jej najszybciej ulegają utlenieniu i po kilku latach nie uda nam się odczytać zapisanych tam danych. Jeżeli archiwizujemy zdjęcia na płytach DVD to zapisujemy max. od 3.3 do 4 G danych
Płytka z pozostawionym wolnym miejscem.
Płyty nie mogą być te z supermarketowej "promocji" bo w sumie szkoda czasu na pracę bezsensowną. Takie płyty "promo" od 25 gr/szt. po pół roku można nie móc odczytać. Do archiwizacji należy stosować płyty albo specjalnie do tego celu produkowane albo markowe. Naprawdę jest ogromna różnica między nośnikiem za 80gr i 2.50zł. Warto poszukać w internecie aktualnych testów nośników i kupować tylko te, które wypadają najlepiej.
Płyty chowamy do pudełek z kopertami z fizelinki by się nie rysowały i przechowujemy w ciemnym i w miarę chłodnym miejscu, a przynajmniej w miejscu nie narażonym na gwałtowne różnice temperatur. Nie każdy ma stalową szafę w domu przeznaczoną tylko na CD/DVD więc schowajmy takie pudełko głęboko do szafy z ubraniami i pamiętajmy, że je mamy, ale tylko dokładajmy tam kolejne płytki. Archiwum nie używamy do oglądania zdjęć! Od tego mamy pliki na dysku twardym lub płytkę z wybranymi zdjęciami z wyjazdu.
Cena i trwałość archiwizacji, a różne nośniki
W bajkach dla dzieci opowiadało się, że CD ma ponad 100 lat trwałości. Może i prawda ale: dotyczy to płyt tłoczonych, a nie nagrywanych, specjalnych z nieutleniającą się warstwą oraz z odpornymi na zarysowanie warstwami. Chłam CD/DVD do nagrywania jaki dominuje na rynku może często nawet pół roku nie przetrwać. A jeszcze jak nagrywany jest na tzw. maxa (pojemność + szybkość)...
My obecnie korzystamy z płyt DVD do archiwizacji dodatkowej i każdy, kto zrobi dwie kopie przynajmniej tych najlepszych zdjęć może być w miarę spokojny. Ale ktoś, kto fotografuje naprawdę dużo i ma aparat większej rozdzielczości to może zacząć się zastanawiać czy to aby wystarczy. Raczej nie lub może napewno nie. Trzeba szukać innych metod zapisu. Kiedy była tzw. wojna formatów HD DVD kontra Blu-ray był problem ale teraz wiadomo - wygrał Blu-ray i można już za niewielkie pieniądze kupić taką nagrywarkę i kopiować nasze archiwum na krążki BD o pojemności 25G.
Czy aby to się opłaca?NIE! Jak policzyłem to dysk twardy zewnętrzny za 500zł pozwala na zapis tylu danych ile na BD za 1700 zł. No i oczywiście strata czasu kolosalna przy czekaniu na zapisanie danych i przekładaniu kolejnych płyt.
Czy jest rozwiązanie? JEST! - kupienie dysku twardego zewnętrznego i archiwizowanie na niego zdjęć. Dysk ten używać będziemy np. raz w miesiącu do DODAWANIA danych.
Dysk taki nie powinien być bardzo "wyżyłowany" technologicznie np. jeżeli obecnie max pojemność dysków to 1T to kupmy sobie dysk 500G. Oczywiście warto dodać kilka złotych do dysku w wersji PRO. Tacy producenci jak Western Digital lub Seagate oferują często dyski w wersji najtańszej i trochę droższe profesjonalne. Jaka jest różnica skoro szybkości i pojemności są często takie same? Ano taka, że dysk w wersji PRO ma czas średni międzyawaryjny ok. 2.5 raza większy niż taki zwykły.
Podsumowanie
jeżeli fotografujecie niewiele to archiwizujcie zdjęcia dwa razy:
- dniami z podróży (w trakcie wyjazdu lub natychmiast po powrocie) - miejscami i zdarzeniami (po powrocie, sortowaniu i selekcji)
jeżeli fotografujecie dużo i macie bardzo dużo zdjęć
archiwizujcie wybrane zdjęcia na DVD + warto nagrać na zewnętrzny dysk, służący tylko do archiwizowania danych (i schować do szafy by nie kusiło ciągłe jego włączanie)...
Przypominamy! Jeżeli używacie płytek do wyświetlania zdjęć na telewizorze, komputerze, itp...
to nie używajcie płytek z archiwum!
Nagrajcie oddzielne CD/DVD z wybranymi zdjęciami do codziennego użytku!
Odbitki
Zawsze warto mieć odbitki papierowe najlepszych zdjęć!!! Tradycyjny album ma coś z magii. To nie to samo co obrazki skaczące po monitorze lub telewizorze HD.
Ideałem (często nieosiągalnym) jest wkładanie na bieżąco zdjęć do albumu. Powinniśmy mieć dwa rodzaje albumów - "powyjazdowe" ze wszystkim co dał nam fotolab i archiwum rodzinne z najlepszymi zdjęciami. Do drugiego celu polecamy albumy, nazwijmy je, bardziej ekskluzywne. Firm, które albumy produkują od kilkudziesięciu lat i obiecują, że pewne ich serie się nie zmienią. Można po wielu latach mieć piękne, w jednakowym formacie i oprawie albumy. Takie firmy to np.: Henzo i Walther.
Koniecznie podpisując album należy podawać daty - po latach odtwarzanie z pamięci kiedy dokładnie coś się wydarzyło bywa niemożliwe! Jeżeli na zdjęciu pojawili się jacyś znajomi, dalsza rodzina - dopiszcie kto to jest. Sami mamy problem ze zdjęciami naszych pra... pra... pra...
Warto do albumu włożyć pamiątki: bilety wstępu, rysunki, odciśnięte ślady nóżek czy rączek (świetnie się do tego nadają farby dla dzieci do malowania dłońmi).
Jeśli nie mamy przekonania, że jakieś zdjęcie chcemy zachować to wyrzućmy je. Stosy fotek, których nikt nie ma siły oglądać tak naprawdę zaśmiecają nasz dom (a przecież będą zaraz nowe zdjęcia!).
Nie ma jak to prawdziwy album z pergaminowymi przekładkami...
Należy pamiętać o trwałości zdjęć papierowych.
Jeżeli odbitki będą z fotolabu wybierzecie ten, który oferuje możliwość zrobienia ich np. na papierze Fuji Crystal Archive Professional Paper. Taki papier to minimum 40 lat trwałości odbitek.
Jeżeli zdjęcia sami drukujemy to należy pamiętać, że wszystkie wydruki robione na drukarkach atramentowych innymi atramentami niż pigmentowe są bardzo nietrwałe. Nawet po roku możecie zobaczyć kartkę papieru z waszym zdjęciem wypranym dokładnie z barw [kiedyś taki efekt nazwałem "autosepia"... ;-)].
Drukarki pigmentowe wraz z odpowiednim papierem (!) pozwalają na osiągnięcie trwałości znacznie większej niż tradycyjny papier z fotolabu nawet do 300 lat [jak zapewniają producenci, organoleptycznie nikt jeszcze nie sprawdził... ;-)]. Należy tylko pamiętać aby drukarka z jakiej korzystamy miała wszystkie atramenty pigmentowe, a nie np. tylko czarny! Jeżeli przewidujecie poważne wykorzystywanie drukarki jako domowy fotolab to kupujcie tylko drukarki z wszystkimi tuszami dającymi gwarancję trwałości kolorów i używajcie odpowiednie papiery.
Zawsze warto podeprzeć się wiedzą tych co profesjonalnie zajmują się drukiem artystycznym i problemami jego trwałości np. na: www.wilhelm-research.com.
Możemy m.in. dowiedzieć się nt. "oszustw" jakich dopuszcza się przy podawaniu różnych danych fabrycznych.
Przykład: Kodak za normę swoją przyjął oświetlenie w domach na poziomie 120 luxów przez 12 godzin dziennie, a Fuji, Canon, i inni poziom oświetlenia podnieśli do 450-500 lux. Czyli wynika z tego, że Kodak nadaje się przy trwałości na "xx" lat do powieszenia w norce Krecika z jednej z kreskówek, a do naszych domów lepiej nie stosować....
Ale to już naprawdę inna bajka....
Opracował: Krzysztof Kobus - TravelPhoto
(c) Mały Podróżnik - www.malypodroznik.pl - wszelkie prawa zastrzeżone