Przed wyprawą (czyli co warto zrobić nawet i pół roku wcześniej)
Co tu dużo mówić: do wyprawy z dziećmi trzeba się przygotować. Choć z jednej strony trzeba być otwartym na nieustającą improwizację, to z drugiej wiele rzeczy warto przewidzieć. Ponieważ zimą kupno moskitiery, repelentów, letnich ubranek dla dziecka graniczy w Polsce z cudem, warto (wiedząc gdzie i kiedy jedziemy) zaopatrzyć się w to pod koniec lata. Świetnym miejscem do kupowania ubranek są second - handy, nawet jeśli nie trafimy z rozmiarem (dziecko w kilka miesięcy potrafi sporo urosnąć!), strata finansowa nie będzie duża.
Bilety na przelot do Bangkoku zarezerwowaliśmy 4,5 mies przed wylotem i był to już ostatni moment by dostać miejsca w czasie nam pasującym: po sesji Oli, przed urodzinami Michasia i aby wrócić na Niedzielę Wielkanocną! Dwa miesiące przed wyjazdem wykupiliśmy w internecie przelot BKK - RGN - BKK liniami Air Asia (najtaniej jest kupić bilety 3-5 mies. przed planowanym wylotem). Kupilibyśmy wcześniej, ale potrzebny był do tego paszport Stasia, który musieliśmy dopiero wyrobić (potrzebne są na to minimum 3 tygodnie! - patrz: wyrabianie paszportu w menu PORADY).
Przelot - ważne:
Jeśli lecimy z niemowlakiem (do 8-10 kg) na trasie międzykontynentalnej przysługuje nam specjalne miejsce w salomocie przy kołysce przyczepionej do ściany samolotu. Zwykle u renomowanych przewoźników są 3-4 takie miejsca i trzeba poprosić agenta sprzedającego bilet by zrobił nam rezerwację takiego miejsca (co najmniej miesiąc wcześniej!). W dobrych liniach (np. w Austrian Airlines) jeśli wylatujemy z dzieckiem przed ukończeniem przez nie 2 urodzin to w obie strony płacimy infant price - czyli jak za niemowlaka. A w drodze powrotnej bez dodatkowej dopłaty dziecko ma własne miejsce siedzące! W Austrian Airlines aż do samego wejścia do samolotu można mieć wózek dla dziecka (spacerówka), a dzieciom przysługuje po 10 kg bagażu. Z uwagi na zmienność sytuacji na świecie przed samym wylotem warto zadzwonić do przewoźnika i spytać się czy nie weszły dodatkowe obostrzenia. Na przelot pakujemy po 2 komplety ubranek dla chłopaków i jedzenie dla Michasia: Miśkopty, suszki (morele, rodzynki i jabłka), 2 surowe pocięte marchewki, 2 jabłka, butelki niekapki, batoniki z musli etc. Jakoś do Bangkoku przetrzyma. (inne informacje o lataniu z dzieckiem patrz: dziecko w samolocie w menu PORADY).)
Zdrowie - szczepienia:
Zawsze po przeczytaniu rozdziału dotyczącego zdrowia (a raczej możliwych chorób w danym kraju) mam ochotę nie ruszać się z domu. Na szczęście szybko mi ten stan przechodzi - zwłaszcza jak poczytam o zagrożeniach zdrowotnych w Polsce. W końcu tutaj żyjemy i jakoś z powodu kleszczy nie odwołuje się chodzenia na grzyby! Ale oczywiści do wyjazdu trzeba się też zdrowotnie przygotować. Najlepiej zacząć szczepienia co najmniej 3 mies przed datą wylotu. Bo jeśli będą potrzebne 2 szczepienia (w odstępie miesiąca - tak szczepi się żółtaczkę) a maluch dostanie dłuższego kataru, to może się okazać, iż się po prostu nie wyrobimy terminowo. Podobnie warto wcześniej skonsultować skład apteczki z pediatrą oraz lekarzem chorób tropikalnych. Nasz nigdy nie chorujący Michaś w listopadzie miał dwa rzuty 'trzydniówki' z temperaturą po 40 st, a potem katar z kaszlem i ledwo zdążyliśmy ze szczepieniami!
Zalecane szczepienia do Birmy, Tajlandii, Kambodży i cena w 2007 r
Dur brzuszny - 1 dawka, 165 zł, szczepienie ważne na 3 lata
Tężec/błonica - 2 dawki jeśli ktoś nigdy lub b. dawno był szczepiony u dzieci zwykle 1 dawka przypominająca, ok. 35 zł po pełnym cyklu szczepień ważne na 10 lat
130 zł, 3 lata odporność (szczepienie które może się bardzo przydać też w Polsce!)
Żółtaczka pokarmowa (WZW ) koszt dawki dla dziecka ok. 100 zł, szczepienie przed wyjazdem min. 2 tyg. + po 5 mies doszczepiona 2 dawka dająca odporność na 20 lat (szczepienie które może się bardzo przydać też w Polsce!)
Zdrowie - malaria:
Ponieważ w Birmie, Tajlandi i Kambodży występuje malaria oporna na wiele leków, w tych okolicach Lariam jest nie zalecany. Pozostaje Malarone (dawkowanie profilaktyczne przeznaczone jest dla dzieci powyżej 11 kg) lub Doksycyklina (dozwolona dla dzieci powyżej 8 lat). Z drugiej strony w wielu rejonach popularnych turystycznie w tej okolicy malaria w ogóle nie występuje. Decydujemy się zabrać dla wszystkich Malarone. Uznaliśmy, że jak na miejscu w Birmie okaże się, że komarów niet to leki odstawimy i zaczniemy ponownie dawać gdy zbliżymy się do Kambodży (bo tu na pewno będą).
Dla dzieci (po konsultacji z guru malarii - Agnieszką Wroczyńską) wzięliśmy Malarone Junior (dawka pediatryczna) z dawkowaniem profilaktycznym:
- Michaś - 11,5 kg - 1 dawka dziennie Malarone Junior
- Staś - 7,5 kg - 1/2 dawki Malarone Junior
Zdrowie - zatrucia pokarmowe:
Uf, zobaczymy jak to będzie na miejscu... Generalnie dziecko musi nabrać miejscowej flory, co by się dostosować do otoczenia. Na wszelki wypadek bierzemy nadmanganian potasu do odkażania owoców, ale jak twierdzi lekarz z Instytutu Chorób Tropikalnych jeśli w skórce będzie pęknięcie to dziecko się nałyka chemii i może to dać jeszcze gorsze skutki. Mam nadzieję, że wystarczy zwykłe obieranie (a przez pierwsze dni też sparzanie wrzątkiem). Zobaczymy w praktyce.
Są teorie mówiące, że zgodnie z badaniami naukowymi przewód pokarmowy dziecka, zwłaszcza małego, jest znacznie bardziej elastyczny na zmianę flory bakteryjnej niż przewód pokarmowy dorosłego. Dlatego dzieci dostają "zemsty" znacznie, znacznie rzadziej niż dorośli. Ryzyko to można dodatkowo zminimalizować przez podawanie preparatów ze zlifilizowanymi pałeczkami kwasu mlekowego (Trilac itp.) - ale uwaga - jadąc do kraju o zupełnie innej florze bakteryjnej (np. do Azji) nie ma to sensu, bo maluszek i tak musi nabrać miejscowej flory.
(wiecej o zdrowiu w podróży patrz: PORADY -> zdrowie)
Miesiąc przed wyjazdem
Aby skonsultować skład apteczki i ustalić jakie będą optymalne leki na malarię potrzebne jest spotkanie z lekarzem z Instytutu Medycyny Tropikalnej (Warszawa, Wolska 37, tel. 33-55-235 lub -332). W ramach ubezpieczenia (bezpłatnie) należy się umówić na wizytę (czas oczekiwania do 2 tyg.), mieć skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu, dowód osobisty i książeczkę ubezpieczeniową. Uf... Za 40 zł można to zrobić "od ręki" od pn. do ptk w godz. 9-14.
Miesiąc przed wyjazdem sporządzam spis kiedy i co musimy zrobić aby nie wpaść w panikę i czegoś ważnego nie przegapić. Robimy przegląd butów: ja i Michaś potrzebujemy sandałów! Jedziemy by kupić coś solidnego, aby wytrzymało te 2 miesiące, no i przed wyjazdem w tym pochodzić by potem nie obcierały!
Poza pracą zawodową prowadzoną na bieżąco realizujemy kolejne punkty z listy:
Szyjemy moskitierę na wózek (moskitiery kupiliśmy latem... w markecie budowlanym jako moskitiery do okien :)
Wyrabiamy wizy tajskie i kambodżańskie
Odwiedzamy dentystę (stan zębów bardzo ważny w ogóle, a w szególnosci przy nurkowaniu)
Dzwonimy do linii lotniczej i sprawdzamy rezerwacje - mamy 3 miejsca pośrodku samolotu w tym jedno z kołyską (chcieliśmy 2 przy oknie i 1 z tyłu, ale już nie było wolnych...). Dowiadujemy się, że do wejścia do samolotu możemy dojechać wózkiem.
Kompletujemy apteczkę, wykupujemy ubezpieczenia w Warcie (z 50% dopłaty na leczenie chorób tropikalnych)
Robimy rezerwację hotelu Mysteres D'Angkor w Siem Reap - Kambodża (to jedyna rezerwacja na całym wyjeździe, ale będziemy tu 11 nocy i na tym hotelu nam zależy bo ma basen! No i po kilku mailach udaje się nam wynegocjować zniżkę)
Wynajmujemy e-mailem samochód na Birmę (też trochę negocjując)
Robimy ostatnie szczepienia, wykupujemy repelenty.
Staś (5 mies) uczy się jeść chrupki oraz kaszkę mleczno-ryżową (w czymś trzeba podać Malarone) i pić wodę z butelki (na tamte upały mleczko mamy będzie za gęste)
Spisujemy adres polskiej ambasady w Bangkoku (UWAGA! Przeprowadzili się! Ambasada jest teraz: 100/81-82, Vongvanij Building B, 25th Floor, Rama 9 Road, Huaykwang District, Bangkok 10310, Tel. (+66) 2-645-0367/9 Fax (+66) 2-645-0365)
W Sklepie Podróżnika kupujemy mapy Myanmar, Bangkok i Cambodia
Drukujemy raporty i informacje zebrane o tych krajach
Pakujemy plecaki tydzień przed wyjazdem, by sprawdzić czego nam jeszcze brak i szyjemy z ortalionu pokrowce na plecaki
Wykupujemy dolary (w kantorze od kilku tygodni zbierali dla nas drobne)
Krzyś robi generalny przegląd sprzętu foto, dokupuje akumulatorki, filtry, wszystko czyści i pakuje do skrzyni Peli zapewniającej bezpieczeństwo sprzętowi w każdych warunkach.
Co zabrać?
Robiąc listę rzeczy na wyprawę pamiętaliśmy o żelaznej zasadzie udanej wyprawy: im mniej tym lepiej! Dlatego staraliśmy się brać rzeczy wielofunkcyjne (pareo może służyć do noszenia dziecka, jako kocyk, prześcieradło, ręcznik, ubranie..., walkie-talkie z opcją aktywowania głosem są idelane także jako elektroniczna niania). Zabawek z rozmysłem nie braliśmy: długopisy i zeszyty do mazania dostaniemy wszędzie, a i tak dla chłopaków to co będzie dookoła (muszelki, rówieśnicy) będzie duzo ciekawsze, niż najwspanialsza zabawka edukacyjna. Zabieramy więc po ukochanym pluszaku, samochodziku do samolotu, pojemnik z płynem do baniek mydlanych i kilka balonów. Pełen spis naszego ekwipunku i apteczki.
Czuję się, jakbym jechała na wojnę. Albo przynajmniej na wyprawę dookoła świata...
Nadchodzi wtorek, 13 luty - czas w drogę! Reszta relacji na bieżąco w blogu a pełen raport po naszym powrocie.
Pa, pa!
Klan Kobusów
Opracowała: Anna Olej-Kobus - TravelPhoto
(c) Mały Podróżnik - www.malypodroznik.pl - wszelkie prawa zastrzeżone