wracamy do domu, akurat by zdążyć na Niedzielę Wielkanocną
Przed wyprawą:
Michaś:
Od kilku tygodni rodzice wywracają dom do góry nogami, a w salonie jest masa wspaniałych zabawek: plecaki, walizka, skrzynie, na które się można wspinać! Tylko Mama nie ma poczucia humoru i nie pozwala nic wyciągać z tych paczek... A Tata kategorycznie zakazał mi wyjmować cokolwiek z mojej ulubionej skrzyni Peli - a przecież sam nie będzie się bawić tymi aparatami i kabelkami! Ale w ogóle jest super! Do tego Tata obiecał nam jazdę na słoniu i pływanie w morzu. Co prawda z tym słoniem to blefuje, bo mam jednego w pokoju i wcale się na nim nie daje jeździć, ale nie mówię mu o tym, żeby mu nie było przykro.
Staś:
Przy każdym przewijaniu Mama cieszy się, że niedługo będziemy tam gdzie jest dużo słońca i będę mógł bawić się moimi nogami. Ale super! Bo właśnie odkryłem, że mam taki fajne paluszki i mogę je złapać rączkami! Tylko, ciągle je przede mną chowają : ( Podobno jedziemy na Wielką Wyprawę. Ciekawe, czy to da się wziąć do buzi? Jeśli jest tak dobre jak kaszka i mleczko Mamy to już to lubię!
Ania
Ludzie pytają nas, czy się nie boimy jechać z takimi maluszkami. Tylko ktoś całkiem bez wyobraźni by się nie bał, bo wiadomo, ile rzeczy może się zdarzyć (choć złe rzeczy zdarzają się też tutaj). Jadąc z dziećmi bierzemy pełną odpowiedzialność za nie, bo przecież wyprawa to nasz pomysł. Ale z drugiej strony zawsze będziemy się martwić o nasze dzieci, bez względu na to jak dorosłe już będą. Mam wrażenie, że tak naprawdę czas kiedy dzieci chcą z nami jeździć jest bardzo krótki. Zaledwie kilka lat... Potem wypady pod namiot z rówieśnikami stają się o niebo atrakcyjniejsze niż najwspanialsza (w naszym mniemaniu) wyprawa. Dlatego dziś po prostu ogromnie się cieszymy na tą wspólną przygodę! Bo wyjazd to dla rodziny taki wyjątkowy czas, nieustające święto bycia naprawdę razem, a nie obok siebie. Często słyszymy też, że lepiej byłoby poczekać, aż dzieci podrosną, no niechby młodszy miał choć roczek... Uf, pamiętam Michasia z tego okresu! Stanowczo niemowlak to idealny towarzysz podróży: nigdzie sam nie pójdzie, nie włoży do buzi znalezionej na drodze skórki banana, śpi w każdych warunkach i jedyne co mu naprawdę do szczęścia potrzebne to Tata i Mama.
Krzyś
Miła redaktor z telewizji zapytała się o moje marzenia związane z wyprawą. Odpowiedź była krótka: - wyspać się.... - chyba oczekiwała jakiejś bardziej błyskotliwej odpowiedzi, ale jak być błyskotliwym śpiąc od dawna po 4 godziny na dobę by wszystko pozałatwiać przed wyjazdem.....
Ola
"Czas Apokalipsy" to film mego życia, więc perspektywa zobaczenia
Kambodży na własne oczy jest fascynująca. Nieco mniej
fascynująca jest rola starszej siostry, pomagającej w opiece nad
młodszymi braćmi... Chłopaki - macie się mnie słuchać! Ostatni raz
z Tatą na wyjeździe byłam... hm, dawno temu, więc będzie to ciekawe
doświadczenie znów być razem na szlaku. No i ciekawa jestem tamtejszych
tańców, bo na co dzień uczę się (i uczę innych!) tańców afrykańskich, a
Azja to kosmicznie inny świat!
Ania
No i wyszło na to, że znowu "kwoczę" jak mawia Krzyś. A niech tam,
jestem teraz taka Kwocza-Mama-Podróżniczka i jest to fascynujący czas w moim
życiu! ;-)