Indonezja/BALI 2009 - blog on-line


Wyprawa: 21 X - 21 XI 2009

26 X - INDONEZJA/Bali - Sanur



Pospali dobrze, ale tylko do 7.30. I dobrze czas na plażę. Śniadanie w hotelu nikczemne, ale chłopaki wsysają tosty, bierzemy rzeczy i idziemy tym razem w prawo. Już kilka metrów za falochronem piasek jest biały i.... znika miejscowa ludność. Tak jakby kolor piasku dopasowali do koloru skóry. Plaża piękna o bardzo zróźnicowanym piasku. Od drobnego po kuleczki jak pieprz, ale lekkie bo wyszlifowane z koralowca. Jesteśmy jakby w atolu. Zatoka odcięta koralową barierą i płytka po kolana, kryształowa woda. Między piaskiem zagłębienia ze starymi koralami i muszlami. Chłopcy w raju! Ja piszę, a reszta ekipki śpi - jak się zbudzą pójdziemy na obiad...

No i się zbudzili, obiadko-kolacja pyszna. Aktualizujemy blog i dzwonimy do kierowcy polecanego na TravelBicie. Umawiamy się na kontakt mailowy podczas pobytu na Gili i dogranie szczegółów dalszej wyprawy. Będziemy chcieli aby z pięć dni pojeździł z nami po wyspie.

Kupujemy bilety na transfer na Gili. Trzeba zmienić przyduszną atmosferę tego Szuruburu na coś naprawdę wyspiarskiego. Robi się ciemno - chłopcy długo spali po południu. Idziemy więc na nocne plażowanie. Budujemy zamek, ale fale nam usiłują go zniszczyć więc robimy falochron, nie daje rady, robimy drugi falochron i wreszcie udaje się obronić zamek, ale falochron trzeba cały czas poprawiać. W pewnym momencie trzeba przestać się bronić i zamienić się z obrońców na atakujących. Wiaderka w ruch i atak wodą.... skuteczny!

Piasek dosłownie na 10 metrach plaży ma kilka pasm. Pas piasku sypkiego jak pył, pas mokrego i twardego grubego, pasek grubego wymieszanego z koralami, pas nasączonego wodą, gdzie zapadamy się po kostki i pas mokrego.

Wracamy i wsadzamy zbójków do wanny. Należy im się solidne wypłukanie z soli i piasku przed jutrzejszym przerzutem na Gili.

Zdjęcia??? Oczywiście!!!


Składanie ofiar w świątyni przy hotelu.


Jaka plaża jest każdy widzi.


Na widok tych łodzi czekaliśmy!


Pełnia szczęścia.


Bulgotanie to na razie najlepsze zastosowanie rurek do snorklingu.


Brak ludzi na plaży budzi nawet niepokój po wczorajszym tłumie na plaży czarnej.


Trochę widoków spod wody...


Chłopcy z korali budują Underwater World...


Koral, po prostu stary koral.


Koralowe cmentarzysko przerabiane przez fale na piaseczek.


Idziemy na nocną kąpiel.


Budujemy zamek z falochronami, bronimy go przed falami,
a później sami zdobywamy.

D O B R A N O C!



zobacz dalej...


dzień następny: 27 X - BALI (Sanur) > Wyspy Gili (Trawangan)

dzień poprzedni: 25 X - BALI (Sanur)





Do: strona główna portalu, menu świat, początek strony







Na skróty
dzień następny:

27 X Bali (Sanur) > Wyspy Gili (Trawangan)

dzień poprzedni:

25 X Bali (Sanur)


Strona główna wyprawy





Na marginesie

Pierwszy jetlag Michałka

Kiedy wróciłem wieczorem z knajpki internetowej to Ania z chłopcami spała w najlepsze. Sam szybko położyłem się spać i spałem do momentu kiedy zaniepokoił mnie jakiś ruch i światło z łazienki. Michałek siedział na łóżku i się bawił. Podobno zbudził się ok. 1.30 i stwierdził, że spanie jest nudne. Ja zbudziłem się o 3.00 kiedy rysował sobie i czytał książeczki. Zasnął ponownie przed piątą rano... A Staś spał całą noc. Jak widać im młodsze dziecko tym bardziej jego organizm jest bliżej tego co dyktuje natura. Przecież po przylocie do Singapuru musieli iść spać na całą już noc naszym polskim wczesnym popołudniem.

Hotele w Singapurze

Drogie, szaleńczo drogie lub... takie sobie. To jest widok jaki jawi się po przejrzeniu ofert w internecie. Z dziećmi nie chcieliśmy jechać bez rezerwacji bo nigdy nie wiadomo w jakim stanie będą po przylocie. Udało nam się zarezerwować hotel w Little India (dwa dni szukania, wiele maili bez odpowiedzi) o wyjątkowo dużym pokoju z wielkim małżeńskim łóżkiem i drugim na dostawkę idealnie spasowanym. Mamy więc super dużo miejsca bez takich wynalazków jak piętrowe łóżka co się tu często zdarza.
Hotelików i pokoi do wynajęcia w miejscach takich jak LI dużo ale trzeba się nachodzić i naszukać. Te tanie i dobre nie mają oferty w internecie.

Pałer w Singapurze

Czyli prund 220V - potrzebne przejściówki z brytyjskich gniazdek na EU!

Pałer w Indonezji

Czyli prund 220V - działają nasze wtyczki i nie trzeba żadnych przejściówek. Warto mieć jakiś lekki przedłużacz np choinkowy bo gniazdka znajdują się dokładnie tam gdzie nie chcielibyście.

Snorklowanie

Snorklować (pływanie z maską, fajką i płetwami) każdy może. Nawet ten co nie umie.... pływać! Naprawdę! Można zamówić snorklowanie z asystentem w kamizelce ratunkowej. Nie ma wtedy żadnego ryzyka. Nawet jak przy nieumiejętnym obchodzeniu się ze sprzętem dostanie się woda do maski unosimy się pionowa w wodzie i nasz pomocnik pomaga nam doprowadzić wszystko do porządku. Samodzielnie unoszenie sie nad rafą jest bez porównania ciekawsze od gapienia w szybę na dnie łodzi. Właśnie snorklowanie z asystentem polecamy wszystkim, którzy nie potrafią dobrze pływać, lub nie mieli wcześniej żadnych doświadczeń w snorklowaniu. Miejscowy nurek pokaże najciekawsze fragmenty rafy i pozbawi Was niepotrzebnego stresu.

Zdjęcia podwodne na Bali/Gili

Może przybliżmy jak powstają nasze podwodne zdjęcia. Nie oszalelismy i nie mamy ze sobą profi obudowy do zdjęć podwodnych, która w całości poszła by w nadbagaż kilku kilo. Zresztą z dziećmi jak to targać? Mamy ze sobą Canona Powershot D10, który umożliwia robienie zdjęć do 10 metrów i co ważne nie jest kompaktem wsadzonym w obudowę podwodną, ale aparatem od podstaw zaprojektowanym do fotografii podwodnej.
Aparat to jednak nie wszystko. 90% zdjęć nie powstałoby gdyby nie pas balastowy. Bez niego zapomnijcie o robieniu zdjęć podwodnych (nie chodzi o zdjęcia z unoszenia się na wodzie, ale tego co jest 2 - 5 metrów niżej z tego samego poziomu. Wypór wody jest tak wielki, że zamiast fotografowania toczymy walkę o utrzymanie się pod wodą. Chwytać się rafy nie wolno bo się ją niszczy a ponadto jak się źle ktoś by chwycił to kilka stworzeń marzy tylko o poparzeniu.
Oczywiście nie ma mowy o targaniu ołowiu w bagażu, chyba, że ktoś faktycznie nic nie ma ze sobą. Warto zaopatrzyć się więc w tzw miękki pas balastowy z szeregiem kieszeni, do których możemy wkładać piasek, kamienie, etc... lub jeżeli jest w pobliżu szkoła nurkowa pożyczymy zwykły balast ołowiany. Na Trawangan miałem kamienie i piach na Gili Air 8 kg ołowiu... ;-) Wyważamy się tak, aby ledwie, ledwie unosić się na powierzchni wody.