Strona GŁÓWNA
menu ŚWIAT


Indonezja/BALI 2009 - blog on-line


28 X - INDONEZJA/Gili Trawangan


Poranek miły i wczesny. Goni nas perspektywa oceanu i rafy! Ale, ale,... śniadanie i miłe zaskoczenie. Duuuuuużoooo i ciekawie. I kawa w wielkości mojego domowego nocnika a nie naparstki... Jeszcze wizyta w jednej z dziesiątek wypożyczalni sprzętu do snorklowania i rafa!!!!

Ania daje mi delegacje na rozpoznanie terenu. Chłopcy szaleją ze szczęścia na plaży ja napełniam pas balastowy piaskiem i w wodę... Początek na głębszą wodę to prześlizgiwanie się głębszymi miejscami aby fala nie ściurała brzucha o martwy koralowiec ale wreszcie.... Pięknie!!! To jest to! Żadnych łodzi, transferów, jestem 100m od naszych hotelowych leżaków a pode mną cudowny świat rafy koralowej. Rafy na głębokości 2m, dostępnej dla każdego, kto nawet nie umie pływać może założyć maskę i płetwy i z asystentem trzymającym go za kuper unosić się w wodzie i podziwiać podwodne życie!!!

Czas spędzamy na plaży do południa. Jak skóra mówi nam "dość słońca" przenosimy się na obiad do zacienionej knajpki a później idziemy pływać w hotelowym basenie. I tu cud!!!!

Nie jeden - dwa cudy!!!

Cud pierwszy: Staś nauczył się sam pływać i to tak, że potrafi skakać do basenu i płynąć!!! Oczywiście ma jeszcze pływaczki, ale wcale się nie boi i przepłynął w sumie ładnych parę długości basenu zupełnie sam tylko pod naszym czujnym okiem!

Cud drugi: Michałek, któremu często niemożliwe jest coś wytłumaczyć np. że maskę do nurkowania trzeba dopasować nagle dał sobie to zrobić i zaczął normalnie snorklować!!! Będzie mógł pływać nad rafą i podziwiać rybki!!! Acha - no i nie uczymy ich pływać żabką, tylko żółwikiem - po obejrzeniu żółwi w akwarium wiedzą o co chodzi (a żab tu ani jednej nie ma!). Z ledwością wyjęliśmy chłopców z basenu, byli tacy z siebie dumni, że groziło nam spanie w basenie! Na szczęście perspektywa loda po kolacji zadziałała.

Acha - uczymy tu chłopaków, że trzeba szybko zamykać drzwi, by nie wpuszczać ciepła do pokoju. Taka odmiana od pohukiwania zimą w Polsce: nie otwieraj drzwi, bo zimno wpuszczasz :) No dobra - nie mam siły więcej pisać bo przecież mam niby tu odpocząć... Pozdrowienia!

Zdjęcia??? Oczywiście!!!


Wreszcie widzimy rano jak wygląda nasz hotel.


Budowanie zamku.


I oto efekty.


O tata wraca!....


....zrobimy z niego konika morskiego!


Pierwsze wyspiarskie znajomości.


Nasz plaża.


...


Kolejna zabawa to atak na łamiące....


....się fale - chłopcy kochają to!

UROBEK PODWODNY


...


...


Szkółka snorklingowa.


Korale...


...


...


...i ich...


...mieszkańcy...


...


Transport na wyspie zapewniają takie oto "rydwany".
Nie ma tu żadnego samochodu!


Miłe czekanie na obiadek....


....i jedzenie.


Na wyspie nie ma policji ale zasady są proste:
- ten ścięty łeb nie zapłacił za piwo - teraz odstrasza.


Idziemy zobaczyć hodowlę żółwi....


....które są wypuszczane po podhodowaniu aby odbudować
populację żółwia morskiego!


Chłopcy oglądają najmniejsze żółwiki.


Deser! (Ania zjadła połowę!)


Cud pierwszy - Staś sam pływa!!!.


Cud drugi - Michaś....


....snorkluje!


Koniec dnia - jeszcze kolacja i....



D O B R A N O C!

zobacz dalej...


dzień następny: 29 X - Wyspa Gili Trawangan

dzień poprzedni: 27 X - BALI (Sanur) > Wyspy Gili (Trawangan)












Na skróty
dzień następny:

29 X Wyspa Gili Trawangan

dzień poprzedni:

27 X Bali (Sanur) > Wyspy Gili (Trawangan)


Strona główna wyprawy





Na marginesie

Pierwszy jetlag Michałka

Kiedy wróciłem wieczorem z knajpki internetowej to Ania z chłopcami spała w najlepsze. Sam szybko położyłem się spać i spałem do momentu kiedy zaniepokoił mnie jakiś ruch i światło z łazienki. Michałek siedział na łóżku i się bawił. Podobno zbudził się ok. 1.30 i stwierdził, że spanie jest nudne. Ja zbudziłem się o 3.00 kiedy rysował sobie i czytał książeczki. Zasnął ponownie przed piątą rano... A Staś spał całą noc. Jak widać im młodsze dziecko tym bardziej jego organizm jest bliżej tego co dyktuje natura. Przecież po przylocie do Singapuru musieli iść spać na całą już noc naszym polskim wczesnym popołudniem.

Hotele w Singapurze

Drogie, szaleńczo drogie lub... takie sobie. To jest widok jaki jawi się po przejrzeniu ofert w internecie. Z dziećmi nie chcieliśmy jechać bez rezerwacji bo nigdy nie wiadomo w jakim stanie będą po przylocie. Udało nam się zarezerwować hotel w Little India (dwa dni szukania, wiele maili bez odpowiedzi) o wyjątkowo dużym pokoju z wielkim małżeńskim łóżkiem i drugim na dostawkę idealnie spasowanym. Mamy więc super dużo miejsca bez takich wynalazków jak piętrowe łóżka co się tu często zdarza.
Hotelików i pokoi do wynajęcia w miejscach takich jak LI dużo ale trzeba się nachodzić i naszukać. Te tanie i dobre nie mają oferty w internecie.

Pałer w Singapurze

Czyli prund 220V - potrzebne przejściówki z brytyjskich gniazdek na EU!

Pałer w Indonezji

Czyli prund 220V - działają nasze wtyczki i nie trzeba żadnych przejściówek. Warto mieć jakiś lekki przedłużacz np choinkowy bo gniazdka znajdują się dokładnie tam gdzie nie chcielibyście.

Snorklowanie

Snorklować (pływanie z maską, fajką i płetwami) każdy może. Nawet ten co nie umie.... pływać! Naprawdę! Można zamówić snorklowanie z asystentem w kamizelce ratunkowej. Nie ma wtedy żadnego ryzyka. Nawet jak przy nieumiejętnym obchodzeniu się ze sprzętem dostanie się woda do maski unosimy się pionowa w wodzie i nasz pomocnik pomaga nam doprowadzić wszystko do porządku. Samodzielnie unoszenie sie nad rafą jest bez porównania ciekawsze od gapienia w szybę na dnie łodzi. Właśnie snorklowanie z asystentem polecamy wszystkim, którzy nie potrafią dobrze pływać, lub nie mieli wcześniej żadnych doświadczeń w snorklowaniu. Miejscowy nurek pokaże najciekawsze fragmenty rafy i pozbawi Was niepotrzebnego stresu.

Zdjęcia podwodne na Bali/Gili

Może przybliżmy jak powstają nasze podwodne zdjęcia. Nie oszalelismy i nie mamy ze sobą profi obudowy do zdjęć podwodnych, która w całości poszła by w nadbagaż kilku kilo. Zresztą z dziećmi jak to targać? Mamy ze sobą Canona Powershot D10, który umożliwia robienie zdjęć do 10 metrów i co ważne nie jest kompaktem wsadzonym w obudowę podwodną, ale aparatem od podstaw zaprojektowanym do fotografii podwodnej.
Aparat to jednak nie wszystko. 90% zdjęć nie powstałoby gdyby nie pas balastowy. Bez niego zapomnijcie o robieniu zdjęć podwodnych (nie chodzi o zdjęcia z unoszenia się na wodzie, ale tego co jest 2 - 5 metrów niżej z tego samego poziomu. Wypór wody jest tak wielki, że zamiast fotografowania toczymy walkę o utrzymanie się pod wodą. Chwytać się rafy nie wolno bo się ją niszczy a ponadto jak się źle ktoś by chwycił to kilka stworzeń marzy tylko o poparzeniu.
Oczywiście nie ma mowy o targaniu ołowiu w bagażu, chyba, że ktoś faktycznie nic nie ma ze sobą. Warto zaopatrzyć się więc w tzw miękki pas balastowy z szeregiem kieszeni, do których możemy wkładać piasek, kamienie, etc... lub jeżeli jest w pobliżu szkoła nurkowa pożyczymy zwykły balast ołowiany. Na Trawangan miałem kamienie i piach na Gili Air 8 kg ołowiu... ;-) Wyważamy się tak, aby ledwie, ledwie unosić się na powierzchni wody.