Indonezja/BALI 2009 - blog on-line


Wyprawa: 21 X - 21 XI 2009

30 X - INDONEZJA/Gili Trawangan



Tak wiem! Znudziliśmy Was pisaniem i zdjęciami o podwodnym świecie. Czekacie na opis wyspiarskiego życia. OK! Już się robi. I żeby było jasne: oprócz leżenia bykiem również trochę pracujemy i staramy znajdować ciekawe obrazki z wyspy.

Ale może najpierw trochę gdzie jesteśmy. Wyspy Gili pewnie trudno znaleźć na każdej mapie bo to takie tycie wysepki, które można obejść w 40 minut każdą. Najłatwiej znaleźć Jawę, na prawo Bali dalej wyspę Lombok i właśnie w cieniu wulkanów Lomboku są trzy malutkie wyspy Gili. Największa to Trawangan i najbardziej charakterystyczna bo ma wysoką górę zwieńczoną masztem radiowym. Tu jest najwięcej "ludożerki" czyli knajp, turystów, itd... itp... Jest jedna duża wioska przy porcie gdzie jest maksymalny bałagan. Wioska wygląda tragicznie, to nie jest żadna idylla tylko typowy azjatycki syf (sorry!). Wszędzie walają się materiały budowlane, śmieci itd... Mieszkanie tu to tylko dla zdesperowanych bekpekersów, zupełnie nie zwracających uwagi na to gdzie mieszkają bo traktują to tylko jako miejsce spania. No i na dodatek do miejsc nadających się najlepiej do snorklowania jest z 15 minut drałowania.

Najlepsze miejsca do nocowania są na prawo od portu patrząc z perspektywy statku dobijającego. Tam bungalowy od plaży oddziela tylko wąska droga dla konnych powozów i rowerzystów czyli miejscowa promenada. Nasz hotel miał taki układ:

- bungalow nasz
- basen 50 m
- hotelowa knajpka od basenu 15 m
- droga 10 m
- hotelowe leżaki na piasku 8 m
- woda 30 m plaży
- najlepsze snorklowanie 50 m od brzegu

A wiosce trzeba przejść przez wioskę, zwały materiałów budowlanych, knajpę na plaży i wreszcie mamy plażę właściwą.

Czym się zajmują miejscowi ludzi? Obsługą turystów. Każdy robi co może by zarobić. Najlepsi są instruktorami w szkołach nurkowania, prowadzą łodzie, hotele w imieniu właścicieli. Inni jeżdżą konnymi taksówkami, prowadzą sklepiki, wypożyczalnie rowerów, itd... itp... Sami mieszkają w bardzo złych warunkach. Normą jest mieszkanie przy wielodzietnej rodzinie na platformie z bambusa nakrytej daszkiem z liści palmy. To taki "letni" pokój. Wnętrze wyspy to głównie góra czy raczej pagór bez trawy czy raczej z jej wypalonymi resztkami wyjedzonymi przez kozy i miniaturowe krowy do gołej ziemi. Teraz góra ma znaczenia dla telefonii, turystów na wschody i zachody słońca, ale kiedyś... Na jednym z jej końców tam, gdzie pojawiają się skałki do dzić jest miejsce zwane Japanese Cave, jaskinia, którą Japończycy wykorzystywali w trakcie II wojny jako punkt obrony.

Kolejna Gili to Gili Meno. Mniejsza, płaska. Ot taki koralowy pagór porośnięty palmami.

Najmniejsza to Gili Air. Prawie w całości otoczona barierą z korali. Kilka głębszych przerw w koralach pozwala na dopływanie łodzi. Normalne fale nie dochodzą tu do plaży tylko załamują się z 200m na koralowej barierze. Dla dzieci miejsce idealne chociaż plaża ma więcej korali w piasku więc jest tu mniej możliwości swobodnego biegania boso, za to możliwości poszukiwawcze są ogromne. Miliony martwych korali kusi swoimi skomplikowanymi kształtami. Woda? Jak zupa. Zupa? Jak woda. To jest naprawdę niesamowite wrażenie jak wchodzimy z nagrzanego do 32 stopni powietrza do wody i nie czujemy różnicy temperatur! Bajka!

No dobra! Więcej o Gili Air jutro bo przenosimy się na nią!
Mieliśmy to zrobić dziś ale widać nie był to dobry dzień, zostaliśmy na Trawanganie....

Zdjęcia??? Łocywiście!


Przed wschodem słońca, w tle wyspa Lombok.


Widok prawie ze....


....i z samego szczytu wzgórza. Kolejno: - czarny pas pierwszy to Trawangan, następny pasek to Meno, kolejny to Air widziana w całości, a te wielkie góry to Lombok.


Wybrzeże od strony Bali atakowane przez wielkie fale ma szeroką barierę z korali.


Dwieście, trzysta metrów martwych korali.


Miejscowa łodź i Lombok w tle.


Koralowa bariera w walce z falami.


Gili Travangan - wzgórze od Japanese Cave.


To nie hotelowe bungalowy, ale ośrodek, gdzie można sobie taki domek wykupić na własność.
Teren tego ośrodka to jedyne miejsce gdzie na wyspie rośnie trawa.


Biedni mieszkają tak.


Piraci (?) i lokalne łodzie.


Nasza nadmorska promenada.


.


Wędkarze na molo.


Świetna skuteczność ręcznej sieci.


Miejscowy transport między wyspami.


Nasz promenada....


....trochę bliżej naszego hotelu


Czytelnia na plaży ;-).


Prrrr! Szalony! Transport na wyspach.


W naszym hotelu nie ma trawy, ale za to wyhodowali piekne kwiaty.


Wypożyczalnia rowerów....


....sprzętu do snorklowania.


Nawet rekin łagodnieje i marzy tylko o drinku z palemką.


Zabawka miejscowych dzieci.




zobacz dalej...


dzień następny: 31 X - Wyspa Gili Trawangan > Gili Air

dzień poprzedni: 29 X - Wyspa Gili Trawangan





Do: strona główna portalu, menu świat, początek strony







Na skróty
dzień następny:

31 X Wyspa Gili Trawangan > Gili Air

dzień poprzedni:

29 X Wyspa Gili Trawangan


Strona główna wyprawy





Na marginesie

Pierwszy jetlag Michałka

Kiedy wróciłem wieczorem z knajpki internetowej to Ania z chłopcami spała w najlepsze. Sam szybko położyłem się spać i spałem do momentu kiedy zaniepokoił mnie jakiś ruch i światło z łazienki. Michałek siedział na łóżku i się bawił. Podobno zbudził się ok. 1.30 i stwierdził, że spanie jest nudne. Ja zbudziłem się o 3.00 kiedy rysował sobie i czytał książeczki. Zasnął ponownie przed piątą rano... A Staś spał całą noc. Jak widać im młodsze dziecko tym bardziej jego organizm jest bliżej tego co dyktuje natura. Przecież po przylocie do Singapuru musieli iść spać na całą już noc naszym polskim wczesnym popołudniem.

Hotele w Singapurze

Drogie, szaleńczo drogie lub... takie sobie. To jest widok jaki jawi się po przejrzeniu ofert w internecie. Z dziećmi nie chcieliśmy jechać bez rezerwacji bo nigdy nie wiadomo w jakim stanie będą po przylocie. Udało nam się zarezerwować hotel w Little India (dwa dni szukania, wiele maili bez odpowiedzi) o wyjątkowo dużym pokoju z wielkim małżeńskim łóżkiem i drugim na dostawkę idealnie spasowanym. Mamy więc super dużo miejsca bez takich wynalazków jak piętrowe łóżka co się tu często zdarza.
Hotelików i pokoi do wynajęcia w miejscach takich jak LI dużo ale trzeba się nachodzić i naszukać. Te tanie i dobre nie mają oferty w internecie.

Pałer w Singapurze

Czyli prund 220V - potrzebne przejściówki z brytyjskich gniazdek na EU!

Pałer w Indonezji

Czyli prund 220V - działają nasze wtyczki i nie trzeba żadnych przejściówek. Warto mieć jakiś lekki przedłużacz np choinkowy bo gniazdka znajdują się dokładnie tam gdzie nie chcielibyście.

Snorklowanie

Snorklować (pływanie z maską, fajką i płetwami) każdy może. Nawet ten co nie umie.... pływać! Naprawdę! Można zamówić snorklowanie z asystentem w kamizelce ratunkowej. Nie ma wtedy żadnego ryzyka. Nawet jak przy nieumiejętnym obchodzeniu się ze sprzętem dostanie się woda do maski unosimy się pionowa w wodzie i nasz pomocnik pomaga nam doprowadzić wszystko do porządku. Samodzielnie unoszenie sie nad rafą jest bez porównania ciekawsze od gapienia w szybę na dnie łodzi. Właśnie snorklowanie z asystentem polecamy wszystkim, którzy nie potrafią dobrze pływać, lub nie mieli wcześniej żadnych doświadczeń w snorklowaniu. Miejscowy nurek pokaże najciekawsze fragmenty rafy i pozbawi Was niepotrzebnego stresu.

Zdjęcia podwodne na Bali/Gili

Może przybliżmy jak powstają nasze podwodne zdjęcia. Nie oszalelismy i nie mamy ze sobą profi obudowy do zdjęć podwodnych, która w całości poszła by w nadbagaż kilku kilo. Zresztą z dziećmi jak to targać? Mamy ze sobą Canona Powershot D10, który umożliwia robienie zdjęć do 10 metrów i co ważne nie jest kompaktem wsadzonym w obudowę podwodną, ale aparatem od podstaw zaprojektowanym do fotografii podwodnej.
Aparat to jednak nie wszystko. 90% zdjęć nie powstałoby gdyby nie pas balastowy. Bez niego zapomnijcie o robieniu zdjęć podwodnych (nie chodzi o zdjęcia z unoszenia się na wodzie, ale tego co jest 2 - 5 metrów niżej z tego samego poziomu. Wypór wody jest tak wielki, że zamiast fotografowania toczymy walkę o utrzymanie się pod wodą. Chwytać się rafy nie wolno bo się ją niszczy a ponadto jak się źle ktoś by chwycił to kilka stworzeń marzy tylko o poparzeniu.
Oczywiście nie ma mowy o targaniu ołowiu w bagażu, chyba, że ktoś faktycznie nic nie ma ze sobą. Warto zaopatrzyć się więc w tzw miękki pas balastowy z szeregiem kieszeni, do których możemy wkładać piasek, kamienie, etc... lub jeżeli jest w pobliżu szkoła nurkowa pożyczymy zwykły balast ołowiany. Na Trawangan miałem kamienie i piach na Gili Air 8 kg ołowiu... ;-) Wyważamy się tak, aby ledwie, ledwie unosić się na powierzchni wody.