Indonezja/BALI 2009 - blog on-line


Wyprawa: 21 X - 21 XI 2009

1 XI - INDONEZJA/Gili Air



Gili Air jest świetna, Istna Oaza Spokoju. Dookoła rafa. Oczywiście różnej jakości ale też niesamowicie zróżnicowana. Na Trawanganie był pas koralowej martwicy i dalej wszędzie to samo. Na Gili Air jest większa różnorodność.

Mamy tu piękny uskok gdzie woda robi się aż granatowa i nikną wszystkie inne kolory. Więcej tu gatunków ryb a i różnorodność korali większa. Jest też sporo ciekawych innych stworzeń. Niektóre są jak z horrorów. Jeżeli widać w promieniu pół metra macki, które pod wpływem wywołanego przez nas ruchu wody chowają się do dziury to ciekawe jak wygląda właściciel macek. W miejscu osłoniętym falochronem całe pola jeżowców. Rekordziści mają kolce po 25 cm. I nie są to tylko kolczaste kule biernie leżące na dnie. Wystarczy dłoń zbliżyć na 10 cm do jeżowców a już wszystki kolce kierują się ku niej. Budzi grozę. Tym bardziej jak przepływa się 30 cm nad nimi - trzeba patrzeć czy nie będzie niespodziewanej fali bo można mieć kilkadziesiąt kolców w brzuchu.

Z nowości również widziałem niebieskie rozgwiazdy, żywe rurociągi przepuszczające przez siebie piasek, piekne okazy krabów pustelników. W zdjęciach dodałem również spotkanie z wielkim żółwiem morskim podczas ostatniego nurkowania na Trawanganie.

Wreszcie w pełni wykorzystuję tu pas balastowy bo na Travanganie miałem wypełniony kamieniami i piachem i w tej wodzie było to trochę za mało. Teraz ze szkoły nurkowej wziąłem 10 ale w końcu stanęło na 8 kg ołowiu i wreszcie komfortowo można nurkować i robić zdjęcia. Bez pasa balastowego nie ma tu najmniejszej szansy na nurkowanie o fotografowaniu już nie wspomnę. Dobrze zrównoważyłem wypór wody bo teraz po zanurkowaniu na 5-6 metrów unoszę się nad dnem przy minimalnej korekcie zanurzenia płetwami.

Michałek snorkluje coraz pewniej. Na basenie pływa wszędzie. Świetnie zna już podstawowe znaki używane przy nurkowaniu. Dzsisiaj po raz pierwszy popłynął nad rafę. Emocje ogromne! Tyle rybek i takie kolorowe korale. Dopiero jak zobaczył, że jest 100m od brzegu zarządał powrotu na ląd ;-).

Jesteśmy bliżej Lomboku a Lombok to wysokie wulkany, wodospady a więc miejsce powstawania chmur. Dotychczas deszcze nas omijały ale dziś zebrało się tyle wilgoci, że musiało się skroplić. Patrzyliśmy jak przez niedaleki półwysep idzie ulewa. Wyglądało to jakby wgła wypełniała najpierw przestrzenie między palmami a później ginęły te palmy w szarościach. Ta niby mgła to były drobne kropelki deszczu powstałe z rozbicia wielkich kropli tropikalnej ulewy na liściach palm! Chłopcy początkowo schowali się pod daszkiem knajpki ale później zaczeli biegać po kałużach i rzece wody płynącej drogą. Puszczali statki z liści - zachwyceni.

Siedzieliśmy pod Manta Dive, później poszliśmy dalej do portu i stamtąd konikiem z postojem w sklepie jakby żywcem z GSów wziętym. Wiadra ocynkowane, garnki, plastiki, klapki, itd... itp... Za dział mięsny robiły kosze suszonych ryb, za warzywno-owocowy np. kosze ananasów...

Fotki:




Jeden z pawiloników naszego hotelu w oceanie zieleni.
Ogromna odmiana po spalonym Trawanganie.


Tym razem nadmorska promenada jest piaszczystą dróżką.


200 m wody po kolana.


Nie możemy nacieszyć się palmami, najwięcej jest kokosowych.


Akurat ten kawałek plaży jest nasz.


Kontrola sprzętu.


Jak nie nurkujemy to biegamy.


Odpoczynek po obiedzie.


Podobno w hamaku jest wygodnie?! Oszaleli???.


My tu buju, buju koleżankę,
a jej braciszek zazdrosny....


Fota dla Babć. Odżywiamy się!


Wreszcie cudowna letnia ulewa.
Rzeka słodkiej wody na drodze.


Porzucone klapki smutne mokną.


Porzucone rowery smutne mokną.


A dzieci się cieszą.


Oni chyba strasznie się boją pływać w basenie,
że tak się poubierali.


Nie!!! To kurs nurkowy.
Instruktor zaprasza jak skończycie 10 lat.


Idziemy do portu - to kałuża, która zwyciężyła
w konkursie na największą.


Port niedaleko.


Najładniejsza bryczka na Gili Air.


Port.


Stylowe domy (na Trawanganie wyginęły).


Stasia interesuje wszystko co widzi z bryczki.


Postój przed....


...sklepem wielobranżowym.


Dział mięsny.


Dział owocowo-warzywny.


Kolejne stylowe domy wewnątrz wyspy.


Droga wewnątrz wyspy.


Obiadowy pirat Staś.


Obiadowy pirat Michaś.


Tak wyglądają obiadki.

PODWODNE NOWOŚCI!!! - sorki nie mogłem się powtrzymać... ;-)


Rzułf...


...jaki jest...


....każdy widzi.


Michaś w podwodnym świecie.


Korale.


Korale.


Korale.


Korale.


Korale.


Korale.


Korale.


Korale.


Między te niebieskie usteczka palca lepiej nie wkładać.


Korale.


Korale.


Mózg płetwonurka.


Korale.


Korale.


Rybki.


Rybki.


Jeżowiec.


Ślimorek.


Hit naszej zatoki - niebieskie rozgwiazdy.


Inny jeżowiec.


To te najpaskudniejsze....


....po 25 cm kolce i całe bariery.


To nie wąż między jeżowcami ale taki ruruciąg do przepuszczania
przez niego tego co tam się da zaczernąć.


Zielony krab pustelnik wybrał zieloną muszlę z bocznym wejściem.


My home sweet home.

No to na tyle... acha!
Jakby ktoś był tak miły i nam rozszyfrował
mieszkańców podwodnych ogrodów będziemy wdzięczni!



zobacz dalej...


dzień następny: 2 XI - Wyspa Gili Air

dzień poprzedni: 31 X - Wyspa Gili Trawangan > Gili Air





Do: strona główna portalu, menu świat, początek strony







Na skróty
dzień następny:

2 XI Wyspa Gili Air

dzień poprzedni:

31 X Wyspa Gili Trawangan > Gili Air


Strona główna wyprawy





Na marginesie

Pierwszy jetlag Michałka

Kiedy wróciłem wieczorem z knajpki internetowej to Ania z chłopcami spała w najlepsze. Sam szybko położyłem się spać i spałem do momentu kiedy zaniepokoił mnie jakiś ruch i światło z łazienki. Michałek siedział na łóżku i się bawił. Podobno zbudził się ok. 1.30 i stwierdził, że spanie jest nudne. Ja zbudziłem się o 3.00 kiedy rysował sobie i czytał książeczki. Zasnął ponownie przed piątą rano... A Staś spał całą noc. Jak widać im młodsze dziecko tym bardziej jego organizm jest bliżej tego co dyktuje natura. Przecież po przylocie do Singapuru musieli iść spać na całą już noc naszym polskim wczesnym popołudniem.

Hotele w Singapurze

Drogie, szaleńczo drogie lub... takie sobie. To jest widok jaki jawi się po przejrzeniu ofert w internecie. Z dziećmi nie chcieliśmy jechać bez rezerwacji bo nigdy nie wiadomo w jakim stanie będą po przylocie. Udało nam się zarezerwować hotel w Little India (dwa dni szukania, wiele maili bez odpowiedzi) o wyjątkowo dużym pokoju z wielkim małżeńskim łóżkiem i drugim na dostawkę idealnie spasowanym. Mamy więc super dużo miejsca bez takich wynalazków jak piętrowe łóżka co się tu często zdarza.
Hotelików i pokoi do wynajęcia w miejscach takich jak LI dużo ale trzeba się nachodzić i naszukać. Te tanie i dobre nie mają oferty w internecie.

Pałer w Singapurze

Czyli prund 220V - potrzebne przejściówki z brytyjskich gniazdek na EU!

Pałer w Indonezji

Czyli prund 220V - działają nasze wtyczki i nie trzeba żadnych przejściówek. Warto mieć jakiś lekki przedłużacz np choinkowy bo gniazdka znajdują się dokładnie tam gdzie nie chcielibyście.

Snorklowanie

Snorklować (pływanie z maską, fajką i płetwami) każdy może. Nawet ten co nie umie.... pływać! Naprawdę! Można zamówić snorklowanie z asystentem w kamizelce ratunkowej. Nie ma wtedy żadnego ryzyka. Nawet jak przy nieumiejętnym obchodzeniu się ze sprzętem dostanie się woda do maski unosimy się pionowa w wodzie i nasz pomocnik pomaga nam doprowadzić wszystko do porządku. Samodzielnie unoszenie sie nad rafą jest bez porównania ciekawsze od gapienia w szybę na dnie łodzi. Właśnie snorklowanie z asystentem polecamy wszystkim, którzy nie potrafią dobrze pływać, lub nie mieli wcześniej żadnych doświadczeń w snorklowaniu. Miejscowy nurek pokaże najciekawsze fragmenty rafy i pozbawi Was niepotrzebnego stresu.

Zdjęcia podwodne na Bali/Gili

Może przybliżmy jak powstają nasze podwodne zdjęcia. Nie oszalelismy i nie mamy ze sobą profi obudowy do zdjęć podwodnych, która w całości poszła by w nadbagaż kilku kilo. Zresztą z dziećmi jak to targać? Mamy ze sobą Canona Powershot D10, który umożliwia robienie zdjęć do 10 metrów i co ważne nie jest kompaktem wsadzonym w obudowę podwodną, ale aparatem od podstaw zaprojektowanym do fotografii podwodnej.
Aparat to jednak nie wszystko. 90% zdjęć nie powstałoby gdyby nie pas balastowy. Bez niego zapomnijcie o robieniu zdjęć podwodnych (nie chodzi o zdjęcia z unoszenia się na wodzie, ale tego co jest 2 - 5 metrów niżej z tego samego poziomu. Wypór wody jest tak wielki, że zamiast fotografowania toczymy walkę o utrzymanie się pod wodą. Chwytać się rafy nie wolno bo się ją niszczy a ponadto jak się źle ktoś by chwycił to kilka stworzeń marzy tylko o poparzeniu.
Oczywiście nie ma mowy o targaniu ołowiu w bagażu, chyba, że ktoś faktycznie nic nie ma ze sobą. Warto zaopatrzyć się więc w tzw miękki pas balastowy z szeregiem kieszeni, do których możemy wkładać piasek, kamienie, etc... lub jeżeli jest w pobliżu szkoła nurkowa pożyczymy zwykły balast ołowiany. Na Trawangan miałem kamienie i piach na Gili Air 8 kg ołowiu... ;-) Wyważamy się tak, aby ledwie, ledwie unosić się na powierzchni wody.