Indonezja/BALI 2009 - blog on-line


Wyprawa: 21 X - 21 XI 2009

2 XI - INDONEZJA/Gili Air



Leniwy dzień. Rano uzupełniam ostatnie dwa dni w blogu kiedy sporo się działo. Chłopcy na basenie. Kolejna basenowa sensacja - Staś nauczył się snorklować!!! Dał sobie założyć maskę i pływał z razem z Michałkiem!!! Super! Może założymy szkołę nurkowania "Mały Płetwonurek"... ;-)

Mieliśmy iść po pranie itd.... ale w końcu sam poszedłem do sklepiku gdzie pożyczaliśmy maskę bo zaczęła puszczać wodę i trzeba wymienić ją na inną. Prosto spod sklepu wskoczyłem do wody przyczepiając sandały do pasa balastowego. To co przeszedłem lądem teraz mmiałem przepłynąć. Rafa nie tak ciekawa jak pod Manta Dive ale jest trochę ciekawych mini ogródków koralowych. Na jednym bloku skalnym rośnie kilka gatunków korali o najróżniejszych kształtach i kolorach.

Spokojnie dopłynąłem na wysokość naszego hotelu poza przebojem no ale czas do brzegu. A u nas są dwa falochrony i szeroki pas bardzo płytkiej wody z rumoszem koralowym. Ile się dało dopłynąłem, ale jak koral przejechał mi po brzuchu siadłem i usiłowałem zmienić płetwy na sandały. Orzesz!... Z czterech liter mało sobie tatara nie zrobiłem bo fale małe ale jak już walną to prawie, że przeturlać potrafią. Po długie walce udało się nic nie zgubić i się nie poranić.

Chłopcy z Anią oczywiście na basenie i.... sensacja! Staś nauczył się snorklować!!! Nie mógł patrzeć spokojnie na brata jak ten zachwyca się podwodnymi widokami i.... dał się przekonać do założenia maski i pierwszego pływania. Nawet stwierdził, że może robić "bomby" do basenu z jeszcze większym chlupem. A że czasem rurka wędrowała pod wodę... trudno...

Po obiedzie zruwa się wiatr. Wieje prosto w nasz brzeg z lekka demolując knajpki. Po obiadku spotykamy sympatyczną czwórkę Polaków. Mieszkają dwa hotele dalej. Idziemy razem na wieczornego drinka do oazy reage music a na kolację do ich hotelu. Hotel prowadzi Szwedka, która czuje się tu lepiej niż w Szwecji. Chłopcy zachwyceni bo jest gniazdo piratów i koty. Staś zasypia na poduchach a ja z Miszem prowadzę dyskusje na temat działania łapaczy snów i na inne trudne tematy.

Zanosimy śpiących do hotelu i spać.... Dobranoc!

Fotosiki:




Kiedy wróciłem z nurkowania okazało się....


...że Stasio snorkluje!!!


Teraz mogą pływać razem.


...


Lodziarz przyjechał.


Nadchodzi wiatr.


Nasza zatoczka na wprost bungalowu...


...chroniona falochronem jest nadal świetna do zabawy.


"Koralowa Flotylla" z łupin kokosowych.


"Legend Bar" - gniazdo piratów lub DJ'a.


"Legend Bar" - dobranoc.




zobacz dalej...


dzień następny: 3 XI - Wyspa Gili Air

dzień poprzedni: 1 XI - Wyspa Gili Air





Do: strona główna portalu, menu świat, początek strony







Na skróty
dzień następny:

3 XI Wyspa Gili Air

dzień poprzedni:

1 XI Wyspa Gili Air


Strona główna wyprawy





Na marginesie

Pierwszy jetlag Michałka

Kiedy wróciłem wieczorem z knajpki internetowej to Ania z chłopcami spała w najlepsze. Sam szybko położyłem się spać i spałem do momentu kiedy zaniepokoił mnie jakiś ruch i światło z łazienki. Michałek siedział na łóżku i się bawił. Podobno zbudził się ok. 1.30 i stwierdził, że spanie jest nudne. Ja zbudziłem się o 3.00 kiedy rysował sobie i czytał książeczki. Zasnął ponownie przed piątą rano... A Staś spał całą noc. Jak widać im młodsze dziecko tym bardziej jego organizm jest bliżej tego co dyktuje natura. Przecież po przylocie do Singapuru musieli iść spać na całą już noc naszym polskim wczesnym popołudniem.

Hotele w Singapurze

Drogie, szaleńczo drogie lub... takie sobie. To jest widok jaki jawi się po przejrzeniu ofert w internecie. Z dziećmi nie chcieliśmy jechać bez rezerwacji bo nigdy nie wiadomo w jakim stanie będą po przylocie. Udało nam się zarezerwować hotel w Little India (dwa dni szukania, wiele maili bez odpowiedzi) o wyjątkowo dużym pokoju z wielkim małżeńskim łóżkiem i drugim na dostawkę idealnie spasowanym. Mamy więc super dużo miejsca bez takich wynalazków jak piętrowe łóżka co się tu często zdarza.
Hotelików i pokoi do wynajęcia w miejscach takich jak LI dużo ale trzeba się nachodzić i naszukać. Te tanie i dobre nie mają oferty w internecie.

Pałer w Singapurze

Czyli prund 220V - potrzebne przejściówki z brytyjskich gniazdek na EU!

Pałer w Indonezji

Czyli prund 220V - działają nasze wtyczki i nie trzeba żadnych przejściówek. Warto mieć jakiś lekki przedłużacz np choinkowy bo gniazdka znajdują się dokładnie tam gdzie nie chcielibyście.

Snorklowanie

Snorklować (pływanie z maską, fajką i płetwami) każdy może. Nawet ten co nie umie.... pływać! Naprawdę! Można zamówić snorklowanie z asystentem w kamizelce ratunkowej. Nie ma wtedy żadnego ryzyka. Nawet jak przy nieumiejętnym obchodzeniu się ze sprzętem dostanie się woda do maski unosimy się pionowa w wodzie i nasz pomocnik pomaga nam doprowadzić wszystko do porządku. Samodzielnie unoszenie sie nad rafą jest bez porównania ciekawsze od gapienia w szybę na dnie łodzi. Właśnie snorklowanie z asystentem polecamy wszystkim, którzy nie potrafią dobrze pływać, lub nie mieli wcześniej żadnych doświadczeń w snorklowaniu. Miejscowy nurek pokaże najciekawsze fragmenty rafy i pozbawi Was niepotrzebnego stresu.

Zdjęcia podwodne na Bali/Gili

Może przybliżmy jak powstają nasze podwodne zdjęcia. Nie oszalelismy i nie mamy ze sobą profi obudowy do zdjęć podwodnych, która w całości poszła by w nadbagaż kilku kilo. Zresztą z dziećmi jak to targać? Mamy ze sobą Canona Powershot D10, który umożliwia robienie zdjęć do 10 metrów i co ważne nie jest kompaktem wsadzonym w obudowę podwodną, ale aparatem od podstaw zaprojektowanym do fotografii podwodnej.
Aparat to jednak nie wszystko. 90% zdjęć nie powstałoby gdyby nie pas balastowy. Bez niego zapomnijcie o robieniu zdjęć podwodnych (nie chodzi o zdjęcia z unoszenia się na wodzie, ale tego co jest 2 - 5 metrów niżej z tego samego poziomu. Wypór wody jest tak wielki, że zamiast fotografowania toczymy walkę o utrzymanie się pod wodą. Chwytać się rafy nie wolno bo się ją niszczy a ponadto jak się źle ktoś by chwycił to kilka stworzeń marzy tylko o poparzeniu.
Oczywiście nie ma mowy o targaniu ołowiu w bagażu, chyba, że ktoś faktycznie nic nie ma ze sobą. Warto zaopatrzyć się więc w tzw miękki pas balastowy z szeregiem kieszeni, do których możemy wkładać piasek, kamienie, etc... lub jeżeli jest w pobliżu szkoła nurkowa pożyczymy zwykły balast ołowiany. Na Trawangan miałem kamienie i piach na Gili Air 8 kg ołowiu... ;-) Wyważamy się tak, aby ledwie, ledwie unosić się na powierzchni wody.