Indonezja/BALI 2009 - blog
10 XI - Selasa/Wtorek - INDONEZJA/Bali - Lovina
Laba! Cały dzień na basenie. Jeszcze jeden kamyczek do tematu: po sezonie! Kiedy Zbyszek "Lynx" Chr. musiał walczyć o miejsca u Oldies my mamy kolejny wieczór knajpę dla siebie!!! Jesteśmy zaprzyjaźnieni. Mamy w TV dla chłopaków kreskówki - baja... Kiedy my testujemy kolejne receptury drinków jako wyzwania dla barmana oni mają soczki ananasowe i disnejowy lub kartonowy kanał w TV... Wszyscy są szczęśliwi....
W sklepie wypatrzyliśmy fajerwerki. Niestety jakieś marne resztki. Ale i tak było fajnie jak odpalaliśmy na plaży. Kupiliśmy też z 200 kadzidełek i chłopaki mając po pęczku żarzących się pręcików w ręku robili pokazy tańca z ogniem. Po powrocie do hotelu opanowaliśmy jeszcze mały domek z hamakami gdzie piszemy maile, sprawdzamy co w Ubud. Chłopcy zjedli po mega ogórku i spalili kolejnych kilkadziesiąt kadzidełek, tak, że wonny dym był chyba w całym hotelu...
Dzień kolejny minął....
Zdjątka:
Świątynia? Nie... hotel..
Bilardzik.
Jedni zbierają informacje nt. smaku lodów...
....inni do opracowania nt. piw na Bali
Akurat Bali Hai został oceniony jako sikacz australijskiego pochodzenia - nie polecam.
Lovina - odpoczywające łodzie.
Wieczorne spacery.
Jak widać tłoku nie ma w restauracjach.
Pokazy grafiki....
....kadzidełkowej...
Trenuję [M]ałego [P]odróżnika.
zobacz dalej...
Na skróty
dzień następny:
11 XI BALI - Lovina
dzień poprzedni:
9 XI BALI - Lovina
Strona główna wyprawy
Na marginesie
Pierwszy jetlag Michałka
Kiedy wróciłem wieczorem z knajpki internetowej to Ania z chłopcami spała w najlepsze. Sam szybko położyłem się spać i spałem do momentu kiedy zaniepokoił mnie jakiś ruch i światło z łazienki. Michałek siedział na łóżku i się bawił. Podobno zbudził się ok. 1.30 i stwierdził, że spanie jest nudne. Ja zbudziłem się o 3.00 kiedy rysował sobie i czytał książeczki. Zasnął ponownie przed piątą rano... A Staś spał całą noc. Jak widać im młodsze dziecko tym bardziej jego organizm jest bliżej tego co dyktuje natura. Przecież po przylocie do Singapuru musieli iść spać na całą już noc naszym polskim wczesnym popołudniem.
Hotele w Singapurze
Drogie, szaleńczo drogie lub... takie sobie. To jest widok jaki jawi się po przejrzeniu ofert w internecie. Z dziećmi nie chcieliśmy jechać bez rezerwacji bo nigdy nie wiadomo w jakim stanie będą po przylocie. Udało nam się zarezerwować hotel w Little India (dwa dni szukania, wiele maili bez odpowiedzi) o wyjątkowo dużym pokoju z wielkim małżeńskim łóżkiem i drugim na dostawkę idealnie spasowanym. Mamy więc super dużo miejsca bez takich wynalazków jak piętrowe łóżka co się tu często zdarza.
Hotelików i pokoi do wynajęcia w miejscach takich jak LI dużo ale trzeba się nachodzić i naszukać. Te tanie i dobre nie mają oferty w internecie.
Pałer w Singapurze
Czyli prund 220V - potrzebne przejściówki z brytyjskich gniazdek na EU!
Pałer w Indonezji
Czyli prund 220V - działają nasze wtyczki i nie trzeba żadnych przejściówek. Warto mieć jakiś lekki przedłużacz np choinkowy bo gniazdka znajdują się dokładnie tam gdzie nie chcielibyście.
Snorklowanie
Snorklować (pływanie z maską, fajką i płetwami) każdy może. Nawet ten co nie umie.... pływać! Naprawdę! Można zamówić snorklowanie z asystentem w kamizelce ratunkowej. Nie ma wtedy żadnego ryzyka. Nawet jak przy nieumiejętnym obchodzeniu się ze sprzętem dostanie się woda do maski unosimy się pionowa w wodzie i nasz pomocnik pomaga nam doprowadzić wszystko do porządku. Samodzielnie unoszenie sie nad rafą jest bez porównania ciekawsze od gapienia w szybę na dnie łodzi. Właśnie snorklowanie z asystentem polecamy wszystkim, którzy nie potrafią dobrze pływać, lub nie mieli wcześniej żadnych doświadczeń w snorklowaniu. Miejscowy nurek pokaże najciekawsze fragmenty rafy i pozbawi Was niepotrzebnego stresu.
Zdjęcia podwodne na Bali/Gili
Może przybliżmy jak powstają nasze podwodne zdjęcia. Nie oszalelismy i nie mamy ze sobą profi obudowy do zdjęć podwodnych, która w całości poszła by w nadbagaż kilku kilo. Zresztą z dziećmi jak to targać? Mamy ze sobą Canona Powershot D10, który umożliwia robienie zdjęć do 10 metrów i co ważne nie jest kompaktem wsadzonym w obudowę podwodną, ale aparatem od podstaw zaprojektowanym do fotografii podwodnej.
Aparat to jednak nie wszystko. 90% zdjęć nie powstałoby gdyby nie pas balastowy. Bez niego zapomnijcie o robieniu zdjęć podwodnych (nie chodzi o zdjęcia z unoszenia się na wodzie, ale tego co jest 2 - 5 metrów niżej z tego samego poziomu. Wypór wody jest tak wielki, że zamiast fotografowania toczymy walkę o utrzymanie się pod wodą. Chwytać się rafy nie wolno bo się ją niszczy a ponadto jak się źle ktoś by chwycił to kilka stworzeń marzy tylko o poparzeniu.
Oczywiście nie ma mowy o targaniu ołowiu w bagażu, chyba, że ktoś faktycznie nic nie ma ze sobą. Warto zaopatrzyć się więc w tzw miękki pas balastowy z szeregiem kieszeni, do których możemy wkładać piasek, kamienie, etc... lub jeżeli jest w pobliżu szkoła nurkowa pożyczymy zwykły balast ołowiany. Na Trawangan miałem kamienie i piach na Gili Air 8 kg ołowiu... ;-)
Wyważamy się tak, aby ledwie, ledwie unosić się na powierzchni wody.