Strona GŁÓWNA
menu ŚWIAT


Indonezja/BALI 2009 - blog


11 XI - Rabu/Środa - INDONEZJA/Bali - Lovina



Żeglarz by powiedział: kompletna flauta. Leżę przy mniejszym basenie w kałuży własnego potu. Nie wziąłem ręcznika do położenia na materacu leżaka. Do pokoju 15m - za daleko!!! Leżę... lewy bok, prawy bok,.. 9.20,... 10.45... Ania z chłopakami wróciła z dużego basenu. Pływają w małym. 12.30 czas nakarmić dzieci - wstały o 6.30, śniadanie ok. 7.15. Poszli na frytki. Spełzam z leżaka... Dowlokłem się do restauracji i na duży basen... O! Qr%$(*&!!! Nie ma mojej lodówki ze Storm Beer!!! Zmiany w hotelu, ale piwo jest. Tak mi skoczyła adrenalina, że natychmiast zamawiam wszystkie piwa jakich jeszcze nie piłem i robię notatki. Do czego? Do opracowania o piwach na Bali. Ścierają się tu wpływy duńskie, australijskie i brytyjskie.

Wpadam do basenu. Woda ożywcza. Da się żyć... Pływam i szaleję z chłopakami. Uczymy się serwowanie w siatkówce. Michał opanował po 10 razie i wychodzi mu to znakomicie. Stasio sie obraził bo jednak ma mniejszą koordynację ruchową po trzech nieudanych próbach poszedł w drugi koniec basenu jak chmura gradowa ale dał sie przekonać do kolejnych prób a pochwały i entuzjazm taty dały skutek taki, że po treningu również zaczął ładnie trafiać w piłkę.

Jak skończyliśmy z siatkówką to Michałek stwierdził, że chce zanurkować na dno basenu i go dotknąć... Hmmm... 1.85m głębokości...ciekawe... Ania wymyśliła taki system, że trzymał się siatki na sprzęt snorklingowy i był szybko po nabraniu powietrza ściągany w dół. Jak dotknął dna to puszczał się i SAM wypływał na powierzchnię pod naszą pilną podwodną obserwacją. Niesamowite! On ma dopiero 4.5 roku! Chyba woda to jego żywioł! A i jeszcze jedno! Skakaliśmy z Anią obok nich na bombę aby mieli w basenie sztuczne fale i wpadłem na pomysł aby skakać do basenu mając Michałka na barana. Myślałem, że po pierwsze się nie zgodzi a po drugie jak skoczymy to będzie ryk! Ale gdzie tam! Skakałem z nim 5 razy pod rząd chociaż te skoki to było naprawde ekstremalne przeżycie. Jak ktoś nie wierzy to mogę z nim na barana skoczyć... ;-)

Chłopcy przez sześć goidzin non stop pływali z przerwami na frytki i siku. Ale mieliśmy dwa baseny do wyboru - jeden na najbardziej gorące godziny pod palmami a drugi duży do szaleństw po południu z wodospadem gdzie żyje na skałce wielka jaszczurka. Zobaczyliśmy ją ze Stasiem jak poszła na patrol pod leżaki. Cicho podpłynelismy i patrzyliśmy jak powoli sobie chodzi badając teren długim jezykiem. Później przeszła koło nas i wspięła się na skałkę. Piękna.

Zbliżają się happy hours z piwem za pół ceny. jest jeszcze z 15 minut więc postanawiamy.... zwiedzić Lovinę. Chłopcy na barana i idziemy w lewo do głównej drogi. Nią ze 300 m ale nie nic ciekawego poza "Hotel Dupa" (co za nazwa!). Skręcamy w prawo w uliczkę doprowadzającą do pomnika delfina. Sklepiki i Nirvana cottages (od buddystów??) i pomnik "Króla Delfina". Stąd plażą mniej niż 200m bo szliśmy po trapezie. Trafiamy do naszej knajpki z naszym stolikiem na samym rogu od plaży. Zamawiamy jedzonko i patrzymy co z zachodem słońca - odwołany...

Przy okazji... padł prąd w Lovinie. Z TV nici bo tu prądu nie ma przez 2 do 3 godzin więc nikt nie inwestuje jak na Gili w generatory. Lampy naftowe, świece, nastrój... U Oldies TV nie działa również ale i tak nie możemy ich zawieźć więc wpadamy na drinka i soczki. Cholera! Blendery nie działają - nie ma soku ananasowego! Ale mają w kartonie pomarańczowy. Chłopaki zadowolone my też... Nie spali cały dzień co jest wyczynem dla nich w tropikach więc zaczynają się walki. Wracamy do hotelu ale właśnie przypominają sobie o kadzidełkach. Siadamy w naszym domku z hamakami, chłopcy szaleją w nowej choreografii z kadzidełkami po czym prawie zasypiają. Dają się odłożyć spać i zasypiają w 5 minut. Ja piszę a Ania fotografuje starr trails'y. Gekony się nawołują,... jest cudna noc... jutro do UBUD...

PS. Jestem koszmarnie zmęczony odpoczynkiem - marzę o zmianie... Mam nadzieję latać w Ubud z wywieszonym ozorem z aparatem i z lubością wsłuchiwać się w dźwięk migawki...

Dzień kolejny minął....

Zdjątka:



CZY MYŚMY COŚ FOTOGRAFOWALI????..


Mangosteen - śliczny z zewnątrz....


...i wewnątrz no jak smakuje!


Przekąska nad basenem.


Swiątynia! Wreszcie coś zwiedziliście?! Nie... To tylko hotelowa.


Brama do Loviny.


Pomnik delfina, symbolu Loviny.


zobacz dalej...


dzień następny: 12 XI - BALI Lovina > Ubud

dzień poprzedni: 10 XI - BALI Lovina












Na skróty
dzień następny:

12 XI BALI - Lovina > Ubud

dzień poprzedni:

10 XI BALI - Lovina


Strona główna wyprawy





Na marginesie

Pierwszy jetlag Michałka

Kiedy wróciłem wieczorem z knajpki internetowej to Ania z chłopcami spała w najlepsze. Sam szybko położyłem się spać i spałem do momentu kiedy zaniepokoił mnie jakiś ruch i światło z łazienki. Michałek siedział na łóżku i się bawił. Podobno zbudził się ok. 1.30 i stwierdził, że spanie jest nudne. Ja zbudziłem się o 3.00 kiedy rysował sobie i czytał książeczki. Zasnął ponownie przed piątą rano... A Staś spał całą noc. Jak widać im młodsze dziecko tym bardziej jego organizm jest bliżej tego co dyktuje natura. Przecież po przylocie do Singapuru musieli iść spać na całą już noc naszym polskim wczesnym popołudniem.

Hotele w Singapurze

Drogie, szaleńczo drogie lub... takie sobie. To jest widok jaki jawi się po przejrzeniu ofert w internecie. Z dziećmi nie chcieliśmy jechać bez rezerwacji bo nigdy nie wiadomo w jakim stanie będą po przylocie. Udało nam się zarezerwować hotel w Little India (dwa dni szukania, wiele maili bez odpowiedzi) o wyjątkowo dużym pokoju z wielkim małżeńskim łóżkiem i drugim na dostawkę idealnie spasowanym. Mamy więc super dużo miejsca bez takich wynalazków jak piętrowe łóżka co się tu często zdarza.
Hotelików i pokoi do wynajęcia w miejscach takich jak LI dużo ale trzeba się nachodzić i naszukać. Te tanie i dobre nie mają oferty w internecie.

Pałer w Singapurze

Czyli prund 220V - potrzebne przejściówki z brytyjskich gniazdek na EU!

Pałer w Indonezji

Czyli prund 220V - działają nasze wtyczki i nie trzeba żadnych przejściówek. Warto mieć jakiś lekki przedłużacz np choinkowy bo gniazdka znajdują się dokładnie tam gdzie nie chcielibyście.

Snorklowanie

Snorklować (pływanie z maską, fajką i płetwami) każdy może. Nawet ten co nie umie.... pływać! Naprawdę! Można zamówić snorklowanie z asystentem w kamizelce ratunkowej. Nie ma wtedy żadnego ryzyka. Nawet jak przy nieumiejętnym obchodzeniu się ze sprzętem dostanie się woda do maski unosimy się pionowa w wodzie i nasz pomocnik pomaga nam doprowadzić wszystko do porządku. Samodzielnie unoszenie sie nad rafą jest bez porównania ciekawsze od gapienia w szybę na dnie łodzi. Właśnie snorklowanie z asystentem polecamy wszystkim, którzy nie potrafią dobrze pływać, lub nie mieli wcześniej żadnych doświadczeń w snorklowaniu. Miejscowy nurek pokaże najciekawsze fragmenty rafy i pozbawi Was niepotrzebnego stresu.

Zdjęcia podwodne na Bali/Gili

Może przybliżmy jak powstają nasze podwodne zdjęcia. Nie oszalelismy i nie mamy ze sobą profi obudowy do zdjęć podwodnych, która w całości poszła by w nadbagaż kilku kilo. Zresztą z dziećmi jak to targać? Mamy ze sobą Canona Powershot D10, który umożliwia robienie zdjęć do 10 metrów i co ważne nie jest kompaktem wsadzonym w obudowę podwodną, ale aparatem od podstaw zaprojektowanym do fotografii podwodnej.
Aparat to jednak nie wszystko. 90% zdjęć nie powstałoby gdyby nie pas balastowy. Bez niego zapomnijcie o robieniu zdjęć podwodnych (nie chodzi o zdjęcia z unoszenia się na wodzie, ale tego co jest 2 - 5 metrów niżej z tego samego poziomu. Wypór wody jest tak wielki, że zamiast fotografowania toczymy walkę o utrzymanie się pod wodą. Chwytać się rafy nie wolno bo się ją niszczy a ponadto jak się źle ktoś by chwycił to kilka stworzeń marzy tylko o poparzeniu.
Oczywiście nie ma mowy o targaniu ołowiu w bagażu, chyba, że ktoś faktycznie nic nie ma ze sobą. Warto zaopatrzyć się więc w tzw miękki pas balastowy z szeregiem kieszeni, do których możemy wkładać piasek, kamienie, etc... lub jeżeli jest w pobliżu szkoła nurkowa pożyczymy zwykły balast ołowiany. Na Trawangan miałem kamienie i piach na Gili Air 8 kg ołowiu... ;-) Wyważamy się tak, aby ledwie, ledwie unosić się na powierzchni wody.