Wyprawy Małego Podróżnika: CHORWACJA czerwiec/lipiec 2010
Z Mikulov'a (CZECHY) do Rovinj (CHORWACJA)- 24 czerwiec 2010.
Z Mikulovem lubimy sie ze wzajemnością. Miasteczko zapewniło nam cudowny poranek. Na niebie nie tylko słońce i lazurek, ale również cudowne chmurki o jakich każdy fotograf może marzyć. Śniadanko u Św. Urbana i biegniemy na rynek klucząc po malowniczych uliczkach. Wczoraj o zachodzie słońca widzieliśmy jedno a teraz uliczki pokazały nam swoje drugie lico. Trudno się zdecydować, które piękniejsze. Chłopcy wypatrzyli lody co nie było zbyt trudne więc Ania zostje z nimi by zjedli w spokoju lody a jeszcze biegnę zrobić kolejną odsłonę panoram miasta z Koziego Hradku. Mikulov jest naprawdę godny polecenia i tap prawdę powiedziawszy nie rozumiemy tych, którzy jaką z Polski bez przerwy do celu a nie nocują w tak pięknym miejscu. To naprawdę nie strata czasu ale "czysty zysk". Nawet jak jesteśmy tu po raz kolejny to posiedzenie nad piwem lub miejscowym winem w jednej z licznych knajpek jest nie przerwą w podróży ale prawdziwym początkiem wakacji.
Zrobiło się prawie południe i czas jechać dalej. Nie porzucamy jeszcze Czech ale jedziemy do zamku z listy UNESCO w Lednicach. Niestety nie zdążyli konserwatorzy zdjąć rusztowań ale... nawet to co widać tam, gdzie prace zakończona wzbudza zachwyt. Zamek-pałac istna "beza" jak to w slangu mówimy! Genalny! To taki Wilanów do sześcianu bo i pałacowo i ogrodowo znacznie większy i bogatszy. Sama oranżeria ma ok. 100 metrów! Wokół park z żywopłotami jak stodoły w pruskich folwarkach. Chłopcy mogą wejść do środka! Cały labirynt kanałów i stawów, którymi można dopłynąć do.... minaretu! Jednego z najwyższych w Europie. Miesce genialne a jak znikną wkrótce rusztowania to trudno będzie wzrok oderwać od tej niezwykłej budowli.
Wracamy do Mikulova chociaż właściwie mijamy go bokiem i jedziemy w kierunku Chorwacji. Najpierw Austria. O niej pisaliśmy przy okazji wyjazdu marcowego na narty do Karyntii ale oczywiście nie moge nie napisać zdania o drogach! Widać postęp w budowie autostrady w kierunku Mikulova. Oj! Będzie super jazda. Przez Wiedeń mkniemy jak burza ze średnią (!) 95 km/h bo mamy dobry czas i nie ma korków. Później tradycyjnie w kierunku Graz'u mknie falanga ale chyba wszyscy się umówili na niezłe średnie bo ci co się wloką to i tak mają 140 km/h na liczniku. Bajka! Postój na tankowanie, Graz i spadamy na południe w kierunku Mariboru.
Granica i już Słowenia. Tu już czuć Śródziemnomorze. Piękne krajobrazy i mimo sporego ruchu na autostradzie mkniemy świetnie. I wreszcie granica Chorwacka. Mały koreczek na wjeździe bo sprawdzają dokumenty?! Ale na hasło: Dzień Dobry Polacy! wita nas uśmiech i machnięcie dłoni: Jechać! No to jedziemy! Mamy raptem chyba tylko 70 km z ponad 700 tego dnia więc jedzie się super mimo autostrady w budowie. Sprzęt już nie pracuje bo trochę późno, ruch mały bo jutro święto państwowe i dzień wolny i.... Mundial. Mamy miejscowego kierowcę z temperamentem i znajomością radarów! Za min wskakuje Włoch a ja na trzeciego i mkniemy 160km/h zmuszając GPS do zmiany co chwila zeznań ile minut do końca trasy. Na krzyżówce do Rovinj kończy się nasza wspólna jazda.
Camping znajdujemy bez problemu. Wcześniej wszystko załatwiliśmy z Polski więc szybko dostajemy wszystko co się nam należy z recepcji i znajdujemy nasze miejsce. Namiot i spacer na brzeg morza. Jest już po zachodzie słońca i nie przypuszczaliśmy, że chłocy będą chcieli brodzić w wodzie. O jak się myliliśmy! Szbko rozbierają się i do wody, która nam rozgrzanym emocjami jazdy wydaje się chłodna ale twardzo zawodnicy szaleją.... Wyciągamy ich z wody coś ok. 22.00 bo sami już zasypiamy. Jeszcze kolacja i spać!
Dobranoc...
ZDJĘCIA:
Mikulov - Chłocy od rana zrobili w pensjonacie tor jazdy dla samochodzików.
Czas na spacer po Mikulovie - pod kościołem Św. Vaclava.
Wczoraj był tu głęboki cień....
...a teraz zamek prezentuje się imponująco.
Na rynku.
Oto szczęśliwy człowiek w Mikulovie... Bachus czy jakoś tam go zwali...
Panorama Mikulova z Koziego Hradku.
Lednice - zamek.
Lednice - oranżeria zamkowa....
....myśleliśmy, że się nie skończy!
Żywopłoty z labiryntem... w środku!
No i w drodze.
Książeczki zgadywanki.
Słowenia wita!
Pierwsze słoweńskie krajobrazy.
Tunele - jazdę nimi chłopcy uwielbiają.
Koniec Słowenii!
No i na miejscu - szybko stawiamy namiot....
....wypakowujemy trochę rzeczy i...
...na plażę!
Przynajmniej myć nie będzie trzeba do spania... :-)
Tu wykuwa się blog...
...a tu biwak w bagażniku.
Dobranoc!
Długo w nocy stuka w klawisze: Krzysztof; poprawia: Ania; inspirują jak zwykle niezawodni Michaś i Staś.