Dziś mamy w planach zwiedzanie Lund.
Pogoda rano nie zachęca. Śniadanko zjedliśmy i na koniec pakowania panika
bo właśnie chmura skropliła się nad nami.
Zjeżdżamy nad morze i kornikujemy po małych rybackich wioskach.
W Kivik wielkie wrażenie robi na nas Kungagraven.
Ogromny kurhan z epoki brązu wyłożony kamieniami.
Ponad 70 m średnicy - niesamowity!
Simrishamn to miasteczko jakich wiele ale tu znajduje się ciekawy
kościół St. Nikolas. Jasne wnętrze zachwyca ciekawą architekturą
licznymi epitafiami i modelami żaglowców.
Jeszcze nie widzieliśmy szwedzkiego zamku poza tymi w wielkich miastach więc zajedżamy
do Glimmingehus. Potężny kamienny budynek wznosi się wysoko ze wzgórza otoczonego fosami.
Bardzo prosta bryła przypomina nam wieżę rycerską w polskim Siedlęcinie.
Niestety pada. Może kiepskiej pogodzie winne są Trole.
Trzeba sprawdzić i zobaczyć jak wyglądają drzewa po zabawie
Trolli w Lesie Trolli. Już na dojeździe czuć siłę bo jedziemy przez poligon.
Co ciekawe jak wojsko ćwiczy to wtedy drogę pewnie zamykają
a normalnie można jeżdzić. Cały okoliczny teren to nie tylko miejsce
ćwiczeń dla żołnierzy ale po Lesie Trolli jest wiele oznakowanych ścieżek
i można do woli po okolicy biegać, jeździć na rowerze lub maszerować z plecakiem.
Wjeżdżamy do lasu. Już na początku witają nas trzy drzewa skręcona jak ogromne korkociągi.
Parking i tablica informacyjna dalej jakiś obiekt.... strzelnica!
Nie jest źle - pora na obiad - słoneczko świeci.
Kiedy obiad już się gotował poszedłem z 300m dalej jednym ze szlaków.
Trafiam idealnie. Tak! To jest Las Trolli - tu się bawiły wykręcając w zupełnie
nieprawdopodobny sposób drzewa.
Wielkim bukom rady nie dały ale mniejsze drzewa (chociaż nie małe) są powykręcane nieprawdopodobnie.
A może to jednak są zaklęte trole. Patrząc na porośnięte mchem korzenie
mozna sobie wyobrazić ich wielkie włochate stopy.
Kończymy obiad i opuszczamy kolejne ciekawe miejsce na naszym szwedzkim szlaku.
Przepiękna pogoda więc czas na Lund.
Miasto uniwersyteckie o starym rodowodzie. Gmachy szacownej uczelni zachwycają
architekturą i zielenią. Wiele z nich oplatają bluszcze i winorośla.
Oprócz uniwersytetu znajduje się tu jeden z najwspanialszych kościołów Szwecji.
Romańska trójnawowa bazylika przytłacza ogromem fasady o wysokości 55 metrów.
Ogromna jest również krypta położona pod prezbiterium i transeptem.
Katedra powstała w XI wieku, obecna konsekrowana w 1145 i rozbudowana po pożarze w 1234.
Wspaniałej bryle dorównują też elementy wyposażenia.
Przed wielkim zegarem astronomicznym zawsze jest grupka turystów
i mieszkańców miasta kontemplujących bogactwo wystroju.
Zegar jest bardzo podobny do tego w kościele NMP w Gdańsku
tylko troche niższy. Nadal działa a powstał bagatela w 1424 roku!!!
Ogromna krypta jest niezmieniona praktycznie od 1123.
Zachwyt wzbudzają kolumny. Każda jest inna. Najbardziej znaną jest ta z postacią mężczyzny.
Lokalna legenda mówi, że to jest Finn, budowniczy katedry.
Kolejna kolumna ma podobną rzeźbę - żony Finna według legendy, ale może jedna z tych postaci to biblijny Samson.
Gotyckie stalle i ołtarz główny dopełniają zachwyt zwiedzających.
Gdy chodziliśmy uliczkami wokół katedry i uniwersytetu dobiegały nas dzwięki muzyki, radosne krzyki, gwizdki.
Chcieliśmy zobaczyć co się dzieje ale ciągle zmieniały miejsce. Wreszcie się spotkaliśmy.
Dwie ciężarówki umajone i przybrane flagami i balonami, pełne dziewczyn i chłopaków.
Wyglądało jak.... parada równości ale okazało się, że to... koniec roku akademickiego.
Głośno i radośnie grupy studentów wędrowały po mieście.
Część męska w jednakowych garniturach z czapkami jak marynarskie na głowach a
dziewczyny w białych mini koniecznie powiewających na wietrze.
Prawie każdy ma gwizdek i go używa ile ma sił, a kto nie gwiżdże ten krzyczy i śpiewa z radości,
że już są tak wytęsknione wakacje.
Hałasem nikt się nie przejmuje bo przecież Lund to miasto akademickie i ma nawiększy procent młodych mieszkańców.
ponad 20 % mieszkańców mieści się w grupie wiekowej między 21 a 29 lat!
Zmęczeni miastem, z którego wygania nas zachodzące słoneczko jedziemy na camping nad morze.
Do Lund wrócimy jutro ale nie chcemy zostać na miejskim campingu.
Przecież niedaleko pod miasteczkiem Lomma jest Ljungens Camp z plażą a to gwarantuje świetną zabawę dla chłopców!
Mamy miejsce z "prundem" i ładujemy wszystkie możliwe akumulatory.
Wspaniały zachód słońca i długa kolacja oraz kąpiel. Szalejemy pod prysznicami a jest... 22.30.
Wychodzimy kwadrans przed północą a tu ciągle jasno!
Chłopcy zasypiają natychmiast. DOBRANOC.
Prosty sposób na chrupiące bułeczki na śniadanie.
Widok z naszej biwakowej łączki.
Kropi - koniec śniadania w samochodzie.
Jedziemy wzdłuż wybrzeża odwiedzając rybackie wioski.
Kivik - imponujący kurhan.
W Simrishamn zwiedzamy jeden z ciekawych...
...kościołów obejrzanych na szlaku.
Zamek Glimmingehus.
Chłopcy dostali mapy i zastanawiają się...
...gdzie może być słońce?!
Czołg to my chyba nie jesteśmy...
Las Trolli.
Ania usiłuje odczarować drzewo.
A tu trole to chyba robiły niezłą balangę....
Lund - imponująca fasada katedry.
Najstarsza część kościoła - prezbiterium.
Słynny zegar astronomiczny.
Ogromna krypta pod prezbiterium i transeptem.
Zaułki miasta.
Małe nóżki zmęczone zwiedzaniem.
Ale w wózku, który ktoś porzucił chętnie pozwiedzam jeszcze. W tle muzeum historyczne.
A gdzież to Staś wędruje z tymi kamieniami....
Na molo naszego campingu! Rzucanie kamyków do morza to niezła rozrywka dla smyka...
Jeszcze trochę szaleństwa....
....widok na Malmo z dominującym Torso Tower (już jutro) i... spać!