Strona GŁÓWNA
menu ŚWIAT


Tunezja 2007 - Egzotyka dla smyka - RAPORT Z WYPRAWY
18.10.2007 - 1.11.2007


RAPORT Z WYPRAWY - TUNEZJA 2007


Tunezja zaskoczyła nas wspaniałymi zabytkami i pięknymi krajobrazami. Okazało się, że kraj ten ma do zaoferowania znacznie więcej niż tylko piękne plaże. Wystarczy tylko opuścić turystyczną strefę hoteli, by znaleźć się w środku codziennego życia. No i jest to kraj przyjazny podróżowaniu z dziećmi bo blisko, bezpiecznie a jednocześnie ciekawie i egzotycznie. Sami tunezyjczycy bardzo sympatyczni i widać po ich zachowaniu w stosunku do naszych chłopców, że dzieci sš tu bardzo kochane.

Z biurem podróży - warto wiedzieć

Najprościej jest wykupić wycieczkę w biurze podróży. Dzięki temu nie trzeba wyrabiać wizy, a i sam przelot jest po prostu tańszy. Jeśli hotel ma być tylko bazą do samodzielnego zwiedzania można rozważyć wykupienie najtańszej oferty. Jeśli chcemy w hotelu też wypoczywać korzystając z jego uroków warto wiedzieć iż w hotelach 2** jedzenie będzie monotonne a jeśli przyjdziemy później na śniadanie/kolację możemy zastać tylko resztki. W hotelach 4**** do dyspozycji będzie kilkanaście dań. W Opcji HB za napoje do kolacji trzeba dodatkowo płacić (np. butelka wody 1,500 DT, piwo 3,500 DT, sok 2,500 DT). Opcja all inclusive wlicza napoje i trzy posiłki dziennie. Koniecznie należy się też upewnić przed wykupem wycieczki: dokładne godziny wylotu/przylotu do polski (zwykle pierwszy i ostatni dzień są przeznaczone na transport i tym samym nie do końca będzie to czas wypoczynku)
  • do kiedy trzeba opuścić pokój w dniu wyjazdu (doba najczęściej jest do 12.00)
  • limit bagażu (w czarterach to zwykle 15 kg)
  • odległość od plaży (informacja strategiczna jeśli chcemy tam często bywać z dziećmi)
  • co jeszcze oferuje hotel (np. basen wewnątrz jest sporym atutem jesienią, gdy z zewnętrznego nie bardzo da się już korzystać), żelaznym punktem są animacje dla dzieci, choć po sezonie różnie z tym bywa.
  • opłaty za dziecko (ze sprawdzonych przez nas biur tylko Viva Tours nie liczyła opłat za infanta)
  • możliwości i ceny wycieczek fakultatywnych (dla tych, którzy bezpieczniej czują się w grupie)


Termin

Nam narzuciło go życie. Wcześniej był Ramadan, później byłoby za późno do zwiedzania północy (deszcze!). Optymalny czas do wyjazdu to wrzesień - jest jeszcze ciepło (gorąco!) na tyle by można się było kąpać w basenach, a już nie ma tłumów. Niestety, jeśli wtedy wypadnie Ramadan to mogą być kłopoty z transportem, ulice są opustoszałe i Tunezja za dnia może wyglądać nieco smutno. Lato to dobry czas na turystyczną północ, komu zależy na pustyni powinien pomyśleć o wyjeździe jesienią/wiosną. I liczyć się z tym, że może być zimno! Rankiem polarowe bluzy bardzo się przydały!

Co zabrać

Był moment, żeśmy rozpatrywali nie zabieranie wózka, ale na szczęście go wzięliśmy. Trzeba przyznać, że bączki są małe, ale już ciężkie (jakieś 10 kg Staś - 1,2 latka, i 12 kg Michaś - 2,8 lat). Nawet dojście z hotelu do plaży tych 200 metrów jest łatwiejsze z wózkiem. Choć po medynach z ich wąskimi uliczkami i schodkami lepiej się sprawdzają chusta i nosidełko. To ostatnie koniecznie rozstawiane tak, by po zdjęciu z pleców samo stało na ziemi. Raz Michaś przespał w ten sposób całą podróż pociągiem (ok. 1 godz.)! Przydatna jest też komora na różne rzeczy czyli jak ja to nazywam 3 x basic:
  • komplet ubranek na zmianę
  • zapas pieluszek + nawilżanych chusteczek
  • małe co nie co

Do tego przydatna jest kieszonka z boku na butelkę z piciem i obowiązkowo daszek. Obowiązkowo, bo jak się chodzi dużo na słońcu to jednak trochę malca osłania. A chusta - wiadomo, boska jest zawsze. Jedyny mój słaby punkt to motanie na plecach. Jak zaczynam tak chustować Stasia to nie ma siły, żeby się wszyscy wokół nie patrzyli z życzliwą ciekawością… Pełen spis apteczki i ekwipunku jest TUTAJ.
Poza tym w Tunezji można dostać wszystko czego turysta zapragnie: kremy, pieluszki, zabawki, ubranka, jedzenie, choć niektóre produkty mogą być droższe niż w Polsce. Pamiętając, iż jest to kraj muzułmański, jeśli chcemy sporo zwiedzać, warto mieć spodnie za kolana i koszule z rękawem. Inaczej w meczetach będzie trzeba wypożyczać specjalne okrycia.

Pojeść, popić i...

Uwaga amatorzy piwa! Występuje ono w malutkich puszkach/butelkach o nikczemnej pojemności 0,25 - 0,33. W sklepikach do nabycia za jakieś 1,2 DT, w restauracjach zwykle w cenie 2,5 - 3,5 DT. Wodę najtaniej można kupic w miejscowym sklepiku za 2 DT zgrzewka 6 szt, w sklepach dla turystów 1 DT, w restauracjach 1,5 DT. W październiku brak było świeżych soków, dostępne jedynie w kartonikach albo koncentratach. W restauracji dla turystów należy się nastawić że najtańsze danie (np. spagetti) kosztuje ok. 7 DT, zwykle jednak ceny dań są wyższe. Jeśli natomiast uda się trafić do lokalnej knajpki z pewnością wyżywimy się taniej.

...pojechać czyli transport na miejscu

Komunikacja jest dość tania. Taksówki generalnie mają taksometry, więc odpada dyskutowanie z kierowcą. Przykładowe ceny taksówek:
  • Hammamet Yasmine - Hammamet - 5-6 DT
  • Tunis - Kartagina - 5-8 DT (zależy z którego punktu miasta)
  • Kartagina - Sidi Bou Said - 2 DT
  • Sidi Bou Said - Tunis (Muzeum Bardo) - 10 DT

Przejazdy komunikacją miejską zaskakiwały nas taniością (ceny w 1 str):
  • Hammamet Yasmine - Hammamet - ok. 0,6 DT
  • Hammamet - Tunis autobusem - ok. 3 DT, pociągiem ok. 4 DT

Jeśli mamy mniej czasu warto wynająć samochód. Bez kierowcy cena wynosi 50-70 DT, z kierowcą 100 - 150 DT (zależy od trasy, ceny za cały dzień, z kierowcą cena zwiera paliwo). Opcja z kierowcą była dla nas o tyle konieczna, że nie bardzo wyobrażam sobie trzymania maluchów samej z tyłu - po prostu chłopaki są za mali na samodzielność w samochodzie. Drogi są zaskakująco dobre, a oznakowania wszędzie pisane po arabsku i francusku. Szczegółową mapę drogową warto zabrać z Polski (my wzięliśmy Marco Polo).

Program

Jeśli przyjechaliśmy wypocząć do jednego z hoteli to zapewne będzie tam rezydent, u którego można wykupić wycieczkę (np. z Hammamet Yasmine całodzienna do Tunisu, Kartaginy, Sidi Bou Said za 65 DT). Kto ceni sobie niezależność polecam jako inspirację raport Mirki Kot „Tunezja - nie taki wielki obciach” czyli wynajem samochodu i samodzielny objazd. Relacja do przeczytania na stronach Travelbitu www.travelbit.pl dział relacje z wypraw, są tam też dwie inne relacje z Tunezji. My zdecydowaliśmy się poświęcić tydzień na objechanie samochodem południa, a potem mając bazę w Hammamet Yasmine (turystyczna część Hammametu) zwiedzaliśmy północ.

Do dyspozycji na rynku są przewodniki:

  • Wiedza i Życie - przewodnik z masą zdjęć
  • Pascal - dużo informacji praktycznych
  • Podróże Marzeń - seria Gazety Wyborczej - dobry do poznania kultury i kraju


Poza tym warto poszukać w sieci relacji, gdyż nic tak nie ułatwia zwiedzania jak praktyczne doświadczenia innych podróżników!

Organizacja wypraw po Tunezji

Jeśli ktoś szuka przewodnika po Tunezji to serdecznie polecamy pana Tahara z którym mieliśmy przyjemność podróżować. Jego atutem - poza osobowością i rozległą wiedzą - jest doskonała znajomość jęz. polskiego (poza francuskim, arabskim i pewnie jeszcze kilkoma innymi...)

Mohamed Tahar Boukef
36, rue Sadok Boukef
2034 - Ezzahra
Tunis - Tunezja
boukef.tmgo@planet.tn
+ 216 98 313 046
+ 216 71 452 348 (tel/fax)


Do: menu świat, początek strony







Na skróty


Nasz album
Nasz album o Tunezji - zobacz więcej...

Namacalny efekt naszych wypraw do Tunezji to album jaki we wrześniu 2008 roku ukazał się nakładem wydawnictwa Carta Blanca.
Zobacz więcej....


Organizacja wypraw
Jeśli ktoś szuka przewodnika po Tunezji to serdecznie polecamy pana Tahara z którym mieliśmy przyjemność podróżować. Jego atutem - poza osobowością i rozległą wiedzą - jest doskonała znajomość jęz. polskiego (poza francuskim, arabskim i pewnie jeszcze kilkoma innymi...)

Mohamed Tahar Boukef
36, rue Sadok Boukef
2034 - Ezzahra
Tunis - Tunezja
boukef.tmgo@planet.tn
+ 216 98 313 046
+ 216 71 452 348 (tel/fax)


Notki z trasy
  • Jedzenie - Pyszne! Jak na odchudzanie się to nie do Tunezji. Na wszystkie posiłki w hotelu (szwedzki stół) można zjeść obiad, czyli zawsze jest coś na ciepło i to nie jedno danie ale przynajmniej kilka. Cudownie przygotowane mięsa (jagnię, koźlę, indyk, kurczak, królik, wołowina). Warzywa na gorąco w różnych składach. Płatki ziemniaków z cebulką i zwykłe frytki. Oprócz chrupiących bagietek croissanty, zawijańce z czekoladą, bułeczki z szynką. Ogromna ilość surówek. Makarony na 100 sposobów. Na kolację dwie zupy do wyboru. Na śniadania zółty i biały ser, gruba kiełbasa zwana salami, płatki zbożowe, jogurt,... Trudno się powstrzymać bo przecież nawet jak z kilkudziesięciu półmisków, misek i brytfan skubniemy po trochu to i tak mamy potężną porcję - a desery?! To odrębny rozdział. Tu widać różnicę między północą i południem. Na Saharze przede wszystkim królował mus daktylowy czyli miksowana śmietana z daktylami tak, że powstaje bita śmietana o smaku daktylowym (MNIAM!). Po nałożeniu słusznej porcji tej pyszoty należy udać się do misy z ziarenkami granatu i obsypać nimi krem (ślinię się to pisząc - przyp. red.). Wokół na półmiskach cudownie delikatne ciasteczka tortowe i to co Ania lubi najbardziej tj. babeczki daktylowe. Dalej formacja z czekolady przypominająca ksar. Na tortowym cieście oblanym czekoladą i szalowanym pół centymetrowymi płytami czekolady sterczą obłe i powykrzywiane jak ksary.... gruszki w czekoladzie. Dalej stos jabłek i cudownie słodkich, soczystych małych gruszek, które Staś wsysa wręcz w siebie. Oczywiście winogrona do skubania, melon, ... Nie wspominam już o wielu dodatkach, konfiturach itd.... itp...

  • Gwiazdy i gwiazdki - te hotelowe oczywiście. Wygląda na to, że cztery gwiazdki na południu to tak ok. 2.5 na północy. Tak przynajmniej wypada w porównaniu hotel Almaz **** w Hammamet. Niby duży i kolorowy ale jak się popatrzy na detale... Tragicznie wygląda plac zabaw, który w Polsce zamknięto by natychmiast i kazano zdemontować. Karuzela pogięta i krzywa, zjeżdżalnia grozi śmiercią, opony na podartych linach jako huśtawki, druga huśtawka z połamanym pełnym drzazg siedzeniem a sprzęt do zabaw dla dzieci najczęściej połamany. Wypadałoby, aby polskie biura podróży podpisując umowy z hotelem wymagały aby przynajmniej względy bezpieczeństwa były spełnione chyba, że zależy im na wątpliwej reklamie w prasie jak jakiemuś dziecku coś się stanie. Druga rzecz to wszechobecne zakazy wnoszenia na teren hotelu napoi i potraw! Kpina w żywe oczy przypomina raczej przepisy z więzienia. Rozumiemy wynoszenie ze stołówki wałówek obiadowych ze żniadania bo to metoda niestety wielokrotnie stosowana przez naszych rodaków ale żeby zabraniać wnoszenia soku dla dziecka, którego i tak w hotelu się nie kupi! Tandetne wyposażenie pokoi. Rozlatujące się krzesła, brak szamponu i płynu do kąpieli tylko w dystrybutorze jest niewiadomo co. Jedzenie jest dobre ale wszystkie napoje płatne dodatkowo. Basen kryty czynny do 18.00 - kolejna kpina z klienta bo wracając z wycieczki i chcąc się z dziećmi pobawić na basenie Musimy liczyć, że zostawią drzwi otwarte i będzie można się chlapać po.... ciemku. Wielu Polaków myśli, że taki hotel Almaz to haj-lajf a tak naprawdę miejsce żenujące jeżeli ma się porównanie do innych hoteli w Tunezji. Może tak wyglądają hotele wynajmowane przez biura podróży na czartery, ale niech nie epatują gwiazdkami i piszą jak jest naprawdę. Kolejna sprawa to wylot a koniec doby hotelowej. Tyle razy pisano o tym a ciągle nie sprawdzają kienci tych godzin. Doba hotelowa kończy się o 12.00 a wylot jest np. o 21.00. Pół biedy jak w hotelu jest przechowalnia bagażu a jak nie ma? A ponadto w takim Almaz płaci się kartą "prepejdową" więc od 12.00 jak ją oddamy to nawet nie możemy niczego zamówić do picia... Diabeł leży w szczegółach jak widać o których się nie dowiecie z kolorowych katalogów.

  • Internet - nie jest łatwo. O dziwo wiele nawet dobrych hoteli nie oferuje dostępu do internetu. Dobre tzn. prawdziwie ****. Dziwne bo np. jest internet w recepcji i u dyrektora a nie ma dla klientów. Są za to kafejki internetowe, które oferują naprawdę szybki dostęp na nowoczesnym sprzęcie. Najmniejszą jednostką czasu jest pół godziny. Oczywiście możecie siedzieć 10 minut, ale cena jest za minimum pół godziny - od 2 do 5 dinarów. A tak naprawdę to największym problemem była dla mnie kiedyś klawiatura. Dostałem dzięki uprzejmości dyr. hotelu komputer i po pierwsze wingroza była po francusku a klawiatura w tak dziwacznym ukladzie, ze naprawdę pisanie czegokolwiek, nawet adresu internetowego, było wyzwaniem (kropka z Shiftem!!!). Niekiedy jest też w hotelu dostęp do internetu, ale tylko przez Wi-fi z własnym sprzętem. Nie wiem, czy tak jest zawsze ale w publicznym dostępie do internetu był problem z przesyłaniem danych przez FTP i ogólnie wszystko działało tak, że poczułem się jakbym cofnął się w czasie. Polecamy prywatne k@fejki bo i sprzęt ludzki i wszystko działa. Należy pamiętać, że Windowsy działają we francuskiej wersji językowej (nawet jak jest klawiatura QWERTY) więc dobrze jest wcześniej poduczyć się trochę francuskiego nazewnictwa funkcji.

  • Drogi - rewelacyjne nawet hen daleko na prowincji. Nasi drogowcy mogliby się nauczyć jak kłaść asfalt, który nawet w 50 stopniach celsjusza nie zmienia się w poorane koleinami pole po przejechaniu jednego tira.

  • kupowanie pamiątek:
    - nie lubisz się targować to idź do sklepu rządowego, tam jest bardzo duży wybór oraz stałe ceny,
    - targowanie masz we krwi - idz do medyny i poszukaj sklepów trochę z boku głównej ulicy, tam, gdzie trafia mniej turystów

  • wymiana pieniędzy: - nie szukamy "okazji" bo kurs jest taki sam i najlepiej wymienić w hotelu gdzie zaczynamy naszą podróż

  • Mali Podróżnicy
    • Staś - rok i 2 miesiące
    • Michałek - dwa lata i 8 miesięcy



    Odnośniki