Aby nie powielać informacji z poprzedniego raportu ograniczymy się tutaj do rzeczy,
o których wcześniej nie pisaliśmy. Polecamy lekturę strony naszej poprzedniej wyprawy TUNEZJA 2007 - Egzotyka dla smyka
Kiedy jechać:
Czerwiec - wrzesień: optymalny do pobytu na wschodnim wybrzeżu (Hammamet, Sousse). Zalety: jest ciepło (gorąco!), można się kąpać w morzu i basenach, wszelkie atrakcje i animacje działają pełną parą. Wady: to wysoki sezon, więc ceny hoteli najdroższe. Do tego bywa za gorąco, a tłumy w hotelach wokół basenu i na stołówce mogą być uciążliwe.
Październik - maj: dobry czas na odwiedzenie południa czyli Sahary.
Zalety: temperatury są znośne a nawet może być chłodno. Jesienią wieczorem możliwy zimny wiatr. Mało turystów choć w ścisłym sezonie w październiku w oazie Ksar Ghiliane są tłumy, zaś gdy w grudniu w Douz jest Festiwal Saharyznalezienie noclegu graniczy z cudem. Wady: wiosną występuje piaszczysty wiatr, podróż na wielbłądzie bywa wtedy mało przyjemnym przeżyciem, a zasypany piaskiem Wielki Szott nie jest biały!
Optymalny czas na zwiedzenie całego kraju to wrzesień - październik oraz kwiecień - maj. Oczywiście może zdarzyć się na północy deszczowy dzień lub piaszczysty wiatr, lecz generalnie wszędzie powinno być słonecznie z dającymi oddech fotogenicznymi chmurkami, a ceny są niższe. Oczywiście należy byc przygotowanym na burze i deszcze szczególnie w miejscowościach nadmorskich.
Z dziećmi
Jadąc z maluchami warto zabrać ze sobą zapas pieluszek (Michaś po półtora dnia noszenia miejscowych się trochę odparzył), choć w turystycznych miejscach dostaniemy firmowe pampersy. Bufety w hotelach zwykle przewidują dania dla dzieci (typu pizza, frytki, ziemniaki, ryż), prawdopodobnie można też dla najmłodszych dostać słoiczki z jedzeniem, ale lepiej zabrać to co pociecha na pewno je. Do posiłków w hotelach są oczywiście włączone desery oraz owoce.
W Hammamet dla dzieci atrakcją może być odwiedzenie Cartage Land (typ wesołego miasteczka) gdzie płaci się za wstęp (15 DT dorosły, 10 DT dziecko, maluszki bezpłatnie) a potem wszystkie atrakcje są do dyspozycji, tyle że większość jest przeznaczona dla starszych dzieci (co najmniej 7-8 lat), więc dla maluchów pozostaje niewiele.
Idealnym miejscem jakie odwiedziliśmy na udany urlop z dziećmi był Thallassa Village Skanes w Monastirze.
Jest to typ wioski turystycznej (standard ****) gdzie mieszka się w domkach a nie w hotelu-monstrum.
Ma bezpośrednie wyjście na szeroką i czystą plażę oraz masę atrakcji (dla dzieci prawdziwy plac zabaw, 3 brodziki, duży basen, basen kryty, 2 dmuchane place zabaw, różnorodne animacje). All inclusive polega tu na tym, że kelnerzy do stołu podają picie jakie sobie zażyczymy (a nie stoi się w kolejce do barku z limitem 1 szklaneczka na osobę) i jakieś 40-50 dań na kolację. Można spokojnie wyjechać na tydzień, nie wydać na miejscu ani dinara (no poza zakupem pamiątek) i mieć wspaniały urlop. Naprawdę nam się tam bardzo podobało. Mimo że było przed sezonem widać było że jest tu komplet gości, ale co ciekawe całość tak jest rozplanowana, że tego tłumu się nie czuło.
Rzymski szlak
Prawie wszyscy odwiedzają koloseum w El Jem oraz Kartaginę i Muzeum Bardo w Tunisie, warto jednak także wybrać się do Dougga (Zukka) i Bulla Regia (oba miejsca na północy, niedaleko od siebie). W pierwszym znajdziemy fantastyczny amfiteatr i... zbiorową publiczną toaletę, w drugim piękne mozaiki w rzymskich willach. Po drodze do Gafsy (rzymskie baseny) jest rzadko odwiedzana przez turystów Sbeitla (Subajtila) z wielkim łukiem triumfalnym, forum i bazyliką św. Witalisa, zaś między Tunisem a Bizertą czeka Utyka z punicką nekropolią i rzymskimi mozaikami. Warto też odwiedzić akwedukty w okolicach Zaghwanu.
Samodzielnie
Pierwszy tydzień robiliśmy objazd kraju jeepem jako goście ONTT (rodzaj tamtejszego Ministerstwa Turystyki). W drugim tygodniu do transportu wykorzystywaliśmy taksówki oraz na 3 dni wynajęliśmy samochód renault Clio sedan za 75 DT za dzień + paliwo (pełen bak kosztował 50 DT). W aucie były 2 foteliki dla dzieci (wliczone w cenę wynajmu), lecz ich stan zostawiał trochę do życzenia, gdyby zatem nastawiać się na dłuższy objazd kraju samochodem z dzieckiem warto zabrać sprawdzony fotelik z Polski.
Sahara
Warto wiedzieć, że większość pustyni to kamienista pustka porośnięta kępkami jakiejś roślinności lub po prostu naga przestrzeń, która z filmowymi wydmami piasku nie ma nic wspólnego. Trochę wydm zobaczyć można w Douz i Zaafrane - tu najlepiej wspiąć się na wydmę obok drogi gdzie płotki powstrzymują piasek przed zasypaniem asfaltu i wokół widać półksiężyce piaszczystych wydm.
Malownicze wydmy po horyzont (choć niewysokie) znajdziemy w oazie Ksar Ghiliane (ale tylko od jednej strony oazy!), która jest też najpopularniejszym miejscem noclegowym na pustyni. Oaza słynie z gorącego źródła, malowniczej pustyni i... hotelu z klimatyzowanymi namiotami oraz basenem!
Gorące źródło choć malutkie to jest wspaniałym miejscem na kąpiel - zwłaszcza wieczorem gdy nad nami tysiące gwiazd. Ale uwaga: jeśli traficie tu w październiku-listopadzie (szczyt sezonu na południu) będą tu takie tłumy, że może się nie udać wejść do wody!
Wiele biur podróży organizuje z hoteli w Hammamet i Sousse wyjazdy dwudniowe na Saharę (z noclegiem w Douz) ale jako że przemierza się ponad 1000 km. nie jest to odpowiednie dla małych dzieci, bo kilkugodzinny przejazd autokarem na południe może być dla nich zbyt męczący.
W Polsce jest biuro specjalizujące się w wyprawach na Saharę (kilkudniowe wędrówki z karawaną, joga na pustyni www.aslematours.pl), jednakże do wielu turystycznych miejsc można też dotrzeć samemu (Douz, Ksar Ghiliane, Tozeur, górskie oazy). Do takiej eskapady przyda się dobra mapa, GPS i własny środek transportu.
Uwaga! Piaski żyją. Nie należy chodzić po kępach roślinności. Jeżeli wysiada się w miejscu zupełnie nieuczęszczanym to trzeba najpierw patrzeć pod nogi, a później przed siebie. Jak ktoś nie wie jeszcze o co chodzi polecamy odnalezienie frazy "Express to Allah" w cz. 1 naszego bloga.
Ksary
Sztandarowa atrakcja południa - dawne warowne spichlerze są zdecydowanie warte odwiedzin (we Francji wydaje się nawet albumy poświęcone tylko tym miejscom). Ważna uwaga: mimo że na mapach jest droga do Ksaru Haddada (tam kręcono Gwiezdne Wojny) od strony Matmaty to dojechać można jedynie od strony Tataouine. No chyba że ma się auto 4x4 i dużo czasu na błądzenie, bo ta droga jest, ale nie oznakowana i w fatalnym stanie.
W naszym prywatnym rankingu najwyżej stoi Ksar Soltane (architektura przypomina nieco gliniane meczety w Mali) oraz właśnie Haddada. Ksar El Farche jest zbudowany z kamieni i wygląda na zupełnie zapomniany przez turystów zaś Ksar Debbab dla odmiany odnowiony jest jak bombonierka z uroczą kawiarenką i muzeum w środku oraz makietami dinozaurów wokół. Zwiedzając ksary z dziećmi warto pamiętać, że pod kamieniami może odpoczywać skorpion, więc trzeba maluchy przeszkolić by raczej niczego nie ruszały i w dziury same nie zaglądały.
Północ
Bardzo niedoceniona turystycznie a warta odwiedzin jest północ kraju, gdzie jedzie się górami porośniętymi dębami korkowymi. Warto zajrzeć do Bizerty (malowniczo nad portem połozony fort) i koniecznie na Cap Blanc - najdalej na północ wysunięty kawałek Afryki oraz do Tabarki (baza wypadowa do nurkowania, gdzie jedną z pamiątek są... miniaturki bocianów!). W Sedjenane bezskutecznie poszukiwaliśmy ceramiki z jakiej ten rejon wg. przewodników słynie, zaś park Narodowy Ichkeul (Aszkal) warto odwiedzić od października do lutego gdzie spotkamy tysiące ptaków migrujących między Afryką i Europą.
Hammamet
Tym razem naszą bazą był Hammamet Nord czyli północna część miasta. O tyle milej, że niej jest się w turystycznym gettcie jak w Hammamet Yasmine, a do tego są tu hotele wychodzące wprost na plażę. Nasz Sun Holiday Beach Club był przyzwoitym dwugwiazdkowym hotelem od którego nic nie oczekiwaliśmy, więc i nie byliśmy zawiedzeni. Czyste pokoje z łazienką o dość przaśnym standardzie.
Na kolację 4 surówki i 4 dania na ciepło, basen + brodzik i w sezonie sporo animacji. Teraz były tylko gimnastyka, aquaaerobic, minigolf, jakieś konkursy i dyskoteki. Ale nie wyobrażam sobie co tu się dzieje w sezonie: zapewne zdobycie leżaka nad basenem jest wyczynem a plaża póki co jest na niedużej skarpie i taka mocno zaniedbana z raptem kilkoma leżakami. Nam to odpowiadało, bo nie było ludzi (jakoś te plaże gdzie stoją rzędy leżaków nas zniechęcają swymi tłumami) ale nie każdemu to się będzie podobać. Generalnie Hammamet Nord wydaje się być lepszy dla osób chcących poczuć miejscowy klimat - bo gdy do plaży idzie się między willami jest to sympatyczniejsze niż aleja między hotelami w Yasminum gdzie będą się czuli lepiej ci, których nic nie interesuje poza hotelem i plażą.
Podsumowanie
Tunezja jest krajem łatwym do podróżowania (przydatny francuski, w miejscach turystycznych dogadamy się też po angielsku), bezpiecznym o przyjaznym klimacie i dobrej bazie hotelowej.
Każdy znajdzie tu coś dla siebie: miłośnicy leniuchowania mogą nie ruszać się z plaży, ale na szukających czegoś więcej czeka rzymski szlak, pustynne pejzaże, wspaniałe ksary i górskie oazy.
Jednocześnie jest to kraj przyjazny podróżowaniu z dziećmi: bądźcie przygotowani na to, że ludzie na ulicy będą zachwycać się waszymi dziećmi (łącznie z dawaniem im spontanicznych buziaków), zaś nawet zły humor malucha nikomu tu nie przeszkadza.