Monasterzysko Wielkie na Powiślu
Monasterzysko Wielkie na Powiślu to jedna wielka tajemnica. Samotny komin na polu robi surrealistyczne wrażenie. Kaplica z XIX wieku z trumnami dawnych właścicieli, które rabusie pootwierali szukając kosztowności i złotych zębów to już naprawdę emocje jak odkrywanie tajemnic Dolnego Śląska z Joanną Lamparską.
Na stronie:
Właściciele
Monasterzysko Wielkie należało do dobra rodowego jednej z gałęzi możnego rodu Groeben. Najbardziej znana była linia z Kwidzyna i okolic w której był Friedrich Gottfried von der Groeben (1726–1799) – hrabia, wysoki urzędnik i właściciel ziemski lub Otto Friedrich zmarły w Kwidzynie w 1728 r. – dowodził wyprawą morską z udziałem 2 fregat na wybrzeże Gwinei i Angoli, biorąc w posiadanie Brandenburgii wioskę Acoda na Złotym Wybrzeżu (obecnie Ghana).
Jednak w Monasterzysku Wielkim najważniejszy jest koniec wieku XIX i postać Wilhelm von der Groeben (1810–1892) . To on był inicjatorem rozwoju i doprowadził do rozkwitu majątku. Powstał neogotycki pałac i zbudowano wiele zabudowań gospodarczych. To Wilhelm ufundował kaplicę rodową w której spoczął po śmierci i później inni członkowie jego rodziny. Świetność Monasterzyska trwała do 1945 roku kiedy został majątek rozszabrowany i zniszczony przez Rosjan, a później przez rabunkową gospodarkę i brak konserwacji przez PGR.
Komin
Kiedy jedzie się od Matule w kierunku Monasterzyska Wielkiego i dalej do Starego Dzierzgonia wita nas po prawej stronie drogi abstrakcyjny widok. Samotny, ceglany, wysoki komin wznoszący z pola uprawnego. Dookoła nie ma nic co by usprawiedliwiało jego obecność. Żadnych fundamentów, zapadniętego terenu, nic, a nic.
No ale jak poczytamy historię tego miejsca to działał tu prężnie folwark. Przetrwały tylko budynki gospodarcze. Sam folwark od komina był oddalony ok. 600 metrów. Podobno była (tam gdzie komin) w składzie folwarku również cegielnia. I to tajemnica samotnego komina. Niesamowite jest to iż teren został tak doskonale splantowany, że dookoła komina nie ma najmniejszego śladu dawnej cegielni. A sam komin robi wrażenie.

Komin należał do cegielni parowej. Silnik parowy służył tu do wykonywania najcięższych prac takich jak mieszanie gliny lub formowanie cegieł. Dawało to produkt lepszej jakości niż te wyrabiane ręcznie, o większej wydajności nie wspomnę. Sam silnik parowy w cegielni mógł też dosuszać szybciej cegły, obsługiwać wewnętrzny transport i pompę do odwadniania glinianki.
Cegielnia nie została uruchomiona po 1945 roku i poza typowym popadaniem w ruinę była szabrowana aż w końcu postanowiono wszelkie ślady usunąć i obecnie wznosi się w szczerym polu sam komin. Komina nie potrafiono bezpiecznie rozebrać więc go po prostu zostawiono.
Kaplica
Kaplica jest w stylu neogotyckim i nawiązywała do nieistniejącego pałacu. Została ufundowana przez Wilhelma von der Groeben (1810–1892), który też w niej spoczął. Kaplica jest dwupiętrowa. Sala górna to typowa kaplica gdzie można było odprawiać nabożeństwa i obecnie czasami tak się dzieje ponieważ została przejęta przez kościół katolicki.

Dolna część jest mauzoleum i magazynem rzeczy niepotrzebnych, które jednak trudno wyrzucić….

Najbardziej boli patrzenie na trumny, które były otwarte w poszukiwaniu kosztowności i złotych zębów…. Co za bydło nie ludzie…

Trumien jest pięć. Tylko filmowałem nie chciałem nawet dotykać, ale zainteresowałem się obrazami jakie pewnie były wyżej w kaplicy, a trafiły do mauzoleum bo jednak wyrzucenie to byłby grzech. Obrazy świętych są najczęściej podpisane. To element od wieków Biblii dla ubogich gdzie uczono się na świętych obrazach.

Jeden obraz mnie zainteresował bo przedstawiał młodego mężczyznę w mundurze. Zrobiłem zdjęcia i ponieważ na odwrocie obrazu (zdjęcia? grafiki?) nic nie było postanowiłem korzystać z przeszukiwania archiwów po powrocie. Miałem nadzieję, że to ktoś z rodziny. No i proszę co udało mi się ustalić….

Obraz przedstawia postać w mundurze, która wykazuje uderzające podobieństwo do świętego Rafała Kalinowskiego (1835–1907). Był polskim inżynierem wojskowym, uczestnikiem powstania styczniowego, a później zakonnikiem karmelitą bosym i świętym Kościoła katolickiego.
Jako oficer służył w wojsku rosyjskim, co znajduje odzwierciedlenie w historycznym wyglądzie munduru widocznego na podobiznach z tamtego okresu. Po upadku powstania został skazany na katorgę na Syberii, a po powrocie poświęcił życie posłudze duchowej. Jest uznawany za patrona sybiraków, żołnierzy oraz oficerów.
Jedna z tajemnic rozwiązana… Joasia Lamparska by mnie pochwaliła (mam nadzieję…).
Nawet nie wiecie ile radości można mieć z odkrywania takich lokalnych tajemnic. Może ktoś przeczyta i się uśmiechnie bo to dla niego oczywista oczywistość ale jak się po prostu spytacie w internecie o kaplicę i kto pochowany to niewiele dostaniecie lub dostaniecie mylne informacje o odnodze rodu Groeben z Kwidzyna, będą mylone postacie bo wiele imion jest takich samych w linii męskiej. Może po moich dociekaniach AI już wie co powinna odpowiadać…
Docierając do dokumentacji konserwatora zabytków warto czytać ze zrozumieniem….

I nikt nic nie zrobił od 1990 roku… OK. to ktoś może powiedzieć, że Prusy to nie nasza historia… Naprawdę??? To dlaczego tu jest Polska??? To może jednak warto zadbać niż jak w wielu innych miejscach budzić się z ręką w nocniku? A jak PGR korzystał z infrastruktury rodu Groeben to może chociaż minimum szacunku i poszanowania prochów zmarłych się należy….
Inne obiekty
Po pałacu nic nie zostało….
Po folwarku czyli zabudowaniach gospodarczych trochę więcej bo się przydawały PGRowi do normalnej gospodarki. Obora to obora….

Nie ma co szukać tego czego nie ma. To byłoby tylko naruszanie prywatności obecnych gospodarzy a i tak nic ciekawego nie znajdzie się.
Dobrze czytać ze zrozumieniem dokumentację zabytku…. Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków… Tiaaaaa….
Przypomnę zabezpieczenie trumien… Znaczy by żaden bydlak nie wsadził patyka i nie grzebał wewnątrz… Od 1990 roku nikt się nie zainteresował… Brawo Konserwatorze Pomorskim zabytków opłacanym z naszych podatków.
Za chwilę będzie film…. To fajniej Wam pokaże to absolutnie niezwykłe miejsce!
Film
Pamiętajcie moje motto kiedy coś opisuję: ZOBACZCIE TO NA WŁASNE OCZY!
Więcej z POWIŚLA: https://www.malypodroznik.pl/?p=14327
Krzysztof Kobus – TravelPhoto.pl
Planeta Kobusów

