TEST – Liofilizowane posiłki TREK’N EAT oraz pokrowiec Optimus (H)EAT

Wstęp

Żywność liofilizowana to głównie domena tych, którzy zdobywają góry lub robią wyprawy w trudno dostępne miejsca gdzie waga i jakość jedzenia mają ogromne znaczenie. Ale to się zmienia…

Liofilizacja? Czy to chińska zupka?

Jedzenie to jest pakowane w torebki podobnie jak “chińskie zupki” ale z nimi nie ma nic wspólnego, może poza tym, że i to i to można zjeść przy czym liofy ze smakiem. Przede wszystkim liofilizaty mają smak normalnego posiłku, brak chemii: polepszaczy, barwników sztucznych, konserwantów,… Dlaczego to jedzenie jest inne niż popularne zupki z torebki? Bo to nie chemia, ale specjalnie przygotowane normalne jedzenie, któremu by przywrócić smak i aromat wystarczy zalać je wrzątkiem i poczekać kilka minut.

Żywność liofilizowana – żywność konserwowana metodą liofilizacji, czyli suszenia po zamrożeniu z zastosowaniem obniżonego ciśnienia. Żywność liofilizowana jest odwadniana poprzez usunięcie od 70% do 96% wody. Powstrzymuje to rozwój mikroorganizmów i bardzo spowalnia procesy enzymatyczne. (Wikipedia)

Czyli mówiąc po ludzku: gotujemy, zamrażamy i odwadniamy… A że to odwodnienie to proces odwracalny to my, poza fabryką, czyli np. w górach dolewamy wrzątek i… mamy pyszne jedzonko!

Najważniejsze są dwie rzeczy: po pierwsze smak, po drugie bogate menu a…. po trzecie brak chemii. Smak jest normalny jak zwykłego jedzenia robionego z naturalnych produktów. Menu jest bogate obejmuje tradycyjne śniadania, obiady, desery. Właściwie możemy zaspokoić wszystkie gusta nawet wegetarian… Co to oznacza? Wtedy gdy wartościowe jedzenie jest dla nas bardzo ważne to dzięki liofom je mamy.

Co jest złego w liofach? Cena… Są drogie ale nie tak jak jeszcze kilka lat temu, gdy dostępne były dla wypraw himalajskich, ale nie dla normalnego turysty. Teraz to się zmieniło. Nawet jeżeli nie weźmiemy ich na 2 tygodnie to może weźmiemy na trzy dni wtedy, gdy będziemy takiego jedzonka najbardziej potrzebować. Solidna porcja dania obiadowego to koszt ok. 25 zł. No nie da się powiedzieć, że to tanio porównując z “chińską zupką”… Ale z drugiej strony ilość energii jaką dostaje się przy takim posiłku w porównaniu z  “chińczykiem z proszku” jest … nieporównywalna…

Tu gdzie jest nadruk logo to wspomniana mufka. Można włożyć dłoń w rękawicy i nawet nie trzeba trzymać jedzenia ściskając cały czas.

Pisaliśmy wcześniej uzasadniając wybór marki Optimus jako naszej turystycznej kuchni, że jest to przemyślana kompletna oferta. Jeden produkt uzupełnia drugi. Podobnie jest z Optimus (H)EAT. HEAT – gorąco, EAT – jedzenie… fajnie wymyślona nazwa.

Liofów używamy często w trudnych warunkach. Zimno, zgrabiałe ręce, łatwo się poparzyć, zrobi ci się na chwilę bardzo ciepło i masz niezłe poparzenia. A jak jest -20 stopni to ta niewielka ilość wrzątku zanim zrobi nam ciepły posiłek może wystygnąć. Na te problemy mamy coś co wymyślił OPTIMUS – pokrowiec, mufkę, opakowanie,… na torebkę z liofem. Nie poparzysz się, a jedzenie jest o 30% czasu dłużej ciepłe. Nie musisz się najpierw parzyć by zjeść ciepłe, a po chwili jeść zimne…

Latem nam ten pokrowiec służył do trzymania bidonów Klean Kanteen z zimnymi napojami i oczywiście chronił przed poparzeniem przy zalewaniu wrzątkiem. Też się sprawdził w obu przypadkach…. Ot po prostu przemyślany produkt… Pasuje do niektórych menażek Optimusa, można przez niego trzymać gorący kubek.

Właściwie jedynym minusem każdego dobrego produktu jest cena, ale kiedy produkt przestaje być super elitarny jak przykładowo liofy dla himalaistów i dzięki technologii staje się produktem masowym to i cena przestaje być barierą bo wszystko tanieje.

Zapraszam również na krótki film z testowania
Trek’n Eat z udziałem Optimus (H)eat oczywiście…


Testował (c): Krzysztof Kobus – TravelPhoto.pl


(c) Mały Podróżnik – www.malypodroznik.pl – wszelkie prawa zastrzeżone


 

 

Share