Tunezja – przygoda dla malucha

Tegoroczne plany wakacyjne zmienialiśmy kilkakrotnie. Ostatecznie na początku października ruszyliśmy do Tunezji. Dla naszego 3-latka była to trzecia podróż samolotem i kolejna bardzo udana. W wieku 11 miesięcy Tymek był na Krecie a w zeszłym roku w Turcji. Główne powody wyboru Tunezji to spora “dawka” egzotyki w stosunkowo niskiej cenie, pogoda, lot z lokalnego lotniska i fakt, że Tunezja jest uważana za kraj bezpieczny i przyjazny dla dzieci. Pomocne były dla nas informacje z Państwa strony jak i znalezione w internecie relacje z wypraw.

Oprócz niewątpliwie atrakcyjnego dla naszego dziecka i dla nas październikowego plażowania skorzystaliśmy z wielu innych uroków Tunezji. Nasz synek okazał się dobrym i dzielnym kompanem podczas krótkich wypadów, wałęsania się po medinach i 2-dniowej podróży na Saharę.

Porównując poprzednie wyjazdy mogliśmy sobie pozwolić na spore ograniczenie bagażu – nie “targaliśmy” ze sobą słoiczków z jedzeniem :-). Pozostała zawartość naszych walizek to jak zwykle spora ilość głównie lekkich przewiewnych ubrań, dmuchane zabawki plażowe, zestaw podstawowych lekarstw, plastrów, bandaży, kremy z wysokimi filtrami, obowiązkowe czapeczki, książeczki i mini puzzle. Mimo, iż w zasadzie nie używamy już wózka, zabraliśmy go ze sobą i był to bardzo dobry pomysł. Przydał się zwłaszcza podczas całodniowych wycieczek i krążenia po uliczkach medin.

Wybraliśmy ofertę biura podróży i pobyt 14 dni w hotelu pod Sousse z opcją hb. Położenie hotelu bardzo nam odpowiadało, w miarę blisko (30 min spacerkiem) do centrum, mediny i bulwaru nadmorskiego a jednak nie w mieście. Hotel jak większość obiektów w Tunezji to duży kompleks z basenami, i przynależną częscią plaży.

Sousse to bardzo dobra baza wypadowa. Z dworca położonego przy porcie odjeżdża pociąg na północ przez Monastir do miejscowości Mahdia. Natomiast z dworca przy medinie odjeżdżają pociągi w stronę Tunisu. Bilety są stosunkowo tanie a dziecko jeździło bezpłatnie. Po najbliższej okolicy można poruszać się taksówkami a również skorzystać z bryczki lub atrakcyjnej dla dzieci kolejki  “drogowej” jeżdżącej do Port el-Kantawi.

Podróżowanie pociągami było dla naszego smyka (i oczywiście dla nas) dużą atrakcją. Tymek został obdarowany taką ilością uśmiechów, pocałunków w policzek (jest to jak najbardziej normalny objaw sympatii do dzieci w Tunezji) , że zastanawialiśmy się czy nie będzie zawiedziony, że w Polsce jest nieco inaczej ;-).

Jeden raz skorzystaliśmy z oferty zorganizowanej 2-dniowej wycieczki. Do przejechania mieliśmy około 1200 km przez dwa dni, więc spora trasa dla naszego małego podróżnika. Minus takiej wycieczki to niestety tempo zwiedzania w dużej grupie i brak możliwości samodzielnego zorganizowania czasu. Mimo wszystko synek sprawdził się rewelacyjnie. Podróż autobusem zniósł dobrze i był zainteresowany wszystkim, co działo się za oknem. Niewątpliwie największą atrakcją była godzinna przejażdżka z tatą na wielbłądzie. Trafiliśmy na lekką burzę piaskową i widoki były dość ograniczone, ale za to przygoda dla Tymka rewelacyjna.

Nocleg w egzotycznym hotelu, jaszczurka na suficie, gaje palmowe, jazda jeepami przez Wielki Szot, podnóża gór Atlas, oazy i gaje palmowe to niewątpliwe atrakcje, które na długo pozostaną w główce naszego małego podróżnika.

Dawid z Angeliką i Tymkiem

SONY DSC Angelika i Dawid Zeyda z Tymkiem

Mieszkamy nad naszym pięknym zimnym morzem w Gdyni. Obecnie Angelika pracuje w telefonii komórkowej a Dawid w shippingu. Uwielbiamy podróże – zarówno krótkie wypady nad kaszubskie jeziora, morze i w góry jak i dalsze wyjazdy. Marzy nam się odkrywanie nowych, ciekawych miejsc. Nie zmieniliśmy naszych zainteresowań po pojawieniu się Tymka na świecie i możemy śmiało powiedzieć, że podróżowanie z dzieckiem [z jego plusami i minusami 😉 ] daje nam wszystkim dużo radości.

         I jeszcze trochę zdjęć:


(c) Mały Podróżnik – www.malypodroznik.pl

Share