PRZYJACIELE

Malta

Pierwsza wyprawa Liliany!

Jako że w marcu nasza córeczka Lilianka kończyła już dwa miesiące, a równocześnie – po długiej i mroźnej zimie – dużymi krokami zbliżała się wiosna, nadszedł czas, by zastanowić się nad pierwszą rodzinną wyprawą. Miało być ciepło, nie za drogo, nie za daleko i – oczywiście – bardzo atrakcyjnie turystycznie. Rozważaliśmy Sardynię, Korsykę i Maltę. Wygrała Malta, po obejrzeniu fotek znajomych i odkryciu jak wiele potencjalnych atrakcji czeka na nas na wyspie. Bilety na wylot z Berlina kupiliśmy bezpośrednio w liniach lotniczych Air Malta (307 euro za 2 osoby dorosłe i niemowlaka). Pozostało nam tylko czekać 1,5 miesiąca i trzymać kciuki, by dziecko się nie rozchorowało w okolicach planowanego wylotu. No i dziecko się rozchorowało! Co prawda, był to tylko katarek, ale za to pierwszy w życiu.

 

 

Katarek przeszedł, pył wulkaniczny opadł…

W Berlinie okazało się, że nie tylko my wybieramy się na Maltę z maluchem, była też trójka innych dzieci, ale troszeczkę starszych. Każde miało wózek i masę bagaży. Z wcześniejszych korespondencji z liniami lotniczymi wiedziałam, że wózek dziecięcy (nawet gondola), przewożona jest za darmo. Nie było natomiast pewne, czy na pokład wpuszczą nas z fotelikiem samochodowym. Obsługa jednak nie robiła problemów. Lilianka lot zniosła całkiem dobrze, zaczęła marudzić tylko jak usłyszała inne, płaczące dziecko. Ciężko było ją też uspokoić gdy była przypięta małym pasem do pasa taty i nie mogła się ruszyć.

 

 

Ruch lewostronny, ronda i brak drogowskazów…

Komunikacja autobusowa na Malcie jest bardzo dobrze rozwinięta, jednak my – jako, że podróżowaliśmy z dzieckiem – z góry zakładaliśmy, że musimy wypożyczyć auto, i to takie auto gdzie zmieści się nasz spory wózek-gondola i wszystkie bagaże. Okazało się, że Malta ma najtańsze stawki wynajmu w Europie i samochód dostać można już od 20 euro za dzień. W sumie, nie ma się co dziwić, skoro wyspa ma tylko 43 km długości i teoretycznie za wiele pojeździć się tam nie da. Przy pierwszym, nocnym poszukiwaniu hotelu, niezbędną pomocą okazał się pożyczony GPS. Bez niego to do rana po tej wyludnionej nocą wyspie byśmy krążyli! Podobnie było też w pozostałe dni, to GPS nami kierował gdziekolwiek byśmy nie jechali. Nie było innego wyjścia, nawet z mapą nie dalibyśmy rady, za dużo dróżek, ścieżek i gęstej zabudowy, bez numerów dróg czy nazw ulic.

Zwiedzanie Malty to prawdziwa przyjemność, atrakcji turystycznych sporo i wszędzie bardzo blisko. Wyspa jest bardzo mała (a Gozo jeszcze mniejsze!) i w sumie w trzy pełne dni dałoby się wszystko zobaczyć. My pod koniec tygodnia już się zaczęliśmy nudzić i pobyt na Gozo skróciliśmy o jeden dzień.

 

 

Niemowlak spisał się dzielnie…

Lilianka zniosła swoją pierwszą w życiu zamorską podróż bardzo dobrze. Upały do 30C w słońcu jej nie przeszkadzały. Nawet wytrzymywała krótkie trasy autem, jadąc sama z tyłu w swoim foteliku; najczęściej wtedy zasypiała. Zwiedzała głównie jeżdżąc w swoim wózku, a tylko na krótkie spacery wkładaliśmy ją w chustę. Od czasu do czasu tatuś nosił ją na rękach, by też mogła pozwiedzać. Spać chodziła o tej samej porze, co w domu, czyli koło 20tej i spokojnie przesypiała całą noc z jednym karmieniem. W ogóle po niej trudów podróży nie było widać. Pierwszy raz zrobiła się marudna dopiero w drodze powrotnej na lotnisko.

 

Adrianna Krawańska i Adam Tokarski         

kra_kra Adrianna Krawańska i Adam Tokarski z Lilianą
Jesteśmy początkująca rodzinką z córeczką Lilianką, która niedawno skończyła roczek. Mama Lilianki, od kilkunastu lat zafascynowana podróżami dalekimi i bliskimi, w włóczenie się po świecie wciągnęła także tatę. Liliance podróże dostały się z przydziału po rodzicach, tak więc w ciągu pierwszego roku życia zjeździła Polskę wzdłuż i wszerz. Tata z okazji narodzin córki spełnił jeszcze jedno swoje marzenie – zainwestował w rodzinne auto Multiplę, którą obwozi nas po polskich ściekach w każdej wolnej chwili. W pierwszą dalszą wyprawę odważyliśmy się wyjechać, a raczej wylecieć, gdy nasz niemowlak skończył 3,5 mies. Była to podróż na Maltę, którą z powodzeniem mogę polecić nawet bardzo początkującym podróżnikom. Kolejny w planach był Oman, który udało się zrealizować jesienią 2010 roku, kiedy to nasza córka skończyła 9,5 miesiąca. Nasz blog: podrozeady.com

     
I jeszcze trochę zdjęć…


(c) Mały Podróżnik – www.malypodroznik.pl

Share