Smoki i Smoczki – Azja 2007 – strona główna

[Nasza pierwsza poważna wyprawa. Internet był jeszcze w powijakach, ale udało się wysłać ponad 250 zdjęć i w miarę regularnie wiadomości – zostawiamy bez zmian jako “świadka czasów”.]

Smoki i Smoczki

Smoki i smoczki – Birma, Tajlandia, Kambodża – AZJA 2007
13.02.2007 – 08.04.2007


Dlaczego tam?

Czas i miejsce naszej pierwszej wspólnej wyprawy nie są przypadkowe. Dokładnie 6 lat temu, 13 lutego odkryliśmy z Krzysiem, że jesteśmy sobie przeznaczeni. Na cztery dni przed moim wyjazdem do Birmy… Nigdy wcześniej tak nie tęskniłam, każdy dzień zaczynał się i kończył długimi listami. Wszędzie odczuwałam pustkę. Bez Krzysia niepełnym było piękno świata, nie cieszyły spotkania z ludźmi. Teraz wyruszamy tam razem – z naszymi synkami i ich starszą siostrą Olą. Wylatujemy 13 lutego, na Walentynki będziemy już w Bangkoku. A potem 17 lutego obchodzić będziemy drugie urodziny Michasia – a przy okazji jest to… Chiński Nowy Rok! Zaś urodziny Oli będziemy świętować imprezą na plaży!

Przed wyprawą

Michaś
Od kilku tygodni rodzice wywracają dom do góry nogami, a w salonie jest masa wspaniałych zabawek: plecaki, walizka, skrzynie, na które się można wspinać! Tylko Mama nie ma poczucia humoru i nie pozwala nic wyciągać z tych paczek… A Tata kategorycznie zakazał mi wyjmować cokolwiek z mojej ulubionej skrzyni Peli – a przecież sam nie będzie się bawić tymi aparatami i kabelkami! Ale w ogóle jest super! Do tego Tata obiecał nam jazdę na słoniu i pływanie w morzu. Co prawda z tym słoniem to blefuje, bo mam jednego w pokoju i wcale się na nim nie daje jeździć, ale nie mówię mu o tym, żeby mu nie było przykro.

Staś
Przy każdym przewijaniu Mama cieszy się, że niedługo będziemy tam gdzie jest dużo słońca i będę mógł bawić się moimi nogami. Ale super! Bo właśnie odkryłem, że mam taki fajne paluszki i mogę je złapać rączkami! Tylko, ciągle je przede mną chowają : ( Podobno jedziemy na Wielką Wyprawę. Ciekawe, czy to da się wziąć do buzi? Jeśli jest tak dobre jak kaszka i mleczko Mamy to już to lubię!

Ania
Ludzie pytają nas, czy się nie boimy jechać z takimi maluszkami. Tylko ktoś całkiem bez wyobraźni by się nie bał, bo wiadomo, ile rzeczy może się zdarzyć (choć złe rzeczy zdarzają się też tutaj). Jadąc z dziećmi bierzemy pełną odpowiedzialność za nie, bo przecież wyprawa to nasz pomysł. Ale z drugiej strony zawsze będziemy się martwić o nasze dzieci, bez względu na to jak dorosłe już będą. Mam wrażenie, że tak naprawdę czas kiedy dzieci chcą z nami jeździć jest bardzo krótki. Zaledwie kilka lat… Potem wypady pod namiot z rówieśnikami stają się o niebo atrakcyjniejsze niż najwspanialsza (w naszym mniemaniu) wyprawa. Dlatego dziś po prostu ogromnie się cieszymy na tą wspólną przygodę! Bo wyjazd to dla rodziny taki wyjątkowy czas, nieustające święto bycia naprawdę razem, a nie obok siebie. Często słyszymy też, że lepiej byłoby poczekać, aż dzieci podrosną, no niechby młodszy miał choć roczek… Uf, pamiętam Michasia z tego okresu! Stanowczo niemowlak to idealny towarzysz podróży: nigdzie sam nie pójdzie, nie włoży do buzi znalezionej na drodze skórki banana, śpi w każdych warunkach i jedyne co mu naprawdę do szczęścia potrzebne to Tata i Mama.

Krzyś
Miła redaktor z telewizji zapytała się o moje marzenia związane z wyprawą. Odpowiedź była krótka: – wyspać się…. – chyba oczekiwała jakiejś bardziej błyskotliwej odpowiedzi, ale jak być błyskotliwym śpiąc od dawna po 4 godziny na dobę by wszystko pozałatwiać przed wyjazdem…..

Ola
“Czas Apokalipsy” to film mego życia, więc perspektywa zobaczenia Kambodży na własne oczy jest fascynująca. Nieco mniej fascynująca jest rola starszej siostry, pomagającej w opiece nad młodszymi braćmi…
Chłopaki – macie się mnie słuchać! Ostatni raz z Tatą na wyjeździe byłam… hm, dawno temu, więc będzie to ciekawe doświadczenie znów być razem na szlaku. No i ciekawa jestem tamtejszych tańców, bo na co dzień uczę się (i uczę innych!) tańców afrykańskich, a Azja to kosmicznie inny świat!

Ania
No i wyszło na to, że znowu “kwoczę” jak mawia Krzyś. A niech tam, jestem teraz taka Kwocza-Mama-Podróżniczka i jest to fascynujący czas w moim życiu! 😉

Co zrobiliśmy?

Dwa miesiące w Azji – bajka! Tajlandia jako zwornik i kraj do odpoczynku i aklimatyzacji. BIRMA – to nasz główny cel. Spędziliśmy w niej miesiąc. Kambodża – nasz główny cel to Angkor ale w końcu pojechaliśmy i do Phnom Penh i do Sihanoukville.

 FOTOBLOG

DSC06882_mmmm

 Raport po wyprawie

hieroglify_mm

 

Zrealizowany program wyprawy:
14 – 17.02 Tajlandia – Bangkok i okolice
18.02 – 17.03 Birma
18 – 22.03 Tajlandia – Ko Samed
23.03 – 02.04 Kambodża – Angkor Vat i okolice
03 – 06.04 Kambodża – Phnom Penh, plaże w Sihanoukville
08.04 wracamy do domu, akurat by zdążyć na Wielkanoc

azja2007_kolaz1


Przejdź do: FOTOBLOG cz.1, cz.2, cz.3, cz.4

Wszystkie wpisy o: Smoki i Smoczki


(c) Portal Małego Podróżnika

Share