Na dojeździe do Chorwacji: Węgry – GÓRY BUKK

 

GÓRY BUKK
Jeżeli jesteście w Egerze lub Miszkolcu to między tymi dwoma miastami rozciągają się Góry Bukk. Przepiękne widokowo i bardzo atrakcyjne, ponieważ na małym obszarze jest wszystko to co w górach spotkać chcielibyście. Ukształtowanie powierzchni honorne…. Wysoko nad poziomem morza nie jest ale ostre stoki, skałki i jaskinie oraz pieniące się na kaskadach potoki znajdziecie tu ile chcecie.

G.Bukk są dość bezludne i na bardziej oddalonych od miast trasach nie spotkacie za dużo turystów. Między Egerem i Miszkolcem możecie się sprawdzić jako kierowcy górscy i wszyscy, którzy lekceważą Węgry jako kraj nizinny na tej drodze “1000 zakrętów” zatęsknią na kawałkiem prostej. Są tu też zabytki takie jak romańskie Opactwo Cystersów Belapatfalva, którego fasada w pasy czerwonego i kremowego kamienia przypomina wypisz wymaluj Wąchock. No ale nic dziwnego. Daty powstania podobne a obie budowle zbudowali Cystersi. Za mało! Za mało czasu! Za mało górskich wędrówek! Musimy w Góry Bukk wrócić! Jest tu naprawdę pięknie! Niezwykła jest roślinność bo wędrujemy wśród buków i dębów. Jeżeli dodamy do tego skałki, potoki itd… to widoki na szlakach są fantastyczne!

Pierwszy dzień poświęciliśmy na przejechanie słynnej drogi Eger – Miszkolc. Układ hamulcowy i wspomaganie kierownicy miały ciężką próbę, a osobom wrażliwym warto polecić “Lokomotiv” przed jazdą lub inny “Aviomarin”. My zatrzymujemy się po drodze w okolicy Repashuty. Odkrywamy niesamowitą łączkę z kwiatami, które jak narkotyki przyciągają motyle. Coś niesamowitego! Na białych baldachach dziesiątki motyli i do tego duże zielone żuki o metalicznym połysku pokryw skrzydeł!

Wreszcie jesteśmy w pobliżu cywilizacji. Na GPSie widać przedmieścia Miszkolca, dokładnie jesteśmy w Lillafured i zatrzymujemy się na parkingu przy jaskinii “Szent Istvan”. Za 10 minut mamy wejście, więc pędzimy zapominając o ciepłym ubraniu. No trudno musimy wytrzymać ponad pół godziny w temperaturze 10 stopni. Przy 32 stopniach na zewnątrz róźnica szokująca ale da się wytrzymać chociać pod koniec zwiedzania chłopcy mają hasło “przytulić” powtarzane jak mantra! No ale pierwsze koty za płoty… kolejne dni, że wybiegnę w przyszłość, spowodują, że okrzepną i bardziej ze spokojem będą przyjmować różnice temperatur, a o 32 stopniach będziemy marzyć kiedy będzie np. 36…

Może teraz więcej o jaskinii… jesteśmy 15 km od centrum wielkiego miasta jakim jest Miszkolc. Ale nie ma śladów miasta. Są góry, potok i kamienny budynek gdzie znajduje się wejście do jaskinii. Podobno odkryto ją w ten sposób, że do dziury w skale wpadł pies i słychać było jego szczekanie spod ziemi. Tak więc to wejście zwane Kutya (Pies) zostało odkryte w 1913 roku. Do roku 1930 odkryto większość jaskinii, a udostępnienie dla turystów nastąpiło rok później. Jaskinię oświetlały żarówki w ilości 21 sztuk! Wyobrażacie sobie panie w bogatych sukniach wędrujące pod rękę z dżentelmenami w melonikach i laseczkami po tych podziemnych pustkach! Dziś oświetlenie wydobywa wspaniałą szatę naciekową nie niszcząc jej przy okazji jak te dawne światła od których niektóre miejsca pokryły się zielonym nalotem. Teraz jest pięknie i bezpiecznie dla środowiska jaskinii.

Pełni wrażeń wychodzimy i… mamy za mało czasu na dłuższe przejście którymś ze szlaków ale… mamy dokładną mapę G. Bukk, a właściwie atlas (Henryku Sztabowski – jesteśmy Ci wdzięczni!) dzięki któremu znajdujemy dość dobrze dostępny fragment szlaku z ciekawymi jaskiniami. Są też wodospady, ale wody maleńko w potoku więc zadowolimy się jaskiniami!

Dojeżdżamy na parking pod sporym zakładem przemysłowym znajdującym się u wylotu doliny Ferrys Volgy. Ciekawe miejsce bo raptem ze 100 metrów za płotem zakładu jesteśmy we wspaniałej dolinie gdzie rosną pomnikowe buki i dęby. A właśnie! Jak wpomniałem G. Bukk są porośnięte nie iglastymi drzewami ale bukami i dębami! Genialne! Naprawdę robią te drzewa wrażenie. Powykręcane, pełne jakiś dziwnych zrostów i wypustek. My idziemy w górę doliny i okazuje się, że towarzyszy nam ścieżka przyrodnicza prowadząca właśnie ku drzewom jak z filmów fantasy! Ale szlak prowadzi również do jaskiń! Te jaskinie będziemy eksplorować na własną rękę. Mamy latarki i mamy nadzieję, że będzie ciekawie.

Już pierwsza jaskinia Kecske Lyuk dostarcza sporych wrażeń. Kiedy my przygotowujemy się do eksploracji w ogromnej sali otwartej do doliny przyszła rodzina chorwacka i…. zniknęła w czeluściach! Kiedy po ponad 5 minutach ruszyliśmy w głąb jaskinii nie było ich nawet słychać. Już po kilkudziesięciu metrach zadziwiły nas i zatrzymały głosy hen wysoko z 10 metrów nad nami pod sklepieniem. Okazało się, że to licząca kilkaset sztuk kolonia nietoperzy. Ich zwiadowcy latali dzielnie popiskując. Reszta dodawał im animuszu ale była przyczepiona do sklepienia – już niedługo miały ruszyć na nocne łowy. Pod kolonią przejście było jak po gumowej górce – to pagórek z nietoperzych kup – widać, że to ich ulubione miejsce na przeczekanie dnia i… trawienie.

Jaskinia jest długa. Dopiero po wielu metrach spotkaliśmy “zagubioną” rodzinę. Udało nam się minąć, a łatwo nie było bo jaskinia się zwęża i coraz węższy korytarz prowadzi do wnętrza góry… Zawsze pamiętajcie o zabieraniu na wycieczki w G. Bukk latarek!

ZDJĘCIA:

Szlak w Górach Bukk.
Krajobrazy.
Kwiaty oblepione motylami i zielonymi chrząszczami…
….które wcale nie zwracają uwagi na oglądających.


Ten ogromny chrząszcz okazało się…


…że nie żył już, ale to chyba największy jakiego widzieliśmy na szlakach.


Obiadek z panoramą Repashuty.


Podróż na ułatwia mapa laminowana comfort!map z ExpressMap…


…i ich przewodnik.


Repashuta.


Lillafured – wejście do jaskinii Szent Istvan.


Jaskinia z ciekawą szatą naciekową…


…zwiedza się przez ok. 30 minut.





Idąc wzdłuż wąskotorówki szukamy wejścia na szlak.


A jak już znaleźliśmy to okazało się, że u wylotu doliny jest…


… cmentarz żwierząt – bardzo wzruszający…


Kiedy wędruje się w upale to taka pompa ochłodzi i ugasi pragnienie.


Idziemy dalej…


…i dalej…


Wielkie wejście do jaskini Kecske Lyuk.


Mieszkańcy jaskinii.


Wybieramy się na zwiedzanie.







No i wreszcie pełni wrażeń…


…wychodzimy na powierzchnię.


Idziemy dalej do kolejnej jaskinii.


Nieźle trzeba było się wspiąć by do niej dojść.


Mniejsza ale teź ciekawa.



Pełni wrażeń zaczynamy…


…wracać – słońce chyli się ku zachodowi.



Dobranoc!

Kolejny dzień w G. Bukk postanowiliśmy urozmaicić przejażdżką kolejką wąskotorową. Kolejka jest jedną z dawnych kolejek leśnych, które teraz służą turystom. Zaczynamy przygodę w Szilvásvárad, a wybraliśmy dolinę Szlajki na końcu której mamy jeden z najciekawszych wodospadów w G. Bukk: Welon (Fátyol-vízesés). Nazwa wzięła sią stąd iż woda po kilkunastu progach spływa dziesiątkami odnóg, które tworzą wodny welon. Kolejka dowozi nas pod wodospad, a drogę powrotną w dół doliny idziemy na piechotę. Po drodze muzeum pokazujące podstawowe zawody ludzi mieszkających tutaj oraz ciekawostki przyrodnicze.

To muzeum na wolnym powietrzu jest w odnodze doliny i zobaczycie tam mały tartak z trakiem na koło wodne, kuźnię, w której miechy równiez porusza woda. Pokazana jest zwózka drewna, piece i szałasy,… generalnie dużo i ciekawie. Wychodząc warto sprawdzić jaką rozpiętość mamy ramion w porównaniu do ptaków latających w G. Bukk.

Schodzimy w dół potoku. Od czasu do czasu mijamy się z kolejką. Podziwamy pstrągi w stawach i kolejny wodospad. Na końcu doliny dla dzielnych podróżników czekają oczywiście lody. Po G. Bukk pozostaje nam wielki niedostyt! Musimy w nie wrócić! Niezwykła przyroda, piękne krajobrazy, źródła termalne i ciekawa kultura ludowa! I oczywiście wiele, wiele, wiele, innych ciekawych rzeczy!

ZDJĘCIA:
 

 


Opactwo Cystersów w Belapatfalva.



Ta kolejka zabierze nas…


…w dolinę Szlajki…


…do wodospadu Welon.


I oto rzeczony wodospad.


Wody trochę mało ponieważ nie pada od dłuższego czasu…


…a temperatury są po 32- 36 stopnia!



Obok mały plac zabaw z…


…tyrolką!


Dalej na szlaku zaglądamy do Muzeum Leśnego – kuźnia.


Różne szłasy jakie wykorzystywano w G. Bukk.


Tu gdyby nie brak akumulatora…


…uruchomiliby tę maszynę jak nic!


Koło wodne napędzające mały tartak.


Ksylofon.


To każdy może porównać swoją rozpiętość…


…z ptakami zamieszkującymi te góry.


Można sprawdzić możliwości skoku w dal człowieka i różnych zwierząt.


Kolejny wodospad.


Zagroda Danieli.


Staś oczywiście musi je nakarmić!


Fotostopy z kolejką.


Na koniec odwiedzamy jedną z piwniczek przy wjeździe do Egeru i…


…wieczór spędzamy na basenie w Bogacs.

.:. POPRZEDNI DZIEŃ (Mezőkövesd) .:. MENU .:. NASTĘPNY DZIEŃ (Chorwacja – Dobrodośli!) .:.
Długo w nocy stuka w klawisze: Krzysztof; poprawia: Ania;
inspirują jak zwykle niezawodni Michaś i Staś.

 

(c) Portal Małego Podróżnika

Share