HOLANDIA – Tulipany i czarownice – dzień I

 

MP_HOLANDIA_baner250
HOLANDIA (+ Niemcy) – Tulipany i czarownice…

kwiecień 2010

DOJAZD W GÓRY HARTZ

Dojechalismy! Dzień na stracenie tj. na dojazd, ale zawsze jakieś obserwacje można poczynić. Nasza trasa to “gierkówka”, później do Brzezin pod Łodzią skąd na Stryków i mamy autostradę.

Wszystko fajnie tylko przejazd z Brzezin rozryty bo droga została doprowadzona do kompletnej destrukcji i teraz trzeba ją odbudować. Uff! autostrada… 12 zł. Ledwie się rozpędziłem i… haracz: 12 zł… Jedziemy dalej i nagle… znowu haracz: 12 zł… Pytam się co jest grane? W kółko jeżdżę?! Pani ze współczuciem, że nie. Ceny chore jak za taki niewielki odcinek, właściwie to złodziejstwo i rozbój. Żeby chodziaż trzy pasy były jak w Niemczech. A tu hajłej z bożej łaski za 36 zł a jak się wyprzedzają dwie ciężarówki to ze dwa kilometry trzeba się ciągnąć 90 km/h za nimi.

Mamy okazję również popatrzeć na budowę kolejnego odcinka A2 do granicy. Niestety widok taki bardziej żenujący. Strabag chyba nie ma zwyczajnie tyle ludzi i sprzętu by budować szybko. Jedzie się kilometrami wzdłuż budowy gdzie niewiele się dzieje a akurat do zrobienia są prace ziemne. Zebrać, wysypać, utwardzić. Ale niestety sprzętu widać jak na taką inwestycje żałośnie mało. Jeszcze organizacja na pierwszy rzut oka durma bo postawili pachołki odcinając pas awaryjny i w efekcie traktory z beczkami wody do zagęszczania ciągną się po jedynym pasie głównej drogi do Niemiec blokując ruch, a samochodów jest tyle, że o wyprzedzeniu nawet traktora nie ma marzyć, szczególnie jak to marzenie kierowcy TIRa. A mogły te traktory ciumkać pasem awaryjnym i kłopot z głowy. Ale komu tam by się chciało myśleć…

Przykro pisać, ale z utęsknieniem czekaliśmy na granicę z Niemcami. Im dalej tym szersze autostrady i lepiej się jedzie. Nawet jak lało mniej jak 140km/h nie trzeba było jechać. Efekt? Średnia od granicy do campingu 135 km/h w tym spory odcinek lokalnych dróg przez miasteczka gdzie jechaliśmy zgodnie z przepisami. Krajobrazy? Ciekawe bo dramatyczne chmury prawie czarne, z których leje deszcz lub śnieżna krupa ale po chwili wyjeżdżamy na słoneczko. Najciekawsze widoki to farmy wiatraków. Na tle zachodzącego słońca…. super!

Camping nad jeziorem, którego co prawda zbytnio nie widzimy bo jest ciemno. Jesteśmy tu tylko my w domku i jeden samochód z przyczepą campingową. Para z pyska leci bo raptem trzy stopnie ale nie ma wybrzydzać – jesteśmy w górach. Domki super, milusie, cieplusie i w pełni wyposażone. Od TV przez ekspres do kawy i sztućce oraz naczynia. Fajne miejsce i super, że przed sezonem. Jutro kornikujemy po okolicy i wracamy tu na nocleg. No to na razie tyle…

ZDJĘCIA:


Chmurne krajobrazy…


Zbliża się niemiecka granica… 😉
Kuziu! Dedykujemy Ci to zdjęcie… 🙂


Z lewej chmury i ulewa z prawej słońce.

 


Zachód słońca cudny.

 


Dojechaliśmy!

 


Wreszcie chłopcy mogą poszaleć z balonami – dobranoc.

 .:: strona główna .::. NASTĘPNY DZIEŃ ::.
Długo w nocy stuka w klawisze: Krzysztof; poprawia: Ania;
inspirują jak zwykle niezawodni Michaś i Staś.

 

Share