Republika Ściborska k. Bań Mazurskich

Budki wartownicze, szlaban, granica państwowa. Jechać, nie jechać? Może pogranicznicy będą strzelać? No i ten znak z wyjącym wilkiem… Jednak jedziemy i po kilkuset metrach widzimy samotne gospodarstwo. Parkujemy i udajemy się po… wizę. Warunkiem dostania wizy jest ogólnie rzecz ujmując ekologiczne i kulturalne zachowanie się na terenie Republiki. Obiecujemy i mamy stempelki!

Jesteśmy oczywiście jeszcze w Polsce ale na włościach Justyny i Darka Morsztynów. Republika wzięła swoją nazwę od dawnej wsi Ściborki gdzie swoje miejsce na ziemi znaleźli nasi gospodarze. Darek znany również jako “Biegnący Wilk” to jeden z najbardziej znanych polskich maszerów. W ciągu 70 godzin pokonał 500 kilometrów bezdroży norweskiej tundry i jako pierwszy Polak w historii ukończył Finnmarkslopet – jeden z najtrudniejszych na świecie wyścig psich zaprzęgów.

Jako, że jesteśmy tu zimą to mamy idealną scenografię do najważniejszej zimowej aktywności – przejeżdżki saniami z psim zaprzęgiem. Najpierw jednak zwiedzamy atrakcje Republiki. Zaczynamy od spojrzenia na stary dom – przykład zachowanej mazurskiej architektury i po chwili wchodzimy do miejsca gdzie po przekroczeniu progu przenosimy się o tysiące kilometrów. To Muzeum Kultury Indiańskiej i Eskimoskiej. Szczególnie rzeczy związane z Eskimosami są tu szczególnie warte uwagi jako rzadkość w Polsce.

Obchodzimy staw nad którym stoi czarna bania i dochodzimy do zagrody z konikami polskimi. Niedaleko pasieka zasypana śniegiem, pszczoły śpią w najlepsze. Wysoko w górę sterczą tyki, na których latem rozpina się materiał tworzący tipi i powstaje wioska indiańska.

Nasi chłopcy początkowo byli trochę niepewni kiedy zobaczyli ile jest dookoła psów i jak głośno szczekają. Dzięki wspólnej zabawie z synami Justyny i Darka szybko pozbyli się strachu i świetnie bawili się jeżdżąc na fińskich saniach. Kiedy pojawił się Darek z pękiem uprzęży psy zaczęły szaleć z radości! Będzie bieg! Husky są stworzone do biegania. To bieganie mają we krwi, w genach… jest ich wielką radością…

Ustawienie zaprzęgu to cięzka praca. A jeszcze jak mamy np. ósemkę psów! Lina prowadząca napięta jak struna i mocno zakotwiczona. Psy dopinane są do niej ale z radości na bieganie potrafią wyskakiwać na metr w górę. Siła niezwykła! Wszystko gotowe, Ania zajmuje miejsce w saniach ze Stasiem i robią rundkę po Republice. Później zaprzęg się powiększa bo Darek musi zrobić popołudniowy trening. Ot! Jakieś drobne ze 100 km… Tym razem chłopcy ze mną siadają do samochodu. Łańcuchy i napęd na 4 koła pozwolą nam na… nie… nie ściganie się z zaprzęgiem bo to niemożliwe ale znając skróty będziemy się spotykać w miejscach gdzie drogi przecina maszerski szlak.

Teraz zaprzęg robi ogromne wrażenie. Ledwie migawka aparatu nadąża z serią zdjęć i zniknęli w perspektywie mazuskiej drogi z rosochatymi drzewami. Kolejne spotkanie w lesie i wreszcie na szosie do Bań Mazurskich. Tam się rozstajemy i zaprzęg niknie w ośnieżonym lesie. Obiecujemy, że Republikę odwiedzimy ponownie latem bo atrakcji tam nie brakuje.

Ekipa Małego Podróżnika poleca!!!


Granica…
…przekraczanie WSKAZANE – ciekawe!


Hurra! Mamy wizy!


Dokoła cudowne husky!


Kot też się znajdzie!


Miłośnicy husky wyglądają tak!


A tak wyglada miłośnik kotów!


Widzicie ten skok! Nie może doczekać się biegu!


Staś już od dawna zajął miejsce w saniach.


Zaprzęg w wersji mini…


…akurat taki do objechania Republiki.


Zwiedzamy Muzeum Kultury Indian i Eskimosów





Koniki Polskie


Fińskie sanie


A teraz czas na zaprzęg…


…w wersji maxi do treningu.



Chcecie posłuchać głosu wilków?
Wejdźcie na stronę: biegnacy-wilk.pl

Zobacz:

Biegnący Wilk

Republika Ściborska

 
I to by było na tyle…Zobaczcie na własne oczy!
KONIECZNIE!
(c) Portal Małego Podróżnika
Share