CHORWACJA (+ Słowenia + Czechy) – dzień 12

CHORWACJA (+ Słowenia + czeski Mikulov) – 2010
dzień 12

 

Trogir Mały, Split Duży i WYBORY 2010

No dzisiaj to sobie damy w 4 litery na 4 lipca. W planach dwa miasta malutki Trogir i drugie w Chorwacji miasto Split. W Splicie niby tylko starówka ale… Będziemy i tak nieźle padnięci! Z Murteru Jedziemy na Śibenik i stąd górami, widokową trasą zjazd do Trogiru. Niezła infrastruktura bo oprócz wielkiego parkingu jest kilka mniejszych więc nie ma wqrzającego jeżdżenia w poszukiwaniu miejsca do parkowania. Łukowaty most nad kanałem i jesteśmy na starówce!

Dla mnie to powrót tu chyba po 30 latach. Jedno co rzuca się w oczy to nieprawdopodobna ilość knajpek i lodziarni. Placyki, które niegdyś służyły kotom teraz sa zastawione stolikami restauracji. Każdy kawałek terenu wykorzystany. No i w związku z licznymi knajpkami pojawiło się mnóstwo reklam. Ale już od 1 piętra jest to nadal ten stary Trogir. Jak patrzy się pod nogi na świecące jak lustra, wypolerowane przez wieki bruki to również jest to ten sam stary dobry Trogir. Wielbiciele wędrówki po wąskich uliczkach starych miast będą tu szczęśliwi. Ania narzeka na szarość bo domy są z kamienia, niczym nie pomalowane z wyjątkiem okiennic. Ale tak naprawdę trzeba tu spędzić cały dzień odwiedzając niektóre miejsca powtórnie bo o nastroju i pięknie decyduje tu czysta forma architektoniczna, faktura kamienia i…. słońce!

Za dzielne zwiedzanie Trogiru zapraszamy chłopców na pucharli lodowe. Trogir to podobno najlepsze w Chorwacji miejsce na zjedzenie lodów. Oferta wielu lodziarni zaskakuje. Siadamy w jednej z nich i Michałek wskazuje – “Fantazja”! Staś się zgadza i dobrze bo w tym wieku łatwo o zazdrość, że brat ma inne (czyt. pewnie lepsze) niż to co ja sam wybrałem. Mnie ciś tknęło jak zobaczyłem co niesie kelnerka do jednego ze stolików z zamówiłem tylko frappe. I dobrze! W pewnym momencie przed chłopcami stanęły PUCHARY o pojemności ponad litra i w tym oprócz lodów i bitej śmietany cała masa owoców fantacyjnie się piętrzących. Kiwi, brzoskwinie, truskawki, ananasy, rurka waflowa,…

Od razu wiedziałem, że sporo zostanie dla nas… ;-). Kiedy my spożywalismy lody Ania wspinała się na wieżę kościoła. Ponad 40m podobno. Ania generalnie na tym wyjeździe wspina się na każdą wieżę na jaką mozna wejść… Tym razem została ściągnięta do nas do pomocy przy lodach. Nawet była wqrzona, że jej spódnicę zawracam lodami, ale jak zobaczyła puchar zrozumiała…

Trogir opuściliśmy w znakomitych nastrojach. Czas zmierzyć się ze Splitem, a raczej pałacem Dioklecjana, a raczej tym co po nim zostało i tym co tam przez wieki wybudowano. No i WYBORY 2010! Z kraju doszły nas hiobowe wieści, że mochery się zbierają do ofensywy a reszta elektoratu jest bliżej grilla niż urny. A co mocher potrafi zobaczyliśmy na wstępie w Splicie. Kiedy zbliżyliśmy się do wjazdu na parking przed pałacem Dioklecjana zobaczyliśmy autokar z Żywca z księdzem-przewodnikiem, który kazał kierowcy zignorować wszelkie znaki, że to parking dla samochodów osobowych i to tych mniejszych ale wiara parła autokar w szlaban i gdyby nie interwencja obsługi… A może to tylko zatrucie przyzwyczajonych do rozrzedzonego powietrza górali wysokim stężeniem tlenu na poziomie morza?

Jakby nie patrzeć przez 5 minut był cyrk z wycofaniem autokaru, za którym już tworzyła się kolejka samochodów. Ksiądz aktywista tym razem szalał w roli kierującego ruchem. Poza tym autokarem rzeczą na którą zwróciliśmy uwagę była straszliwa kolejka, która wiła się na ulicy i skręcała przed narożnikiem pałacu gdzie z jednego z domów wisiała polska flaga… TAK! To Polacy w kolejce do głosowania!!! Udało mi się przytulić do zatoczki i stanąć na awaryjnych światłach, Ania idzie na zwiad. Minimum dwie i pół godziny stania! Widzimy poza tym nieszczęsnym Żywcem jeszcze trzy polskie autokary (zauważyli napis parking BUS – stali dalej). No dobra! Dyżury w kolejce i te rzeczy… głosować trzeba i nie ma odwrotu. Wjeżdżam na parking i… wyjeżdżam. Prawie same polskie samochody. Nie ma grama miejsca, nie ma gdzie się zatrzymać licząc, że ktoś wyjedzie,…

Pora zbliża się obiadowa, za chwilę te autokary muszą gdzieś zawieźć Rodaków na obiad więc decydujemy się na wyskok poza Split i powrót o 17.00 mając nadzieję na na mniejszą kolejkę. Jedziemy na Makarską licząc, że znajdziemy camp lub restoran z zejściem do wody. Chłopcy się wypluszczą a i zjemy coś. No i znowu zdziwienie. Takich tłumów to jeszcze nie widzieliśmy! Jedziemy ze Splitu w kierunku Omis i mamy wielką barierę samochodów na poboczu, z których niektóre są tak karkołomnie zaparkowane jakby dźwig je tam wsadził… Zapomnieliśmy, że to niedziela! Cały Split (drugie, największe miasto Chorwacji) plażuje! Aleśmy się… No dobra ale zawracać nie będziemy i robimy wycieczkę krajoznawczą. Jedziemy do Omiś i stamtąd przez góry wracamy do Splitu. Może to i dobry pomysł bo chłopcy śpią jak nieprzytomni…

Pomysł jak pomysł, ale początek wjazdu serpentynami po drodze bez żadnych zabezpieczeń, wąskiej na półtora samochodu, a czasem trzeba się minąć, nieźle nas rozgrzał. Później długi zjazd doliną między pasmami gór. I znowu jesteśmy w Splicie. Kolejka mniejsza. Więc Ania stwierdza, że ona się nachodzi jeszcze więc teraz staje w kolejce. Jedną pętlę po mieście robię z Michałkiem, a później dołącza do nas Staś. Ania informuje nas przez UKFkę co w kolejce.

Starówka w Splicie jest niezwykła bo to…. miasto w pałacu! Pałac Dioklecjana był ogromny. Kiedy widzi się jego długą ścianę od morza, która jest obecnie jedną ze ścian wielu domów to budzi to zdumienie. Ulice poprowadzono pałacowymi korytarzami, Domy wybudowano w komnatach pałacowych, uzupełniejąc tylko brakujące ściany i stropy. Powstało miejsce niezwykłe bo niekiedy widzimy nad ulicą łuk pałacu lub jego okna,… Niezwykłe jest to, że mozna chodzic ulicami i wypatrywać pozostałosci pałacu a niekiedy wręcz mury pałacu dominują i niewiele trzeba było dobudować by powstał dom. Wszędzie pełno knajpek i zwraca uwagę kapitalne oznakowanie. Każdy ważny obiekt ma swoją “metrykę” z informacja, na co zwrócić uwagę. Na skrzyżowaniach uliczek kierunkowskazy pozwalające bez problemu nawigować w plataninie ulic. Nie jest tak nastrojowo jak w Trogirze ale skala znacznie większa i już taka trochę ponad ludzka.

Wreszcie UKFka głosem Ani wzywa nas do Komisji Wyborczej nr 255 w Splicie! Jest już w środku na ostatnich schodkach przed lokalem wyborczym. Współczujemy komisji! Takiej pracy to rzadko która komisja miała. Ale wszystko idzie szybko i sprawnie. Nasze zaświadczenia z urzedu gminy są OK! Dowody mamy – dostajemy karty do głosowania i dokładnie omijamy, to co trzeba ominąć by nie było powtórki z nieszczęścia – stawiamy krzyżyk. Teraz sesja foto przy urnie i… gotowe! Schodzimy życząc innym miłych wyborów i miłej reszty dnia. Już cała czwórką idziemy pokazując Ani najciekawsze, odkryte wcześniej miejsca. Split dziś jest NASZ! Polski! Chorwaci wyjechali na Makarską a stare miasto dokładnie opanowaliśmy! Język polski dominuje i nawet głośni z natury Niemcy są niesłyszalni!

I jeszcze ciekawa anegdotka. Ania staje w kolejce i pyta się (po polsku) o to ile stania jest o tej porze a tam kobieta nie rozumie. Ania pyta się więc po angielsku po co tu stoi? Odpowiedź: Aby zwiedzić pałac Dioklecjana. No to Ania mówi, że do jego zwiedzenia nie trzeba stać po żadne bilety, że to kolejka Polaków bo wybieramy prezydenta! Nie wierzyła! Jest pałac, jest kolejka, znaczy po bilety! Wysłała męża na zwiad czy aby to prawda! Ciekawe jakby się czuła po półtorej godzinie stania usłyszawszy pytanie o zaświadczenie i dowód?!

No i cóż…. Wracamy wieczorem, autostradą na camping. Tam niepokój po pierwszych wynikach i wielka ulga w środku nocy. Nie będzie trzeba emigrować!!! Dobranoc!

ZDJĘCIA:


TROGIR – Stasio podziwia motorówki w kanale.
Uliczka, która….
….doprowadzi nas…


….do słynnej promenady nad morzem.
Tych palm sie nie zapomina!


Trogirska twierdza.


Promenada.


Jedna z bram prowadząca na stare miasto.


Widok z mostu – część prawa….


….i lewa.


Nabrzeża to również port.


Kamienne domy.


Można znaleźć wiele detali z dawnych czasów.


Uliczki po których nie jeżdżą samochody bo….


…by się nie zmieściły!



Można sobie kupić pozytywkę z ulubiona melodią.


….


Przerwa techniczna w zwiedzaniu.


Katedra w Trogirze – jeden z najważniejszych pomników renesansu w Dalmacji.




Trogir: Ani specjalność – widoki z góry!


SPLIT: Jak to było?

W Splicie Polaków ciągną się szeregi
Dioklecjana pałac wypełniając po brzegi.
Co ich tu przywiodło w upał tak straszliwy
to głosowania obowiązek do spełnienia tu możliwy!


Biało – Czerwona!


Na murze pałacu Dioklecjana zawisła polska tablica informacyjna.


Stoimy umilając sobie kolejkę prażoną kukurydzą.
Dziś jej sprzedawcy mieli złote żniwa!


Rejestrujemy się jako wyborcy i dostajemy karty….


….nasze głosy oczywiście wrzucają Michaś….


…i Staś!


Po głosowaniu można udać się śladami Freuda….


…zwiedząc miasto w pałacu.




Pięknie zachowane piwnice pałacu bo kiedyś zrobiono w nich… śmietnik.


Fasada.


Na makiecie chłopcy pokazują trasę zwiedzania.


Dioklecjan???


Zaułek pełen kwiatów.


Muzeum troche na dachu dawnego pałacu.



Chłopcy biegną i….


….pełne zaskoczenie architekturą westybulu,


Znowu kuszą pozytywki.


Perystyl i wieża katedry.


Kolumny egipskie kapitele korynckie.


Wypolerowane milionami kroków bruki.


Stasio przed Srebrną Bramą.


Wędrujemy dalej….


…powoli zapalaja się światła…


Spotkanie z klaunem…


….kończy się…


…zostaniem sponsorem!


Ach! Te palmy!


Znowu się wydało….


….kto robi te wszystkie zdjęcia!


O proszę….


….i tu też…


…i tu!!!


Promy m.in. na Hvar – nasz kolejny cel.


DOBRANOC!!!

.:. POPRZEDNI DZIEŃ .:. strona główna .:. NASTĘPNY DZIEŃ .:.
Długo w nocy stuka w klawisze: Krzysztof; poprawia: Ania;
inspirują jak zwykle niezawodni Michaś i Staś.

 

 


(c) Portal Małego Podróżnika

Share