PÓŁNOCNE WŁOCHY – dzień 10 (PESCHIERA)

MP_WLOCHY_PN_baner250PÓŁNOCNE WŁOCHY
dzień 10

DZIEŃ 10: Jezioro GARDA (Włochy) – PESCHIERA – 2 X 2011
Dziś idziemy do naszego miasteczka. Idziemy oczywiście nad jeziorem, wzdłuż szpaleru starych sosen. Samochód stoi sobie i odpoczywa i dobrze mu tam, bo dziś w mieście trwa półmaraton i cała starówka zamknięta. Ci co chcą dojechać do Gardaland’u przeżywają niezłą frustrację. A my zwiedzanie zaczynamy od informacji turystycznej. Pobieramy komplet map, prospektów i idziemy zakosami w kierunku rynku. Cała starówka jest oblana wodą kanałów jak Wenecja i chroniona dawnymi bastionami. Uliczki wąskie, nad nimi kolorowe kamienice, a na parterze jak nie butik to knajpka. Główny plac ma kościół, zadaszone rzymskie ruiny i… parking (rzecz tu najcenniejsza).

Wracamy zygzakami. Chłopaki dostają po lodzie w prawdziwej włoskiej lodziarni – pyszne!!!! Włosi naprawdę lody potrafią robić – są genialne!

Kiedy już nasyciliśmy się klimmatami Peschiery wracamy na camping i robimy szybki obiadek i pranko. Później zbieramy sprzęt basenowy i idziemy zobaczyć czym dysponuje nasza Bella w zakresie basenowym. Pięknie! Jest nawet mini park wodny z wielką beczką , która co 5 minut, a nie jak gdzie indziej co kwadrans, pokrywa wszystko białą kipielą…

Początkowo chłopcy pomimo pianek narzekali na zimną wodę, ale jak w sąsiednim brodziku zobaczyli dłuuuuuugą zjeżdżalnię to już o zimnej wodzie zapomnieli. Szaleli tak, że Michał miał, aż sine usta, ale twierdził, że jest mu ciepło… Co ciekawe w powietrzu było ok. 28 stopni więc woda miała pewnie ze 20 stąd ta różnica…

O 18.00 zamykają baseny więc na zachód słońca przenosimy się nad jezioro. Kawa lody i próby łączenia się z internetem – koszmar – patrz ramka… No i dzień minął…


Idziemy naszym campingiem – wycieczkę czas zacząć.
Brzeg Jeziora Garda.

Promenada nad jeziorem.



Kształt jeziora jest super! Można go oddać nawet w butelce.


Peschiera – w labiryncie uliczek starówki.


Myśliwi? Partyzanci? Kombatanci (tylko kogo)?


Kościół S. Martino na Piazza F. di Savoia.


Obok kościoła rzymskie ruinki.


Widoki z nadbrzeża gdzie dobijają statki wycieczkowe.


Lody. LOdy. LODy. LODY!!!!


Lody z widokiem na kanałek.


Staś lubi focić zwierzątka.


Cudowne poidełka.


I znowu podli dorośli zrobili coś niedostępnego dla dzieci…


Po powrocie do naszego mobilka uczymy się fizyki.
Przelewanie wężykiem z wyższego zbiornika do niższego.


I czas na basen – UWAAAAAAAGA!!!!


POOOOOOTOOOOOOP!!!


Takich brodzików mamy tu ze trzy lub cztery.


Ulubiona zjeżdżalnia.


Ul. Warszawska doprowadza nas…


…na zachód słońca nad jezioro.

 

Internet ma mafia
Włochy, a przynajmniej ten region to jakieś internetowe zadupie. Na campingu (****) internet jest za… 5 EURo za godzinę!!! To jest nie tylko chore… To zwykła złodziejstwo i ratowanie się przed kryzysem kosztem tych co muszą z internetu od czasu do czasu skorzystać. Byliśmy w knajpce z free WiFi, ale to free było tak wolne, że musielibyśmy tam siedzieć od śniadania do kolacji by relację z jednego dnia wysłać. Koszmar! A tam podobno było całkiem nieźle. Jutro wykupimy jakiś dostęp i zobaczymy jak będzie.Camping Bella Italia w tym względzie nas zwyczajnie wściekł. Bo już można dawać dostęp na cały dzień za 5 EURo – to bym zrozumiał, ale nie łącze do d… i cena za godzinę?! Znaczy się mafia trzyma te usługi i przerzucili się z prostytucji na qrestwo internetowe. A ceny wzięli z Mac Booków i innych iPhonów i iPadów – kiepski towar z miernymi danymi technicznymi za mega wypasioną cenę…

Aby była jasność Eurocamp nie ma tu nic do rzeczy bo jest na części Bella Italia i niestety goście Eurocampu są uzależnienie od tego pazernego drania co to ma Bella Italia.

Długo w nocy stuka w klawisze: Krzysztof; poprawia: Ania;
inspirują jak zwykle niezawodni Michaś i Staś.


(c) Portal Małego Podróżnika

Share