PÓŁNOCNE WŁOCHY – dzień 12 (wokół Jez. Garda)

MP_WLOCHY_PN_baner250PÓŁNOCNE WŁOCHY
dzień 12

DZIEŃ 12: Wokół jeziora Garda – 4 X 2011
Dziś wybieramy się na objazd jeziora Garda.

Miało być szybko i łatwo ale uprzedzimy fakty, że szybko niestety nie da się. Wszystkie miejscowości to max 50km/h z miejscami 30km/h. Miejscowość przechodzi w miejscowość więc praktycznie macie ograniczenie do 50 km/h cały czas.

Widoki wynagradzają tę wolną jazdę bo i miejscowości są przepiękne i jezioro przedstawia bajkowy widok. Im dalej na pn. tym góry wyższe, jezioro węższe i bardziej malownicze.

Coś tam po drodze fotografujemy ale i tak ruiny zamków po Siermione to tylko jego marne kopie… zatrzymujemy się w Gardzie. W sumie od tej miejscowości wzięła się nazwa jeziora i wypada je zwiedzić. Polecamy parking na prawo od głównej drogi za przystankiem autobusów. Stąd od razu wchodzi się w wąskie uliczki brukowane kolorowymi kamiennymi płytami. Garda jest malutka więc szybko osiągamy brzeg jeziora. Promenada przechodzi w placyki obramowane od lądu kolorowymi domami. Partery ich opanowały knajpki i lodziarnie przedłużone teraz ogródkami z parasolami. W Gardzie podziwiamy port pełen rybackich łodzi… Niesamowite! Dotychczas widzieliśmy dwie, trzy między setkami turystycznych, a tu dziesiątki rybackich motorówek, kosze z sieciami, zapach rybackiego portu i to wszystko nad górskim jeziorem, a nie nad brzegiem morza.

Nasz kolejny przystanek to miejsce ulubione (do czasu) przez Goethego. MALCESINE jest przepiękne. Bruki tu są z misternie poukładanych niewielkich otoczaków. Łatwo się chodzi chociaż rowerzyści przeklinają ile wlezie. Ale i tak dużo nie pojeżdżą. Stromizny uliczek niesamowite, a i turystów przeciska się mrowie. Nad miastem wznosi się imponujący zamek z muzeum. Poniżej niego wiele placyków z artystami, galeriami, butikami. Ciekawe są sklepiki spożywcze specjalizujące się w lokalnych produktach. Pełne balsamicznych octów, butelek oliwy z rozmarynem i innymi ziołami. Torebki z kolorowymi makaronami w tak fantazyjne kształty wyciskanymi, że wielki szacunek dla ich producentów.

I wreszcie port, malutki, wciśnięty między budynki. Co chwila wpływają do niego stateczki wycieczkowe. Na nadbrzeżu liczni naganiacze zachęcający do rejsów ubrani jak “matrosi”… Potu sporo kapało z nas na bruk miasteczka – czas jechać dalej.

Od czasu do czasu przystajemy na zdjęcia, a naszym celem jest koniec (początek?) jeziora. Tam niezwykłe ARCO, mekka wspinaczy z niebotycznymi ścianami skalnymi o największych trudnościach. Bajka! Niestety nie mamy już na nie czasu.

Jedziemy jeszcze do DRO aby zobaczyć koniec wielkiej doliny. Wokół niezwykła ilość winnic ale i sporo małych fabryczek i centrów handlowych. W DRO np. jest największy supermarket z… butami. Ot taka lokalna specjalność.

Z Dro wracamy inną droga nad jezioro. Tam w Riva del Garda mieliśmy nawet nurkować ale jakoś nam się odechciało bo miejscowa atrakcja – figura Chrystusa – jest metaloplastycznym straszakiem dla nurków. Ceny nurkowań tez mają chore… To już wolimy dodatkowy dzień nurkowy w Portofino niż oplątywanie się moczarką w Gardzie.

Powrót drugą stroną jeziora to lekki hardcore. Droga wąska, a co ciekawe szersza jest w… tunelach. Tunele ciemne, rzezane w surowej skale. Żadne tam betonowe hi-tech. Dynamit i oskard. Jedzie się dość wolno prawie trzaskając się lusterkami przy mijaniu. Później jest jeszcze gorzej bo są roboty drogowe i ruch jest wahadłowy. Masakra…

Kiedy wyczołgaliśmy się spod gór i wjechaliśmy na teren południowej patelni jeziora okazało się, że to teren handlowo-przemysłowy. Ruch wielki a my szukamy miejsca nurkowego, które ewentualnie mieliśmy na oku. Ale jednak to nie nie jest takie miejsce, które na 100% byśmy chcieli zaszczycić swoją obecnością pod wodą… Chyba z nurkowania w Gardzie się wyleczyliśmy…

Chłopcy piszczą z głodu. W sumie planowaliśmy objazd o 3-4 godziny krótszy więc pędzimy na camping karmić głodomory…

DOBRANOC!


LAZISE puszczamy życiem bo kiedy widziało się Sirmione…
Takie widoki mamy z drogi wokół jeziora w jego pd. części.
Przejazdy przez miasteczka znacznie nas spowalniają.


GARDA


 


Co za zachęcające podpowiedzi dla turystów…


Prawie jak Afryka, a nie Alpy, chociaż też na “A”.


Za chwilę dojdziemy do serca Gardy…


…położonego nad jeziorem krystalicznie czystym…


…jak morza południowe…


Punkt obserwacyjny rybek
lub joga na pomoście.


Już widać port….


…tam niezwykła ilość rybackich łodzi.


A wokół portu kolorowe kamieniczki…


…i knajpki.


Jest i fryzjer z tradycyjną reklamą…


…za drugim łuczkiem na lewo!


Spotykamy Pinokia – ze stali…


….ale są też te z drewna.
Dżepeto był tu!


W dwóch miejscach jezioro można przepłynąć promem.
Tu w Torri del Benaco.


Brenzone.

 


MALCESINE


 


Chłopcy stwierdzili, że Goethe w M. to ich @$%#%^@#…


….kiedy mają plac zabaw…


…i cudowną wyżerkę!
Od lewej: kabanos Tarczyński, Paluszki Sokołowskie…


No to ja ruszam z aparatem w miasto!


Piękne kolorowe makarony.


Plątanina uliczek…


….urocze placyki…


…niezwykłe sklepiki…


…z “antykami”…


…i zamek dzielnie wznoszący się nad miasteczkiem.


Widoki na jezioro.


Nieprawdopodobne stare bruki.


W ścianach starych domów odkrywać można piękne detale.


Jeden z placów, którego czwartą pierzeją jest jezioro.


Im bliżej portu tym uliczki są bardziej zatłoczone.


Sklepy kuszą wysmakowanymi wystawami.


Super Star…


…wpływa do portu!


A wszystko otacząją góry!

 


Jedziemy dalej…


 


Jezioro coraz węższe, skały coraz wyższe.


Torbole – panorama…


…i zbliżenie.


ARCO – jedne z dziesiątków ścian wspinaczkowych.


ARCO – na lewej skale zamek sylwetkowo…


….i normalnie.


Kamper pruje środkiem by nie zaczepić o skały…


To jest droga zachodnim….


…brzegiem jeziora. Sorki nie piszę więcej.
Muszę się skupić na prowadzeniu samochodu!

 

 

Eurocamp na Bella Italia


Jeżeli możecie przyjedźcie tu po sezonie. Normalnie są tu tysiące ludzi ale teraz mamy ich znacznie mniej. Odpoczywa się zdecydowanie łatwiej, a temperatury rzędu 28 stopni w początku października to normalka, a nie anomalka.

Ceny mobilków czyli stacjonarnych wielkich przyczep campingowych spadają prawie do poziomu miejsca pod namiot w sezonie! Bez kolejek i stresu macie dostęp do wszystkich atrakcji na campingu i w okolicy.

Eurocamp_logo 200

Peschiera to północny koniec jeziora Garda – macie stąd dzięki autostradzie A4 świetny dojazd do wielu atrakcji w dalszej okolicy jak np. Verona czy Wenecja. Jest też łatwy dojazd do szeregu parków rozrywki jak Gardaland, Garda Sea Life, Garda Movie Land. Jeżeli mieszkacie gdzieś dalej na południe to musicie się liczyć z korkami na drodze wokół jeziora i bardzo wolną jazdą między 50, a 30 km/h.

Na “wąskim pasie jeziora” macie też problem z parkowaniem. Jest mało miejsc, a na dodatek większość ma zawieszone szyny kolejowe na wysokości 2m aby kampery nie wjeżdżały. Dla naszego SUVa z bagażnikiem na dachu to problem bo mamy trochę więcej wzrostu…

Drink Bella Italia
Jeżeli lubicie słodkie lub półsłodkie wino (nie każdy może być doskonały), a tu w Bella Italia są w 99.999% wina prawdziwe czyli wytrawne i macie już ich dość to polecam drink mojego pomysłu.
Będąc w sklepie kupujemy wino czerwone wytrawne te, które znakomicie smakuje w upalne południe. Oczywiście chodzi o wino normalnie smakujące, a nie te dla koneserów co to nasz ozorek zamienia w język Św. Antoniego Padewskiego albo dając mniej świątobliwe porównanie nasz język zamienia się w suchy zmacerowany kawał kory sosnowej.

Do koszyka z takim winem o ożywczym smaku z wyraźną nutą owocową wkładamy butelkę Martini Bianco. No i jak wrócimy na miejsce i schłodzimy składniki możemy przystąpić do przygotowania drinku.

Przygotowanie:

Do szklaneczki nalewamy 2/3 objętości wina czerwonego. Następnie dopełniamy resztę wolnego miejsca Martini Bianco. Lekko mieszamy nie wstrząsając. Kostka, dwie lub trzy lodu będą miło przyjęte – Welcome! Gotowe!

Do tego jako przekąskę można podać wedle upodobania: pistacje, włoskie paluchy chrupiące z sezamem lub misę białych winogron. SMACZNEGO!

 

(c) genialne pomysły Krzysztofa Kobusa
Długo w nocy stuka w klawisze: Krzysztof; poprawia: Ania;
inspirują jak zwykle niezawodni Michaś i Staś.


(c) Portal Małego Podróżnika

Share