TURCJA, Dzień Dziecka w Istanbule – dzień 6

TURCJA, Dzień Dziecka w Istanbule
DZIEŃ 6

Wieża Galata – nikt z niej już nie lata – i inne opowieści…
Spotkanie z Barbarossą. Ortakoy – spacer w cieniu mostu. Emirgan – ogród tulipanów. Dzielnica Galata czyli u artystów. Dzielnica Beyoglu. Kwietny zaułek Cicek Pasaij obecnie mekka restauratorów. Hotel Pera dla przybywających Orient Expressem.

Spotkanie z Barbarossą

Dumny i groźny wzrok, silna postać tego admirała ale i najsłynniejszego pirata Morza Śródziemnego zwróciła naszą uwagę kiedy jechaliśmy wzdłuż wybrzeża. Szczęśliwie można było się zatrzymać więc wyskakujemy zrobić zdjęcia. Pomnik to nie wszystko obok prawdziwa kolekcja dział, w tym kilka zdobi pełen kwiatów nadmorski skwerek. W drugim końcu placu z pomnikiem znajduje się malutki cmentarz muzułmański z czymś co wygląda na kaplicę ale tak naprawdę jest to… grobowiec Barbarossy, który w roku 1546 zmarł w Istanbule! Jak to warto mieć oczy szeroko otwarte w tym mieście… co krok coś niezwykłego.

Istanbul, Stanbuł
Pomnik Barbarossy…Istanbul, Stanbuł
….i po drugiej stronie skweru grobowiec słynnego pirata i jego kamratów.


Ortakoy (Ortaköy) – spacer w cieniu mostu

Ortakoy to inaczej Środkowa Wieś, miejsce ważne w erze Ottomańskiej, a dziś również na mapie turystycznych atrakcji Istanbulu. Kiedyś tygiel kultur i religii z mieszkającymi tu Turkami, Grekami, Ormianami i Żydami. Dziś najbardziej znane z pięknego meczetu, Mostu Bosforskiego i artystycznej atmosfery. Na wąskich uliczkach mamy mnóstwo ciekawych restauracji, barów, pubów oraz stoisk z produktami mieszkających tu artystów. O śladach tego tygla kultur świadczą świątynie wielu wyznań i synagoga. Jest tu również sporo cenionych szkół. No ale na wszstkim kładzie się cień Mostu Bosforskiego. Kiedy go oddawano w roku 1973 był czwartym mostem świata. Dziś nie mieści się nawet w pierwszej dziesiątce ale jest niezwykle ważny – spina Europę i Azję!

Spacerujemy po uliczkach oglądając wyroby na straganach i szukając najlepszych ujęć. Chłopcy szczęśliwi bo są koty i… lody. Jest też jeden ciekawy budynek niedaleko meczetu. Wygląda jak ruina bo też nią jest. To dawny dom córki sułtana Abdülaziza – Esmy. Zbudowany w 1875 roku po wielu historycznych zawirowania spłonął w 1975 roku pełniąc wówczas rolę składu węgla. W 1990 roku ruinę kupił holding Marmara Hotel i zrobił coś ciekawego. Nie… nie odbudował! Zabezpieczył mury i wewnątrz nich wybudował szklaną konstrukcję. Teraz jest to miejsce spotkań nawet na 3000 uczestników oraz koncertów. Odbywa się tu m.in. Istanbul Jazz Festival.


Do Ortakoy trzeba najpierw dojechać… ups!


No ale stoi się w ładnych okolicznościach przyrody i architektury.


Forteca w najwęższym miejscu Bosforu broniła cieśniny.


Otomańskie działa leżą pod murami.


Obok trakt spacerowy.


Ci w samochodach zazdroszczą swobody tym co na wodzie.


Akcja weekend – korzystają sprzedawcy balonów.


Ortakoy – nareszcie!.


Ortakoy zaułki.


Trudno było tu podczas budowy ale teraz bliskość mostu nie razi.


Dużo ładnych drewnianych domów.


Najsłynniejsza ruina w Ortakoy czyli dawny dom córki sułtana
Abdülaziza – Esmy, obecnie centrum eventowe.


Kot nie wielbłąd pić musi…


….i lubi być wygłaskany!


Synagoga.


Gdzie by tutaj…


…..aaaa… na lody!


Na uliczkach i w porciku stragany artystów.


Modele starych samochodów, tramwaje z Istiklal…


Poduszki w orientalne motywy.


Wiele z tych motywów znajdziecie właśnie w Ortakoy.


No i taki bardziej typowy stragan z pamiątkami.


Emirgan – ogród tulipanów i nowożeńców

By dotrzeć do niego stoimy już ponad godzinę w korku. Ale nie jest źle. Jedziemy drogą wzdłuż promenady nad Bosforem. Tu coś płynie np. tankowiec, to wędkarz złowił rybę, to wyskakujemy by przejść się na piechotę, kupić simita, zrobić zdjęcie twierdzy lub ciekawszemu domowi bo to dzielnica ładnych domów. Wreszcie jesteśmy przy bramie ogrodu. Straszny tłum ludzi i policja poważnie kierująca ruchem co przecież w Istanbule jest rzadkie. Hal, nasz przewodnik, mówi, że mamy tu pół miasta na pikniku. Jak na razie pikniku nie ma, za to jest rzeka ludzi na głownej alejce. Okazuje się, że nie jesteśmy jeszcze w parku tylko na skwerze, którym dochodzimy do właściwego ogrodzenia. Park położony jest na wzgórzu o stromych stokach więc po zrobieniu sobie słit foci przy malunku z Mostem Bosforskim pakujemy pod górę.

Po kilkudziesięciu metrach mamy wreszcie widok na piknik, o którym Hal wspomina. Na soczystej zielonej trawie siedzą rodziny obstawione koszami piknikowymi, baraszkują maluchy i wszyscy robią sobie zdjęcia wśród tulipanów. Im wyżej wchodzimy tym więcej kompozycji kwiatowych. Łany kwiatów w dowolnych kolorach. Ludzi masa, ale na właściwym terenie parku nie stanowi to większego problemu. Wyróżniają się nowożeńcy. Ona, on, drużbowie, asysta i… fotografowie ślubni. Jak się stanie w dobrym miejscu to mamy widok od razu na kilka takich grupek z wyróżniającą się panną młodą. Ponieważ by dojść na szczyt gdzie są najpiękniejsze kwiaty i najlepsze miejsca do sesji foto trzeba zrobić niezłą wspinaczkę panny młode dochodzą tam w… trampkach z suknią uniesioną i niesioną przez 2 – 3 koleżanki…

Fotografujemy, chłopcom się udzilił humor miejscowych dzieci więc biegają, skaczą. Aby ci co chcą sobie zrobić słit focię w kwiatach nie zadeptali ich jest kilkudziesięciu porządkowych, którzy gwizdkami przywołują do porządku tych co to chcą wręcz brodzić w łanach tulipanów… Skąd tu taki park? Przecież teren powinien być gęsto zabudowany?! No ale jak zwykle wszystko zależy od zbiegu okoliczności. Kiedyś to miejsce było wzgórzem porośniętym cyprysami i nawet nazywano to miejsce Las Cyprysowy. Miejsce wyróżniało się swoją urodą więc w czasach imperium ottomańskiego było we władaniu wysokich urzędników sułtanatu.

Dzięki temu przetrwało w całości, a wybudowano jedynie drewniane pawilony. Kiedy w latach 30-tych XX wieku właścicielem terenu został Satvet Lütfi Tozan – handlarz broni – nikt nie spodziewał się, że podaruje on ten teren miastu dziesięć lat później. I to miasto Istanbul zarządza parkiem do dziś i to tak dobrze, że stał się ulubionym miejscem tysięcy mieszkańców. Mamy tu ponad 120 gatunków roślin i piękne drzewa. Cedry, cyprysy, sosny, drzewa kamforowe i wiele innych a między nimi nieprawdopodobna ilość tulipanów. Chcesz zobaczyć wiosnę w Istanbule? Zobacz ją tu!

Schodzimy ze szczytu serpentynką by zobaczyć jeszcze staw z wodospadem i kilka ciekawych miejsc no i tym razem uciekamy z drogi nad Bosforem, która już całkiem się zakorkowałą i jedziemy opłotkami i szerokim łukiem by dojechać do…


Budowniczowie Mostu Bosforskiego.


Park jest imponujący zarówno rozmiarami…


…jak i ilością zasadzonych roślin!




Miłośnik tulipanów wygląda TAK!


Ciekawe czy dziś park odwiedziło więcej ludzi niż było posadzonych tulipanów.


Ozdobny napis Emirgan to jedno z ulubionych miejsc do robienia zdjęć.


Trochę wody dla ochłody…


Tu nie ma zakazu NIE DEPTAĆ TRAWNIKÓW!


O właśnie! Młode pary.


To chyba przed oczepinami? Czy są oczepiny na weselu tureckim?


Suknia dobrana do kwiatów czy kwiaty do sukni?!



Trochę kreatywności…


Bardziej tradycyjna panna młoda zatrudniła tradycyjnie ubrane fotografki.


I kolejna słit focia na fejsika gotowa!


Wieża Galata – nikt nie lata…

Bez sensu tytuł ale się rymuje i może chociaż trochę oddaje sytuację. Kolejka na prawie 2 godziny stania by pogapić się z góry na dachy… Był taki jeden co to próbował sztuczne skrzydła, ale dzisiaj nie lata. My mamy wiele podobnych miejsc z widokiem z góry bez kolejki. Wieżę więc fotografujemy z dołu i zaczynamy wędrówkę po dzielnicy Galata. Dzielnicy artystów pełnej kontrastów bo i są tu tradycyjne domy z Okiem Proroka wmurowanym na najbardziej widocznym miejscu ale i współczesne grafitti. Mamy pucybuta, ale z zawieszonym obok niego na ścianie czarno-białym artystycznym zdjęciem i sklep poświęcony wyłącznie Łomografii… Tak więc kontrasty, ale jest miło, artystycznie i kręcąc się po wąskich i stromych uliczkach zmieniamy dzielnicę na Beyoglu i wychodzimy na ul. Istiklal, skąd zagłębiamy się w Çiçek Pasaji.


Jadąc opłotkami widać ogrom Istanbulu.


Wieża Galata.


Kamieniczki ją otaczające.


Sklep (wielki) w całości poświęcony Łomografii.


Uliczki Galaty.




Jak się robi takie zdjęcie?


Ano tak!



O! Już ulica Istiklal…


Takich starych napisów nikt już nie zamalowuje.
Są świadkiem historii i dodają splendoru.


Pucybut ze swoim zdjęciem.


Zaułki Beyoglu.


A to miejsce z całkiem współczesnym grafitti!




Pasaż Cicek Pasaji (Çiçek Pasaji) i dzielnica Beyoglu

Ciekawy budynek z przejściem od ul. Istiklal w kształcie litery L gdzie na załamaniu mamy wewnątrz okrągły placyk. Kiedyś był tu teatr Naum ale po pożarze w 1870 nie wznowił już działalności. Riunę zakupił grecki bankier, wybudował nowy budynek i życie tu powróciło. Po rewolucji w Rocji wiele rosyjskich dam, uciekinierek by się utrzymać sprzedawało tu kwiaty stąd współczesna nazwa Çiçek Pasaji oznaczająca Pasaż Kwiatowy. Po restauracji w 2005 roku powstała tu jednolita stylowo galeria z restauracjami i pub’ami. Ulubione miejsce spotkań artystów i ludzi kultury, a teraz jedno z ciekawszych dla turystów. Hal poprowadził nas do jednej z licznych restauracji zapewniając, że właśnie ta karmi najlepiej i ma coś ciekawego w menu. Dziś zjemy tu obiad, a niejako przy okazji przybędzie kilka fajnych zdjęć i opowieści. W płycinach na poziomie 1 piętra mamy portrety ludzi, którzy tworzyli atmosferę tego miejsca. Po obiadku idziemy powoli przez dzielnicę Beyoglu.


Pasaż Cicek Pasaji, po prawej dama z Armenii, jedna ze słynnych osobistości tego miejsca.



Szklany dach chroni nawet w deszcz.


Ze ścian patrzą portrety słynnych bywalców tego miejsca.


Multifoto?!


Tak wygląda wejście od strony ul. Istiklal.

…..::::: Spacer dzielnicą Beyoglu :::::…..


Są nowoczesne plomby między zabytkowymi kamienicami ale całość…


…architektury odbiera się bardzo pozytywnie.


Jedno z podwórek z pub’ami – ulubione miejsce młodzieży.


A kawałek dalej domowe przetwory – aż ślinka leci.


Każdy stara się mieć coś ekstra czym przyciągnie klientów.
Ta cukiernia robi niepowtarzalne zawijańce.


Jaja brązowe droższe od białych… prawidłowo!


Obok stoisko rybne.


Sprzedawca plakatów i rzeczy różnych.


I my w tym wszystkim.


A takie sklepy mi się bardzo, bardzo podobają.


Pyszne, gorące pieczone kasztany!


I jak oś lub kręgosłup ulica Istiklal.


Hotel Pera

Ktoś może powiedzieć hotel jak hotel co tam zwiedzać… Miejsce to jest jednak szczególne nie tylko w skali budynku ale całego miasta, a nawet wpisało w świadomość wszystkich, którym bliskie są opowieści o Orient Expressie. Hotel zaczął działać w 1892 roku. Zwraca uwagę swoją fasadą będącą wypadkową stylów neo klasycystycznego, art nouveau i wpływów orientalnych. Jest to budynek absolutnie niezwykły i wytyczający nowe trendy w architekturze Istanbulu. Dotychczas wszelkie nowinki techniczne były dostępne wyłącznie w najbogatszych pałacach i zamknięte za murami. Tu po raz pierwszy każdy kto odwiedzał hotel mógł się z nimi zapoznać. Kończąc wątek techniczno-architektoniczny wymieńmy najważniejsze:

  • pierwszy budynek zelektryfikowany w Istanbule
  • pierwszy budynek, gdzie w kranach była gorąca woda
  • pierwszy budynek z windą

Kto ze sławnych ludzi mieszkał w hotelu? Przede wszystkim pasażerowie Orient Expresu, a jak już dochodzimy do nazwisk to m.in. Ernest Hemingway, Agatha Christie, Alfred Hitchcock Greta Garbo, Mata Hari, Zsa Zsa Gabor, Sarah Bernhardt, Yehudi Menuhin czy król Edward VIII. Obecnie to ulubione miejsce wszelkich mniej lub bardziej ważnych sław zwanych nie wiadomo czemu celebrytami, jeżeli ich oczywiście stać na nocleg tutaj.

Ci prawdziwie sławni udostępnili swe nazwiska do nazwania najważniejszych pokoi w hotelu. Pod 411 nocowała Agatha Christie, nr 101 to ulubiony pokój twórcy współczesnej Turcji Ataturka (teraz to izba pamięci jemu poświęcona) itd… To co możemy zobaczyć wchodząc głównym wejściem to Kubbeli Saloon – Tea Longue to jedna w większych sal o bogatym wnętrzu. Najczęściej służy jako miejsce spotkań przy herbatce w tea time. W tle zawsze słychać standardy grane przez pianistę. Kiedy nie dochodząc do niej pójdziemy w lewo zobaczymy dużą klatkę schodową której wnętrze zajmuje najsłynniejsza winda Istanbulu. Opiewana jako “najpiękniejsza na świecie” przez brytyjskiego pisarza Daniela Farsona. Oczywiście hotel uznawany za najbardziej “butikowy” w Istanbule się zmiania i unowocześnia. Jest SPA oraz kilka miejsc do organizowania całkiem sporych imprez. Koniecznie zajrzyjcie do cukiernio-kawiarni by podelektować się czymś słodkim i detalami wyposażenia.


Fasada hotelu Pera…


…i główne wejście.


Kubbeli Saloon – Tea Longue.


Najsłynniejsza winda w Istanbule.


Hotelowa cukiernia.


 

…..::::: I na koniec… TELEFONY! :::::……


Czy budki telefoniczne mogą być kolorowe i pomysłowe?


Mogą! Ale oni nie mają Telekompromitacji SA przefarbowanej ostatnio na pomarańczowo…

.:. poprzedni dzień .:. strona główna .:. DZIEŃ NASTĘPNY .:.
Długo w nocy stuka w klawisze: Krzysztof; poprawia: Ania;
inspirują jak zwykle niezawodni Michaś i Staś.
D

(c) Portal Małego Podróżnika

Share