SZWECJA – Cudowna podróż – BLOG dzień 2

SZWECJA Varning Barn baner

Wyprawa do SZWECJI – Cudowna podróż – czerwiec 2011
BLOG dzień 2

Karlskrona i Barnens Gard – 20 VII 2011

Rano budzi nas nieśmiertelny song „I’m sailing” Roda Stewarda. Po chwili oficjalny głos powiadomił nas, że już tylko półtorej godziny do portu. Czas wstawać. My wstaliśmy ale chłopcy nie. Ubraliśmy ich śpiących i czekamy na kolejny komunikat o konieczności opuszczenia kabin. Chłopcy nieprzytomni ale powoli obudzili się by podziwiać rejs między niektórymi z setek wysp (dokładnie 1650) wokół Karlskrony. Dobijamy, zjeżdżamy z promu. Wszystko jakby senne lub całkiem uśpione. Niby 8 rano ale Szwecja o tej godzinie wygląda jakby całkiem spała. Nie ma ruchu na ulicach a tak naprawdę to więcej niż samochodów jest uprawiających poranny jogging lub wyprowadzających psy.

Świeci słoneczko i czas na rozprostowanie kości. Jedziemy na parking na wyspie gdzie jest wielki camping oraz… ogródki działkowe. Chyba najsłynniejsze w tej części Szwecji. Wyspa to garb granitowy, który pokazuje nam swój łysy wierzchołek. Ludzie wymyślili by zrobić tam dla działkowców małą salę, którą można wynająć np. na imieniny czy inną imprezę. Obok jest coś w rodzaju muszli koncertowej wielkości odpowiadającej najwyżej kwartetowi smyczkowemu. Na samym szczycie jest jeszcze kamienny krąg i placyk zabaw. Niżej wzdłuż obiegającej dookoła wyspę ścieżki mieszczą się działeczki z domkami drewnianymi. Wszystko bajecznie kolorowe pomimo, że domki są tylko brązowe z białymi okiennicami. Ale dookoła mnóstwo kolorowych ozdobników i nieodłączne szwedzkie flagi. Najciekawszą wg. mnie była kompozycja złożona ze starego roweru obwieszonego kwiatami z miniaturową ławeczką na której siedziały żaby.

Zatrzymujemy się wracając do centrum na targu rybnym by pofotografować malowniczą handlarkę ryb, a później czeka na nas Nils i dziadek Rosenbom pod kościołem Admiralicji. Pomnik Nilsa jest chyba najczęściej niedostrzeganym pomnikiem ponieważ… jest mały. No może nie do końca mały bo jego podstawa ma z metr średnicy ale na wierzchołku jest niewielka książka (pewnie „Cudowna Podróż”… 🙂 ), z której otwartych kart wybiega krasnoludek,… karzełek,… malutki chłopczyk,… NILS!

Jesteśmy przygotowani bo…. mamy ze sobą „Cudowną Podróż”. Siedzimy przy pomniku i czytamy odpowiedni rozdział. Kiedy skończyła się sesja foto i słowa powieści przenosimy się pod ścianę kościoła pod pomnik Matsa Rosenboma. Tu kolejne czytanie słów powieści Selmy Lagerlöf tym razem o historii jaka wydarzyła się w tym miejscu. Obowiązkowo ściągamy kapelusz Matsa i dzieci wrzucają do skarbonki nasze wszystkie moniaki. Kościół jest otwarty więc korzystamy z okazji i zwiedzamy jego wnętrze. Proste, ascetyczne ale kilka ciekawych elementów wyposażenia można zobaczyć. Jest to jeden z najstarszych kościołów w Szwecji z roku 1685.

Miasto zwiedzaliśmy dokładnie podczas naszego poprzedniego pobytu więc nie rozwodzimy się za bardzo nad zabytkami i po wizycie w informacji turystycznej jedziemy do miejsca marzeń naszych chłopców: Barnens Gard.

Historia Barnens Gard jest prosta i fascynująca. Była sobie farma. Na farmie rosły truskawki. Sprzedawano je przy drodze przechodzącej koło farmy. Obok punktu sprzedaży zrobiono wybieg dla małej świnki by można było ją doglądać. Właściciele farmy zobaczyli, że jak świnka biega i widać ją z drogi to zatrzymuje się więcej samochodów z rodzinami z dziećmi by pokazać im świnkę. Przy okazji kupowali truskawki. Kolejnym krokiem przyciągającym klientów było postawienie placyku zabaw. Z czasem plac się rozrósł ale nie zatracił swojego charakteru „farmerskiego”. Jak zjeżdżalnie to z kombajnu lub traktora. I oczywiście żywe zwierzęta, a jak dmuchaniec to specjalnie zaprojektowana nadmuchiwana farma.

Dwa lata temu starzy właściciele postanowili sprzedać Barnens Gard. Nowi sympatyczni właściciele Asa i Axel Alm zbudowali park wodny i… mają plany dalszych udoskonaleń i zmian. Będzie rozbudowana część gastronomiczna i znacznie więcej atrakcji. Co do atrakcji to dla naszych chłopców najciekawsze są elektryczne samochodziki. Pierwsze miejsce ma tor z TIRami, drugie to miasteczko z kościołem gdzie jeździ się traktorkami i trzeci tor farmerski gdzie jeździ się traktorkami z przyczepami.

Pomimo, że pogoda nas nie rozpieszcza nie jest źle. Tylko jeden deszczyk. Dzieci super szczęśliwe. Późnym popołudniem ruszamy w kierunku Kalmaru na nocleg. Znajdujemy miejsce nad jeziorem – nasz pierwszy wspaniały szwedzki biwak. Więcej na zdjęciach…


Wschód słońca na promie.


Nasz samochód potraktowano poważnie stawiając skosem
chyba jako barierę dla TIRów… 😉


Pa pa! Stena Vision. Dziękujemy.


To na 100% Szwecja! Zwiedzamy wyspę Dragso (tu gdzie jest caping)
z miniaturowymi domkami działkowymi. Istne perełki.


Humory dopisują.


Z daleka wyglądają jak normalne domy.




Fisk Torget.


Wreszcie spotykamy małego Nilsa.


Obowiązkowe czytanie „Cudownej Podróży”.


Ania robi za podnośnik dzieci przy pomniku Matsa Rosenboma…


…gdy chcą wrzucić pieniążek do skarbonki.


I obowiązkowe czytanie!


Wewnątrz kościoła Admiralicji.



Barnens Gard – obowiązkowe „obrączkowanie”.


I już na wymarzonych samochodach.



Braterski pojedynek na poduszki. Michał atakuje.


Kontra Stasia.


Przyszła dyscyplina olimpijska – rzut jajkami do kurnika.


Park linowy.


Prawdziwie farmerska rozrywka….


…wbijanie gwoździ!


Najsłynniejsze zjeżdżalnie…


…z kombajnu. Ta po rolkach masujących pupę!


Wyścigi traktorami.


Kolejna qltowa zabawka – koparka.


Nowi właściciele Barnens Gard.


Nowość jaką wprowadzili to pizza bufet.


Możesz sam sobie skomponować pizzę i ją upiec…


…w zgrabnych jednopizzowych…


…piecykach. Pycha!!!


A nocleg będzie… TU!.
Aleeee… to mapa morska…


My potrzebujemy nie morza ale pięknego jeziora…


…z kąpiółką…


…i ogniskiem…


Zmierzch – magiczny czas.



Robi się coraz ciemniej.


Wkrótce pójdziemy spać – jutro nowe przygody.


 NASTĘPNY DZIEŃ (3), POPRZEDNI DZIEŃ (1)strona główna

Długo w nocy stuka w klawisze: Krzysztof; poprawia: Ania;
inspirują jak zwykle niezawodni Michaś i Staś.


(c) Portal Małego Podróżnika

 

Share