SZWECJA – Cudowna podróż – BLOG dzień 3

SZWECJA Varning Barn baner

Wyprawa do SZWECJI – Cudowna podróż – czerwiec 2011
BLOG dzień 3

Rycerze Kalmaru i łosiowe safari – 21 VII 2011.

Dzisiaj spotkanie z wielką architekturą i rycerzami. Jeden z największych zamków Szwecji i chyba najczęściej odwiedzany zabytek przez Polaków to Kalmar. Dzisiaj żegnamy krainę Blekinge i poruszamy się po Kalmarze. Kalmar to nie tylko zamek ale ładne miasto i brama na Olandię, ale… Teraz interesuje nas tylko zamek!

Obiekt ogromny z historią sięgającą XII wieku. Najpierw była to obronna wieża z czasem poprzez kolejne rozbudowy powstała potężna warownia. Na kartach historii o kalmarze słyszy się jako o miejscu zawarcia Unii Kalmarskiej między Danią, Szwecją i Norwegią. Kraje te połączyły się pod berłem jednego króla i prowadziły wspólną politykę zagraniczną i wojny zachowując poza tym niezależność.

Twierdza jest w stylu renesansu. Ta XVI wieczna przebudowa spowodowana była chęcią podniesienia komfortu mieszkania dworu królewskiego. Mroczne i zimne gotyckie wnętrza nie były zbytnio wygodne. Wiek XVI i początek XVII to również próba zamku w wielu konfliktach zbrojnych. Mamy tu akcent polski. W 1598 roku Jan III Waza zdobywa zamek i na rok obsadza naszą załogą. W końcu wieku XVII dwór królewski opuszcza zamek, który powoli jest zapominany ale przetrwał do dzisiaj i jest najlepiej zachowaną renesansową twierdzą w Szwecji.

Zamek robi wrażenie z każdej strony ponieważ jest wysunięty w morze i otoczny potężnymi fosami. Możemy go podziwiać praktycznie z każdej strony. Imponujące wejście długim, częściowo zwodzonym mostem wyprowadza na przestronny dziedziniec. A tam… Ruch, gwar, śmiech, szczęk oręża,… Jak za najlepszych czasów. Tym razem to atrakcje dla turystów i sami turyści robią tyle hałasu.

Mamy namioty, w których można się przebierać w stroje z epoki, konie do próbowania swoich sił w ataku kopią na Saracena lub mieczem. Arena do walk rycerskich gdzie nie tylko dorośli rycerze między sobą ale i mniejsi mogą toczyć bezkrwawe walki. Czekają również wnętrza. Co prawda dwór królewski wyposażenie zabrał ze sobą ale przetrwały niektóre komnaty. Polecamy sypialnię Eryka XIV – naprawdę robiącą duże wrażenie. Znajdziecie tu rzeźbiony sufit i przepiękne intarsjowane panele na ścianach oraz płaskorzeźby ze scenami polowań. Zachował się również przepiękny kominek z XVII wieku.

Dzieci są zachwycone bo nawet muzealne wnętrza są dla nich przyjazne. Dużo miejsca i co sala to ciekawostka. A to makiety pokazujące rozwój Kalmaru, a to suknia księżniczki do której oczy zaświeciły się Amelce. Jest też kopia tronu na której można zasiąść i zrobić sobie zdjęcie. Jest wszystko co w porządnym zamku być powinno. Komnaty, lochy, broń, wąskie przejścia…

…::…
Jak już zganialiśmy się do imentu po zamku czas na szwedzką przyrodę i jeden z ich symboli – łosie… Jedziemy w okolicę Kosty. To szklane zagłębie. W Kosta jest najstarsza nieprzerwanie działająca huta ale to program na jutro. Dziś skręcamy w boczną drogę zgodnie z drogowskazami do Gronasens Algpark czyli do łosiowego safari.

Na ogrodzonym wysokim płotem dużym terenie żyje wiele łosi, które możemy obserwować wędrując wokół ogrodzenia oraz z wielu wież obserwacyjnych pozwalających zajrzeć w głąb lasu. Mamy 100% pewności na zobaczenie łosia z bliska a nawet… jego karmienie. Łosie to ciekawskie i mało płochliwe zwierzaki więc widząc ludzi przy ogrodzeniu chętnie podchodzą licząc na jakąś smaczną gałazkę malin czy też inną zieleninę młodych liści.

Całe safari zaczyna się w sklepie gdzie jest chyba najwięcej w Szwecji motywów łosiowych zgromadzonych w jednym miejscu. Łoś jest tu w setkach wizerunków i zdobi dosłownie wszystko. Jednak nie warto na początku tracić czasu na pamiątki bo tu na koniec wrócimy ale po otrzymaniu stempelka na dłoni (z łosiem) na dowód zapłacenia wstępu można ruszyć na trasę liczącą 1300 metrów. Oprócz łosi w naturze znajdziemy tu również muzeum gdzie w poszczególnych scenach mamy różne aspekty łosiowego życia. Najczęściej sceny dramatycznej walki z drapieżnikami oraz… tragiczne spotkanie z myśliwym. W pawilonie obok sklepu zaaranżowano dodatkowo specjalną scenę spotkania łosia z samochodem. Ani łoś ani kierowca nie przeżyli. Ma to poruszać wyobraźnię kierowców aby zwalniali jak widzą znak “uwaga łosie” bo w Szwecji jest do 15 kolizji samochodu z łosiami dziennie!

Kiedy wyjdziemy z zabudowań to czeka nas już tylko las i łosie. Po powrocie z safari warto wrócić do sklepu po jakąś pamiątkę z łosiem, a smakosze mogą kupić np: łosiowe kiełbaski lub łosiowy kotlet, które to można sobie upiec samodzielnie na tutejszym grilu lub zabrać ze sobą. Nam jakoś szkoda było zjadać łosia więc zadowoliliśmy się pomidową z makaronem i kanapkami…

Wymęczeni intensywnym dniem ruszyliśmy szukać noclegu. Wiedzieliśmy, że jutro zaczniemy dzień od zwiedzania huty szkła w Kosta więc nocleg powinien być niedaleko. Po analizie mapy z IT i mapy topograficznej wybranego jeziora w GPSie decydujemy się na eksploracje brzegów dużego z bogatą linią brzegową jeziora. Trafiamy fantastycznie bo wjeżdżamy na kilkusetmetrowy półwysep wąski na 100 metrów i zakończony ładnym miejscem biwakowym. Cudnie! Oczywiście zostajemy. Stawiamy namioty, dzieci szaleją na brzegu jeziora, a później kolacja i ognisko. Jak idziemy spać to zaczyna padać ale nam to w namiotach wcale nie przeszkadza. Dobranoc!


Widok na zamek od lądu.
W relacji za kilka dni pokażemy Wam go z innej strony.


Dziedziniec zamkowy z atrakcjami turystycznymi.


Prawie jak Dawid z Goliatem….


“No mówię Wam! Ale ten mały dał mi wycisk!”.


Pani pozwala pogłaskać jej… szczura…


Chłopcy wolą konkret – kopie do wyboru…


…by wsiąść na konia i zaatakować wrażego rycerza.


Narodowa szwedzka umiejętność – wbijanie gwoździ…


Zamek wielki ale Mali Podróżnicy…


…mogą go ogarnąć jednym spojrzeniem…


…na licznych makietach.


Kalmar w XVII wieku.


Ech! Królewską suknię mieć….


…i siedzieć na tronie!


Łoże fajne ale małe.


A stół podczas uczty w danych czasach wyglądał tak!
(tylko po co łabądek i paw???)


W sypialni króla Eryka.


Kaplica zamkowa.


Usiłujemy wyciągnąć miecz wbity w skałę.
Panie Pudzianowski – to jest wyzwanie!


Gronasens Algpark – WELCOME!


Jakby ktoś widział to niech dzwoni na 112.


No ten łoś to miło zimy nie powspomina – scena z muzeum.


Ruszamy na trasą safari.


Jaki jest…


…łoś…


…każdy widzi…


… nawet podwójnie!


Łoś łakomczuch…


…i pieszczoch.


Tiiaaaa… i tak w Szwecji 10x dziennie może niekoniecznie
z aż tak strasznym skutkiem.


Nie macie w domu poduszki z łosiem? No to na co czekacie?!


Wreszcie biwaczek – szykujemy ognisko…

 


 NASTĘPNY DZIEŃ (4), POPRZEDNI DZIEŃ (2)strona główna

Długo w nocy stuka w klawisze: Krzysztof; poprawia: Ania;
inspirują jak zwykle niezawodni Michaś i Staś.


(c) Portal Małego Podróżnika

 

Share