Europa z Eurocampem (Włochy, Francja) – tydzień 2 – FRANCJA, Prowansja – rz. Verdon

Europa z Eurocampem (Włochy, Francja)
Tydzień 2 – FRANCJA, Prowansja – 2014

Rzeka Verdon po raz pierwszy

 Jesteśmy na campingu Domaine du Verdon w Castellane w Alpach Prowansalskich (w następnym dniu napiszemy o campingu!). Verdon to główna rzeka znana na całym świecie ze swojego przełomu. Przełom zaczyna się właściwie na terenie campingu. Kiedy wyjedziemy z bramy w lewo to już za 100 metrów mamy skały nad drogą pokryte siatką, kawałek dalej zakręty i droga biegnie pod okapami skalnymi. Cały czas w górę. Droga przepiękna, posiadająca liczne miejsca widokowe. Czasem na jeden, czasem na dwa samochody. A z każdą setką metrów widoki stają się coraz piękniejsze. Aż trudno nam dać wiarę, że to ta sama rzeka, w której taplamy się na campingu jest kilkaset metrów w dole. Kiedy nie ma opadów przynoszących muł rzeka ma nieprawdopodobny malachitowy kolor w głębszych miejscach.

Podejmujemy wyzwanie poznania rzeki z góry zanim nią popłyniemy. Jedziemy więc i zatrzymujemy się na każdym prawie miejscu widokowym. Wreszcie lekka przełączka, wypłaszczenie, droga w bok i restauracja na skrzyżowaniu jesteśmy w Point Sublime. Sporo samochodów i “belvedere”. Zobaczmy ten widok. Ścieżka początkowo wygląda jak delta gdzie wszystkie ścieżynki wreszcie doprowadzają do jednej, która kończy się na betonowej podmurówce z barierkami. Punkt widokowy jest wysoko nad skrętem rzeki. Widzimy więc rzekę płynącą z lewej w szerszej dolinie oraz straszliwą gardziel przełomu z przewieszonymi ścianami po kilkaset metrów wysokości. Wygląda na to, że to jedno z najwyższych miejsc przełomu. Skały od poziomu rzeki wznoszą się na 700 metrów, a szerokość wąwozu na poziomie rzeki to 100 metrów!

Widok niezwykły budzący grozę i zaciekawienie co jest na dole. Wypatrzyłem przez tele ludzi nad zielonym stawkiem czyli głębszym miejscem gdzie widać kamienną łachę. Wyżej schody – to fragment szlaku turystycznego przez przełom, który biegnie m.in. tunelami, które kiedyś miały służyć hydroelektrowni, ale projekt zarzucono. Wreszcie najważniejsza wiadomość to samochody zaparkowane ze 300 metrów w pionie pod nami. Czyli niedaleko można dojechać i dojść na dno przełomu. Przerywamy więc naszą jazdę i zawracamy. Ok. 500 metrów wstecz, przed tunelem skręt w prawo. Topografię mamy jeszcze słabo opanowaną ale niech tam… Z GPSa z mapą topo wynika, że to nasza droga do przełomu. Kończy się zawrotką i możliwością parkowania po jednej stronie. Za chwilę jesteśmy na końcu drogi. Wyładowujemy jedzonko i picie i jadę odstawić samochód w wolne miejsce wyżej.

Teraz schodzimy z “pieca na łeb” po schodach. Po drodze mostek na dopływie. Wreszcie wypłaszczenie pod kilkusetmetrową ścianą pełne głazów. Z prawej schody w górę, w środku “plaża”, z lewej pieniąca się rzeka. Miejsce na biwaczek takie sobie bo nurt strasznie silny. Nad nami jest elektrownia i po drodze zdjęcia z ostrzeżeniem jak wygląda rzeka na kilkadziesiąt sekund przed oraz po dotarciu fali kiedy otworzą przepływ w elektrowni… wody bywa ponad 30 x więcej. Ktoś, kto by nie mógł błyskawicznie uciec wyżej to już by nie wyszedł z topieli. Miejsce fajne na zdjęcia ale nie do zabawy.

Wracamy więc do mostku i schodzimy nikłą ścieżką wzdłuż potoku będącego dopływem Verdon. Wreszcze szerokie piękne miejsce w miejscu ujścia potoku do rzeki. Od niej jesteśmy oddzieleni wodospadem i wielkimi głazami. Główny nurt mamy z 8 metrów niżej i widok daleko w górę rzeki, nie zaskoczy nas żadna fala no i mamy czystą wodę w potoku bo Verdon po deszczach bywa mulisty. Mamy spokojny czas na zjedzenie drugiego śniadanka i zabawę w potoku. Klasyka… rzucanie kamieniami, budowa tam… po dwóch godzinach i przerzuceniu z 500 kg kamieni potok zmienił bieg, a my mamy satysfakcję z naszych hydrotechnicznych dokonań.

Kiedy słońce powoli przestaje zaglądać w gardziel Verdon postanawiamy wrócić na górę i kontynuować jazdę dalej. Droga nadal się wznosi, ale odchodzi od rzeki. Krajobraz taki fest z rozmachem, ale wody nie widzimy. Widzimy za to malutkie wsie zawieszone jak gniazda jaskółek. Średniowieczny kościółek i domy oblepiające tarasowato wzgórze. Architektura jednak oglądana z bliska rozczarowuje. To dziwne bo to taki znany turystyczny region, a dużo zaniedbanych domów z odpadającym tynkiem, brak koloru, taka Francja “C”, a może “F”. W porównaniu do Toskanii to brak porównania – pojawia się error, brak skali. Szokuje to nas bo naprawdę są pojedyncze domy z kwiatami, ładnymi okiennicami ale to jednostki w morzu zaniedbania, ale z daleka takie miasteczko niekiedy nawet ładnie wygląda. No ale ten przejazd musi być uzupełniony o lawendowe pola więc na razie DOBRANOC i lawenda się wkrótce pojawi w naszej opowieści!

ZDJĘCIA:


Nasza droga zaraz za campingiem nabiera prawdziwie górskiego charakteru.


Pierwsze miejsce widokowe, gdzie widać ogrom przełomów.



Isidore Blanc to jeden z pionierów eksploracji przełomów Verdon
i jednocześnie miejscowy nauczyciel z pobliskiego Rougon.
Pomnik na Point Sublime.


Point Sublime – punkt widokowy – widok na przełom.
Ta mała tafla zielonej wody to nasz cel…


…tu na zbliżeniu.


Schody to szlak turystyczny przez przełom.




I punkt widokowy z półki skalnej, którą prowadzi droga.
Prawy górny koniec skały – widać ludzi na platformie.


Ten plakat pokazuje skalę zagrożenia z jaką można się spotkać.
W kilkadziesiąt sekund rzeka z prawie wyschniętej może się zmienić
w rwący, rozszalały żywioł.


Na szlaku.



Verdon w swojej spokojnej odsłonie.


A nad nami ponad 500 metrów skały.


Mostek nad dopływem, tu zejdziemy do naszej bazy.


Prace hydrotechniczne.




Teraz czas się wdrapać z powrotem na poziom drogi.


Panorama jednego z zakrętów.


No i jeszcze złote słoneczko odkrywa takie oto turnie.


NASTĘPNY WPIS: FRANCJA – Castellane …::… strona główna wyprawy …::… POPRZEDNI WPIS: Lukka i do Francji

Zobacz również 


EUROCAMP


Camping Domaine du Verdon w Castellane


Długo w nocy stuka w klawisze: Krzysztof; poprawia: Ania;
inspirują jak zwykle niezawodni Michaś i Staś.


(c) Portal Małego Podróżnika

 

Share