Pętla Żuławska (tydzień na barce) – Rybina – Wisła Królewiecka – Kąty Rybackie – 3

DZIEŃ 3
Rybina – Wisła Królewiecka – Kąty Rybackie

Z Rybiny ruszamy niespiesznie tj. nasze ruchy przyspieszały w mirę zbliżania się godziny 10:00. Jeszcze o 9:30 Ania idzie po bułeczki, ja klaruję sprzęt foto i jacht, ale kiedy o 9:50 zaczyna dzwonić alarm to czas się ruszyć i to szybko. Kabel prądowy do bakisty, oddać cumy i jazda. Mamy z 200 metrów do mostu podnoszonego, ale trzeba zaznaczyć swoją obecność by być pewnym podniesienia mostu. Nieobecni racji nie mają.

Pętla Żuławska - rybina, opuszczamy gościnną marinę i zmierzyć się wypada z mostem wprowadzającym na Wisłę Królewiecką
Pętla Żuławska – rybina, opuszczamy gościnną marinę i zmierzyć się wypada z mostem wprowadzającym na Wisłę Królewiecką

Jesteśmy na 3 minuty przed 10:00 na wysokości pomostu, gdzie można poczekać na otwarcie mostu i nawet Ania łapie nas na biegowo ale stać to takie nudne. Jesteśmy sami więc korzystając ze steru strumieniowego  kręcimy bączki przed mostem pomimo mizerności miejsca. Jest ktoś w kamizelce odblaskowej na moście i samochody przestają jechać, a po chwili przęsło wędruje w górę ruszamy! Mamy poniżej 3 metrów więc takie uniesienie mostu może być na 1/3 i też wystarczy. Jesteśmy po stronie Zalewu Wiślanego i już nic nam do Kątów Rybackich drogi nie zagrodzi.

Pętla Żuławska - początek Wisły Królewieckiej
Pętla Żuławska – początek Wisły Królewieckiej

Wisła Królewiecka była opisywana jako zarośnięta i krajobrazowo ciekawa, a nawet podkreślano, że bezludna. Dziś to już trochę przeszłość. Nie jest zarośnięta i jest głęboka – to informacja dla kilowych jachtów – przejdziecie mając na najpłytszym miejscu minimum 2 metry wody pod kilem! Nie jest prawdą ta bezludność – z lewej mamy drogę, którą niedawni sami jechaliśmy patrząc co to za woda “na poboczu”. Z prawej i lewej pojawiają się domy. Wiele z nich ma własne przecinki, albo mini porciki. Na prawym brzegu mija się siedzibę Carringtonów z własnym portem oddzielonym od rzeki bramą. Ciekawe, czy mają bramę na pilota.

Pętla Żuławska - Wisła Królewiecka, dolne lewe zdjęcie - charakterystyczna cegielnia przed Sztutowem
Pętla Żuławska – Wisła Królewiecka, dolne lewe zdjęcie – charakterystyczna cegielnia przed Sztutowem

Nawet nie wiem kiedy pojawił się industrialny krajobraz reprezentowany przez nieczynną cegielnię. To dla żeglarzy znak, że są tuż przed Sztutowem. Tam most zwodzony, który dzięki sympatycznej obsłudze został nam otworzony “na biegowo”. Właściwie uchylony bo z pół metra nam brakowało prześwitu. Za mostem znakomite pomosty więc oczywiście przybijamy. Ania stwierdza, że zrobi klar i zdjęcia więc ja z chłopcami idziemy do prywatnej mariny przed mostem. Tam lody na podtrzymanie funkcji życiowych Michała i Stasia i idziemy do centrum. Słyszę charakterystyczne dźwięki to kolejka wąskotorowa podziwiana przez nas w Rybinie, która tu ma swoją końcową stację.  Zdążyliśmy na przyjazd  kolejki. Podziwiamy manewry, robimy zdjęcia i idziemy do sklepu po trochę brakujących drobiazgów. Czas płynąć dalej i znaleźć miejsce na obiad.

Pętkla Żuławska - Sztutowo
Pętkla Żuławska – Sztutowo
Pętla Żuławska - Sztutowo, Jantar Express
Pętla Żuławska – Sztutowo, Jantar Express

Kilometry lecą i nie ma miejsca, które by chwyciło za serce i pozwoliło na nocleg. Właśnie taki mieliśmy plan – nocleg niedaleko Zalewu Wiślanego i następnego dnia Katy Rybackie kiedy będzie miejsce w marinie na 100%. No ale cywilizacja była nawet na samym koniuszku lewego brzegu gdzie stwierdziliśmy z 3 ciała poddawane opalaniu. Ale zatoczkę na obiad i kąpiel znaleźliśmy bez problemu.

Pętla Żuławska - Wisła Królewiecka, kapiel i obiad
Pętla Żuławska – Wisła Królewiecka, kąpiel i obiad
Pętla Żuławska - Wisła Królewiecka
Pętla Żuławska – Wisła Królewiecka, ujście

No i wtedy Ania przyniosła “na mostek” nową prognozę pogody….. UPS! Generalnie ma być dramat! Ciężkie chmury i tzw. opad konwekcyjny czyli skraplająca się mgła lub chmury wyłaniające się z wody lub do niej wpadające. Dodajemy gazu i wypadamy na Zalew Wiślany. Pławy wskazują nam bezpieczny szlak żeglowny ponieważ z lewej i prawej są parawany z rozstawionych sieci. Nie ma co skracać drogi. Echosonda co prawda mówi nam o głębokości ponad 6 lub 8 metrów ale jak wjedziemy w sieci to fajnie nie będzie. Trzymamy się dzielnie szlaku wyznaczonego przez pławy.

Pętla Żuławska - Zalew Wiślany
Pętla Żuławska – Zalew Wiślany

Wreszcie kręcimy prawie lewo na bust i mkniemy do znajomego wejścia do portu. Widać jakiś większy statek – pewnie Babcia Emka czeka na chętnych na rejs. No i jesteśmy w główkach portu. Z lewej marina, której plan mamy w pamięci z  2 lipca kiedy byliśmy w Kątach Rybackich na Dniu Rybaka. Raz, dwa, trzy, Są zajęte, czwarte wolne. Na piątym jacht z osadą w kokpicie – pytamy się czy miejsce obok wolne – WOLNE! – więc podchodzimy. Strumieniówka działa więc pasujemy się w miejsce chociaż miejsca po 20 cm z każdej strony. Sąsiedzi odbierają cumy i stoimy. Trochę kombinowania jak tu stanąć przy dopychającym wietrze by się nie obijać, trymowanie cum i szpringów no i gotowe.

Pętla Żuławska - Kąty Rybackie
Pętla Żuławska – Kąty Rybackie

Jest piękne słońce i nic nie wskazuje na to, że jutro będzie inaczej. Niestety widok chmur z satelity nie pozostawia złudzeń. Nasze ulubione meteo.pl też uważa, że będzie beznadziejnie. Ściągamy rowery i jedziemy na plażę. Zaopatrzenie w sklepie w porcie rybackim i …. ALE LUDU! W porównaniu do 2 lipca mamy z 10 razy więcej plażowiczów ale…. kiedy przeszliśmy kawałek ku drugiemu zejściu na plażę idąc ku Piaskom nagle zrobiło się luźno. Grajdół od grajdołu o 50 metrów – bajka! Fale najcudniejsze – grzywacze, morze huczy, chłopcy popatrzyli i po rozebraniu się do kąpielówek ruszyli do walki z falami. Po etapie walki z grzywaczami przybiegali by się wysuszyć i zjeść coś dobrego z łakoci i dalej do walki z morzem. A morze łaskawe i wyrozumiałe dawało klapsy z załamujących się grzywaczy.

 

Pętla Żuławska - plaża w Kątach Rybackich
Pętla Żuławska – plaża w Kątach Rybackich i jedzenie w naszej plażowej knajpce
Kąty Rybackie - plaża cd....
Kąty Rybackie – plaża cd….

Wróciliśmy wieczorem na jacht wcześniej na tej samej plaży zjedliśmy obiadek w tej wysuniętej najdalej na wschód (ku Piaskom – Krynicy) białej knajpce. Zaskoczeni byliśmy sensownymi cenami, szybkością obsługi i smacznym posiłkiem…. POLECAMY! Wróciliśmy na jacht, chłopcy się wzięli za młócenie gier na tablecie, a my za prace portalowo-biurowe.

6_kr3

DOBRANOC!


DZIEŃ NASTĘPNY

lub

POWRÓT DO MENU: PĘTLA ŻUŁAWSKA


Wstukał w klawiaturę: Krzysztof Kobus, sprawdzała: Ania

Inspirują jak zawsze Michał i Staś! 


(c) Portal Małego Podróżnika

Share