Beskid Niski na dobry początek 2017 roku!

Wstęp 

Rok 2016 był dla nas nieciekawy – był zły! Choroba i śmierć mojej mamy, anulowanie w związku z tym wyjazdu na 2 miesiące do USA… Chcieliśmy by ten rok się skończył i by nowy zaczął się jakoś sensownie… Kiedy po rozmowie z Agnieszką i Andrzejem z Domu na Łąkach okazało się że od 1.1.2017 możemy do nich przyjechać w Beskid Niski, pod Lackową to… nie było innej opcji. Żadne miejsce na świecie nie było bardziej atrakcyjne. Tu odpoczywamy nawet pracując.

Już za chwilę Izby – jest zima!

Nieprawdopodobny 3 stycznia 2017

Tego dnia budziłem się kilka razy. W przedświcie (okno szare ale nie widzę chmur)….. wreszcie na framudze żółta poświata. NIE… to jeszcze nie świt, NIE promienie słońca wschodzącego zza Lackowej… to preludium tego co się wydarzy…

Beskid Niski – chmury nad Lackową

Goły stoję z aparatem w oknie i robię zdjęcia spektaklowi chmur nad Lackową. Moja nagość jest powoli okrywana przez odzież bo wiem, że za chwilę będzie już słońce nad Lackową i zaleje swoim blaskiem Dom na Łąkach, cerkiew w Izbach i po chwili też Banicę.

Dron najlepszym punktem widokowym

Sprawdzam akumulatory drona. Na zewnątrz znacznie mniej niż zero więc akumulatory do ostatniej chwili trzymać trzeba w ciepełku by dało się latać przynajmniej z 10 minut, a nie 25…. Wypadam na łąkę i robię pierwsze 4 naloty. Później Banica i Izby i wreszcie wjazd na „betonkę”  – tym razem bez samochodu 4×4 nawet z łańcuchami nie ryzykujemy bo chcemy zamiast godzinnego wykopywanie zaliczyć ostatni lot nad Domem na Łąkach.

 

Trudno opisać piękno chwil o poranku – mistyczne krajobrazy – wracamy na spóźnione śniadanie. Chłopcy nasi mają pomysł na rąbanie lodu w potoku. Czemu nie…

Taka zabawa…
…tylko zimą!

Niekiedy mamy pytania typu: czego wozicie czekany w Beskid Niski… Zimą jak znalazł…. Michał i Staś potrafią rozkuć i puścić z prądem setki kilogramów lodu… zabawa genialna… Jedziemy na bród na Czertyżne – chłopcy robią co mogą, a mogą całkiem sporo!

W krainie Królewej Zimy

Trochę zdjęć z okolicy Domu na Łąkach (www.izby.com.pl).

Cerkiew w Banicy
Misie maskotki dzielnicy Warszawa-Włochy (najlepsza!) czują się wspaniale!
Koło Izb
Kulig wyjeżdża z Domu na Łąkach
W Izbach
Słoneczko wschodzi w Izbach

Po obiedzie do Doliny Bielicznej

Jemy pyszny obiad, bo w Domu na Łąkach po prostu jest pysznie i ruszamy do Izb gdzie przy sklepie po uzupełnieniu zapasów zostawiamy samochód i ruszamy w głąb najpiękniejszej doliny Beskidu Niskiego.

Początek Doliny Bielicznej

Na początku możecie być trochę zawiedzeni bo widzicie ruiny stadniny w Izbach czyli niedokończonej inwestycji – tak się kończą megalomańskie zapędy – ale dalej już jest lepiej. Z lewej płynie potok i widać malownicze stare drzewa po dawnej wsi. Latem ale i zimą lubimy tam robić biwaczek i jedzenie nad potokiem. Brody to wspaniałe miejsca do rąbania lodu czekanem.

Dol. Bielicznej

 

Dol. Bielicznej

Krótki film z Bielicznej… 😉

Myślę, że ci co obejrzeli ten film nie będą się dziwić, że zimą w Beskid Niski zawsze zabieramy czekany! Później trasa zbliża się coraz bardziej do Lackowej z prawej, no ale wreszcie po drugim brodzie pojawia się z lewej cerkiew. Jeżeli chodzi o spacery z Domu na Łąkach to właśnie tu następuje punkt docelowy i odwrót.

Cerkiew w Bielicznej

Można jednak iść dalej na przełęcz Pułaskiego i stąd w prawo przez szczyt Lackowej (najwyższa i najbardziej honorna góra BN) by zejść na przełęcz Beskid i wrócić pod sklep w Izbach. Pamiętajcie jednak by tego wariantu wycieczki nie lekceważyć, szczególnie zimą. Zabłądzić nie powinniście ale schodzenie po oblodzonych skałkach może być bardzo trudne. Jedno z naszych przejść ma relację tutaj

To na razie tyle… Odpoczywamy… Mamy nadzieję, że naczelnym hasłem również dla innych jest: WIDZISZ ODPOCZYWAJĄCEGO? POMÓŻ MU! Ci odpoczywający to właśnie my…

Wycieczka do Bielicznej – film z DJI OSMO

Przywieźliśmy ze sobą zupełnie nowy sprzęt do video blogów i po prostu do kręcenia video. To kamera na gimbalu DJI OSMO. Film z Bielicznej to właśnie pierwsze użycie tej kamery. Wrażenie…. GENIALNA! Przede wszystkim zachwyca łatwość używania i jakość obrazu. Mamy przecież podobny zestaw w oparciu o GoPro ale to jakby produkt z innej, przeszłej epoki. Tu kilka godzin na mrozie i zarówno gimbal jak i kamera działają perfekcyjnie! No i duży monitor ze smartfona! Bajka! Więcej napiszę na blogu TravelPhoto.pl jak zbiorę więcej materiałów do opisu…

 

Bywa i tak…

A jak się ktoś zakopie to go wyciągniemy…

Krzysztof Kobus – TravelPhoto.pl

 


(c) Portal Małego Podróżnika