CHORWACJA – LASTOVO… dni i noce w latarni morskiej – 12 – Góry Velebit

CHORWACJA – LASTOVO… dni i noce w latarni morskiej
dzień 10-11: Góry VELEBIT – 2017

VELEBIT

Wstęp

Góry Velebit przyciągają wzrok jak magnes opiłki żelaza. Banalne spostrzeżenie, ale trudno znaleźć lepsze. Góry te stanowią jakby kręgosłup Chorwacji. Niesamowitym jest to, że można mieszkać nad morzem i robić trekingi wychodząc z poziomu “0” na ponad 1200 metrów. Góry trudne bo strzaskany wapień jest ostry i na mniej uczęszczanych szlakach chodzenie wymaga dobrych butów i sporej uwagi ale naprawdę warto!

Velebit dzieli się na północny i ten z Paklenicami. To tak w uproszczeniu ale również jest to podział wg. rejonów gdzie koncentruje się turystyka. Rejony te wyznaczają dwa parki narodowe NP Paklenica i NP Sjeverni Velebit. Ponieważ teren to bardzo rozległy i nawet tygodnia by brakowało na jego pobieżne poznanie to koncentrujemy się na Paklenicy. Każdy kto jechał autostradą na tym odcinku przejeżdżał przez tunel Sv. Rok. To właśnie nad tym tunelem wznoszą się imponujące skalne baszty Tulove Grede widziane z autostrady najlepiej kiedy jedzie się w kierunku Zagrzebia.

Góry Velebit – Tulove Grede

Mieszkamy w miejscowości Sveti Rok. To znakomite miejsce wypadowe. Cicho i spokojnie. Jest tu nawet hostel ale co ciekawe zabudowa jest bardzo rzadka, często dom od domu stoi o 500 metrów. Czujemy się po prostu jak w górach.

Do serca Velebitu

Pierwszym naszym celem jest przejechanie przez serce Velebitu. Stara, szutrowa droga zaczyna się niedaleko naszej kwatery w Sveti Rok. Początkowo to asfalt i aż nie mogę w to uwierzyć, że dobrze jadę ale GPS nie kłamie. No ale asfalt szybko się kończy. Droga prowadzi przez las i tylko rozglądamy się czy jakiegoś niedźwiedzia nie zobaczymy.
Jest pierwszy punkt widokowy. Drewniana wieża pozwala popatrzeć na dolinę rzeki Ricica. Charakterystyczny zakręt i zamiast na wschód jedziemy dla odmiany na zachód wielkim kilku kilometrowym zakosem. Wreszcie odkręcamy ku południowi bo to miał być nasz podstawowy kierunek.

Velebit – przez serce gór

Proste odcinki zdecydowanie krótsze i jesteśmy na płaskowyżu. Piękna kotlinka z lejem krasowym to nasz pierwszy postój. Bura wieje mimo osłaniającego nas lasu. Dronem nie polatamy… Przy krzyżówce szlaków turystycznych ciekawa wiata z panelami fotovoltaicznymi na dachu. To turystyczne schronienie pozwalające na… naładowanie telefony, baterii w aparacie. W doliny do pierwszego gniazdka jest ho… ho… jak daleko. Tu macie i gniazda 220V i USB – bajka! A wszystko powstaje z energii słonecznej!

Zdobywamy skalistą przełęcz M. Alan (1044 mnpm) i otwierają się nowe widoki. Droga biegnie w dół, z lewej przepaściska kotlina, z prawej skały. W oddali widać skalne baszty Tulove Grede 1120 mnpm one lepiej wyglądają od południa i oczywiście kiedy się do nich zbliżymy.

Velebit

Serpentynkami zjeżdżamy w dół, po lewej w dolinie owce i pasterski szałas. Droga prowadzi prosto na skalne baszty. Jest tam miejsce do zaparkowania i można spóbować skalnej wspinaczki. Ta skalna wspinaczka będzie dosłownie po śladach filmowego bohatera Winnetou. To właśnie tu w tej części Velebitu kręcono bardzo wiele scen.

Kadr z filmu

Raptem 100 metrów dalej widać kapliczkę i droga skręca przy niej o 90 stopni w lewo. Kiedy spojrzymy w dół widzimy drogę wspinającą się lub w naszym przypadku pozwalającą zjechać w dół. Morze jakby w zasięgu ręki, ale przed nami długi zjazd, którym pokonamy kilkaset metrów w pionie. Tu nie warto się spieszyć – widoki wspaniałe. Na niektórych serpentynach droga poszerzona i można się zatrzymać by popatrzeć w dół.

Kobus “Velebit” family

A warto wysiąść z samochodu bo przez boczną szybę pionowo w dół nie popatrzycie.
Znowu droga odkręca się na północ – teraz mamy za tło mur skalny zwieńczony Tulove Grede, a u jego podnóża widać kościół i ruiny. To dawny klasztor Franciszkanów, obok klasztorek obecnie nie zamieszkały i kaplica-rotunda.

Film z przejazdu przez Velebit

(bura taka wiała, że kamery w ręku nie szło utrzymać)

Winnetou

Zjeżdżamy niżej ku autostradzie. Przejeżdżamy nad nią tuż nad wlotem tunelu Sv.Rok. Teraz wijący się asfalt doprowadza nas do główniejszej drogi będącej przedłużeniem Jadranki do miejscowości Gracac. Jesteśmy właściwie na równinie czy raczej płaskowyżu. Skręcamy w prawo ku morzu ale czujnie patrzymy na brązowe tabliczki. Z lewej kamieniste wzgórze i mamy wskazówkę: Parizevacka Glavica. Kiedy dojechaliśmy do płaskiego terenu za którym kończyła się ziemia przed nami zaparkowaliśmy samochód i podeszliśmy do krawędzi.

Rzeka Zrmanja

Przed nami czy raczej pod naszymi stopami płynęła krętym kanionem rzeka. Od nas do niej było 150 metrów w pionie! Fantastyczny widok! Żółtawe skały, zielona woda… bajka! To kanion rzeki Zrmanja.

Rzeka Zrmanja – panorama

Widok mógłby się wydawać znajomy, szczególnie tym, którzy lubili filmy z Winnetou. Nasz samochód i my stoimy w miejscu filmowego Pueblo Plateau. To tu m.in. były słupy do których przywiązano późniejszego przyjaciela Winnetou Old Shatterhand’a.

Kadr z filmu

Rzeka Zrmanja pozwala od ujścia do miasteczka Obrovac dopłynąć motorówką, a nawet większą jednostką!

Paklenica… WIELKA Paklenica…

Wracamy do Jadranki i przejeżdżamy pod autostradą. Kiedy dojedziecie do tablicy Starigrad Paklenica nie przyspieszajcie. Możecie zarobić mandat i przejechać skręt w prawo w wąski asfalcik, który doprowadzi Was do bramy Parku Narodowego Paklenica. Parkujemy PRZED szlabanem na miejscach “postój do 20 minut” i idziemy do kas PN. Tam kupujemy bilety dla nas i dla samochodu. Nie ma sensu drałować asfaltem w takich sobie okolicznościach przyrody. Jeżeli jesteście później to możecie zignorować rzędy samochodów zaparkowanych ryzykownie na poboczu. To ci co nie znaleźli miejsca wyżej. Kiedy jednak zobaczycie miejsca parkingowe dla autokarów i będzie tam też miejsce dla Was to parkujcie! Za 100 m droga się kończy i tam na 100% miejsca nie będzie. Są tam samochody wspinających się, którzy dojeżdżają tu bardzo wcześnie rano.

Velebit – dolina V.Paklenica

Mamy miejsce i po spakowaniu się ruszamy. Nie musicie się martwić o picie chociaż oczywiscie po 0.5l musicie mieć ponieważ będzie przy tzw. “bunkrze” bar, a wyżej mijacie się z potokiem więc woda jest. Na początku doliny będziecie zafascynowani ilością wspinających się. To jak na popularnej ściance wspinaczkowej pod dachem zimą… No ale tu nie mamy betonowych chwytów, ale setki dróg w żywej skale! Zaawansowani na ultra trudnych wspinach ale i szkoły wspinaczkowe z siedmiolatkami…
Dochodzimy do pierwszego wejścia do bunkra. Myśmy je idąc w gorę minęli więc zachowajmy prawdę historyczną i idźmy dalej. Wielka Paklenica jest wielkim pęknięciem masywu Velebitu wyrezanym przez wodę przez przynajmniej setki tysięcy lat. Kanion jest niesamowity ponieważ wznoszące się w górę ściany skalne robią niesamowite wrażenie! To mekka alpinizmu w Chorwacji!
najbardziej znana ściana skalna z mnóstwem wytyczonych dróg wspinaczkowych to Anita Kuk.

Velebit – dolina V. Paklenica

Jak dojdziecie do miejsca zwanego “helipad” bo to po prostu lądowisko helikopterów na polanie nad potokiem to imponująca ściana wznosi się nad Wami!
Stąd kanion rozszerza się w okrągłą dolinę. Waszym celem może jaskinia Manita Pec lub schronisko Borisov Dom lub obie te destynacje… Idąc dalej schodzicie na stoki północne i musicie się pogodzić z utrudnionym powrotem do samochodu …. 😉

Jeżeli jest Wielka Paklenica to łatwo się domyśleć, że obok jest Mała Paklenica, ale małe to nie znaczy łatwa! Wyprawę w nią polecamy naprawdę wytrawnym górskim turystom z pełnym wyposażeniem… Nawet nie wytyczono tam szlaku turystycznego!

Wracając z końca doliny Wielkiej Paklenicy wchodzimy do pierwszego wejścia od góry tzw. “bunkra”. Bunkier był faktycznie bunkrem mającym za komuny chronić przed…. stonką, opadem radioaktywnym, spadochroniarzami amerykańskimi, coca-colą,…. (niepotrzebne skreślić)… Teraz bunkier to barek oraz centrum multimedialne i muzeum tej części Velebitu. Wchodząc naciśnijcie czerwony przycisk. W ten sposób złożycie dotację na odpowiednik naszego GOPRu. Idąc dalej od barku zobaczycie liczne ekspozycje opowiadające o alpinistycznej eksploracji Wielkiej Paklenicy, nauczycie się wiązać węzły… W sklepie z pamiątkami (połowa trasy przez bunkier) możecie kupić nie tylko standardowe pamiątki, ale i mapy Velebitu. Dalej sala multimedialna, w której możecie zobaczyć film z tych gór ale jest tam również ścianka wspinaczkowa, na którą nasi chłopcy rzucili się z ochotą…

No i tak zataczając pętelkę wróciliśmy na parking i wróciliśmy OCZYWIŚCIE starą drogą przez serce Velebitu do Sv. Rok’a. Popołudniowe słońce było cudowne! Bura wiała nadal uniemożliwiając latanie, ale było cudownie!

Michał i Staś – zdobywcy Velebitu!

Cerovačke špilje

To jedna najwspanialszych jaskiń Chorwacji. Pierwsza trójka chorwackich krasowych dziur!
Jaskinia tworzy strasznie poplątany system który składa się na trzy wyrażnie wyodrębnione ciągi jaskiń. Dolną Środkową i Górną. Górna była od dawna znana i wykorzystywana jako lodówka. Była po prostu blisko położonej wyżej osady. My zwiedzamy jaskinię dolną (środkowa nie jest udostępniana), która odkryto przypadkiem podczas budowy linii kolejowej.

Jaskinie Cerovackie (Cerovačke špilje)

Na dole parking, budyneczki z których jeden jest kasą i centrum zarządzania zwiedzaniem. Tu się kupuje bilety (dojazd z drogi nr 1 z Gracac – dobrze oznakowany). Dojście do jaskini wymaga małego spacerku z 200 m pod górę. Piękna ścieżka nastraja nas na czekające w głębi ziemi przygody. Nasza przewodniczka kiedy już się wysapaliśmy otwiera kratę po poinformowaniu nas jakie obowiązki na nas ciążą podczas zwiedzania… Nie dotykać, hałasować,… itp…  Co nas czeka? Ponad 700 metrów niezwykłego podziemnego świata! W pierwszej komorze rozstawiam statyw ale przewodniczka mówi… Daj spokój tu nic nie ma ciekawego do pokazania… Zobaczysz dalej…

Jaskinie Cerovackie (Cerovačke špilje)

Jak to?! Jest pięknie! No ale faktycznie… kolejne setki metrów odkrywają coraz piękniejsze miejsca. Wreszcie dochodzimy do końca… No nie tak dosłownie! Gdybyśmy byli speleologami poszlibyśmy do kolejnych komór… kilometry przed nami! Ale trasa turystyczna kończy się. Jedno co jest piękne to możliwość przeżycia tego co niby już widzieliśmy w drugą stronę! I wyglądają te same miejsca często zupełnie inaczej! Inny kąt padania światła, inny punkt widzenia i odkrywamy bajkową szatę naciekową na nowo!

Pamiętajcie, że wewnątrz jaskini temperatura wynosi 5 do 10 stopni! Koniecznie weźcie dzieciom coś ciepłego!

Jaskinie Cerovackie (Cerovačke špilje)

Uwaga! Wewnątrz w związku z ochroną jaskini zdjęć nie można wykonywać.  My dostaliśmy specjalne zezwolenie i mieliśmy specjalne światła
by ten magiczny świat podziemnego Velebitu Wam pokazać, ale go nie uszkodzić! Jeżeli chcecie mieć zdjęcia z tej jaskini dostaniecie je w kasie!

Zwiedzaniem tej jaskinii kończy się nasza kolejna chorwacka przygoda. Było wspaniale i był to jeden z najlepszych naszych wyjazdów do Chorwacji! Teraz tylko łapiemy autostradę i… prosta droga do Polski!

PS. Velebit to nasz kolejny cel w Chorwacji! Wrócimy tu! Obiecujemy! Bura…. bój się!


Velebit praktycznie

Stara droga przez Velebit
Nad morzem zaczyna się od drogi Starigrad Paklenica > Obrovac > Gracac i skrzyżowanie jest oznakowane Sv. Rok (w lewo).

Polecamy jednak przejazd w drugą stronę od miejscowości Sveti Rok.

Park Narodowy Paklenica

Dojazd do bramy PN od miejscowości Starigrad Paklenica. Przed bramą parking by kupić bilety wstępu. Jedziecie dalej szukając miejsca do zaparkowaniaKiedy będzie rozszerzenie z miejscami dla autokarów to jest już praktycznie koniec drogi. Przez bunkry można przejść co polecamy zrobić wracając na parking. Wchodzicie wejściem gdzie jest bar (pierwsze od góry) i po zwiedzeniu wszystkich ekspozycji wychodzicie dolnym z powrotem na szlak.

Ceny biletów:

Dorosły – 50 kn
Dzieci – 30 kn
samochód – 10 kn

Jaskinie Cerovačke špilje

Wejścia od godziny 10:00.

Ceny biletów:

Dorosły – 50 kn
Dzieci – 30 kn


Wyspa PAGSTRONA GŁÓWNA


(c) Portal Małego Podróżnika

Share