ALGIERIA. Tuaregowie. Muzyczna podróż z Torre.pl – lecimy do Algierii

ALGIERIA. Tuaregowie. Muzyczna podróż z Torre.pl
lecimy do Algierii – 2017

Wiza, pieniądze, pamiątki i inne takie

Z wizą nie powinno być problemu, chociaż są tacy co jej bez wyjaśnienia jej nie dostali. Co napisali we wniosku wizowym nie wiemy. Jeden problem z wizą jest taki, że wymaga czasu, a wiza na południe kraju wymaga dodatkowych zgód z Djanet. Wniosek wędruje do A. tam gdzie chcemy jechać. Lokalna agencja ma poświadczyć za Was i lokalne władze maja dać znać, że jesteście wiarygodnymi klientami. Wtedy Algier wysyła zielone światło do ambasady w Warszawie i wizę macie…

Wniosek: Jeżeli wpadniecie na pomysł wyjazdu dwa tygodnie przed to… nie wyjedziecie…

Do Algierii nie zabierajcie za dużo alkoholu – dwie butelki 0.5l nie wzburzą celników, ale więcej na pewno. Bagaż jest kontrolowany wielokrotnie, więc nie myślcie, że się uda…

Dron niemile widziany.  Nie ma nic piękniejszego niż ujęcia z drona na Saharze. Niestety Algierskie władze mają psychozę na drony. Nie przywoźcie bo stracicie i jeszcze grupie narobicie kłopotów. Jedyne co możecie zrobić to na rok przed wyjazdem wystąpcie o zgodę. Jak ją dostaniecie to pewnie nie dostaniecie wizy… Błędne koło…

Pieniądze. Na Saharze chodzą tylko EUro. EURO! Nie dolary, jeny i inne waluty ale EURO! Kiedy wymienić Euro? W Algierze! Najlepsze kursy ponieważ tu EU naprawdę pracuje, w centrum w 2017 r. kurs był 1 Euro – 180 dinarów, w hotelu 150. W Djanet możecie dostać za 1 EU nawet połowę tego co w Algierze (koledze proponowali… 75 dinarów za 1 Euro)!

A ile wymienić??? Wymieńcie na lokalne pieniądze 50 EU, a jak chcecie kupić droższe pamiątki to miejcie drobne EU do targowania. Uwaga! Lokalnej waluty NIE WYWOZIMY! To zabronione!

Sahara jest wielka… Prawda! Czy mogę na pamiątkę przywieźć piasek z niej? NIE! Wywożenie piasku, kamieni, róż pustyni (choć są sprzedawane na lokalnym targu!) itd… itp… jest ABSOLUTNIE ZABRONIONE! Za butelkę piasku jak nie traficie do aresztu i nie stracicie połączenia lotniczego to zapłacicie karę np. 400 EU!

Na powrocie jeśli chcecie przywieźć np. daktyle to trzeba je włożyć do bagażu głównego. Bagaż podręczny oraz wy będziecie prześwietlani na granicy Unii bardzo drobiazgowo a ponieważ jest zakaz przywozu jedzenia spoza Unii ryzykujecie konfiskatę.

Dolot z Warszawy

Akurat my lecieliśmy Lufthansą. Nie musi być to regułą, ale dla nas była to najtańsza i najlepsza opcja. Warszawa > Frankfurt (Oktober Fest się zaczyna – baja!) niewiele czekania > Algier (lądujemy wieczorkiem i przejmuje nas lokalny partner by przerzucić do hotelu pod miastem).

Uwaga! Ci co chcą “poszaleć” w Algierze JEŻELI jest kilka godzin czasu… Samo miasto jest…. mało ciekawe. To prawda objawiona i należy się słuchać! Wyjątkiem jest Kazba ale… BEZ OBSTAWY I LOKALNEGO PRZEWODNIKA nie przejdziecie 200 metrów. Jest to miejsce gdzie trzeba się stosować do reguł tam rządzących. Kupisz obstawę i przewodnika to możesz iść tylko miej przy sobie absolutne minimum na zwiedzanie!

My grzecznie padliśmy w hotelu (bardzo fajnym) i nastawiliśmy budziki na ErLiMoRnInG… szybkie śniadanko i już mamy samochody. To co widzieliśmy nocą widzimy jadąc o świtaniu. Na lotnisku kierujemy się na część DOMESTIC czyli loty wewnętrzne… Ups! ATR… Ło Matko! A gdzie ja sprzęt foto upcham??? Pod siebie!

W samolocie śmiesznie bo jak siedliśmy to…

  • na płycie lotniska pozostała część bagaży ponieważ samolot by się nie oderwał od ziemi i nie miał też miejsca w ładowni… doleciały 2 dni później…
  • po sprawdzeniu wyważenia samolotu nastąpiło przesadzanie pasażerów tak, byśmy dali radę wystartować i nie zwalić się po starcie…

Jeszcze sprawdzenie pogody w Djanet. Jak jest burza piaskowa  to… nie lecimy. Burzy nie ma, więc starujemy! Lot ATRem to 3.5 godziny. Jeżeli polecicie odrzutowcem to 2.5 godziny

Czas na zdjęcia:

Lecimy! Algieria czeka!
Algier – po krótkiej nocy gotowi by ruszyć na lotnisko i polecieć do Djanet.
Pierwsze spotkanie z miejscowymi pieniędzmi – będzie za co kupować pamiątki!
Algier – lotnisko krajowe – śniadanko! Bagietki jak w Paryżu – pycha!
A jakbyśmy tęsknili za łakociami z Polski to wystarczy wstąpić do kiosku… Są krówki!
Wreszcie nikt nie pisze nic o Polsce!
Gdzie to ten nasz samolot do Djanet….
Jest! Malusi taki. Z tyłu widać wózek z bagażami, które się nie zmieściły i zostały w Algierze!
Djanet za 10 minut – widok na Saharę… Niestety okna były zabłocone po ostatniej burzy piaskowej z deszczem nie zdążyli umyć samolotu…
Port lotniczy w Djanet
Pakujemy bagaże na jeden z samochodów…. za chwilę ruszamy!
Algieria! Sahara! Nareszcie!
Pierwszy postój na lunch i pierwsze dźwięki gitar!
Pierwszy nocleg – przygotowanie kolacji…
To nasz salon, który będzie każdego dnia rozstawiany w kolejnym pięknym miejscu…
Pierwsza kolacja…
A po kolacji koncert i spać!

 


Powrót do menu wyprawy  lub SEBEIBA w Djanet


(c) Portal Małego Podróżnika

Share