Wędrówki po Polsce – Tratwą po Biebrzy

Info

Chłopcy domagają się wyjazdu.
Nam też by się przydało oderwanie od zdjęć do kolejnego albumu i klawiatur komputerów. Od miesiąca cała Polska “żyje” powodzią. Dolina Biebrzy w połowie lipca zalana tak jak rzadko kiedy zdarza się na wiosnę. Więc…. czas tam wyruszyć.
Bazą będzie nasze ulubione Kopytkowo i Dworek na Końcu Świata znane chociażby z tej relacji. Spływ typowo weekendowy czyli cały jeden dzień na wodzie, a resztę czasu poświęcimy na zwiedzanie miejsc, w których jeszcze nie byliśmy lub zwykłe leniuchowanie.


Dolina Biebrzy w połowie lipca wypełniona wodą jak za dobrej, obfitej w wodę wiosny. Droga od Dolistowa zalana, na łąkach stoi woda. Świetny czas na wypad tutaj i spływ tratwą. Chłopcy domagają się atrakcyjnego wyjazdu, nam praca też się dała we znaki, dzień na trawie będzie więc rewelacyjną alternatywą siedzienia w domu. Jadą z nami jeszcze Kasia i Staszek z malutką Zosią, która lada dzień nauczy się chodzić a chyboczący się pokład tratwy może znacznie naukę chodzenia przyspieszyć (teoria KK).
Wyjazd ma być relaksacyjny więc wybieramy wariant spływu jednodniowy, zresztą przy tak wysokiej wodzie i zalanych miejscach gdzie można spuścić tratwy na wodę to wariant optymalny. Co ciekawe wysoka woda jest w basenie Biebrzy z Czerwonym Bagnem a powyżej i poniżej stan wody jest znacznie niższy.

Spływ zaczynamy przy moście w Jagłowie i płynąć będziemy do Jasionowa. Krajobrazowo spływany odcinek można podzielić na dwie części:

  • od Jagłowa do śluzy Dębowo, gdzie Biebrza łączy się z kanałem Augustowskim – rzeka meandruje, jest wąska, niekiedy z wysokim trzcinami
  • od śluzy Dębowo do Jasionowa – tu rzeka rozlewa się szerzej. Mamy kilka długich prostych odcinków i poza rejonem śluzy jedyne drzewa na brzegach w Jasionowie.

Organizacja spływu bardzo prosta. Przyjeżdża po nas do Kopytkowa bus i jedziemy do miejsca rozpoczęcia spływu. Spotykamy ekipę, która spływała ze Sztabina i czeka na nas w Jagłowie. Jeszcze tylko przewozimy tratwę na drugą stronę mostu – chociaż to nie Orzysz most tak niski, że nie zmożysz… – i możemy się zaokrętować lub raczej zatratwić. Początki ciężkie bo wieje silny letni wiatr, który uparł się by wbić nas pod most, ale już dalej idzie nam nieźle.

Spływanie Biebrzą jak wiatr nie wieje to wyjątkowo leniwa rozrywka. Prąd powolny, brak przeszkód w nurcie. Jeżeli ma się tratwę biesiadną to właściwie można pozwolić jej swobodnie spływać wypychając ją od czasu do czasu na nurt jak wpłynie w trzciny. Należy tylko pamiętać o mądrości ludowej: “Co Biebrza weźmie to już nie odda!” czyli jak coś nam wpadnie do wody…. to koniec… Należy pamiętać, że woda ma niekiedy 5-6 metrów głębokości więc nie należy wrzucać do rzeki telefonów komórkowych itp…
Jak wieje to trzeba się przyłożyć z tzw. krzyża i pychami trochę popracować. Szczególnie jak jest tratwa wielka to domek na niej działa jak niezły żagiel.
Tratwy są dostosowane do biwakowania i każdej pogody. Przesuwane ścianki, stół, który po opuszczeniu zmienia się w koję, rolowane plandeki na wypadek zacinającego deszczu lub wiatru pozwalają komfortowo w każdych warunkach spływać i biesiadować. Kiedy dopływamy do miejsca zakończenia spływu wystarczy zadzwonić po znajomy busik i po kilkunastu minutach wracamy na kwaterę

No dobrze! Rozpisałem się a przecież czas najwyższy na zdjęcia…

 

Kopytkowo wita!

Widok z mostu w Jagłowie w stronę Sztabina.

Jest ekipa, która spływała 6 dni! Teraz my przejmiemy trawę.

Chłopcy zafrasowani bo nie widzą tratwy, ale…

…wreszcie jest! Wodowanie.

Zakładamy kamizelki asekuracyjne i na pokład!

Michałek dzielnie pomaga.

Ruszamy!

Najlepsze zabawki to te najprostsze….

…ekologiczne. Dwa kawałki drewna na linkach bawiły chłopców znakomicie przez cały dzień.

Staszek i Kasia z Zosią, która ma jeszcze większe oczy niż zwykle.

Zosia do raczkowania opanowała stół.

Niewątpliwie płyniemy.

Staś dzielnie pomaga.

Czas na przekąskę.

Staś marzycielski….

…ale jak się widzi takie zatoczki!

Michałek też ma sposób na szybsze płynięcie.

Woda, ciepło, można chlapać – co za szczęście!

Kolejne genialne miejsce do zabawy – dach tratwy.

Ja pychem…

…a ja wiosłem!

Nie zna życia….

…kto nie służył w marynarce!!!!!

To przecież tratwa biesiadna – czas na przekąskę.

Tej burzy chyba nie wyminiemy.

Zacumować do trzcin by wiatr nas nie cofnął…

…i by w spokoju kontemplować ciepły letni deszcz….

Oczywiście biesiadujemy dalej.

Po 15 minutach znowu zaświeciło słońce.

Michałek dla Zosi wyłowił trzcinkę.

Zosia stwiedziła, że już czas….

…na drzemkę w…. kole ratunkowym!

Płyniemy dalej.

Śluza Dębowo.

Ale prosta!

Wynajęcie tratwy: 400 zł. Leżenie z tatą na jej dachu: bezcenne!

Kilka godzin rejsu a humory nadal dopisują.

Widać Jasionowo.

Chłopcy kierują podejściem do naszego portu.

Cumujemy.

Tratwa w porcie, który normalnie jest naszym kąpieliskiem.

Na deser. Droga opanowana przez wodę i bociana.

To nie rzeka – to droga. Lub rzeka na drodze.

Czas wracać domu.


Na tratwę zabierz dla dzieci
  • kamizelki asekuracyjne dla małych dzieci (kapoki, które są na wyposażeniu tratw/kajaków nie nadają się dla dzieci!). Kamizelki muszą być z atestem “prawdziwe”, żadne nadmuchiwane chińczyki!
  • jeżeli są dzieci raczkujące lub te, które dopiero zaczęły chodzić warto dodatkowo zabezpieczyć trawę przez instalację siatki wokół relingu (uwaga! na poziomie ok 10 cm nad pokładem musi być dodatkowa lina napinająca siatkę aby dziecko nie wyśliznęło się pod siatką!)
  • krem z filtrem
  • repelent przeciw komarom
  • buty plażowe z nieślizgającą się podeszwą
  • linka stilonowa do przywiązania pływających zabawek
  • zapas picia!!!

Zobacz

 Pychem po klawiszach: Krzysztof
Czytała byki poprawiała: Ania
Inspiracji jak zwykle dostarczali Michaś i Staś

(c) Portal Małego Podróżnika

Share