Wędrówki po Polsce – Warmia i Pomorze zimą cz. 1

Info

Zima stulecia pozwoliła nam przypiąć narty biegowe na Warmii, docenić piękno zimy w Trójmieście i na Żuławach!

Odwiedziliśmy m.in.

Olsztyn, Olsztynek, Gietrzwałd, Frombork, Kadyny, Zalew Wiślany, Zalesie, Barczewo, Gdańsk, Gdynię, Sopot, Żuławy,…..

…i wiele innych!

Pomysł wyjazdu

Pomysł był bardzo prosty. Skoro mamy zimę stulecia i śnieg jest wszędzie to zobaczmy jak jest zimą w regionach, gdzie często tego śniegu zimą brakuje. Tzn. może i jest ale nie aż tak dużo by można było przypiąć narty biegowe i ruszyc gdzie oczy poniosą.

WARMIA

Dlaczego Warmia? Np. bo jest nam po drodze, ale bardziej inteligentnie trzeba odpowiedzieć, bo jest piękna i stosunkowo mało odkryta. Większość turystów skupia się na Warmińskich miastach jadąc np. na Mazury a okazuje się, że i tu są piękne lasy, jeziora, rzeki i urozmaicona rzeźba terenu. Jak dodamy do tego zaplecze na czas kiepskiej pogody jaką są różne atrakcje w miastach no to mamy już pełną jasność dlaczego warto tu się zatrzymać. Jak ktoś nie kojarzy co takiego można znaleźć na Warmii to proszę bardzo: Olsztyn, Grunwald, sanktuarium w Gietrzwałdzie, Frombork, Kadyny, Olsztynek z pięknym skansenem,… wystarczy?

Jako naszą warmińską bazę wybraliśmy ośrodek wypoczynkowy w Zalesiu koło Barczewa. Jest to ośrodek całoroczny (co nie jest częste w tych okolicach), pięknie położony na skraju lasu, nad jeziorem Orzyc. W lesie kolejne jeziora i sporo dróg leśnych, idealna okolica na narty biegowe. Raptem z kilometr od ośrodka jest piękny fragment rzeki Pisy meandrującej między wzgórzami porośniętymi ciekawym lasem. To co nas jeszcze przyciągnęło do Zalesia to… sala zabaw dla dzieci! Jest oczywiście plac zabaw na zewnątrz ale tu mamy osobny pawilon z salą zabaw co jest zimą bardzo ważne. Dzień kończy się szybko i coś z energią dzieci trzeba zrobić. Trzymanie ich w pokoju hotelowym jest straszne, a tu proszę… Po obiadku i do kolacji mamy gdzie się bawić…

Chłopcy zaczynają swoją przygodę na nartami biegowymi więc ciekawa okolica zdecydowanie zachęca ich do nauki i poznawania uroków tego sportu. Z ośrodka w sumie można od razu przypiąć narty i ruszać na trasą, ale by nie męczyć maluchów dojeżdżaliśmy z dwa kilometry do jakiegoś ciekawego miejsca, tam przypinaliśmy narty i robiliśmy pętelki. Teren urozmaicony, lekko pagórkowaty. Sporo dróg leśnych odchodzących na boki, piękny las. I nam i chłopcom dawało to miejsce wiele radości. Oczywiście trzeba pamiętać, że jeżeli mamy nie zniechęcić dzieci do nart to po pierwsze NIC NA SIŁĘ i po drugie SPACER NA NARTACH MUSI BYĆ ATRAKCYJNY!

To pierwsze oznacza, że jak Staś się znudził i zamiast chodzić na nartach wolał iść i pchać narty przed sobą to trzeba mu na to pozwolić oczywiście zachęcając od czasu do czasu do przypięcia jednak nart. To drugie czyli atrakcyjność wędrówki podnosiły różne zadania: a to tropienie zwierząt po ich śladach na śniegu, a to ślizganie się po śladach sań Św. Mikołaja aby odkryć, że wypadły mu czekoladowe talarki i cukierki, które chłopcy znaleźli [;-)]. A na koniec wielka atrakcja czyli biwak! Pomimo, że do ośrodka jest przysłowiowy rzut beretem warto zrobić biwak w śniegu, w lesie.

Biwak to kawał męskiej przygody i coś magicznego. Po pierwsze ciekawe miejsce – my znaleźliśmy kilka karp po wyrębie zwalonych w jedno miejsce. Świetne miejsce do wspinaczki i zaciszne. Rozkładamy karimaty, ustawiamy narty, z plecaków wyciągamy łakocie i termos z wrzątkiem. Biwak bez “gotowania” to nie biwak…. Mamy ze sobą musy owocowe typu Słodka Chwila. Chłopcy nasypują sobie do kubeczków, zalewamy im wrzątkiem, oni mieszają i mają coś co lubią, a jeszcze dodatkowa zabawa bo będąc w czystej okolicy mamy śnieg, który może posłużyć jako dodatek do musu szybciej go schładzający. Kiedy my szykujemy biwak i go składamy chłopcy wspinają się na karpy. Mimo, że to nie Tatry warto mieć czekan i kawałek liny. Zabawa dla chłopców niesamowita!

Po poznaniu ośrodka i okolicy decydujemy się na zwiedzanie okolic dalszych. Należy się chłopcom zmiana sposobu ruchu aby nogi nie bolały. Odwiedzamy stolicę regionu i w niej polecamy dwa miejsca niezwykłe zamek i planetarium. Ponieważ będziemy na zamku w Lidzbarku Warmińskim a czasu nam brakuje postanawiamy skupić się na planetarium. Mamy pewne obawy, czy chłopcy nie będą się bali, albo się nie znudzą seansem ale gdzie tam! Planetarium ich tak zafascynowało, że od razu awansowało do miejsc niezwykłych i ciekawych w portalu. Zapraszamy do obejrzenia naszej wizyty w platetarium olsztyńskim na specjalnie przygotowanej stronie.

Będąc w Olsztynie trudno nie zajrzeć do Olsztynka. Skansen śpi pod grubą, biała pierzyną ale zabytkowe, drewniane domy w śniegu wyglądają równie pięknie jak otoczone kwiatami latem. Życie wprowadza gulgotanie stadka indyków, beczenie owiec, a jakbyśmy na dużym obszarze skansenu przemarzli to warto schronić się przed mrozem do kuźni. Tu grzejąc się w cieple możemy poczekać na “prawdziwą” podkowę, która powstaje na naszych oczach i będzie nam przynosić szczęście.

O nasze duchowe potrzeby możemy zadbać w sanktuarium maryjnym w Gietrzwałdzie, ale również ciało a dokładnie żołądek miło Gietrzwałd wsponać będą, kiedy wizytę w tym miejscu zakończymy w karczmie warmińskiej. Oj! Dają tam jeść! Oj! Dają! I wcale się nie dziwią jak na deser wybieram…. babkę ziemniaczaną!

Rozpisałem się a czas najwyższy na zdjęcia. Ale może na koniec jak będąc na Warmii/Mazurach rozpoznać gdzie Warmia a gdzie Mazury. Jak będziemy w Mikołajkach to wątpliwości nie będziemy mieć, ale kiedy poruszamy się wzdłuż granicy tych regionów? Otóż jeżeli nawet nie zobaczymy tablic Warmia Wita! (lub żegna) to można zauważyć pewien charakterystyczny element krajobrazu… kapliczki! Ceglane albo otynkowane są bardzo charakterystyczne dla Warmii, krainy przez wieki demonstracyjnie katolickiej w odróżnieniu protestanckich Mazur. Kiedy jedziemy przez wioskę i widzimy jedną lub dwie charakterystyczne kaplice, a w następnej wiosce tylko współczesny krzyż to znaczy, że minęliśmy granicę tych regionów.

Zdjęcia


Zimowe drogi.


Ubieranie się zimą, to jest zawsze najtrudniejsze.


Staś gotowy…


Michaś gotowy…


Ruszamy!


.


.


.


.


.


Zdziwieni byliśmy jak dobrze im szło.


Oczywiście zachęcały w chwilach kryzysowych ciekawe znaleziska
jak np. złote tj. czekoladowe dukaty, które wypadły z sań Św. Mikołaja.


Biwak!


Przygotowujemy słodkie co nieco…
Dzieci karmimy bo bez rękawiczek marzną łapki,
a w rękawiczkach łatwo się nie je…


Miś i lemurek też się cieszą z biwaku.


Mina Michałka mówi sama za siebie…


Za ciepłe? Możesz dodać śniegu!


Kiedy my pakujemy rzeczy…


…chłopcy trenują zimową wspinaczkę.


Zamarznięte jezioro koło naszego ośrodka.


Zimowy plac zabaw też daje dużo radości.



Po obiadku jest już ciemno więc….


…bawimy się w sali zabaw.



Na koniec bajka i… spać!



Czas na zwiedzanie Warmii – Lidzbark Warmiński.


Armaty to ulubiony oręż do zabawy.


Zamek ma imponujące wnętrza a można zwiedzać w strojach z epoki.
Na miejscu działa wypożyczalnia.


Piękne drewniane domy to już skansen w Olsztynku.




Odwiedziliśmy również Planetarium w Olsztynie. Pełen opis jest w dziale POLSKA/Miejsca Ciekawe i Niezwykłe.


I na koniec Gietrzwałd. Zawsze fotografowalismy Sanktuarium i nie mieliśmy czasu
na wejście do karczmy warmińskiej – teraz wiemy, że to był duży błąd! Na zdjęciu deser chłopców…


A to mój deser! I tym miłym kulinarnym akcentem żegnamy się z Warmią
(ale na Warmię jeszcze wrócimy!).


Zobacz część drugą: POMORZE, Trójmiasto i Żuławy

(c) Portal Małego Podróżnika

 

Share