NAMIBIA. 10 lat później… – Lecimy do Namibii

NAMIBIA. 10 lat później…
LECIMY

Lecimy do Namibii 

W momencie kupowania biletów najlepszą ofertę pod względem ceny i czasu dolotu miały linie etiopskie. Ethiopian Airlines to obecnie jedna z najlepszych linii lotniczych. Nowe samoloty, znakomity serwis na pokładzie (jedzenie pyszne!) oraz warunki przewozu bagażu. Każde z nas mogło zabrać po dwa bagaże 23 kg każdy co dawało 184 kg! Szpeju mieliśmy sporo ponieważ poza sprzętem fotograficznym zabieraliśmy sporo rzeczy biwakowych ale oczywiście nie dobiliśmy nawet do połowy tego limitu. Część zabieranych rzeczy była potrzebna nam na co dzień jak np. oświetlenie biwakowe, a część to akcesoria do ewentualnych napraw.

Lecimy do Namibii!
NAMIBIA – lecimy!

Nasza trasa dolotu do Namibii to Warszawa – Rzym – Addis Abeba – Windhoek, przy czym do Rzymu lecimy Alitalią. No i ten pierwszy etap zanim wsiądziemy do samolotu Ethiopian Airlines okazał się kompletną pomyłką. Alitalia mimo normalnego biletu zachowuje się gorzej niż najgorsze tanie linie. Może są w tak fatalnej kondycji finansowej, że muszą oszczędzać, a najlepiej robić to na pasażerach. Otóż na pokład samolotu pozwalają zabrać jeden bagaż do 8 kg. Masz torbę i notebooka to już są dwa bagaże. Nie pomaga tłumaczenie, że lecimy dalej i że takich zachowań nie ma żadna normalna linia. Obsługa bardzo nieprzyjemna. Kompletny brak zrozumienia tym bardziej, że połowa lecących do Rzymu nie ma nawet walizki kabinowej więc nic by się nie stało. Część bagażu podręcznego musimy nadać do Rzymu. Tam oczywiście by go odebrać musimy wyjść ze strefy transferowej i znowu przejść security check itd… Tak więc odradzamy korzystanie z Alitalii.

Przerwa w podróży

Lot Etiopian Airlines to zupełnie inna klasa. Po prostu są znakomici. W Addis mamy tylko dwie godziny  więc praktycznie przechodzimy pod właściwy gate i mamy tylko pół godziny do wpuszczenia do samolotu. Łza się w oku kręci bo do Etiopii też by się chciało wrócić (nasza strona o Etiopii). Kolejny lot ET cieszy chłopców bo oczywiście dostajemy pyszne jedzonko. Wszystkie loty spokojne.

Nasz samolot na ostatni etap do Windhoek
Ania, ze Stasiem
Po starcie z Addis – nasza trasa…

Wreszcie zaczynamy podejście do lotniska w Windhoek. Lądowanie perfekcyjne i kołujemy na miejsce vis-a-vis budynku portu lotniczego. Port lotniczy to brzmi dumnie, a naprawdę to niewielki parterowy budynek. Przy tym ruchu lotniczym nic więcej nie trzeba.

NAMIBIA pod nami.

Szybka odprawa, bagaże doleciały, wychodzimy na zewnątrz i widzimy wśród czekających na pasażerów kartę z naszym nazwiskiem. Miał być Erastus lub Marcus ale okazuje się, że Marcus jeszcze jedzie z Walvis Bay naszym samochodem i jeszcze nie dojechał. Jedziemy do Arebbusch Lodge gdzie spędzimy noc. Jest to też centrum operacyjne Bocian Safaris. Tu są ostatecznie przygotowywane samochody, tu też nocuje się kiedy przylatuje się do Windhoek.

NAMIBIA, Windhoek – Welcome!

Chcieliśmy jeszcze dziś pojechać do miasta, ale w sumie trasa do Sesriem jest krótka więc zakupy zrobimy jutro, a popołudnie spędzimy na przepakowaniu i odpoczynku po lotach. Szczególnie chłopcy są szczęśliwi bo basen jest tu znakomity i pusty z racji na low season!

Arebbusch Lodge – świetny basen!

Marcus dojechał wieczorem, więc jeszcze dziś pakujemy do samochodu trochę rzeczy i sporo rzeczy firmowo dawanych zostawiamy ponieważ mamy własne. Trzeba przyznać, że to leniwe popołudnie bardzo nam się przydało i nie zmęczeni ruszymy jutro do Sesriem by zacząć naszą namibijską wyprawę.

 


Do Sesriem (wydmy) – Strona główna

Wyprawa organizowana wspólnie z Bocian Safaris

(Namibia) www.namibia.com.pl

 


(c) Portal Małego Podróżnika

Share