NAMIBIA. 10 lat później… – NAMIB-NAUKLUFT NATIONAL PARK

NAMIBIA. 10 lat później…
NAMIB-NAUKLUFT NATIONAL PARK

Z Windhoek do Sesriem

Wcześnie rano jesteśmy spakowani. Marcus przekazuje nam kilka informacji o samochodzie, sprawdzamy wyposażenie i ruszamy. Cel nr 1 to… supermarket. Nawet nie musimy jechać do centrum. Mamy supermarket niedaleko i w kierunku wyjazdu z miasta. Dość szybkie zakupy, wypełnienie lodówki i skrzyni jedzeniem i ruszamy.

NAMIBIA – pierwszy etap: do Sesriem
NAMIBIA – zaraz za Windhoek kończy się asfalt i zaczyna gravel

Pierwszy postój to klasyka. Miejsce, gdzie kończy się asfalt i zaczyna gravel. W Namibii jest przy takiej okazji nawet specjalny znak drogowy. Dalej już takie gravele będą nam towarzyszyć prawie cały czas.

NAMIBIA – mamy porę deszczową… Ale “leje”…
NAMIBIA – humory dopisują bo wreszcie w trasie!

Nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie wybrali ciekawej drogi dojazdowej. Z Windhoek jest sporo możliwości my mamy ochotę zmierzyć się ze Spreetshoogte Pass – przełęczą w górach sięgających ponad 2200 mnpm. Chłoniemy krajobrazy i podziwiamy pierwsze zwierzęta, ale właściwa przygoda zaczyna się w Nauchas od znaku zaczynającego drogę D1275: No caravans, trailers or trucks allowed. No to będzie fajna jazda!

NAMIBIA – zaczyna się interesująca droga!
NAMIBIA – na przełęcz w prawo!

W sumie to nawet nie ma jakiś specjalnych trudności ale cieszy nas wreszcie typowy namibijski krajobraz. Przełęcz na picnic spot czyli betonowy stół z siedziskami do podziwiania widoku z przełęczy. Wieje, że głowy urywa, ale startujemy dronem i Mavic dzielnie daje radę, a może po prostu kilkadziesiąt metrów nad przełęczą wiatr jest słabszy.

NAMIBIA – Spreetshoogte Pass
NAMIBIA – Spreetshoogte Pass – zaczynamy zjeżdżać

Czas jechać dalej. I tu zdziwienie i od razu przestroga: nie jedźcie tędy w kierunku do Windhoek! My zjeżdżamy, ale jazda pod górę i to jeszcze jakimś słabszym autem to niezłe “piłowanie” no i najciekawsze widoki mielibyście za plecami!

NAMIBIA – Spreetshoogte Pass – widoki podczas zjeżdżania ku Solitaire
NAMIBIA – Spreetshoogte Pass – już na dole
NAMIBIA – do Solitaire. Uroki bycia w oknie pogodowym pory deszczowej – cudowne chmury!
NAMIBIA – do Solitaire.
NAMIBIA – do Solitaire.

Po zjeździe z lewej piękne widoki na Górę Rantberg i wkrótce droga w prawo do Camp Gecko. Ciekawe miejsce znane wśród… kolekcjonerów noży! Właściciel campingu ma ciekawe hobby. Produkuje unikatowe noże. Każdy inny, każdy jest dziełem sztuki. My niestety już w niedoczasie jedziemy dalej ale kiedyś musimy zajrzeć by takie noże po prostu wziąć do ręki (ceny niestety poza zasięgiem).

NAMIBIA – Gecko Camp. Unikatowe noże wykonywane przez właściciela. (fot. Gecko Camp)

Wjeżdżamy na c14, drogę Walvis Bay – Solitaire. Jeszcze tylko 10 km i jesteśmy w Solitaire. To najmniejsze miasto Namibii jest tak ciekawe , że poświęcamy mu odrębny rozdział w naszej relacji.

Z Solitaire zmieniamy drogę na C19 i pędzimy ku Sesriem. Musimy być przed zachodem słońca by nie zastać zamkniętej bramy. Nocujemy na campingu NWR (parku narodowego), który jest między dwiema bramami. Ta zewnętrzna dla tych którzy na Sesriem Camp nie mieszkają otwiera się w godzinę po bramie wewnętrznej czyli o wschodzie słońca. Oznacza to brak możliwości dojazdu na wschód słońca np. do Diuny 45 (na 45 km od bramy).

NAMIBIA – Sesriem Camp.

Camping w porównaniu z sezonem wygląda na wymarły. Są wolne miejsca i w basenie jest więcej wody niż ludzi!

NAMIBIA – Sesriem Camp – basen mały ale cieszy się powodzeniem.

Niestety NWR przypomina niektóre nasze parki narodowe jeżeli chodzi o zarządzanie. Państwo w państwie i totalna nieudolność. Wystarczy wejść do toalety. Brak zamków, niekiedy deski klozetowej, itp… Strasznie to wszystko zaniedbane i zapuszczone, a przecież za tyle pieniędzy ile pobierają od turystów to naprawdę wstyd! To już camping w Purros w namibijskim “końcu świata”, prowadzony przez lokalną społeczność, lepiej wygląda. No ale miejsce i tak jest niezwykłe, a możliwość wyjechania ku Sossusvlei przed wschodem jest bezcenna!

NAMIBIA – nasz biwak w Sesriem

NAMIB – najstarsza pustynia z najpiękniejszymi wydmami

Pustynia Namib jest najstarszą pustynią świata. Powstała ponad 80 milionów lat temu. Wydmy sięgają nawet ponad 300 metrów od podstawy. Ich czerwony kolor, szczególnie o wschodzie i zachodzie słońca w połączeniu z błękitem nieba i smolistymi cieniami tworzą krajobraz, który wielokrotnie był nagradzany na konkursach fotograficznych.

NAMIBIA – Dead Vlei

Pustynia Namib ciągnie się przez całe wybrzeże Namibii. W wielu miejscach wydmy wyrastają wręcz z plaży. Ocean ma ok. 10 stopni, a piasek na wydmach w słoneczny i bezwietrzny dzień może osiągać ponad 70 stopni Celsjusza! Roczny opad? Jest! Około 10 do 14 mm. Tylko jest pewien problem… te opady zdarzają niekiedy raz na kilka lat. My mieliśmy szczęście, że widzieliśmy ślady deszczu na piasku. Deszcz typowy dla tego miejsca…. kropla od kropli pada w odległości 10 cm!

NAMIBIA – wspinaczka na najwyższą wydmę Big Daddy
NAMIBIA – zbiegamy z Big Daddy
NAMIBIA – Dead Vlei
NAMIBIA – Dead Vlei

Jedno co jest bolesne to konieczność wstawania przed świtem by na wschód słońca dojechać chociaż na Diunę 45. Ale widoki jakie się otrzymuje w zamian są po prostu niesamowite i pamięta się je do końca życia. Dlatego kiedy wraca się do Namibii to uważam, że powinno się zawsze pojechać do Sesriem. Podczas tej wyprawy widzimy pustynię zupełnie inną niż poprzednio. Przede wszystkim na niebie mamy chmury! I to jakie! Marzenie filmowca i fotografa! A drugiego dnia już tylko nudny lazurek. Styczeń jest po prostu genialny!

NAMIBIA – Dead Vlei
NAMIBIA – Dead Vlei – odpoczynek Michała
NAMIBIA – Dead Vlei – odpoczynek Stasia
NAMIBIA – Dead Vlei – ukryta kotlinka z jeszcze zielonymi drzewami
NAMIBIA – Dead Vlei – panorama

Sesriem Canyon

Wydmy podziwia się rano (o wschodzie) i późnym popołudniem (o zachodzie słońca). W trakcie dnia kolory bledną, upał jest straszliwy, a wiatr zwiewa piasek z wydm pasmami długimi nawet na 30 metrów. Wtedy wraca się do Sesriem na camping… zimne piwko, basen, zgrywanie zdjęć… No ale jest jeszcze jedna ważna atrakcja idealna do poznania między bieganiem po wydmach.

NAMIBIA – Sesriem Canyon – początek

Sesriem Canyon jest ok. 4 km od campingu i jest… kompletnie niewidoczny. Nawet jak zaparkujecie samochód 15 m od niego to… nic nie widzicie. Zobaczycie jednak ścieżki prowadzące nad jego krawędź i kiedy spojrzycie w dół będzie efekt WOW! Jedna ze ścieżek sprowadza na dno kanionu przez jego niewielką odnogę. Wędrówka przez Sesriem Canyon nie jest długa, ale wrażenie robi.

NAMIBIA – Sesriem Canyon – są kamienie to jest zabawa
NAMIBIA – Sesriem Canyon – okno na odnogę kanionu

Tak naprawdę jesteśmy w korycie rzeki Tsauchab. Są zdjęcia pokazujące, że woda tu bywa. Przynajmniej bywa na końcu kanionu. Tu po wspinaczce przez zwalone na dno skały znajdujemy… tylko wilgotny piasek. Nawet dwudyszna ryba, którą tu kiedyś widziano się nie utrzyma. Tak czy inaczej wyprawa do kanionu jest świetnym uzupełnieniem pobytu w Sesriem.

NAMIBIA – Sesriem Canyon
NAMIBIA – Sesriem Canyon

I jeszcze na koniec tej relacji fotokast ze zdjęciami z Namib-Naukluft National Park czy wydmy i diuny, diuny i wydmy,….


Solitaire – strona głównalecimy do Namibii

Wyprawa organizowana wspólnie z Bocian Safaris

(Namibia) www.namibia.com.pl

 


(c) Portal Małego Podróżnika

Share