Wędrówki po Polsce – Termy Uniejów i okolice cz.3

ZOO jak nie… ZOO – BORYSEW

Nie lubimy polskich ogrodów zoologicznych. Zwierzęta w klatkach 4×4 metry lub mniejszych. Zwierzęta, które normalnie mają swoje rewiry na kilka km kwadratowych, zamknięte w tych klatkach, to straszny widok. Tym bardziej zaintrygowała nas wiadomość, że w Borysewie jest ZOO Park gdzie zwierzęta mają ogromne wybiegi lub nawet, że nie powinno mówić się o wybiegach ale o hektarach oddanych poszczególnym gatunkom.

Jak bawół lubi mieć błotnistą rzeczkę to…. ma. A dookoła ogromną zieloną przestrzeń. Jak antylopy chcą pobrykać to mają gdzie. Czy jest tam tak naprawdę? Przekonajmy się… Miłe wrażenie jest już na początku. Ciekawy pawilon z grill-barem, parking wysypany kamieniem a nie wyłożony straszną kostką betonową, kolorowe wejście i dużo czasu na zwiedzanie…

Wybiegi blisko bramy są stosunkowo niewielkie jak na Borysew, ale i tak robią niesamowite wrażenie mając wspomnienia innych ogrodów zoologicznych w Polsce. Na początku zwiedzania mamy zwierzeta trochę bliżej nas. Widać, że są świetnie utrzymane i nie boją się turystów. Kiedy zebry wypatrzyły soczystą trawę koło nas bez wahania przyszły by ją szczypać metr za siatką. Siatka z wielkimi okami zamiast płotów dzięki czemu widać wszystko i nie ma tych stalowych strasznych sztachet między nami, a zwierzętami. Zwierzęta, które są groźnie jak np. tygrysy, oddzielone są od zwiedzających panoramicznymi szybami. Mamy wrażenie, że w każdej chwili możemy je pogłaskać, a zdjęcia budzą grozę tych co nie byli tutaj bo szyby świetnie wyczyszczone pozostawiają złudzenie braku żadnej bariery. Przypomina nam to ZOO w Singapurze, gdzie ekspozycja zwierząt w połączeniu z zapewnieniem im warunków życia jak najbardziej zbliżonych do natury jest jedną z najlepszych na świecie.

Nawet najmniejsze dzieci dojdą do fantastycznych placów zabaw niedaleko parkingu. I znowu jesteśmy mile zaskoczeni! Malutkie dzieci mają plac zabaw dla najmłodszych i bez obawy stratowania przez starsze. Starsze zaś różnych atrakcji mają co niemiara z przejściem przez wnętrze kilkumetrowej gąsiennicy na czele… Dmuchany zamek to oczywiście nie zamek ale też ZOO.

Największe wrażenie robią niewątpliwie tygrysy bengalskie. Panoramiczne szyby to chyba ponad 30 metrów możliwej obserwacji tych zwierząt będąc od nich dosłownie o centymetry. Tygrysy wychowywane od małego z ludźmi do momentu kiedy ich kły i pazury stały się niebezpieczne są bardzo ciekawskie i przyjacielskie. Będąc w świetnej formie nie stronią od ludzi chowając się po kątach ale podchodzą do szyb i można im spojrzeć w oczy, a nawet policzyć wąsy na pyskach.

Dalej mamy ogromne przestrzenie podzielone tak, aby nie mieszały się poszczególne gatunki. Kiedy chodzimy z przewodnikiem (polecamy!) potrafi on zachęcić stojące 200 m od nas jelenie aby przyszły do nas. Przez wielkie oka siatki można dać im pęk soczystej trawy, która przy ścieżkach nie zawsze jest koszona właśnie po to aby mieć czym przywabić zwierzęta. Oprócz zwierząt “standardowo” występujących mamy też sporo “najów”. Można zobaczyć grupę kajmanów, wielką rodzinę mandryli, tygrysy bengalskie białe i złote, owce św.Jakuba o dwóch parach rogów…

No i pamiętajcie – tu nie przyjeżdżamy na godzinę lub dwie – tu warto spędzić cały dzień, a świetny grill-bar nie pozwoli wam opaść z sił….

Zdjęcia:

Tuż za wejściem…

…czekają na nas…

…sympatyczne zebry!

Można pokarmić jelenie..

…lub kozy w Mini ZOO.

Największe emocje budzi spotkanie z tygrysem!

Szaleństwo na placu zabaw!

Pyszności w grill barze zregenerują nam siły!


Wcześniej: cz. 2 relacji – Wioska indiańska w Solcy Małej  …:::::…  Dalej: cz. 4 relacji – ŁÓDŹ (Aquapark Fala i Manufaktura)


(c) Portal Małego Podróżnika

 

Share