NAMIBIA. 10 lat później… – Kaokoland – Hoarusib River

NAMIBIA. 10 lat później…
KAOKOLAND – Hoarusib river

Wstęp

Dziś dzień odpoczynkowy. Nie wstajemy o świcie. Tak naprawdę to budzą nas ptaki rozczarowane naszą bezczynnością. No dobrze czas na wspólne śniadanie my kanapki, kuskus, a nasze ptaszki wszystko co mamy dobre dla nich dostają między naszymi kęsami. Po śniadaniu… co by tu dzisiaj? Acha! Odpoczywamy czyli leżer pleżer….

NAMIBIA – Purros – bush toilet – to właśnie krzak okrywający ją jest tak lubiany przez słonie…
NAMIBIA – Purros – jeżeli już są takie ostrzeżenia to na 100% nie są bez powodu!
NAMIBIA – Purros – blogging time!
NAMIBIA – Purros – nasz biwak!
NAMIBIA – Purros – co widzi Michał?
NAMIBIA – Purros – żyrafy… dowiedziały się, że camping pusty…. pędzą na śniadanie!

Odpoczynek? Tylko aktywnie!

Jak odpoczynek to pojedziemy POWOLUTKU wyschniętym korytem Hoarusib River… do przełomów ale nie tych blisko bo tam już poprzednio byliśmy. Dziś czas na jazdę korytem Hoarusib River na północ w poszukiwaniu wody.  Jesteśmy w oknie pogodowym pory deszczowej. Miesiąc temu topiły się tu samochody, a dziś nie ma śladu wilgoci… Dwa kilometry za campingiem mamy ślad wody – pojawia się na 100 metrach strużka taka na 5 cm głęboka i metr szeroka… Ale nigdy… NIGDY… nie dajcie się poddać urokowi biwakowania w korycie wyschniętej rzeki! Występują tu FLASH FLOODS czyli po polsku “błyskawiczne powodzie lub zalania”. Jeżeli coś takiego złapie Was na biwaku to małe szanse na ratunek. W Namibii więcej osób ginie topiąc się niż na pustyni z braku wody!

NAMIBIA – dolina rzeki Hoarusib River – tu rozlewa (rozpiaszcza) się szeroko…

Hoarusib Rivedbed

Nie mamy co daleko szukać drogi w górę rzeki ponieważ nasz camping jest w jej dolinie. Jesteśmy jak na wyspie na środku Wisły koło Czerwińska. No tylko wody dookoła nie ma… Ale za to są zwierzęta. Wczoraj po campingu łaziły słonie, a na obrzeżach bardziej płochliwe żyrafy. No ale ile ich tu! Kawaleria żyrafia ruszyła, zdjęcie zrobione i w ciasnym kadrze sześć…. nie… siedem! Po prawej wybitne wzgórze Jan Joubert Koppie – to dobry punkt widokowy, ale widzimy, że nie ma bardzo ładnego światła na zdjęcia więc puszczamy wzgórze życiem i jedziemy dalej.

NAMIBIA – Hoarusib River – panorama….

Mamy teraz takie malutkie przełomy. Dolina rzeki się zwęża i skręca w lewo. Pojawiają się pawiany, ale płochliwe strasznie, uciekają w busz. Jak na razie droga całkiem niezła. Staramy się trzymać jakiś dawnych śladów ale oczywiście kontrolujemy wszystko na naszym GPSie. Zakręt w lewo po wewnętrznej i jak brzeg z prawej się obniżył to zjeżdżamy pod niego.

NAMIBIA – Hoarusib River

Wreszcie mamy prawdziwy offroad. Pełno tu wymytych w porze bardziej deszczowej rowów, wydemek, wzgórków, skarp,… Wszystko trzeba omijać ostrożnie omijać bo niekiedy są takie spadki, że nie da się bez przekopania paru ton piachu pojechać na wprost. Staraliśmy się wytyczać bardziej prosty szlak i mieliśmy sukcesy, ale też wiele razy wracaliśmy jak niepyszni by odnaleźć groblę nad suchymi połaciami ale przynajmniej omijającą pionowe zerwy wymyte przez rzekę kiedy ostatni raz tu płynęła!

NAMIBIA – Hoarusib River

Ciekawe czy spotkamy jakieś zwierzęta. W porze suchej trzymają się koryta rzeki, gdzie co jakiś czas woda pojawia się na powierzchni lub są w stanie dokopać się do niej słonie i pozostawić wypełnione wodą doły. Teraz tej wody jest w okolicy więcej. Serwer z położeniem tutejszych lwów nie działa więc pozostają własne oczy. Mijają kilometry, widoczność dobra, ale życia nie widać… Qrcze! Po wczorajszych słoniach jeszcze nam mało!

NAMIBIA – Hoarusib River

Na naszym GPSie pojawia się punkt opisany Old Himba Village. Wyrywamy w górę z doliny rzeki i po kilkuset metrach jest! Faktycznie jest to obozowisko Himba, ale nie wioska. To miejsce gdzie pasterze przyprowadzają stado ponieważ niedaleko jest woda, a tu jest też dobre miejsce na chronienie zwierząt ponieważ teren jest odsłonięty i ognisko przed chatami przy prowizorycznym koralu skutecznie odstrasza drapieżniki.

NAMIBIA – Hoarusib River – Old Himba Village
NAMIBIA – Hoarusib River – Old Himba Village

Zjeżdżamy z powrotem w koryto rzeki i mamy bardzo ciekawy fragment pokryty łuskami (jak rybie) z wyschniętego mułu! Samochód ma frajdę rozkruszając te płaty na proszek. Wjeżdżamy w przełomy! Po obu stronach skały i wyobrażam sobie co tu musi się dziać jak już jest tu sporo wody! Jak z myjki ciśnieniowej woda z tych skalnych wrót wylewa się na szerokie na kilkaset metrów koryto.

NAMIBIA – Hoarusib River

Skały stają dęba. Pojawia się oczko wodne i kilka krów, ale nie widać pasterzy. Jedziemy dalej. Nagle znajdujemy się w górskim sanktuarium, a przed chwilą palemki, krzaczki i wydmy… Co chwila jedziemy przez kamieniste łachy co nas cieszy bo się nie zakopiemy. Jesteśmy co prawda gotowi na takie wyzwania bo i trapy i air-lift mamy, ale przecież dziś odpoczywamy!

NAMIBIA – Hoarusib River

Lekkie wzniesienie na środku rzeki i pomnikowa akacja…. dalej już nie ma drzew dających cień. Nauczeni przez Tuaregów na Saharze nie zostawiamy takiej okazji, ale robimy piknik. To niecałe 30 km od Purros ale jazdy było naprawdę dużo. Kiedy robi się obiadek wypuszczamy naszego żelaznego ptaka hen daleko (mimo strasznego wietrzyska) by rozpoznał dalszą drogę. W sumie nic ciekawego dalej nie widzimy lub inaczej…. jest tak samo pięknie jak na tym odcinku (ale nie ma drzew) więc postanawiamy wrócić ponieważ dziś ODPOCZYWAMY! Nie ma słoni, nie ma też pustynnych lwów, a serwer nawet jak by działał to tu nie mamy zasięgu nie wiemy, gdzie lwów szukać.

NAMIBIA – Hoarusib River – fragmet ten nazwaliśmy: wodopój

Powrót spokojny ponieważ droga już rozpoznana więc wracamy po śladach naszych, sprawdzonych, a nie jedziemy po obcych… Już niedaleko campingu (ok. 5 km) tam gdzie wypływa woda na powierzchnię spotykamy na skarpie nasze słonie. Jest na tyle późno i daleko, że  dziś wieczorem nie mamy co liczyć na ich odwiedziny na campingu. Dzisiaj słonie pozostaną w tym miejscu na noc.

NAMIBIA – Hoarusib River

Zastajemy jeszcze ekipę na campie. Kupujemy drewno i szykujemy się absolutnie niespiesznie do jutrzejszej drogi. Ponieważ jutrzejsza trasa jest nam znana i krótka więc do późna w nocy rozkoszujemy się tym miejscem. Purros… uwielbiamy! Jest to jedno z najbardziej zapadających w sercu miejsc na namibijskich szlakach.

NAMIBIA – Hoarusib River – jest woda to jest atrakcja!
NAMIBIA – Hoarusib River – prawie w domu
NAMIBIA – Hoarusib River – bryły mułu jak klocki Lego
NAMIBIA – Purros, no i nocleg jak zwykle…. 🙂

Zobacz film “Hoarusib River”!


Kaokoland cz. 1 – strona główna – Kaokoland cz. 3


Wyprawa organizowana wspólnie z Bocian Safaris

(Namibia) www.namibia.com.pl

 


(c) Portal Małego Podróżnika

Share