Wędrówki po Polsce – Miasto Twierdza Przemyśl i okolice – cz.5

Arboretum w Bolestraszycach

Po zwiedzaniu fortów pełnych betonu, zbrojeń i pancernych kopuł czas na kontemplację delikatnych roslin w arboretum. W Bolestraszycach znajduje się niezwykłej urody obiekt, który nie tylko na swoim terenie ma ciekawe rośliny ale jest pamiątką historyczną ponieważ arboretum założono na miejscu dawnego majątku.
Obecna historia zaczyna się w 1975 roku kiedy to komunistyczna władza po zniszczeniu i zdekapitalizowaniu wszystkiego co się dało przekazała majątek Zakładowi Fizjografii i Arboretum Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Przemyślu. Na przestrzeni lat oprócz prac przy nasadzeniach roślin zagospodarowano i powiększono teren. Obecnie jest to wspaniałe miejsce do spacerów wśród roślin chcarakterystycznych dla Podkarpacia ale nie tylko. W zabudowaniach mamy liczne wystawy stałe i czasowe natomiast teren arboretum dzięki ciekawemu ukształtowaniu terenu, stawom, wielu zakątkom o bardzo zróżnicowanych warunkach aż kipi od niezwykłej roślinności.

 

Miłośnicy arboretum!

Ważne! Opisy są również w alfabecie Braila.

Zygzakiem nad stawem.

Miłośnik arboretum w sercu z wikliny.

Kwiaty.

Zwierzęta w arboretum? A co to przeszkadza?

No tu to chyba roślinność bagienna. Ale co tu robi żyrafa?!

Aktywnie w siodle

Rower, kajak na Sanie i od niedawna wędrówki w siodle to formy aktywności, które cieszą się coraz większą popularnością. Właśnie nie skakanie przez przeszkody czy jazda na zamkniętym terenie ale pokonywanie pięknie wpisujących się w krajobraz szlaków w siodle. Nie dla każdego? Dla każdego – nawet ci co nie potrafią jeżdzić konno po krótkim przeszkoleniu mogą w asyście instruktorów ruszyć na swój pierwszy szlak.
Z dawnych artyleryjskich działobitni fortu Łuczyce widzieliśmy u stóp wzgórza kolorowe łąki i pola. To tam mieści się Uczniowski Klub Jeździecki Łuczyce. To raptem 6 km od Przemyśla, a czujemy się jak na krańcu świata. Cisza, spokój, parskanie koni. Nawet jak nie próbowaliście dotychczas jazdy konnej to spróbujcie jej tutaj. Na pewno jest to lepsze miejsce niż gwarna stajnia na dziesiątki koni na obrzeżach wielkiego miasta.

Qń.

Pamiętajcie o przysmaku dla koni jakim są jabłka!

Wioska Fantasy w Kuńkowcach

Zanućcie sobie jakiś temat filmowy fantasy, tak aby się w klimat wciągnąć. Gracie w gry fantasy? Jak tak to twórcy wioski też grali i tak ich to wciągnęło, że postanowili fantasy przekuć w real by móc się w fantasy nie tyle bawić co zrobić z tych klimatów sposób na życie. Niemożliwe? Dla chcącego jest możliwe! Najlepszym dowodem jest gród wznoszący się nad nami kiedy stoimy przy karczmie – budynku dzięki któremu można w wiosce mieszkać nawet zimą.

Jak wspomnieliśmy wioska to sposób na życie więc załoga mieszka tu stale. Co może zobaczyć tutaj turysta? Taki zwykły, który przyjedzie na dwie godzinki może zwiedzić wioskę, dowiedzieć się jak wyglądało życie w średniowieczu… możliwości jest wiele i w miarę rozbudowy wioski będzie ich coraz więcej. Ale najciekawsze są LARPY. Ki diabeł? LARP to skrót od “live action role-playing” to gra o zadanym temacie rozgrywana na żywo. Ma zadane ramy i prowadzona przez larpmastera ale pozostawiająca uczestnikom dość dużo swobody. Ważne jest jedno: wczuwać się w rolę i być w zgodzie z epoką i odgrywaną postacią! Grać można niby wszędzie ale jak ma się za scenografię wioskę fantasy?! Cudo! Już się zapowiedzieliśmy, że jak przyjedziemy znowu to koniecznie odwiedzimy ich właśnie podczas odgrywania larpa – może nawet sami zagramy? Ja mogę zawsze odgrywać ogra!

Nad wioską dumnie wznosi się gród!

Michał i Staś już dołączyli do załogi.

Ania się zbroi i tylko ja biedny latam z aparatem…

Załoga wzmocniona – bronią mostu!

Czas na trenig fechtunku.

Atak – zasłona…

Przyplątał się pirat i kozikiem macha…

…no i ma za swoje!

W nagrodę za dzielną postawę możemy wybić trochę pieniędzy.

Walnąć raz…. a dobrze!

Ile Wam pokazaliśmy Przemyśla i okolic? Niby dużo ale naprawdę niewiele. Okolica i miasto są bardzo bogate w atrakcje i miejsca do “kornikowania”. My czujemy wielki niedosyt i na pewno wrócimy tu jeszcze raz póki wspomnienia są świeże, aby zobaczyć to, czego zobaczyć po prostu nie zdążyliśmy. Nie spłynęliśmy Sanem, nie odjechaliśmy troszkę dalej od miasta niż kilka minut jazdy, a przecież nie tak daleko mamy Kalwarię Pacławską i urocze cerkiewki Pogórza Przemyskiego z najstarszą w Polsce drewnianą cerkwią w Uluczu. Miejsc całe mnóstwo na bardzo ciekawe i aktywne spędzenie czasu. A jak ktoś chce poleniuchować? Proszę bardzo. Nawet na piechotę idąc z miasta po godzinie można zapomnieć o cywilizacji i zalec na wonnej, ukwieconej łące nad potokiem. Na koniec naszej wędrówki zapraszamy do Krasiczyna i… do naszej kwatery na ognisko!

Krasiczyn

Krasiczyn – jeszcze nie weszliśmy w mury zamku, a już jest ciekawie!

Wiesz Stasio – na pewno będą nam coś opowiadać o architekturze renesansowej…

No proszę! Zgadłem! Tata peroruje o sgrafittach…

Tato! Już widziałem kaplicę i czy mogę iść się bawić na dziedziniec?

Kiedy zostałem sam mogłem w spokoju rozkoszować się architekturą świeżo odrestaurowanej kaplicy i fotografować…

…szukając niebanalnych ujęć i ciekawych detali!

Powrót na kwaterę. Czas na ognisko i wieczorne pieczenie kiełbasek w Dybawce!

Co na koniec? Przemyśl i najbliższe okolice sprawdziły się jako pomysł na spędzenie czasu rodzinnie. Dużo atrakcji na niewielkim obszarze ale bez tłoku. Możliwość uciekania z miasta jak dzieci się zmęczą dosłownie w kilka minut. Oferta na spędzenie czasu dla każdego.


 

Wstecz: Przemyśl i okolice cz.4

Tradycyjnie już przypominamy Wam:
Zobacz to na własne oczy!
Portal Małego Podróżnika POLECA!

 


 

Share