JOSHUA TREE NP – USA, Route 66 & Wild West

USA – Route 66 &Wild West
JOSHUA TREE NATIONAL PARK (Park Narodowy Joshua Tree)

Joshue Tree jest niezwykłym parkiem narodowym nawet jak na standardy USA. Ten park to dosłownie 2 w 1. Dwie pustynie, dwa środowiska roślinne, dwa klimaty, dwie wysokości,… No i odnoszę wrażenie, że jest stosunkowo mało odwiedzany mimo bliskości Los Angeles i San Diego.

Dojazd do Joshua Tree NP z Los Angeles

Postanawiamy wjechać do parku od południa przez Cottonwood.

Dwa powody:

  • jedziemy w górę po zwiedzeniu parku do ROUTE 66 zaczynając jazdę w atrakcyjnym miejscu
  • w Cottonwood jest szansa na nocleg bez problemu

Z Los Angeles wyjeżdżamy w miarę niespiesznie. Jedziemy w dwa samochody – jedzie z nami Karol z rodziną. Znają park, bardzo go lubią i będą naszymi przewodnikami. Dojeżdżamy autostradą nr 10 i zjeżdżamy na węźle 168 w drogę doprowadzającą do charakterystycznego znaku przypominającego trochę pomnik, że tu właśnie zaczyna się JTNP. Dziwi mnie sporo camperów i namiotów stojących po krzakach (lub raczej kaktusach) przed terenem parku no ale jedziemy dalej i już Cottonwood Visitor Center.

Joshua Tree NP – w visitor center można z reguły pogłębić swoją wiedzę o danym parku

CAMPSITE FULL straszy tabliczka, ale to często norma – po prostu pojedziemy i znajdziemy miejsce. My zbieramy materiały, Karol jedzie na campsite… Ups… Faktycznie miejsc nie ma. Akurat tu wprowadzili rezerwacje internetowe zamiast zwyczajowego “first come first serve”. Ale ki diabeł???

Wytłumaczenie dość proste. Kiedy przygotowywaliśmy się do wyprawy to wieści były takie: marna zima, nie będzie super bloom, a i nawet zwykły bloom mało prawdopodobny. Bloom to po prostu kwitnienie, a super bloom to istna eksplozja kwiatów. Pustynia zakwita i zamienia się w rajski ogród!

Joshua Tree NP – super bloom

Prognozy szczęśliwie się nie spełniły! Mamy SUPER BLOOM i kto żyw rzuca pracę i jedzie podziwiać niezwykłe krajobrazy kwitnących pustyń. Szybka narada i Karol decyduje: wy robicie swój program bo jesteście tu pierwszy raz, a my szukamy noclegu na innych campsite’ach. Złapiemy się przez radia i może się uda.

Wjechaliśmy do JTNP od południa (przypomnę) i jesteśmy ok. 900 mnpm. Zaczynamy od niższej części parku. Tej bardziej suchej, bardziej gorącej i bardziej kłującej. To Pustynia Colorado. Tu mamy dwie najbardziej charakterystyczne rośliny:

  • ocotillo – jakby komuś dredy stanęły dęba na głowie i zakwitły na końcach (przecież mamy super bloom)
  • kaktusy cholla – najbardziej kolczaste i jakby mające wręcz zdolność polowania na ludzi
Joshua Tree NP – tradycyjny “pomnik” na granicy parku i ocotillo. Staś fotografuje kaktus cholla.

A tak poza tym płasko i ciepło co czujemy po pobycie w chłodnym na wiosnę LA. Zachwycamy się ocotillo na Pinto Basin Road i wszystkim co kwitnie ale im dalej w głąb parku tym więcej mamy kaktusów. Wreszcie widok mamy zdumiewający bo dojechaliśmy do Cholla Cactus Garden. Patrzymy na głowy ludzi poruszające się w gęstwie kaktusów – jak oni tam weszli?!

Joshua Tree NP – my w Cholla Garden

Parkujemy i dochodzimy do ścieżki, która prowadzi faktycznie przez las kaktusów cholla, które momentami tworzą długie bariery, na których końcach szczęśliwie znajdują się przejścia.
Cholla nie mają kolorowych kwiatów ale koloru dodają kwitnące purpurowo inne kaktusy: Beavertail.

Joshua Tree NP – na Pustyni Colorado mamy wrażenie, że wszystko kłuje bardzo…
…albo jeszcze bardziej!

Cholla od początku postanowiły nauczyć mnie respektu. Wiele jest twierdzeń, że jak się wbije kilka kolców cholla w ciało to wrażenie jest takie, jakby trafił w nas pocisk, ból straszny. Niestety to prawda. Kiedy filmowałem i drugą ręką pomagałem sobie w balansie poczułem dokładnie jakbym został postrzelony. Szarpnięcie ręki i mam na wierzchu dłoni dwie kolczaste kule (końce gałęzi łatwo się odczepiają) wbite w moje ciało kilkoma dużymi i kilkunastoma małymi kolcami. Ból naprawdę straszny. Nie da się łatwo pozbyć takiej kuli bo kolce wbijają się w różne strony i po prostu na adrenalinie oraz przy pomocy jakiegoś narzędzia trzeba taką kulę oderwać, a później się martwić co dalej. Najlepszy byłby widelec, ale miałem tylko mini statyw. Kule po prostu zmiotłem jednym silnym uderzeniem. Pozostały kolce ale te można było wyjmować pojedynczo. Nie wiem czy się otwierają pod wpływem wilgoci po wbiciu czy raczej mają setki ząbków czy haczyków ale bolało strasznie i ślady po tych dużych mam po 1,5 miesiąca. Potraktowałem zdarzenie jako ofiarę na JTNP, uczącą pokory i staranności przy wybieraniu drogi.

Joshua Tree NP – to już na pewno Pustynia Mojave i Drzewa Jozuego!

Ruszamy dalej. Dojeżdżamy do strefy przejściowej. Teren się wznosi i zmienia roślinność na taką nijaką. Cały podjazd to takie niskie (oczywiście kolczaste) rośliny. Wreszcie widzimy koniec podjazdu i jest!!! Pierwsze Joshua Tree!

Jesteśmy na Pustyni Mojave. Tu szczyty często przekraczają 1500 mnpm. Chłodniej, bardziej górzyście i skaliście. To tu właśnie jest kraina drzew Jozuego, chociaż naprawdę to (uwaga!) szparagowate i po polsku to Jukka krótkolistna!

Joshua Tree NP – młode drzewko, a w tle starsze z już rozgałęziającymi się “konarami”…

Jest tak niezwykła jak wygląda. Może mieć nawet 12 metrów wysokości i kilka w obwodzie korony. Rośnie i rozsiewa się tak dziwnie jak wygląda. Najpierw rośnie w górę prosto jak strzała z pióropuszem ostrych liści na szczycie. Jak ma już ok. 2 metry to może pierwszy raz zakwitnąć. Kwiaty nawet ciekawe no i teraz zaczyna się kształtowanie tej części rozwidlonej. Kiedy kwiaty przekwitają to zostaje gałąź sucha na końcu. I ta może wyschnięta część powoduje, że nowa gałąź rośnie sobie w bok. A po kolejnym kwitnieniu z tych gałęzi wyrastają kolejne i też gdzieś z boku. Po latach (wielu) mamy piękną koronę drzewa Jozuego.

Joshua Tree NP – kwiaty na drzewie Jozuego

Chociaż w sumie to nie drzewo bo nie ma tu pnia i słoi. Nie da określić łatwo jego wieku chociaż przypuszcza się, że mogą być jak nasze dęby i mieć nawet 900 lat. Niezwykłe jest też rozmnażanie Joshua Tree, otóż są one zależne od… ciem! Ćmy Tegeticula yuccasella są też zależne od nich. Ćmy składają jaja w kwiatach zapylając rośliny, które niejako odwdzięczają się karmiąc później larwy. Zachwycamy się co większymi okazami chociaż kiedy dojeżdżamy później do lasu drzew Jozuego to naprawdę trudno się skupić w tym jukkowym poplątaniu.

No i mamy tu prawdziwy SUPER BLOOM. Drzewa nawet rosnące gęsto obok siebie nie dają gęstego cienia. Rośnie więc tu niesamowita ilość kwiatów. Żółte i białe stanowią większość, ale między nimi są i fioletowe i czerwone i te ogromne purpurowe kwiaty kaktusów! Widok niezwykły! Jesteśmy na pustyni! Latem będzie żółto-szaro, ale teraz można nasycić wzrok!

Joshua Tree NP – super bloom
Joshua Tree NP – super bloom

Pustynia Mojave to też granitowe skały. Właśnie kierujemy się ku biwakowi White Tank, z którego prowadzi szlak (trail) do Arch Rock. To będzie nasz pierwszy łuk skalny! Radio ożywa i słyszymy głos Karola. Odpowiadamy i okazuje się, że są na końcu biwaku, akurat tam gdzie zaczyna się szlak i co najważniejsze mają miejsce! Hurra! Mamy gdzie mieszkać przez dwie noce. Miejsce obłędne. Z jednej strony szeroki widok na wschody słońca, z drugiej piękne skały z ukrytym łukiem skalnym idealne do nocnych zdjęć!

Joshua Tree NP – Arch Rock

Ich namiot już stoi więc dostawiamy trochę rzeczy i nie ruszając samochodów idziemy na krótki szlak. Po chwili przeciskamy się między grzędami skalnymi. Piękny czerwony granit wygląda jakby rozpuszczające się lody. Żadnych ostrych krawędzi, wszystko szorstkie i obłe. Kiedy granit zastygał pękał na bloki, z czasem wypiętrzony wpadał pod wpływ wody, która powiększała szczeliny i szlifowała. No a kiedy znikła wierzchnia warstwa ziemi to do kompletu doszły wiatry i różnice temperatur i tak właśnie ukształtowały się fantazyjne formacje skalne, które już w tej części parku (Pustynia Mojave) dominują.

Joshua Tree NP – granitowe pasemka skalne

Łuk Arch Rock jest niewielki ale niezmiernie malowniczy, wkrótce zobaczymy jeszcze Skull Rock czyli skałę czaszki i teren wspinaczkowy, który chociaż długich wyciągów tu nie ma miłośnicy wspinaczki skałkowej bardzo go sobie cenią.

Joshua Tree NP – Skull Rock

Czas na dłuższy spacer aby zobaczy z kolei ślad działalności ludzi na tym terenie, który w pierwszej połowie XX wieku ogarnęła gorączka złota.

Nasz szlak prowadzi przez Queen Valley do Wall Street Mill – jednej z najlepiej zachowanych kopalni złota na tym terenie. Wall Street Mill to dawny młyn do kruszenia złotonośnych skał. No ale najpierw możemy podziwiać piękną przyrodę, później ruiny osady z wrakiem samochodu i starym wiatrakiem napędzającym pompę głębinową.

Joshua Tree NP – A mówiła mama: synu nie jeźdź na kropelce!

Wreszcie pod murem skalnym drewniana konstrukcja z szynami i nieźle zachowanym oprzyrządowaniem i kolejnymi wrakami samochodów. Widok industrialny z 1930 roku prawie 90 lat później.

Joshua Tree NP – Wall Street Mill

To że jesteśmy na dzikim zachodzie nie pozostaje wątpliwości kiedy przeczytamy opis znajdujący się przy kamieniu z wyrytą inskrypcją. Właścicielem kopalni był Bill Keys, ale miał sąsiada, który wzbraniał mu dojazdu do niej. Około mili od kopalni doszło do kolejnej sprzeczki ale tym razem w ruch poszły Colty. Mr. Bagley zginął i właśnie tę strzelaninę i jego śmierć upamiętnia skromny pomniczek.

Joshua Tree NP – kamień Bagleya (Here is Where Worth Bagly Bit the dust At the hand of W.F. KEYS May 11 1943)

Kolejnym ciekawym miejsce jest Keys View 1581 mnpm – to szczyt i wspaniałe miejsce widokowe. O ile możemy patrzeć na północ, wschód i południe o tyle widok na zachód zamyka pasmo górskie Barnardino Mountains. Jednak Keys View to miejsce gdzie możemy z przełęczy zobaczyć panoramę w kierunku zachodnim, a ze szczytu dookoła. Dostać się tam łatwo, prowadzi na parking asfaltowa droga.

Joshua Tree NP – widok z Key View

Geology Tour to tym razem droga dostępna wyłącznie dla posiadaczy samochodu 4×4. Prowadzi do otoczonej skalnymi ścianami dolinki gdzie robi się pętelkę i wraca tą samą drogą do głównej Park Boulevard.

Joshua Tree NP – na Geology Tour
Joshua Tree NP – trochę miejscowej fauny

Pokręciliśmy się jeszcze trochę po parku, odwiedziliśmy Twentynine Palms i Pioneertown i czas było przez West Entrance opuścić nasz pierwszy w USA park narodowy. Trzeba przyznać, że gdybyśmy od razu pojechali na ROUTE 66 zrobilibyśmy wielki błąd i chętnie tu wrócimy!

Park praktycznie:

  • właśnie wprowadzono shuttle busy łączące główne miejsca w parku, można więc nie zawsze robić “pętelki” ale i przejścia z powrotem na parking autobusem

    Joshua Tree NP – autobusy parkowe
  • Cottonwood Campsite ma rezerwację internetową reszta first come first serve
  • jadąc od Los Angeles wjedźcie od południa przez Cottonwood i jedźcie ku północnemu zachodowi. Wyjazd przez West Entrance, a ku ROUTE 66 prowadzi malownicza droga 247 z Yucca Valley
  • zapas wody konieczny jest zarówno na biwaku jak i na szlakach pieszych szczególnie latem. Wodę można uzupełnić w Visitor Center (tylko!)
  • jedzenie można kupić na północ od parku po wyjechaniu przez West Entrance i dojechaniu do głównej drogi np. w Yucca Valley

Nasza ocena atrakcyjności: 8/10

I jeszcze trochę zdjęć:

Joshua Tree NP – na Pustyni Colorado
Joshua Tree NP – zachód słońca
Joshua Tree NP – las drzew Jozuego
Joshua Tree NP – biwak pod gwiazdami
Joshua Tree NP – biwak pod gwiazdami
Joshua Tree NP – cała nasza ekipa

Opisał: Krzysztof Kobus

PS. Miejsca gdzie można legalnie nocować PRZED granicą parku narodowego przy drodze Cottonwood – teren BLM

Miejsca PRZED granicą Joshua Tree NP gdzie legalnie można nocować
POWRÓT DO MENU WYPRAWY USA 2019


Relacje z innych naszych wypraw

 


(c) Portal Małego Podróżnika

Share