Wędrówki po Polsce – Rejs na Wyspy Zawadowskie z Fundacją “Ja Wisła”

WSTĘP

Na początek przykre stwierdzenie: mieszkamy w Warszawie, która na Wisłę wypięła się… no wiecie czym… Poza kilkoma miejscami wybranie się na brzeg rzeki to brnięcie w śmieciach, ataki pijanego menelstwa itd… itp… Powoli się to zmienia ale strasznie powoli. Może dlatego tak długo to trwa, że skala problemu jest wielka i zaszłości historyczne straszne. Wisła wryła się w świadomość warszawiaków jako śmierdzący ściek. Władzom miasta nie zależy na zwróceniu się twarzą do rzeki, rozwiązaniu problemów, zagospodarowaniu brzegów i integracji rzeki z miastem tak jak jest to w wielu innych stolicach europejskich ale chociażby też np. we Wrocławiu, Bygdoszczy, i innych. Jedyną nadzieją są mieszkańcy, którzy będą chodzić nad Wisłę i interweniować kiedy coś złego się dzieje. Tym bardziej, że Wisła to już nie ta sama rzeka, którą truto bezlitośnie tak, że była ściekiem. Teraz też nie jest dobrze ale w porównaniu do tego co było 20-lat temu jest znacznie lepiej. Rzeki tej nie ma co eliminować z kręgu swoich zainteresować. To historia miasta, Polski i coraz fajniejszy teren rekreacyjny.

FUNDACJA JA WISŁA

Fundacja to “ostatni sprawiedliwi” i obrońcy rzeki. To prezes Przemek Pasek i grupa ludzi bez których Warszawa byłaby uboższa o wiele wspaniałych inicjatyw wokoło wiślanych. Zakręceni lub raczej zawirowani i zafalowani walczą z urzędową znieczulicą w sprawach rzeki oraz przekonują, edukują i jeszcze raz edukują nas, którzy też o tej Wiśle zapomnieli albo nie chcieli pamiętać. Nawet my ciekawi Polski i świata pokazywaliśmy wiele wód i spływów ale nie rzekę we własnym mieście. W Fundacji ciągle się coś dzieje. Powstają nowe inicjatywy i polecamy Wam nie tylko śledzienie tego na stronach WWW Fundacji ale również wspieranie jej datkami albo branie masowo udziału w jej imprezach. Traficie tam raz, a będziecie wracać!

REJS NA WYSPY ZAWADOWSKIE

Z oferty rejsów wiślanych wybraliśmy rejs do rezerwatu Wyspy Zawadowskie. Jest to jeden z ciekawszych rejsów bo łączy w sobie i miejskie krajobrazy ale i najcenniejsze przyrodniczo fragmenty rzeki w granicach Warszawy. Zaokrętowanie w Porcie Czerniakowskim. Niecka bulwaru o wyłożonych kamieniami skarpach i schodach służy jako amfiteatr podczas koncertów odbywających się na barce Herbatnik. To miejsce było niegdyś niewidoczne bo zasypane i wypełnione śmieciami. Fundacja i liczni wolontariusze oczyścili je i zrobili jednym z qltowych miejsc w mieście. Tu odbywają się koncerty, stąd odpływa się na rejsy. Niestety chodzą słuchy, że miejsce skoro jest atrakcyjne to miasto przeznaczy je… dla developera. Oby nie bo będzie kolejny skandal a co ciekawe miasto ma (niedo)rzecznika Wisły w UM!!!

Ale wróćmy do rejsu. Po kilku minutach pojawia się Nieuchwytny – to “bat” czyli kilkumetrowa łódź do transportu np. piasku wydobywanego niegdyś z dna rzeki przez piaskarzy. Zajmujemy miejsca, silnik cicho mruczy i ruszamy. Port Czerniakowski i kanał do niego prowadzący to taki warszawski Amsterdam. Są tu mieszkania na barkach. Z prawej budynek Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego i już mamy wyzwanie dla sternika bo port odcinają wąskie wrota powodziowe, którymi górą prowadzi chodnik i zawsze można liczyć na wielu podziwiających pływające dołem jednostki. Zbliża się nurt Wisły i trochę nie wiadomo gdzie patrzeć bo wszędzie jest coś ciekawego. Najbliżej nas z prawej pomnik saperów wbijających w nurt Wisły pal. To część pomnika “Chwała Saperom”, którego bardziej znana część jest przy Wisłostradzie i przedstawia sapera rozbrajającego minę. Zanim skręcimy pod prąd mamy najnowszy akcent w panoramie praskiego brzegu – Stadion Narodowy czyli dawny 10-lecia. Stadion już w zaawansowanym stadium budowy więc wygląda całkiem ciekawie. Teraz przepływamy pod mostem Łazienkowskim. Niestety nikt nie zadbał o piękno tego mostu i ani z góry, ani z dołu nie wygląda. W sumie dopiero patrząc na log z GPSu przypomniałem sobie, że pod nim płynęliśmy. Wreszcie w głownym nurcie rzeki. Mamy słynny deszczowy lipiec 2011. Co prawda dzień przepiękny, błękit nieba i słoneczko, ale rzeka pamięta deszczowe dni poprzednie. Szeroko rozlana, pełna wody. O letnich kłopotach z niskim stanem wody można zapomnieć.

Łodzią steruje Jerzy Malanowski (bosman zespołu portów), a o tym co widać opowiada Przemek Pasek. Przemek jest chodzącą czy teraz pływającą encyklopedią wiedzy o Warszawie, Wiśle. Historii i tym co obecnie ma wpływ na rzekę. Poznajemy całą masę ciekawostek. Każda budowla widziana z łodzi nie pozostaje bez chociaż wyjaśnienia co to jest i do czego służy. Żadne też niekiedy, dociekliwe pytania nie pozostają bez odpowiedzi. A mamy tych ciekawych obiektów całkiem sporo. Z lewej strony mijamy sterczącą ze środka rzeki Grubą Kaśkę. To ujęcie wody spod dna rzeki. Unikatowa dość konstrukcja na którą pozwala fakt nieuregulowania Wisły. Od Grubej Kaśki pod dnem rzeki odchodzą dreny o długości prawie 1.5 km. Są kilka metrów pod dnem rzeki. Normalnie takie ujęcia buduje się na brzegach rzek ale… Warstwa piasku i żwiru nad drenami to naturalny pierwszy filtr, który jednak szybko się psuje czyli zanieczyszcza. Jeżeli takie ujęcie są na brzegu to nie jak jak ich czyścić ale tu cała prawie robotę wykonuje rzeka. A jak rzeka nie da rady to mamy Chude Wojtki. Statki techniczne z dyszami przez które wtryskuje się w dno wodę pod wielkim ciśnieniem. Wypłukiwane są wtedy wszystkie namuły i zanieczyszczenia. Kiedy już jesteśmy na wysokości Grubej Kaśki to po prawej mamy porcik Chudych Wojtków. Teren po obu stronach Wisły zajmują warszawskie wodociągi.

Kolejna atrakcja to Most Siekierkowski. Najnowocześniejszy i największy w Warszawie. Za nim Wisła się rozszerza. To nic, że właśnie teraz jest wysoki stan wody ale zwyczajnie miasto nie przydusza rzeki. Nie ma wybetonowanych brzegów i tuż za nimi wałów. One oczywiście są ale teren zalewowy jest znacznie większy. Po prawej ujście Wilanówki, gdyby nią popłynąć znależlibyśmy się na Jez. Wilanowskim i można byłoby zwiedzić pałac w Wilanowie. Obok betonowy bunkier to ujęcie wody dla Elektrociepłowni Siekierki. Miejsce opanowane przez…. jaskółki! Mają tu dziesiątki gniazd w miejscu gdzie nikt im nie przeszkadza. I bardzo dobrze – to nasi sprzymierzeńcy z plagą komarów. Kiedy na wschodnim brzegu Wał Miedzeszyński łączy się z Traktem Lubelskim rzeka po raz kolejny się rozszerza. Jest trzy razy szersza niż pod mostem Łazienkowskim. Ogromna tafla wody i wyspy. A na wyspach i piaszczystych plażach mnóstwo ptaków. Dopiero widząc to można sobie uświadomić jak wielkie znaczenie mają te wyspy dla dzikiej przyrody. To teren lęgowy i żerowania dla wielu ginących gatunków. Możecie zobaczyć bieliki, czaple, czarne bociany i wiele gatunków mew. Korzystamy z wysokiego stanu wody i pływając między wyspami wypatrzyliśmy bobry, które nawet zbytnio się nas nie bały. Jeden przepływał Wisłę w poprzek.

Nasi chłopcy rejsem zachwyceni bo ciągle się coś dzieje, ciągle jakieś nowe atrakcje pojawiają się w zasięgu wzroku. Ale najciekawszy moment to kiedy słońce daje nam ostatnie pół godziny złotego blasku dobijamy do wielkiej pieszczystej łachy pod zachodnim brzegiem i mamy okazję pobawiś się w Robinsonów. Bezludna wyspa! To jest to! Czas mija szybko i musimy wracać. Silnika prawie nie słychać bo wracając płyniemy z prądem. Możemy podziwiać malowniczy zachód słońca i wracać do cywilizacji. Na horyzoncie pojawia się rozświetlony reklamami warszawski “Manhattan”! Ale chyba najpiękniej wygląda oświetlony most Siekierkowski. Kiedy wpływamy do Portu Czerniakowskiego siedziba Fundacji zmieniła się też nie do poznania. Na barce Herbatnik oświetlonej kolorowymi lampami stoją instrumenty – za chwilę będzie koncert jazzowy. Dziesiątki lamp naftowych i świec poustawiano w załomach kamieni na skarpach – widok przepiękny i bardzo nastrojowy.

Polecamy wszystkim ten najdłuższy i najbardziej nastrojowy rejs. Myślę, że po nim zupełnie inaczej będziecie patrzeć na Wisłę.

ZDJĘCIA


Barka Herbatnik, która wieczorem zamienia się w scenę.


Jesiotr w Wiśle – marzenie…


Podpływa Nieuchwytny.


Ruszamy kanałkiem Portu Czerniakowskiego.


Jedna z mieszkalnych barek – a do pracy kajakiem.


Przepływamy przez wrota powodziowe.


Część pomnika Chwała Saperom – trójka żołnierzy wbija pal.


Za sterem Jerzy Malowski, na oku Przemek Pasek – Prezes Fundacji.


Stadion 10-lecia obecnie Narodowy.


Gruba Kaśka.


Na kursie Most Siekierkowski.


Z poziomu wody dopiero widać…


….ogrom mostu.


Na pokładzie jest również Red. Naczelna magazynu Polska Wita.


Chłopcy nie zapomnieli….


….swoich lornetek – mogą z bliska oglądać ptaki.


Płyniemy, a Przemek opowiada.


Rzucamy kotwicę…


…i przybijamy do piaszczystej łachy.


Mamy pół godzinki na…


…sesję foto z Nieuchwytnym…


… w pięknym świetle.


A chłopcy są Robinsonami.


Słońce coraz niżej trzeba…


…płynąć dalej.


Dzikie brzegi Wisły, których tak nam…


…w Europie zazdroszczą (oczywiście ci świadomi).


Wpływamy między wyspy. Na każdej jest tablica informująca, że to rezerwat.
Zostały niedawno ustawione z inicjatywy Fundacji Ja Wisła.
Na wodzie unoszą się kawałki piany powstającej w miejscach,
gdzie tworzą się małe wodospadziki i bystrza.


Wpadnie słońce do Wisły, czy nie wpadnie…


Noc zapada ale humory w łodzi…


….są super!


Nie wpadło – schowało się na brzegu wśród drzew.


Kominy EC Siekierki – Warszawa wita!


Dwa wieczorne oblicza Mostu Siekierkowskiego – od południa…


…i północy.


W nocnym żeglowaniu jest jakaś magia.


Manhattan. OK! Żarcik…


Gruba Kaśka rozświetlona.


Przed 22.00 wracamy do portu, światła świecą się na barkach – pewnie kolacyjka.


Dobijamy nie wierząc własnym oczom jak zmienił się Herbatnik w profesjonalną scenę
i ile światełek rozświetla port.

Popłyńcie naszymi śladami i przeżyjcie to sami!
Portal Małego Podróżnika POLECA!

Info

Wszystkie informacje oraz telefon do rezerwowania miejsc na rejsy znajduje się na stronach WWW Fundacji Ja Wisła:
www.jawisla.pl

Nawet przed pojściem do pracy można wybrać się na rejs Nadwiślański Świt. Wypłynięcie o 4 rano, podziwianie mgieł, złotych, pierwszych promieni słońca i już o 6 rano możecie po rejsie ruszać do pracy (nawet przed porannymi korkami!). Na stronach Fundacji znajdziecie również kalendarz koncertów na barce Herbatnik i wiele innych ciekawych informacji.

 Pamiętajcie aby… 
  • Zabrać coś ciepłego z ubrania – przyda się na powrót. Warto mieć też coś co nie jest przewiewne np. cienką pelerynkę.
  • Przyda się butelka wody do picia i jakieś przegryzki, na wodzie szczególnie dzieci mają wilczy (od wilków morskich) apetyt
  • Lornetka
  • Coś na komary (dowiedźcie się czy są rezerwując miejsce)
  • Plan Warszawy lub mapę topograficzną

Długo w nocy stuka w klawisze: Krzysztof
Czyta i byki poprawia: Ania
Inspiracji jak zwykle dostarczają: Michał i Staś


(c) Portal Małego Podróżnika

Share