Wędrówki po Polsce – Termy Uniejów i okolice cz.1

Wstęp

Jest takie powiedzenie: Swego nie znacie cudze odwiedzacie. Trochę podobnie jest z nami. Mazowsze zawsze mijaliśmy jak najszybciej pędząc a to na Pomorze, a to na Śląsk, to w góry,…. Kiedyś byliśmy w Uniejowie przy okazji kwietnych dywanów w Spicimierzu i zapamiętaliśmy go jako senne miasteczko gdzie nawet zamku nie udało nam się sfotografować z racji remontu. Później w relacjach prasowych z Polski zauważyliśmy fakt uruchomienia term. No i nadszedł rok 2010 i zaproszenie do odwiedzenia Uniejowa aby przekonać się jak tam teraz jest i opisać wszystko w magazynie Polska Wita oraz na naszym portalu.

UNIEJÓW

Przed wyjazdem warto jak najwięcej dowiedzieć się o docelowym miejscu by nie być zaskakiwanym. I oto przeglądając materiały dotyczące dzisiejszego Uniejowa oczy robiły nam się wieeeeelkie! To niemożliwe, aby to był ten dawny Uniejów – a jednak…..

Uniejów ma dar, a raczej dwa dary. Pierwszy dar jest od historii geologicznej Ziemi i są to wody geotermalne. A drugi? To ludzie, którzy postanowili wyrwać Uniejów z marazmu i zrobić z sennej mieściny jedno z najbardziej atrakcyjnych miejsc na Mazowszu – oczywiście dzięki termom. Można przy okazji wspomnieć o pomocy Pani Unii EU, która sypnęła groszem.

Termy są teraz centrum wszystkiego co się w Uniejowie dzieje. Piękny obiekt z basenami, saunami, barkiem, restauracją. Taki obiekt mógłby być właściwie wszędzie, ale tu jego wielkim atutem jest położenie na brzegu Warty. Kiedy nie chcemy już kąpać się w basenie i pragniemy trochę natury to mamy plażę nad Wartą. Złoty piasek i (naprawdę!) czysta woda w rzece zachęcają do “naturalnej kąpieli”. Na skraju plaży wylegują się kajaki, a część z nich śmiga po wodzie.

Kiedy termy, plaża i kajaki wyssą z nas życiodajne siły to czas coś zjeść. Daleko chodzić nie trzeba. Restauracja “Termalna” jest jak zwornik łączący termy, plażę, dojście do zamku i kładkę nad rzeką prowadzącą wprost do centrum miasta. Pyszne jedzenie i umiarkowane ceny nastawione są na zachęcanie klienta i co ważne: wielkość restauracji zapewnia stoliki dla mnóstwa głodnych turystów to naprawdę nie reklama miejsca, ale stwierdzenie faktu.

Termy termami, jedzenie, jedzeniem, ale gdzieś spać trzeba. Nie ma sensu wracać np. do Łodzi lub Warszawy. Zostańmy w Uniejowie! Nasz pierwszy nocleg to zamek. Raptem 100 metrów od term. Kiedyś nie mogliśmy się tu dostać z racji remontu a teraz…. Zwraca uwagę piękny park otaczający zamek z ptaszarnią. Sam zamek to czworobok murów z dwubiegowymi schodami od fasady ogrodowej, wysoką więżą (zobaczcie z niej panoramę okolicy) oraz prostokątnym, wyłożonym kocimi łbami, dziedzińcem. W zamku mamy wiele pokoi i restaurację zamkową, z której można zejść wspomnianymi schodami prosto do parku i ptaszarni. Na następną noc przenosimy się do…. kasztelu rycerskiego!

To raptem 200 metrów od term tym razem w drugą stronę. Zamek pamięta średniowiecze, a kasztel choć równie stylowy ma kilka lat. Wprowadzimy się do komnat dopiero wieczorem bo na razie zajęte są przez rycerzy…

Naprawdę! Pod murami kasztelu trwa właśnie turniej rycerski! Kasztelan z kasztelanową zaprosili kwiat rycerstwa na turniej podczas którego wyłoniony zostanie kandydat do ręki ich córki.

Potykają się tj. leją prawdziwymi mieczami rycerze piesi lżej ale i ciężko zbrojni. Mamy też konnicę sprawdzającą się w ataku kopią na saracena, łapaniem na nią pierścieni i szatkowaniem w galopie kapusty mieczem co pewnie robione jest pod urokiem piersiastej kucharki, która z tejże kapusty uważy pyszną polewkę…

Jak ktoś ma ochotę zasnąć to artyleria kasztelana przywołuje śpiochów do porządku. Jak sam huk armaty nie pomoże to płacz obudzonych dzieciąteczek licznych turystów nienawykłych do strzałów zrobi to na pewno… 😉

Co ciekawe zwycięzca turnieju był bardziej smutny niż zdobywca drugiego miejsca – dlaczego? Bo ten co był drugi i stracił szansę na rękę kasztelanówny dowiedział się, że to panna gruba, brzydka i kłótliwa strasznie więc cieszył się jak dziecię, że przegrał o włos i to już nie jego problem…. 😉

A jak się turniej skończył to w kasztelu zrobiło się cicho i kameralnie…. Oczywiście w miarę cicho i cicho w naszym pojęciu bo myśmy się sprowadzili naszą czeredą.

A warto było! Otóż w kasztelu są pewne ciekawe komnaty gdzie stoją wielkie beki pełne zdrowotnej solanki w której odbija się światło świec. W takiej jednej beczce i sześć osób zanurzyć się może.

I już sam fakt kąpieli w ciepłej solance w balasku świec w rycerskiej komnacie mógłby być dość kuszący to jednak dla doznania pełni szczęśliwości urocze panie przynoszą tacę z kawałkami gorzkiej, prawdziwej czekolady i dzban….

A w dzbanie jest również owa czekolada ale w formie płynnej pozwalającej polewać ciało spragnione tej niezwykłej formy otrzymania kolejnej dawki serotoniny, która jak naukowcy twierdzą, a praktycy potwierdzają nastrój szczęśliwości sprowadza na człeka…

A gdyby solanka nas zasoliła, a czekolada zaczekoladowała to zawsze możemy poprosić o utoczenie z beczki koło recepcji pysznego kwasu chlebowego… Raj! Wieczór w kasztelu też mieliśmy niezwykły. W zakolu fosy przy szopie gdzie rycerstwo swego grila miało (znaczy wół na rożnie się piekł) zapłonęło teraz nasze ognisko…. Chleb pieczony robił za podłomyki, a kiełbasa “grilowa” za udziec tura – pełni wrażeń poszliśmy późno spać bo jutro kolejny dzień….

Zdjęcia:


Panorama Uniejowa z plaży miejskiej.


Kolegiata


Rynek


Nareszcie termy!


Dla każdego coś miłego


Basen gdzie można szlifować olimpijską formę.


Gorący basen z biczem wodnym.


W tle zjeżdżalnia a za nią…


…brodzik dla dzieci.


Jest SUPER!


Po wodnych szaleństwach obiadek w Restauracji Termalnej.


Uniejowski zamek – …


…tu spędzamy pierwszą noc…


Idziemy na kolację do zamkowej restauracji.


Artyleria kasztelana daje znak na rozpoczęcie…


..turnieju rycerskiego.


Rycerze gotowi do pojedynków.


Ktoś wygrywa…


…ktoś przegrywa a córka kasztelana liczy na mężnego męża.


Młoda publiczność pilnie się przygląda po czym…


…łapią za zbroje i broń i…


…walczą o uznanie koleżanki, która najpierw trochę nieśmiało
i przez ramię na nich spogląda…


…po czym łapie miecz i …


…rozstrzyga pojedynek by było…


…po jej myśli!


Koniki już wiedzą, że za chwilę będą mieć na grzbietach…


…konnych.



Atak na Saracena…


…i trafienie kopią w pierścień!


Humory dopisują…


Bracia Czesi przyjechali z pokazem tresury…


…ptaków drapieżnych.


Kasztelan i Kasztelanowa…


… zapraszają w gościnne progi…


…a i do równie gościnnych beczek, gdzie zażyć kąpieli można…


…w solance będąc całym w polewie czekoladowej!!!! Pycha!


Jedna z lekcji w historii w kasztelu.


Kiedy zmrok zapada i zapalają się lampy….


…czas na rycerskie ognisko. Dobranoc!


Zobacz cz. 2 relacji:  U Indian – SOLCA MAŁA

(c) Portal Małego Podróżnika

 

Share