STRZELNICA W PLASKOSZU – TUCHOLA i okolice – na Borowiackich Szlakach

TUCHOLA i okolice – na Borowiackich Szlakach
STRZELNICA W PLASKOSZU k. Tucholi
motto: „Przyjeżdżajcie! Las Was powita, a ludzie ugoszczą!”

Zaskoczenie? Oczywiście!

Lasy Państwowe jawiły mi się dotychczas jako instytucja mało przyjazna bo turysta w lesie to utrapienie. No więc tak, byłem utrapieniem bo lubiłem PO MOIM lesie chodzić. Dla przypomnienia – las państwowy czyli nasz wszystkich wspólny (dbamy o niego razem z leśnikami i nie wyrzucamy śmieci!). Jednak są miejsca, gdzie podejście do turystyki i korzystania z lasu się zmienia. Dlaczego tylko niektóre miejsca, a nie wszędzie? No chyba dlatego, że wszystko zależy od… LUDZI!

Plaskosz, strzelnica – Grot z rodziny karabinków Modułowego Systemu Broni Strzeleckiej – Fabryka Broni „Łucznik” – Made in Poland

Jeżeli mamy w danym miejscu tych, którzy to miejsce kochają, którym zależy, którzy są po prostu entuzjastami swojej pracy to efekty są rewelacyjne. Tak chyba było ze strzelnicą w Plaskoszu, która teraz nosi dumną nazwę: Centrum Szkolenia Strzeleckiego Lasów Państwowych im. Jana Wendy (i opisanym dalej torze do motocrossu – też pomysł Lasów Państwowych lub raczej ludzi tu pracujących).

Szkolili się antyterroryści. Z zewnątrz małe otworki…
…a wewnątrz…

Kiedy widzicie taką nazwę w Google Maps to pewnie ominiecie ją szerokim łukiem i… popełnicie błąd. Strzelnica jest dostępna dla wszystkich. Tu nie ma zaklętych rewirów!

Kiedyś była to lokalna strzelnica, która momentami była piątym kołem u wozu Lasów Państwowych. Nawet była wydzierżawiana prywatnemu zarządcy. Niekiedy służyła za wysypisko. Bolało to bardzo tych, którzy z tym miejscem byli związani, ponieważ chcieli uprawiać sport strzelecki i wiedzieli, że może to zupełnie inaczej wyglądać. Wzorce są też zagranicą.

No i… stało się! Dyrektor Mariusz Woźniak oprowadza nas po obiekcie jednocześnie opowiadając o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. To, że jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu to chyba mało powiedziane. Widać, że zna każdy metr tego miejsca, kocha je  i nie może doczekać się realizacji planów.

Strzelnica

Sama strzelnica jest obiektem o tyle niezwykłym, że nie spodziewamy się aż tylu jej części, które skrywa las i wykopy. Zaczynamy od budynku Kniejówki. Mamy tu m.in. jest symulator strzelecki, ale i można (i są) tu przeprowadzać szkolenia z udzielania pierwszej pomocy. Kiedy dochodzimy do pierwszych torów do strzelania bronią ostrą to właśnie skończyło się szkolenie strzeleckie służby więziennej, a strzelnicę poznaje klasa ze szkoły o profilu wojskowym. Wieści niosą, że bardzo lubią tu wszyscy przyjeżdżać na szkolenia właśnie dla tego obiektu i perfekcyjnej obsługi.

To chyba tarcza z gatunku czy to ktoś dobry (emotka) czy może jednak terrorysta (broń)…

Idziemy dalej. Wraki samochodów jak z filmu sensacyjnego. Niektóre podziurawione jak sito. To efekt szkolenia antyterrorystów. Dziwne wieże lub budki to elementy kolejnych strzelnic. Stąd maszyny wyrzucają w powietrze rzutki.

Na strzelnicach symulowane są najróżniejsze sytuacje. Są cele ruchome, jest strzelnica, gdzie można ustawiać…. wnętrza domów! Instruktor może patrzyć z góry i widzieć jak przebiega współpraca oddziału.

Ania na torze strzeleckim z Grotem… Bardzo przyjemnie się strzela tym bardziej, że broń można dokładnie dopasować do każdego!

No ale najlepsze w tym wszystkim jest właśnie to (podkreślę po raz kolejny), że strzelnica jest otwarta dla wszystkich, którzy chcieliby zobaczyć jak to jest strzelać z prawdziwej broni. Ja się w życiu już nastrzelałem, ale np. Ania chętnie by zobaczyła jak to jest strzelać z Kałasznikowa.

Karabinek AK – Kałasznikow w wersji Made in Romania.

Czy w takim razie możemy? Oczywiście! Strzelnica ma bogatą kolekcję broni i można poprosić o przygotowanie tej, z której chcielibyśmy postrzelać.

Z kałacha Ania też niezła…

My wpadliśmy niespodzianie w środek szkolenia więc zadowoliliśmy się tym co było przygotowane. Nie było źle. Przede wszystkim GROT. To karabinek modułowego systemu uzbrojenia mogący być w wielu konfiguracjach. Nowy produkt Made in Poland, niewiele osób z niego strzelało.

No to teraz GROT w moich rękach…

Później legendarny Kałasznikow tym razem w wersji Made in Romania. A na koniec jeszcze “pompka” czyli peacemaker – jednolufowe monstrum bezkonkurencyjne na bliższe odległości!

“Pompka”… ostatni też trafiony… 100% skuteczności!

Jakie wrażenie i wyniki? Super! Może bardziej super były wrażenia niż wyniki, ale jednak z bronią możemy (gdyby Ojczyzna wezwała) być groźni. Moim ulubieńcem (to może po pobycie w USA) był peacemaker – skuteczność 100%!

Możecie na strzelnicy spędzić bardzo ciekawy czas. Nabrać nowych doświadczeń, a ci co strzelają z własnej broni będą mogli zrobić to w pięknych okolicznościach przyrody.

Strzelnica cały czas jest przebudowywana – to jednocześnie stary i nowy obiekt. To co już jest nowe jest po prostu znakomite. To co starsze jest dobre ale ma być unowocześnione. Ma również powstać zaplecze hotelowe. Już teraz są tu rozgrywane zawody rangi mistrzowskiej, a jak spełnią się (oby) wszystkie plany to naprawdę będziemy mogli się chwalić Plaskoszem bardzo szeroko!

9, 8, 6, 6, 4… jak na pierwszy raz jest chyba OK!

Dla nas najważniejsze jest też to, że możemy w Plaskoszu zobaczyć NORMALNOŚĆ! Nie zamknięte obiekty, na które my czyli podatnicy płacimy i niewielki mamy z tego pożytek, ale obiekty otwarte, tak jak robi się to na całym cywilizowanym świecie! Tu możesz po raz pierwszy doświadczyć jak strzela się z broni ostrej. Instruktorzy przeszkolą, będą czuwać podczas strzelania, przekazywać wskazówki byście mieli satysfakcję z nowego doświadczenia.

Ale żeby była jasność – ZAWSZE jest szkolenie z zachowania się na strzelnicy. Nikt nie dostanie broni do ręki, kto się nieodpowiedzialnie zachowuje. Bezpieczeństwo przede wszystkim!

Silni, zwarci, gotowi… Niech się wróg boi!

Zobacz również: Plaskosz – pierwsza przygoda Michała i Stasia z motocrossem.

MENU GŁÓWNE


c) Portal Małego Podróżnika


Share