CHORWACJA (+ Słowenia + Czechy) – dzień 20

CHORWACJA (+ Słowenia + czeski Mikulov) – 2010
dzień 20

 

Camping rulez…

…ale tylko taki z basenem pirackim!

Zgodnie z obietnicą nie ruszamy się z campingu bo to dzień dziecka czyli rekreacyjny. Jest 15.30, a chłopcy od rana są w wodzie i nie wychodzą, no chyba, że na siusiu. Krótka przerwa na pizzę w barku, gdzie cały czas siedzimy patrząc co chłopcy robią. Ale też szalejmy z nimi w wodzie. Bajka! Dla nich. My trzeciego dnia pewnie byśmy zwariowali, ale oni są tak szczęsliwi, że chętnie wystąpiliby tu o azyl. Jednak basen z wieloma atrakcjami to jest to!

Żeby tak tylko rozumieli to projektujący takie obiekty. Moje spostrzeżenie jest takie, że architekci/inwestorzy dzielą się na grupę stetryczałych kawalerów nie rozumiejących zupełnie dzieci i ich potrzeb oraz grupę wesołych tatusiów starających się zrobić dzieciom jak najwięcej radości! Oczywiście nieszczęściem jest spotkanie się z obiektem projektowanym przez tych stetryczałych.

Zamek piracki ma bocianie gniazdo, które jest odpowiednio zawieszoną beczką, która stopniowo się napełnia by znienacka lunąć z góry wodospadem. Są armaty na wodę, zjeżdżalnie, no sam pokład statku z róznymi oknami przez które można lać się wodą jest super! Co prawda projektan dał jednak tu odwłoku. Dojście do basenu jest z eko-kratki wypełnionej mieszanką kamyczków i… ziemi laterytowej. W efekcie mimo płukanki do stóp na wejściu ekipa sprzątająca ma od groma roboty ze sprzątaniam czerwonego pasa błotka od wejścia… a wystarczyło pomyśleć (przerażenie ogarnia, że do dziś nikt tego nie zmienił).

Wcześniej wspominaliśmy, że to camping moloch bo tak jest. Ma to swoje zalety i wady. Z niektórych części campingu w okolice recepcji gdzie jest supermarket i Mini Club i baseny jest… kilometr! Aby tę niedogodność zniwelować kursuje Eko Train wożący jak normalny bus turystów po całym campingu. My szczęśliwie dostaliśmy miejsce niedaleko basenów, ale trzeba być “czujnym”! Jeżeli z jakiś atrakcji chcecie korzystać często to pamiętajcie aby być blisko nich! Na planie wszystko wygląda blisko, a są tego dziesiątki hektarów.

Stanowiska campingowe i mobilki są w tzw. kupie ale jest też dużo pięknej trawiastej przestrzeni gdzie możecie grać w piłkę, rzucać bumerangi, puszczać latawce! Trudno ogarnąć wszystkie atrakcje jakie w ramach ceny campingu macie oferowane. My raptem załapaliśmy się na pokazy magika (chłopców to teraz fascynuje m.in. jak z pustego cylindra wyciąga się królika…), ale tych “activity” jest cała masa. Nawet, jak tylko jesteś na basenie, to na części jednego masz np. wodny aerobic. A w sąsiadującym z basenami Kids Club masz różne zabawy dla dzieci.

Ciekawą inicjatywą Umag Park jest np. bazarek z produktami lokalnych wytwórców. Mamy więc stanowisko z pamiątkami związanymi z lawendą, na kolejnym (-nych) produkty z winnic, inne ma rakiję i bogatą gamę serów podobne do oscypków u naszych baców w bacówkach. Jeszcze dalej miody, a kolejny stragan okupuje Pan, który we frytkownicy wypieka małe pączusie… Oczywiście wszystko kosztuje drożej niż na tzw. wsi w przydrożnym straganie ale… na tę wieś niekoniecznie musisz trafić (serki kupisz jadąc do Plitvickich Jezior ale niekoniecznie w okolicy Splitu) no i masz wszystko razem pod tzw. nosem, z możliwością spróbowania jakości tego co kupujesz… Rakija była super – daję słowo… 😉

Właściwie aby poznać camping taki jak Umag Park to trzeba z tydzień nie ruszać się z miejsca tylko chodzić z rozpiską atrakcji z recepcji. Dopiero wtedy będziecie wiedzieć, co się tu naprawdę dzieje. Sporty typu rozgrywki w piłkę wodną, plażową siatkówkę i cały Activ Park nas ominęły bo nawet nie było chwili czasu by się tam wyrwać (prawie kilometr od nas)!!!

Te wszystkie aktywności, baseny itd… itp… to również jest pretekst do tego, aby jednak korzystać z droższej oferty czyli campingi {****}. Drożej w tym przypadku oznacza zdecydowanie lepiej. Co ciekawe na drogich campingach jest też możliwość oszczędzania. Na Hvarze zdumieni byliśmy cenami w sklepie. Było taniej niż w mieście! Komplet czterech bumerangów dla chłopców kosztował 9 KUN a nie 30! W Umag mamy całego Konzum’a – to nie jest najtańsza sieć supermarketów, ale to też nie Lidl z żałosną ofertą, tylko sklep, który oszczędza ci czas i paliwo na dojazd do miasta, na zakupy oraz gwarantuje, że to co kupujesz ma odpowiednią jakość.

Jeszcze trochę obserwacji campingowych… Przerażające jest to, jak ludzie dają sobie robić wodę z mózgu reklamie pt… MUSISZ TO MIEĆ!!! Zastanawialiśmy się, co to za wakacje kiedy po śniadaniu trzy osobowej rodziny targają oni do mycia DWIE DUŻE miednice pełne talerzy, misek, akcesoriów do blenderów, obieraczek, podstawek do jajek, itd… itp… Ludzie jadą na wakacje, a zapieprzają (sorki!) więcej niż w domu!!! Ilość zupełnie niepotrzebnego badziewia jakie wożą w camperach/przyczepach/willowych namiotach jest niewyobrażalna!!!

Z ciekawostek widzieliśmy:

– dwie lodówki (nie turystyczne i w tym jedna to zamrażarka)
– wielki wentylator robiący w namiocie wiuuuuu…
– szczotki full size tylko do zamiatania przedsionka!!!
– suszarki do prania 1.5 na 1.5 metra!
– grill gazowy metr na metr
– gofrownica (marzenie każdej kobiety wyrabiać od rana ciasto na gofry)
– lampka z abażurem!!! (taka old fasion – prawie łódzka secesja)

a innych pierdułek walających się wszędzie trudno zliczyć!!!

Jedyne co pozostaje to krzyczeć: LUDZIE OPAMIĘTAJCIE SIĘ!!!!
Obawiam się jednak, że wielu nawet tego nie zrozumie. Wakacje stały się pretekstem do zabierania często większej ilości NIEPOTRZEBNEGO badziewia niż używamy w domu!!! Koszmar jakiś!!!

To po jaką cholerę wyjeżdżać??? Może lepiej zostać w domu??? Wiele osób zresztą nie rusza się z przedsionków lub wnętrza camperów/przyczep/wielkich namiotów. My idziemy/jedziemy gdzieś, coś zobaczyć, a oni siedzą i nic nie robią (nawet nie idą na plażę na campingu!) lub tylko jopią się w TV z satelity. My wracamy, a oni robią to samo tzn. nic… Co to qrna za wakacje??? Czy ci ludzie już tak zgłupieli, że nie potrafią nic zobaczyć, ugotować coś na jednym palniku, przespać się w namiocie o wymiarach mniejszych niż 20m2 (licząc bez przedsionka)???!!!

Z moim doświadczeniem turystycznym wspomaganym przez Ani minimalizm wyjazdowy, czuję się, jak jakiś kretyński skansen pod spojrzeniami tych od camperów/przeczep jak autobus/willowych namiotów. Mam silne postanowienie – na następną wyprawę zabieramy przynajmniej stolik i krzesełka, bo zaczną nam jeszcze durnie dawać niedługo datki jak dla bezdomnych… Koszmar…

Ale się rozżaliłem! No więcej będzie w raporcie, ale na koniec dziś apel: Nie dajcie się zwariować!!! Nie czytajcie głupich katalogów, z których np. dowiecie się, że nie wypoziomujecie campera/przyczepy bez plastikowych, wielopoziomowych klinów za 100 EUR komplet. Kamień podkładać to wg. marketoidów jest passe… A przecież możecie kamienia nie znależć (w Chorwacji!!! łaaaa!!! ale głupota!!!) i co wtedy??? Kładziecie cytrynę na stole i się stacza!!! Ale koszmar!!! Cytryny atakują!!! I jak tu zasnąć bez tych qrna klinów?! Tylko qrna 100 EUR para… okazja… biegnijcie do sklepu… otwierają od 9.00… NIE! Tym razem nie dobranoc! Przetrwajcie byle jak do rana bez klina, pilnujcie/trzymajcie te cytryny na stole… a jak już będziecie mieć te kliny to… Dobranoc…

PS. Kolejnego dnia dowiesz się, że Twój leżak nie ma półprzezroczystej osłonki od słońca na twarz i będziesz pewnie miał raka skóry wg. durnych marketoidów leżących trzy leżaki dalej (na leżaku bez osłonki, bo wiedzą, że robią z klienta… {tu wpisz co chcesz obraźliwego})… Co zrobisz? Wywalisz dobry, niedawno kupiony leżak i kupisz nowy z tą p… osłonką… A może jednak nie?! Może nie dasz się zwariować reklamie… I temu pacanowi trzy leżaki dalej (leżącego na leżaku oczywiście bez osłony na twarz)…

ZDJĘCIA:


Bohater naszego basenu dla dzieci – statek piracki.
Szykować armaty!!!
OGNIA!!! Dostał i tonie!!!


Wracamy na pokład.


Jednak się….


….rozmyśliłem i skaczę…


…OK!


Michał też dał dyla ze służby na statku….


Teraz próbujemy zatrzymać…


….fontanny!!!


Jednak nas zaciągneli na służbę na tej zapchlonej balii….


…zmiana na pompie zęzowej…


…powodującej wodospad z bocianiego gniazda.


Tata bada grubość szynki prościuto – jest 0.5 mm….


Atak na pizzę….


…wygląda na…


…udany!!!


Wracamy na statek, ale….


…przeważająca siła wroga każe się ewakuować!!!


Może i dobrze bo nasze ręce są nieźle zmacerowane!


Otoczeni camperami/przyczepami…


Od alejki odgrodziliśmy się samochodem.


Sami policzcie jak mało z 1830 miejsc campingowych jest na tym zdjęciu….


Poza basenami czekają na Was urocze skałki nad morzem….


Normal activity [ 😉 ] jak dzieci pójdą spać…


Kolejny basen.


Coś tam pichcimy…


Staś padł jak siedział.


Michał w barwach wojennych.

.:. POPRZEDNI DZIEŃ .:. strona główna .:. NASTĘPNY DZIEŃ .:.
Długo w nocy stuka w klawisze: Krzysztof; poprawia: Ania;
inspirują jak zwykle niezawodni Michaś i Staś.

 

 


(c) Portal Małego Podróżnika

Share