CHORWACJA (+ Słowenia + Czechy) – dzień 19

CHORWACJA (+ Słowenia + czeski Mikulov) – 2010
dzień 19

 

Pod granicę ze Słowenią!

Rano pobudka i Staś znowu ma paskudny humor… Boże daj siłę aby jeszcze te trzy – cztery mięsiące wytrzymać aż z tego wyrośnie! Ruszamy dalej ale nie chcę zaczynać od orania autostradą więc ruszamy na widokowe drogi. Jedziemy wzdłuż Vransko Jezero by w Pakośtanie skręcić na Benkovac. Przez pewien czas towarzyszą nam trzciny i mokradła jak nad Biebrzą, co jak na Chorwację jest widokiem niezwykłym.

Wspinamy się na góry jadąc na Obrovac. Po drodze zjazd nad Karinsko More i piękne widoki na klasztor franciszkański w Karin i na góry z NP Paklenica. Przez Obrovac, Jasenice wskakujemy na autostradę i pędzimy do Senj. Sam zjazd do Senj emocjonujący i znowu jedziemy nad morzem przez Rijekę w kierunku Opatije i stąd wyżej do drogi na Pazin.

Pazin uroczy! Mały, spokojny aby nie powiedzieć wymarły. Niewiele turystów. A znany jest z kart powieści J. Verne, który ma tu nawet swoją ulicę i pomnik. Dzięki kartom jego powieści Pazin stał się znany na całym świecie, a szczególnie miejscowy kasztel i słynne urwisko nad którym stoi. Warto zjeść obiad lub zajrzeć tylko na kawę do restauracji przy hotelu Lupe naprzeciwko kasztelu. Hotel stoi na wysokim urwisku, z którego widok jest na całe miasto i przepaść pod kaszetelem.

Po Pazinie czas na Poreć. Kaliber większy bo mamy tu katedrę na liście Unesco. Ania wie, że jest wieża więc pędzi na nią, a ja z chłopcami eksploruję nabrzeże (pełno krabów), starówkę i port. Oczywiście idziemy na lody. Poreć to ważny port, dopływa tu mnóstwo statków wycieczkowych i łodzi turystycznych.

Kiedy szliśmy zwiedzać miasto chłopcy wypatrzyli wesołe miasteczko. Szczęśliwie dla nas nie działało. Ufff… Kiedy jednak wracaliśmy do samochodu już działało! Muzyki i świateł trudno nie zauważyć. Słońce zachodzi, nie wiadomo gdzie nocleg a ci szaleją, że idziemy… OK! Idziemy! Najpierw samochodziki, później kolejka, jeszcze później idę na kawę bo zasypiam. Kiedy kończę kawę Ania wzywa przez UKFkę abym przyszedł szybko coś zobaczyć! Idę i oczom nie wierzę. Michał lata na batucie podwieszony w uprzęży, a Stasio równiez daje sobie super radę. Jeszcze niedawno na tą atrakcję byli za lekcy teraz rewelacja! Michałek jest trochę cięższy ma lepsze odbicie ale Stasiowi również idzie znakomicie.

Po szaleństwach wreszcie ruszamy! Najpierw jedziemy na podobno niezły camping pod Porećem w stronę Puli i dramat – nie da się wcisnąć szpilki! No to wracamy i jedziemy w kierunku Słowenii. W Umag jest kilka campingów i wygląda,że będzie OK! Przed Umag camping z widocznymi “pustkami” – jest OK, ale mielismy pojechać za Umag. A tam! Camping jest OK ale mają trzy wolne miejsca dramatycznie daleko od czegokolwiek. Ludzi tłumy. Widać bliskość włoskiego Triestu i Słowenii.

Okazuje się, że to co widzieliśmy niby w miarę bardziej puste to Park Umag. Ogromny camping na ponad 1800 miejsc campingowych nie licząc mobilków stojących tu na stałe. Na miejscu jest nawet normalny market Konzum zamiast zwykłego sklepiku campingowego. No i jest o tyle super, że mamy na miejscu trzy baseny (m.in. dla dzieci z pełnym atrakcji statkiem piratów), park zabaw i ogromne przestrzenie do ganiania, testowania bumerangów itd…

Ufff! Mają miejsca!!! Ale nie wjedziemy bo…. już po 22.00. Po 22.00 nie można jeździć po campingu samochodami. Dramat ale… możemy wjechać na jeden z parkingów wewnętrznych, a stąd do naszego miejsca campingowego tylko 100 metrów. Donosimy najpotrzebniejsze rzeczy, stawiamy na szybko namiot i spać!

Jutro nie ruszamy się z campingu. DOBRANOC!!!
ZDJĘCIA:


Poranek u Mario. Pod oliwką….
….śniadanie wspaniale smakuje!
Zaparkowałem w oliwce więc nic dziwnego….


….że prowokuje do wspinaczki.


Staś dopadł aparat i oto portret brata…
– Zrobiłeś zdjęcie?? Już??


Widok z “premii górskiej” na Jezioro Vransko.


Serpentynka wyprowadzająca na widok….


….na kościół franciszkanów w Karin.


Most!!! Dla samochodów mieszczących się w bramce 2.5 na 2.5 metra.


Karinsko More.


Widoki z “premii górskiej”.


Obrovac.


Koniec nasze widokowej drogi. Teraz w lewo do wjazdu na autostradę.


Autostrada też widokowa.


Wjazd do tunelu Św. Roch – prawie 6 km długości!


Serpentynki na zjeździe do Senj.


Znowu droga nadmorska. Wyspa Krk za mną lub Pag…
Wyjaśnimy po szczegółowej analizie… 🙂


PAZIN – domowe obrazki.


Malowniczą uliczką…


…idziemy do kasztela.


Oto i on, ale czy stoi nad przepaścią jak w kartach powieści?


Tę przepaścią?!


Tak! Inspekcja z góry to potwierdza.


Wewnątrz warte zwiedzenia muzeum.


Jules Verne jest obecny w miasteczku…
Ma swoją ulicę…


….medalion pamiątkowy…


A wszystko jest świetnie opisane na planszach
informacji turystycznej.


POREĆ – ruszamy w miasto…


Zatrzymują nas kraby siedzące na kamieniach.


Ale w końcu docieramy na starówkę….


…i do portu.


O zbliża się Water Taxi!


No wiecie dziewczyny właśnie zacumowaliśmy.
Idziemy zwiedzać miasto…


…podobno całkiem ładne!


A tymczasem Ania na kolejnej wieży…


…i we wnętrzu…


….katedry słynnej ze swoich…


…mozaik.


Hmm… Czyżby Staś szykował się do odlotu?!


Tak jakby!


Ja latam!


Ja też!


To najlepsze zakończenie dnia….


….jakie mogli sobie wymarzyć!!!


Jest również coś dla tatusiów… 😉


Dzień się kończy….


…jedziemy znaleźć nocleg!

.:. POPRZEDNI DZIEŃ .:. strona główna .:. NASTĘPNY DZIEŃ .:.
Długo w nocy stuka w klawisze: Krzysztof; poprawia: Ania;
inspirują jak zwykle niezawodni Michaś i Staś.

 

 


(c) Portal Małego Podróżnika

Share