Europa z Eurocampem (Włochy, Francja) – tydzień 1 – Siena

Europa z Eurocampem (Włochy, Francja)
Tydzień 1 – WŁOCHY, Toskania – 2014

Siena, krajobrazy Chianti, Monteriggioni, San Gimignano

 Początek dnia jak zwykle leniwy. Chłopcy szaleją na basenie. Camping ma znakomicie rozwiązane baseny ponieważ dwa główne są połączone wodospadem wysokim na 2 metry. Jak nie ma prawie nikogo to chłopcy skaczą z górnego do dolnego basenu. Jest jeszcze brodzik dla maluszków z pięknym widokiem na okolice. Górny basen jest podgrzewany, a dolny ma naturalną temperaturę wody więc po skoku zawsze następuje sprint w wodzie do drabinki i bieg do ciepłego basenu.

Wczesnym południem obiad. Po obiedzie wsiadamy do samochodu i wyskakujemy na autostradę… Siena… Z Florencji i Sieny powinniśmy wybrać jedno miejsce, które odwiedzimy. Nie traktujemy tego wyjazdu jako wycieczki skazańców – skazanych na zwiedzanie, więc bardziej zależy nam na włóczeniu się zaułkami niż stanie przed muzealną gablotą. Przy takim podejściu zdecydowanie wybór pada na Sienę. Siena to kwintesencja Toskanii w makro skali. Florencja to moloch, który pożarł Sienę w XVI wieku. Więc zostajemy adwokatami Sieny, której najwspanialsze lata przypadają na XIII i XIV wiek. To wtedy powstało całe założenie miasta, które możemy do dziś podziwiać.

To wtedy też po zdobyciu przez Florencję w XVI wieku wprowadzono zakaz budowy czegokolwiek. Z punktu widzenia naszego to dobrze bo starówka została niezmieniona, z punktu widzenia mieszkańców mieszkających tam to niekoniecznie… Pękające mury, niewygodne mieszkania, ale miejsce niezwykłe. Oczywiście najlepsze mieszkania to te, których okna wychodzą na Piazza del Campo czyli rynek, gdzie odbywają się szalone gonitwy końskie. Co ciekawe mają niezwykle demokratyczne zasady. Normalnie byłoby pewnie tak, że dzielnica ma stajnię i trenuje konie dla siebie na ten niezwykły wyścig. Tu jest inaczej. Konie są losowane przed wyścigiem! Dużo znaczy od jeźdźców ale wiele od szczęścia w losowaniu. Ci co mają okna i balkony wychodzące na plac w dniu wyściugu mogą je wynajmować za wielkie pieniądze. Palio jak nazywa się ta fiesta i wyścig ma tradycję gdzieś w XIII wieku i rozpala emocje mieszkańców tak jak chyba nic innego. Tu chodzi o honor i chwałę dzielnicy, a jest ich 17.

Dziś nie ma palio. Dziś możemy spokojnie spacerować po niezwykłym rynku w kształcie muszli. Pali słońce więc Ania zabiera chłopaków na lody, a ja usiłuję zrobić jakieś ciekawe ujęcia Palazzo Publico (XIV w.) z wyyyyysoką wieżą drugą pod względem wysokości (102 m) średniowieczną wieżą we Włoszech. Warto jednak udać się w uliczki w okolice placu powoli jednak meandrując ku Duomo, katedrze.

Katedra w Sienie jest budowlą tak niezwykłą, że trudno silić się na jakieś oryginalne dyrdymały o jej architekturze i historii. Jest to jeden z budynków który bezdyskusyjnie trzeba zobaczyć. Wrażenie jest niezwykłe. Szczególnie wtedy, gdy wejdziemy od niedokończonej nawy głównej. Jak to? To nie ma nawy? Ma! Ale Sieneńczycy chcieli katedrę rozbudować. Doprowadzić do tego, że będzie największym kościołem chrześcijańskiego świata i prawie by się udało gdyby nie zaraza, która pochłonęła 200 tysięcy ludzi.

Tu by wypadało zrobić dygresję na temat nieszczęśników będących przeciwnikami szczepień. Gdyby wtedy były szczepionki mielibyśmy najwspanialszy kościół świata w Sienie! Teraz mamy niezwykły plan architektoniczny, gdzie mamy nawę, która jest w zarysie i jako ściana, a w nawie bocznej mamy muzeum katedralne. Niezwykła jest fasada, Jej bogactwo zmusza ludzi do siedzienia maksymalnie daleko by głowy nie zadzierać i do kontemplowania dziesiątek rzeźb i setek detali. Cudowny, wspaniały obiekt.

Spod katedry schodzimy ulicami, którymi nie chodzą turyści. Toczy się tu normalne życie. Są zwykłe sklepiki, a nie te dla turystów. Znajdujemy kolejne zaułki warte tyle samo uwagi co główny szlak turystyczny. Pięknie. I jedno ale… Chcielibyśmy tu pozostać z tydzień, może dwa. Trzeba mieć czas by godzinkę spędzić z kawą i po prostu patrzeć coo się dzieje na ulicy. O czym dyskutuję mieszkańcy… To zupełnie inny poziom doznań i poznawania miejsca. Może kiedyś…

Dziś nasyceni choć trochę atmosferą Sieny ruszamy zobaczyć krajobrazy okolicy znanej jako Chianti. To słynne wino właśnie tu jest produkowane. Wzgórza, samotne domy, aleje cyprysowe ku nim prowadzące… Piękno w czystej postaci… Teren mocno pofalowany, a na najważniejszych wzniesieniach miasta otoczone murami. Niektóre duże jak San Gimignano inne liczące kilkanaście domów i kościółek jak Monteriggioni. Ta ostatnia osada z XIII wieku robi niezwykłe wrażenie. 14 baszt i skrawki dachów widocznych ponad mury i to tylko jak stoi się daleko to widok niezwykły. Tak niezwykły, że wstrząsnął nawet Dantem, który opisał twierdzę jako środek piekła, a wieże porównał do gigantów. W środku poza malutkim kościółkiem jest kilkanaście domów, z tego większość świadczy usługi turystyczne od pokoi po kilkanaście knajpek. W obrębie murów najwyżej kilkudziesięciu turystów, senność, cisza i spokój no chyba, że akurat próbę ma miejscowy zespół grający na dawnych bębnach. Jakże kontrastowe jest San Gimignano które przypomina Volterrę. Tu mamy plątaninę uliczek, setki domów i to samo piękno średniowiecznych murów. Po przejechaniu wielu kilometrów krętymi drogami jesteśmy w nocy na campingu. Dobranoc!

ZDJĘCIA:


Poranek z orką… na orce…


Jak takie kształty widać na zdjęciu to…


…musi być już Siena. Trudno dać wiarę, że wiele z obiektów
na jakie patrzymy ma naprawdę po kilkaset lat.


Okute wrota zainteresowały chłopców.


Zaułki, skrzyżowania, rozwidlenia dróg.


Piazza del Campo z Palazzo Pubblico z którego wznosi się
wysoka na 102 metry wieża Torre del Mangia.


W Sienie zadziwia ilość rzeźb wilczycy karmiącej Remusa
to wg. legendy jego syn Senus założył miasto.



Fonte Gaia – fontanna z XIV wieku na XII wiecznym placu.


Oczywiście nie mogło zabraknąć słynnej wilczycy.
Teraz głównie poi wodą gołębie.


Zdjęcie z cyklu: tu byłem.


Dziwny ceglany mur z jakby bramą to miejsce nieskończonej fasady jaka miała być…


…wybudowana – tu spojrzenie w tył po wejściu do “wnętrza”.


Kiedy odejdziemy na placu katedralnym i popatrzymy na całość katedry…


…efekt ŁAŁ murowany, a siedzienie na schodach mając w tle fasadę – BEZCENNE!
Dolna część fasady z portalami to XIII wiek, a górna część to wiek XIV!


Zwieńczenie fasady….


…apostołowie…


…i dzwonnica w tle – im wyżej tym bardziej ażurowa.


Meandrując zaułkami…


…znajdujemy studio-galerię fotograficzną dokumentującą życie miasta.


Krajobrazy Chianti.




Piekielne wieże Monteriggioni.


Spojrzenie w tył po wejściu w obręb murów.


Romański kościółek.


Główna ulica rozszerzająca się w środku w rynek.


I już jesteśmy za murami po przejściu drugiej bramy.


San Gimignano – tu zastała nas noc.


NASTĘPNY WPIS: Terme di Montecatini, …::… strona główna wyprawy …::… POPRZEDNI WPIS: Volterra

Zobacz również 


EUROCAMP


Camping Barco Reale


Długo w nocy stuka w klawisze: Krzysztof; poprawia: Ania;
inspirują jak zwykle niezawodni Michaś i Staś.


(c) Portal Małego Podróżnika

 

Share