TURCJA, Dzień Dziecka w Istanbule – dzień 4

TURCJA, Dzień Dziecka w Istanbule
DZIEŃ 4

Zawrót głowy na stacji Orient Express’u!
Kolejny szalony dzień! Zaczęliśmy od Muzeum Archeologicznego (ŁaŁ!), później Park Gulhane i już schodzimy pod ziemię do cystern z 6 wieku!

Szybki obiadek i pędzimy do Muzeum Wojskowego gdzie jest genialny pokaz orkiestry Mehter. Później idziemy na Taksim Sqare i z niego schodzimy ulicą Istiklal odwiedzając kościół Św. Antoniego. Na końcu ulicy znowu jesteśmy pod ziemią jadąc historyczną kolejką Tunelem. Przerzucamy się pod Galata Bridge gdzie tym razem idziemy dołem by zjeść kolację w jednej z kilkudziesięciu knajpek z widokiem na Bosfor. A na koniec… ostatnia stacja Orient Express a w niej… tańczący derwisze…

Muzeum Archeologiczne

Niezwykły kompleks budynków skrywających niezwykłe skarby. Naszą uwagę zwróciły najpierw lwy z czasów Nabuchodonozora prowadzące do świątyni Isztar. Jednak chyba cenniejsze i będące kamieniem milowym w historii są niepozorne gliniane tabliczki będące pierwszą materialną formą zapisu traktatu pokojowego jaka przetrwała do dziś.

Kolejna ekspozycja to dwie ciemne wielkie sale gdzie obiektów jest niewiele ale są one ogromne. Wyłaniają się z ciemności podświetlane punktowymi reflektorami. To sarkofagi o niezwykłej wartości zarówno historycznej jak i artystycznej. Płaskorzeźby je zdobiące to nie tylko dzieła na wysokim poziomie ale też skarbnica wiedzy historycznej o życiu jakie toczyło się na wieki przed naszą erą.

Największą uwagę zwiedzających przyciąga kopia grobowca Aleksandra Wielkiego, którą zrobił książe Libanu chcąc być pochowanym w takim samym grobowcu jak Aleksander Wielki. Grobowiec został złożony przez archeologów z ponad 400 kawałków.


Pogoda rano… hmmmm… muzealno-podziemna!


Lwy ze świątyni bogini Isztar.


Jak się patrzy na te płaskorzeźby…


…i widzi się tabliczki kiedy zostały zrobione…


Mały wykład o toporkach…


Pierwsze przykłady pisma!.


To właśnie taka gliniana tabliczka na zbliżeniu.


Przenosimy się na chwilę do Egiptu.



W takim grobowcu spoczął Aleksander Wielki.


Aleksander Wielki w akcji (ten z lewej oczywiście).


Ten fragment ekspozycji zrobił na nas wielkie wrażenie.


Park Gulhane

Park łatwy do odwiedzenia bo jest pod Muzeum Archeologicznym i jak schodzimy w dół po jego zwiedzeniu to za murem po prawej stronie mamy właśnie ten park.

Jest tu mnóstwo tulipanów sadzonych w różnych artystycznych kompozycjach. Oś parku to platanowa aleja. Wszystko uzupelnione wodą, fontannami, mostkami. Bardzo piękne i romantyczne miejsce – warto odpocząć tu po zwiedzaniu muzeum koniecznie przegryzając simita na wzmocnienie. Pogodę mamy już słoneczną!


Pomnik książki i fontanna.



Okazja do głaskania kota zawsze się znajdzie.



Cysterna Bazyliki (Yerebatan Sarnici)

Krótki spacer i niepozorny murek w skarpie oddziela nas od kompleksu podziemi powstałych w 6 wieku z inicjatywy Cesarza Justyniana aby magazynować wodę i zaopatrywać w nią miasto. Fotografując kiedyś wodociągi i podziemne zbiorniki wody dla Łodzi jestem zdumiony, że taki kompleks powstał tyle setek lat temu. To podziemne miasto!

Trochę danych taktyczno-technicznych: wymiary 140 x 70 m; 336 kolumn po 9 m każda; 98 kolumn w stylu korynckim, a reszta w doryckim; mur ceglany ma 4.8 m grubości, a pomiescić mogą 100 000 ton wody!

Taki las kolumn może nie byłby atrakcyjny, ale mamy kilka ciekawych detali, które są celem każdej wycieczki i łatwo je znaleźć bo to najbardziej oblegane miejsca. Każdy chce tu zrobić zdjęcie. Najważniejsze to Meduzy, inne ciekawe miejsca to niektóre kolumny, które są z rzeźbionymi detalami. Ktoś kiedyś nazwał to miejsce “zatopiony pałac”.


Widok z kilkudziesięciu schodów sprowadzających pod ziemię.


Las kolumn.


Chyba coś widzimy…


Jest Meduza!


Legenda mówi, że rzeźby nieznanego autora pochodzące z nieznanego miejsca…


…budziły taki strach, że zostały umieszczone jako bazy kolumn na samym końcu budowli by zawsze skrywała je woda!


 Obiad

Tym razem w  stylowej restauracji Oznan niedaleko parku i drogi do muzeum archeologicznego. Mają tam część z potrawami gotowymi, z których komponujemy posiłek. Pycha chociaż nie ma czasu na celebrowanie posiłku ponieważ czeka na nas…


 Muzeum Wojskowe i koncert orkiestry Mehter

Muzeum Wojskowe robi wrażenie dzięki m.in. wielkim scenom batalistycznym jakie są zrobione w stylu Panoramy Racławickiej. W tle wielki obraz, a przed nim kompozycja będąca rekonstrukcją pola walki. Są więc i żołnierze w okopach i zabici i armaty wycelowany w wielki obraz ze sceną batalistyczną. Są piękne kolekcje broni ale nie to nas tu przyciągnęło. To koncert orkiestry Mehter czyli orkiestry wojskowej grającej wojskom tureckim do walki. Przed koncertem jest krótki film pokazujący historię muzyki w wojsku i wyjaśniający poszczególne elementy orkiestry.

Wreszcie pada rozkaz i pojawiają się kolorowo ubrani muzycy. Trochę elementów paradnej musztry i orkiestra rozwija szyk w środku którego mamy dwa potężne bębny. Początkowo muzyka jest w miarę spokojna ale kolejne utwory zbliżają się do ataku w bitwie gdzie muzyka mogła budzić grozę u wroga. Chór, który śpiewał teraz wykrzykuje hasła do ataku w imię Allaha… Wrażenie niesamowita.

Po koncercie zwiedzamy co ciekawsze sale. Znajdujemy łańcuch którym odgradzano zatokę Złoty Róg aby wrogie statki nie mogły zaatakować. Na koniec oglądamy wielkie działo Krupa i kolekcję armat na zewnątrz.




Taksim Square, ul. Istiklal, Tunel

Idziemy na Takxim Square – to taki turecki odpowiednik kairskiego Placu Tahrir. Ja się ma coś dziać to właśnie tutaj. Ostatnie demonstracje tak szeroko komentowane były właśnie tu. Na placu znajduje się pomnik Niepodległości i tu zaczyna się ulica Istiklal. To taka jak Marszałkowska w Warszawie. Chociaż może bardziej Nowy Świat i Chmielna do sześcianu. Setki restauracji sklepów, agencji podróży, banków,małe bazary,… i płynąca rzeka ludzi…. Od czasu do czasu małe zbiegowiska przy muzykach lub… punktach agitacji partii politycznych.

Wreszcie skręcamy w prawo i w lewo do niepozornego wejścia do podziemi. To Tunel z kolejką łączącą ul. Istiklal z Mostem Galata. Na oko zabytkowy w formie wagonik już czeka i pochwili kiedy robimy zdjęcia słyszymy dzwonek, wskakujemy, idziemy na początek do motorniczego. Wagonik rusza łagodnie zjeżdżając w dół. Nagle widzimy wagonik jadący w naszą stronę… zderzenie? No ale wszystko kończy się dobrze ponieważ na środku jest mijanka. Wysiadamy i jeszcze czekam na ponowny odjazd wagonika by zrobić zdjęcie jak niknie w czeluści tunelu.


Taksim Square.


Taksim Square – pomnik Niepodległości.


Rzeka ludzi na ul. Istiklal.


W każdej kamienicy knajpka i to często nie jedna.


Mnóstwo sklepów.


Zabytkowy tramwaj jeżdżący od Tunel do Taksim.


Wnętrze kościoła Św. Antoniego.



Tunel – kolejka pozwala zaoszczędzić czas jak chcemy…


…się dostać w okolice Mostu Galata lub od mostu na ul. Istiklal.



Kolacja na/pod Galata Bridge

Przez ten most ciągle jeździmy lub chodzimy. Teraz zamiast iść górą schodzimy nad wodę. Tu okazuje się że po obu stronach mostu są restauracje, dziesiątki… Przepływ jest wąski na środku mostu i ta środkowa część się podnosi by mogły przepłynąć większe statki. Cała dolna część jest dzięki temu do wykorzystania i zrobiono tam restauracje. Siedząc przy stoliku widzimy “naszych” wędkarzy od dołu. Wędki, opuszczające się wiaderka po wodę i od czasu do czasu z wody wyciągana jest rybka szamocząca się na haczyku…

Siedzimy w Imperial Galata Restaurant z widokiem na Topkapi i okolicę. Jemy oczywiście rybkę – bass to długa i płaska ryba. Mięsa niewiele ale pyszna. Obok nas szaleją promy. Przy kłopotach Istanbulu z korkami na ulicach możliwość dopłyniecia, a nie dojechania jest tu bezcenna. Promy pływają bardzo szybko. Jest coś magicznego w patrzeniu na morze, które pracuje, żyje, zupełnie inaczej niż u nas gdzie flotę zniszczono i z portów wieje martwota.


Widok z jednej z kilkudziesięciu knajpek pod Galata Bridge. W tle Topkapi Palace.


Można obserwować ruch promów i statków.


Bass – to rybka, którą polecamy.


Derwisze wirują na dworcu

Wieczór, jedziemy na dworzec gdzie kończył bieg najsłynniejszy pociąg czyli Orient Express. Stylowy jak i pociąg przetrwał do dziś. W jednym z holi (chyba dawna hala kasowa) zacznie się za chwilę niezwykły spektakl. Kilkoro muzyków, owcze skóry na podłodze i publiczność dookoła. Poczęstunek herbatą, pojawiają się muzycy.

Sączy się cicha muzyka. Budowany jest nastrój. W pewnym momencie muzycy znikają i pojawiają się w strojach derwiszy. Muzyka zaczyna się różnicować mamy szybsze i wolniejsze fragmenty. Pojawia się pierwszy derwisz, za nim kolejnych czterech. Ubrani na czarno, powolne ruchy, kłaniają sie sobie i powoli krążą po sali. Później w rytm zmieniającej się muzyki opadają z nich czasne peleryny. Kiedy pojawia się biel muzyka przyspiesza i derwisze wirują jakby nie dotyczyło ich prawo ciążenia, zawroty głowy itp… Magiczne i hipnotyczne chwile. Wszystko kończy się po godzinie. Jeszcze ukłony do siebie i znikają bocznym wejściem tak jak się pojawili. Koniec.

Teraz czas na podziwianie stacji. To tu słynny Orient Express przyjeżdżał i to tu pasażerowie mieli okazję po raz pierwszy spotkać się z Orientem. Teraz mamy tu małe muzeum kolei ale i stylową restaurację, a w oknach witraże pamiętające jeszcze te magiczne czasy…


Zabytkowe wnętrze dworca gdzie kończył bieg Orient Express.


Teraz wirują tu derwisze.




Czas kończyć…

.:. poprzedni dzień .:. strona główna .:. DZIEŃ NASTĘPNY .:.
Długo w nocy stuka w klawisze: Krzysztof; poprawia: Ania;
inspirują jak zwykle niezawodni Michaś i Staś.
D

(c) Portal Małego Podróżnika

Share