TURCJA, Dzień Dziecka w Istanbule – dzień 7

TURCJA, Dzień Dziecka w Istanbule
DZIEŃ 7

TR-mini, warzywa pod murami, kolejka bez kolejki i inne opowieści…
Zbliża się turecki dzień dziecka więc zaczynamy się koncentrować na atrakcjach dla dzieci. Dziś zaczynamy od Turcji w Miniaturze. Park rozrywki pokazujący najważniejsze zabytki i budowle Turcji w skali zdolnej do ogarniecia dla człowieka nawet jak ma niewiele lat.

No bo jak ogarnąć architekturę meczetu wyrastającego w mieście na kilkadziesiąt metrów w górę kiedy ma się niewiele ponad metr wzrostu? A lotnisko? A Góra Nemrut Dagi? Dziś to wszystko będzie u naszych stóp. No… może niektóre obiekty będą nadal spore ale z galeryjki lub sąsiedniej górki da się na nie popatrzeć z góry.

Turcja w Miniaturze

Turcja w Miniaturze położona jest nad brzegiem Złotego Rogu. Malowniczo otoczona miastem zawieszonym nad płaskim terenem na ostro wznoszących się wzgórzach. Zgromadzono tu modele wszystkich najważniejszych zabytków kraju i dodano część wyszalarniową i gastronomiczną. Teren bardzo ładnie rozplanowany i zagospodarowany. Miejsce inne niż holenderski Madurodam, ale wrażenie na pierwszy rzut oka bardzo pozytywne. Myśleliśmy, że chłopcy rzucą się między makiety i znikną nam z oczu ale oni odkryli…. szachy! Szukać nie trzeba było bo był to pierwszy obiekt jaki “stanął” nam na drodze. Szachy były wielkie i wolne więc opanowaliśmy je natychmiast. Chłopcy poustawiali je i zacząła się rozrywka. Poczyłem się rozczarowany bo to nie najważniejsza atrakcja więc zostawiłem ich z Anią a sam poszedłem na foto-spacer.

Bardzo podobał mi się entuzjazm Turków, którzy z radością rozpoznawali poszczególne zabytki i się nimi zachwycali. To było też dobre miejsce na lekcje geografii i historii więc co chwila pojawiała się jakać grupa zorganizowana dzieci od przedszkolaków po całkiem poważne już klasy podstawówki. Niektóre makiety były ruchome, jeździł pociąg, kołował samolot, Bosfor przepływał prom… Oczywiście był też Most Bosforski po którym można było przejść. Kiedy rozgrywka w szachy się skończyła pojawiła się Ania z chłopcami. To co ich oderwało wreszcie od szachownicy to były lody. Byli strasznie rozemocjowani i trudno robiło się z nimi zdjęcia a chcieliśmy zestawić np. zdjęcie ich jak wspinają się na górę Nemrut Dagi z górą w miniaturze. Niedawno byli w Aghia Sophia i Błękitnym Meczecie, a teraz stali przy modelu dwa razy większym od nich. Ale mogli mieć na wysokości oczu piękne kopuły. Tylko minarety znacznie górowały nad nimi.

Wybiegaliśmy się nieźle więc trzeba było zaliczyć jadłodajnię, a później jeszcze jeden turniej szachowy. Ponieważ w naszej szkole klasa 2 (Michała) uczy się szachów więc poniosłem sromotną porażkę.

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
Imponujący widok z tarasu przy głownym wejściu.Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
Jak na wycieczce nie udało się zrobić zdjęcia by był w tle cały obiekt,
to tu może się to udać – dołączymy do wakacyjnego albumu.

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
Chłopcy jak zobaczyli szachy to powiedzieli, że dalej nie idą.

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
Wiadomo kto przegrał.

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
Miniatury są perfekcyjnie wykonane…

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
…imponuje ich ilość…

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
…i pomysłowość aranżacji – Góra Nemrut Dagi.

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
Góra na którą się wspinaliśmy (podczas poprzedniej wyprawy), tu niewiele większa od Stasia.

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
Jaszczurki są żywe i naturalnej wielkości… 🙂

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
Mardin.

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
Aspendos.

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
Miniatury od strony Złotego Rogu (prawdziwego).

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
Widok w drugą stronę na miniaturę Mostu Bosforskiego i Bosfor (sztuczny).

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
Jedna z grup na lekcji muzealnej.

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
Lotnisko istanbulskie i nowe linie lotnicze MINIAturk.

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
Błękitny Meczet.

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
Ania ma paliwo do napędu chłopców.

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
Bawełniany Zamek w Kapadocji.

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
Twierdza nad Bosforem.

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
Błękitny Meczet i Hagia Sophia.

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
Hurraaa! Zwiedziliśmy wszystko pędzimy do wyszalarni.

Istanbul, Stanbuł, Turcja w Miniaturze
My też! My też!

Mury warzywami dziś słynące

Kolejnym punktem programu były mury obronne dawnego Konstantynopola. Hal chciał nam pokazać je w kilku ciekawych miejscach. Jednym z nich był narożnik, gdzie mury zmieniały kierunek biegu przed Złotym Rogiem. Była tu brama, i mały, ale malowniczy cmentarz. Później jechaliśmy wzdłuż murów za 2 kilometry aż dojechaliśmy do kolejnej bramy, znacznie potężniejszej, flankowanej basztami. Po drodze zwracaliąmy uwagę na to jest między murami. Dokładnie chodziło o dawną fosę suchą obecnie. Niekiedy był tam cmentarz, ale częściej poletka wyglądające jak u nas dzikie działeczki przy blokach mieszkalnych. Tu były większe i niektóre miały nawet zraszacze. Co tam rosło? Cały przegląd warzyw. Akurat na potrzeby zdjęć zatrzymaliśmy się niedaleko straganu prowadzonego przez tych, którzy uprawiają ziemię między murami. Pomidory, papryka, ogórki i inne warzywa cudownej urody… Kupujemy pomidory i malutkie ogórki o gładkiej skórce, której nie trzeba obierać. Prosto z krzaka. Myjemy i jemy. Pierwszy gryz i eksplozja soku w ustach! Nieprawdopodobnie soczyste! Genialne! Chłopcy zjadają chyba po pół kilo ogórków i drugie tyle pomidorków. Co za smak! Pycha!


Pierwszy postój pod murami. Narożnik z basztami, cmnentarzem,…


…niewielkie przejście do wnętrza.


Imponujące podwójne mury…


…oraz fosa z… warzywami.


Brama flankowana dwoma bliskimi…


…i broniona dodatkowymi dwoma basztami – i warzywka…


Wspaniale się zatrzymaliśmy przy straganie -…


…najlepsze warzywa w Istanbule!


Mniam pomidorki!

Szukamy świętej ikony

Docieramy do dzielnicy gdzie żyją drobni rzemieślnicy i imigranci w domach, z których wiele był żydowskimi. Tu schowana w ogrodzie jest niska cerkiew greko-katolicka, do której wnętrza na dodatek schodzi się w dół. To tu była przechowywana święta ikona kiedy to w czasach jeszcze chrześcijańskiego Konstantynopola podczas zgrożeń była wynoszona na mury i zawsze (no może raz się nie udało) miasto pozostało niezdobyte. Obecnie jest tu kopia obrazu lub tylko jego sukienki, ale obiekt dla historii ważny jak i ważny dla greko-katolików odwiedzających Istanbul. To miejsce równie ważne jak np. Hagia Sophia chociaż tak naprawdę to mała cerkiew zagubiona w wielkim mieście.


Na końcu tunelu zieleni okno w kształcie krzyża.


Do wnętrza schodzi się w dół ok. 2 metrów.


Ikonostas…


…krynoczka…


…Święta Ikona.


Dojechała wycieczka…


…pielgrzymów z Grecji.


Ciekawe są domy otaczające kościół.


Dawniej podobno żyli tu kupcy żydowscy.


Teraz większość mieszkańców to imigranci…


…lub przybysze z najdalszych zakątków Turcji.

Na herbatce u Pierre Loti

Ciągle jesteśmy na poziomie Złotego Rogu ale czas na zdobycie jednego z okolicznych wzgórz. Aby się nie zmęczyć postanawiamy skorzystać z… kolejki linowej. Raptem z 5 minut jazdy i niewiele przewyższenia, ale co za widoki. Niestety kolejka do kolejki jest straszna czyli na ponad godzinę stania. My przecież jesteśmy w lekkim biegu by możliwie dużo Istanbulu poznać i opisać więc ponad godzinę stania w kolejce nam się nie uśmiecha. Odpuszczamy? Chwilowo…

Mamy przecież samochód, którym też można na wzgórze się dostać, a że mamy nań wrócić jeszcze nocą to niech kolejka dla odmiamy poczeka na nas. Wzgórze z jednej strony to piętrzące się domu między wąskimi uliczkami – niby nic ciekawego. Z drugiej strony ostro spadający stok do Golden Horn, bezużyteczny kiedyś dla budownictwa czy upraw z racji stromizny ale znakomity by zrobić tu… cmentarz.

No i szczyt wzgórza, najciekawszy, z drewnianymi domami i cudownym widokiem na Eyüp i Golden Horn po jaki tysiące turystów tu wjeżdża. Wzgórze, kawiarnia imienia Pierre Loti. Kim on był? To francuski oficer marynarki ale i pisarz znany z licznych nowel. Żył w latach 1850 – 1923, a dla Turcji jest bardzo ważny ponieważ wspierał walkę Turcji o niepodległość. W uznaniu zasług jedno z najbardziej znanych wzgórz nazwano właśnie wzgórzem Pierre Loti.

Opis miasta znajdziecie w noweli: Aziyade, w kolejnych podobno autobiograficzne wątki ze swojego pobytu w Istanbule. W niepozornym drenianym budynku jest Cafe Pierre Loti. Chociaż tak naprawdę to kawiarnię tworzą dziesiątki stolików z widokiem na Złoty Róg. Tam trafia 99.99% turystów. Warto jednak wejść do środka i napić się herbaty w salonie gdzie znajdziecie historię Pierre Loti i dziesiątki jego zdjęć. Oczywiście jest również sklep z jego dziełami. Siedzieliśmy więc nie wśród tłumu ale nad nim patrząc z okna, z którego spoglądał pewnie kiedyć Pierre Loti. Kilkadziesiąt metrów dalej jest taras widokowy i górna stacja kolejki linowej.


Tym razem kolejka jedzie bez nas.


Cafe Pierre Loti – dziesiątki stolików ze wspaniałym widokiem.


Golden Horn (Złoty Róg) u stóp.



Kolejka.


Tarasy widokowe.



I najważniejsze miejsce w Cafe Pierre Loti.


Sala pełna pamiątek po tym ciekawym człowieku.


Miejsc, które odwiedził naprawdę można pozazdrościć.



Kawę przyrządza się na piecyku opalanym węglem drzewnym!
Żadnego tam grzejnika elektrycznego, czy na gaz.


Michał albo się zamyślił, albo czeka na lody.


No i na koniec znowu…


…niezwykłe widoki!

Święty wśród świętych – meczet Eyup (Eyüp)

Miejsca masowo oblegane przez turystów nawet jak są cudowną architekturą jak Błękitny Meczet są zdecydowanie odarte ze swojej świętości. Inaczej jest w meczetach gdzie nie ma setek turystów mamy tu za to setki pielgrzymów i zwyczajnie wiernych chcących pomodlić się w świętym miejscu. Takim miejscem jest zdecydowanie meczet Sultan Eyup. Nie jest może bardzo duży ale dla każdego muzułmanina to miejsce niezwykle ważne.

Po pierwsze to pierwszy meczet zbudowany po zdobyciu Konstantynopola (niestety zniszczony w trzęsieniu ziemi obecny jest z 1800 roku). Po drugie to tu pochowano jednego z przyjaciół Mahometa – Eyüpa el Ensari. Po trzecie meczet otacza niezwykła nekropolia z masą grobowców i mauzoleów, wspinająca się następnie na wzgórze Pierre Loti. Mnóstwo rozmodlonych ludzi, którzy modlą się przy ścianie mauzoleum Eyüpa el Ensari. Teraz trwa tu renowacja bardzo bogato udokumentowana na zdjęciach pokrywających rusztowania.

Sam meczet nie jest wielki ale ma piękną ceramikę i przede wszystkim ma setki modlących się z wielkim zaangażowaniem. Tu najważniejszy jest kierunek Mekki i modlitewne skupienie. Mistyczne doznanie. Nie możemy się oderwać od tego miejsca i chyba to przewidując Hal zaprasza nas vis-a-vis meczetu na piętro jednej z lokalnych restauracji. Nie trzeba dodawać, że jesteśmy jedynymi nie Turkami chociaż gdyby wielu turystów wiedziało jak niezwykle pyszne jest tu jedzenie to pewnie okupowaliby większość stolików.

Hal tradycyjnie, już znając nasze gusta, wybiera dania (nigdy na jego wyborach się nie zawiedliśmy). I znowu jemy kolejny niezwykle smaczny posiłek! Turcja to naprawdę raj kulinarny. Tym bardziej dla mnie ponieważ lubię i wołowinę i koźlinę i jagnięcinę, a w Polsce tak cudownie przyrządzonych mięs w restauracji nie uświadczysz. Siedzimy patrząc na życie toczące się na placu przed meczetem aż do zachodu słońca.


Meczet jak na rozmach istanbulski jest niepozorny.


Część dziedzińca przed meczetem zamyka mauzoleum Eyüpa el Ensari.
Tam m.in. grobowiec Sułtana III Ahmeda…


…i oczywiście samego Eyüpa el Ensari – niestety obecnie całe mauzoleum jest w renowacji.


We wnętrzu meczetu modly trwają cały czas.



Większość pielgrzymów nosi się tu bardzo tradycyjnie, szczególnie kobiety.


Spacer po nekropolii – są groby klasyczne w formie…


….ale i monumentalne aleje powstałe z łączących się grobowców.


Cmentarne koty.



Wnętrze jednego z nich.



Po modlitwie nie może zabraknąć czasu na herbatę.



Spacer po bazarze gdzie znacznie mniej jest pamiątek dla turystów…


…a więcej lokalnych produktów i dewocjonaliów.


Szereg jadłodajni przyciąga wzrok.


Czas na kolację.


Co Państwo sobie życzą?!


A wybór… wielki… i to kusi… i to pięknie pachnie…


Wołowinka się rozpływa…


Sałatka – nie można zapomnieć o warzywkach.


Widok od stolika.



Czas na spacerek przez bazar ku kolejnej atrakcji.

Kolejka bez kolejki

Meandrując po cmentarzu trafiamy jeszcze raz do dolnej stacji kolejki na wzgórze Pierre Loti. Tym razem jest to kolejka bez kolejki – oczywiście tej ludzkiej. Kilkanaście osób się nie liczy. Wagoniki jeżdzą parami ale nie ma koła które zawraca wagoniki więc jest ich czwórka. Wsiadamy do dolnego by mieć widok na miasto. Szyby z plexi są trochę matowe ale widać coraz lepiej Złoty Róg, statki, liczne restauracje a pod nami… ciemność… Jesteśmy nad wielkim cmentarzem, który zajmuje cały stok wzgórza na dwa metry od urządzeń górnej stacji kolejki. Nie idziemy na taras widokowy gdzie jest dużo turystów i mieszkańców Istanbułu ale stajemy z boku na cmentarnej alejce. Robimy zdjęcia i idziemy na znaną nam uliczkę po drugiej stronie wzgórza gdzie czeka na nas samochód. Kolejny dzień się kończy, jeszcze pół godziny jazdy przez wyjątkowo puste miasto i jesteśmy w hotelu. Dobranoc.


Wreszczie mamy kolejkę bez kolejki i…


…wracamy na wzgórze Pierre Loti by zobaczyć Istanbul z góry.


Długo nie jedziemy ale chłopcy pełni emocji.


W Cafe Pierre Loti czy dzień, czy noc, zawsze pełno klientów.

…::: I jeszcze nocne panoramy :::…


Daleko Topkapi Palace i Hagia Sophia.


Dolna stacja kolejki.


Dzielnica Eyup na pierwszym planie i dalej okolice Meczetu Sulejmana.


Spojrzenie na drugi brzeg Złotego Rogu.


I szeeeeeroka panorama na miasto, które nigdy nie zasypia.
Ale my idziemy spać.

.:. poprzedni dzień .:. strona główna .:. DZIEŃ NASTĘPNY .:.
Długo w nocy stuka w klawisze: Krzysztof; poprawia: Ania;
inspirują jak zwykle niezawodni Michaś i Staś.
D

(c) Portal Małego Podróżnika

Share